Hasło promocyjne
W konkursie na hasło promocyjne “Przeglądu Powszechnego” zwycieżył Pan Edward Winiarski z Nienadówki, woj. podkarpackie. Hasło przez niego zaproponowane brzmi: Pomyśl tylko – “Przegląd Powszechny”. Oprócz 1000 złotych nagrody zwyciężca otrzymał od redakcji roczną prenumeratę naszego miesięcznika w 2010 roku.
Brak komentarzy
Wolność z wyboru
Różnie myśli się o wolności: można uważać, że wolny, to ten, kto nie doświadcza przemocy; albo że wolny to ten, kto nie jest niczym związany; lub też że wolny to ten, kto może robić co mu się podoba. Święty Tomasz określał wolność jako możliwość dokonywania wyboru.
Wolność pojmowana jako wolność wyboru jest – w większym stopniu niż inne rodzaje wolności -wyznaczona nie tylko przez czynniki zewnętrzne, ale również przez czynniki wewnętrzne, mianowicie przez rozum. Bowiem to właśnie rozum pozwala człowiekowi na formułowanie sądów na temat tego, co jest najlepszą ewentualnością i na tej podstawie człowiek dokonuje wyboru. W tej koncepcji stworzenie nierozumne nie jest wolne, bo nie umie wydać sądu. Z drugiej strony, gdyby człowiek miał doskonałą wiedzę o rzeczywistości, nie miałby wahań i niczego nie musiałby wybierać, bo najlepsza decyzja zawsze byłaby oczywista. Zatem wolność przysługuje człowiekowi dlatego, że znajduje się gdzieś pośrodku pomiędzy bezrozumnością a wszechwiedzą. Wszechwiedza nam nie grozi, więc wnioskiem powinno być, że im więcej rozumu, tym większa jest wolność. Tymczasem daje się zauważyć, że człowiek ulega złudzeniu, iż staje się tym bardziej wolny, im większy jest wachlarz ewentualności, które może wybrać. Jednak – zwłaszcza w obecnych czasach – takie przekonanie jest tylko złudzeniem: ponieważ natłok możliwości jest ogromny, a zmienność sytuacji zawrotna, to nie starcza czasu ani sposobu, aby te ewentualności rozpoznać. W rezultacie zamiast realizować swą wolność trwa się tylko w gorączkowej pogoni za następnymi możliwościami.
Co więcej, człowiek zachowuje się tak, jakby uważał, że rozumność to coś, co wolność ogranicza, bo zawęża gamę możliwości. Zastanówmy się nad następującym przykładem: Wiedza o tym, że w odległości dwóch kroków przed nami zaczyna się przepaść ograniczy nasz wybór co do kierunku, w którym chcemy dalej się posuwać. Nie można jednak powiedzieć, że wiedza o tym umniejszyła naszą wolność, ponieważ nadal mamy możliwość wyboru, ale będzie to wybór mądrzejszy. O tym właśnie się zapomina: że do bycia wolnym nie wystarczy mieć możliwości wybierania, ale trzeba jeszcze rozumieć, dlaczego wybiera się coś jednego, a nie innego.
Narzuca się wniosek, że w sytuacji nadmiaru możliwości – a o taką właśnie sytuację człowiek z sukcesem zabiega – rozum powinien służyć przede wszystkim do tego, żeby wiele możliwości od razu wykluczyć. Człowiek powinien dokonać rozumnego samoograniczenia. Swoje życie przeżywają pierwsze pokolenia ludzi, którzy żyją w warunkach powszechnej obfitości dóbr. U nich często motywacją do działania nie jest już potrzeba ani nawet pragnienie, ale przypadkowa zachcianka. Ponieważ jednak realizacja zachcianek nie zbliża do odkrywania sensu życia, więc jeśli człowiek chce przeżywać swoje życie w sposób rozumny, musi od nowa nauczyć się rozumnie wybierać i tak odzyskać prawdziwą wolność. Podobne wymaganie nie pojawiło się dotąd nigdy na taką skalę. Dotychczas w wielu sprawach ludziom nawet nie przychodziło na myśl, że powinni się sami ograniczać, bo ograniczał ich trudny do zniesienia niedostatek. Wydaje się wszakże, że teraz już nie tylko asceci, ale i zwykli ludzie muszą dobrowolnie zrezygnować z wyborów, które na pierwszy rzut oka zdają się przyjemne i korzystne.
Trzeba mieć jednak podstawę do zdecydowania, które elementy mozaiki możliwości należy wyeliminować. Jako osoba wierząca myślę, że taką podstawę dla wierzących powinny stanowić wskazania wiary. Wszakże nie wystarczy tego tak skwitować, bo często owe wskazania wiary nie są ani oczywiste ani zrozumiałe ani prawdziwie zinterioryzowane. Simone Weil brzmiała radykalnie, ale miała rację, kiedy przynaglała do namysłu nad tym, z czego może wypływać i jaką formę może mieć samoograniczenie, które byłoby możliwe do przyjęcia dla współczesnego człowieka. Taki namysł jest nieodzowny, gdyż wybór polegający na tym, żeby ograniczyć samemu sobie możliwość wyboru ze względu na jakąś wartość lub wartości naczelne jest wyborem zasadniczym i fundującym naszą wolność. Ci, którzy by go dokonali byliby wolni z wyboru.
Święty Tomasz wskazywał, że wolność wyboru jest jedynie środkiem do prawdziwej wolności, która jest tym większa, w im większym stopniu człowiek posiada prawdę (mądrość) i dobro (miłość) i im bardziej jego wybory są przez nie podyktowane. Myślę, że jest to wskazówka nader aktualna.
komentarzy: 9
Głosować w wyborach samorządowych? Krótka rozmowa na początek roku wyborczego
Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: Nie tylko po kłótni o Camerimage, myślę, że nie zagłosuję w wyborach samorządowych.
Andrzej Figas: Już tak wcześnie się poddajesz? Jak się na to patrzy od środka, to to jeszcze gorzej wygląda, ale ja głosował będę. To w sumie ważniejsze wybory niż parlamentarne.
Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: To jest ważne tylko teoretycznie. Faktycznie bliżsi są nam polityce centralnego szczebla, bo to ich obejmuje kontrolna funkcja mediów. Osób, które wybieramy do samorządów, nie znamy w ogóle, nie możemy się nawet kierować sympatiami politycznymi, bo one maja inne przełożenie na władzę centralną, inne na samorządową. Chciałbym silnej samorządności, obecnie nie czuję legitymizacji władzy lokalnej.
Andrzej Figas: Kontrolna funkcja mediów chyba mnie osobiście z kolei mniej interesuje. Natomiast jeżeli chodzi o władze lokalne, to ludziom dużo łatwiej na nią wpłynąć niż na centralną. W Łodzi w niedzielę jest referendum za odwołaniem Kropiwnickiego. Wyobrażasz sobie takowe przy odwoływaniu premiera lub prezydenta? Nie ma nawet takiego instrumentu.
Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: Akurat do urzędu prezydenta miasta się nie czepiam, chodzi mi raczej o instytucje zupełnie nierozpoznawalne, jak sejmik wojewódzki, rada powiatu itp.
Andrzej Figas: Bo sejmik wojewódzki niewiele może. Raczej wojewoda wybierany przez premiera. Ale już akurat na radę powiatu wpływa się tak samo jak na radę miasta. Może ja to bardziej czuję, bo u nas rada powiatu i starosta mają coś do powiedzenia. W dużych miastach to wszystko się rozpływa.
komentarzy: 2
Naturalne i nienaturalne
Często argumentem, który słychać na poparcie tezy o niedopuszczalności jakiegoś zachowania, albo stosowania jakiejś metody jest ten o ich sprzeczności z naturą. Można mieć wątpliwości, czy jest to argument właściwie dobrany. Natura to przecież przyroda.
Weźmy dla przykładu instynkt samozachowawczy. Czyż najbardziej naturalną postawą dla każdej żywej istoty nie jest chęć zachowania życia, dbania o życie? Każde zwierzę ma wpisany w swą naturę instynkt samozachowawczy. Mamy więc i my naturalny instynkt samozachowawczy i naturalny lęk przed śmiercią.
Jednak człowiek przekracza myślą świat rozpoznawany zmysłami. Ludzka myśl i wyobraźnia transcenduje świat i dotyka spraw ponadnaturalnych. Kiedy człowiek zastanawia się nad swą nieśmiertelnością i zaczyna w nią wierzyć, kiedy mówi, że nie boi się śmierci, bo oznacza ona spotkanie z Bogiem i początek życia wiecznego, to przestaje być elementem natury, zaczyna wyrastać ponad nią. Religia nie należy do natury. Dziwi więc, że w dalszym ciągu nauczyciele religijni jako argument dla swoich stanowisk w szczegółowych kwestiach dotyczących tego, co należy i tego czego nie należy czynić, podają fakt, że coś jest naturalne lub nie.
Zacznijmy od tego, że religijne nastawienie do świata jest nienaturalne. Człowiek jako zwierzę religijne jest nienaturalny i udowadnia to między innymi, a może nawet szczególnie wtedy, gdy zwraca się z ufnością do Boga i nie boi się własnej śmierci.
W porównaniu z tym nienaturalnym aktem wiary we własną nieśmiertelność wszelkie przykłady tego, co nienaturalne w zachowaniu człowieka muszą być o wiele mniejszego kalibru. Wymieńmy niektóre nienaturalne aspekty naszego życia: ubranie, porozumiewanie się przez telefon, operacje chirurgiczne, produkcja energii jądrowej, implanty, aparaty słuchowe, okulary, fotografia, in vitro, środki antykoncepcyjne, podtrzymywanie życia dzięki aparaturze reanimacyjnej, komunikacja internetowa, radio i telewizja, samolot. Wszystko to jest nienaturalne. A więc nie należy chyba szukać kryterium tego, co jest pożądane, a co nie w oparciu o to, co naturalne, a co nie. Zwłaszcza, że istnieją również rzeczy naturalne, które wydają się niepożądane np. wyszarpywanie sobie pożywienia, posługiwanie się siłą dla wykorzystania słabszych we własnych celach, odpowiadanie przemocą na przemoc,poligamia, niemycie zębów, plucie.
komentarzy: 7
Apel Stowarzyszenia SIGNIS-POLSKA
Kilka dni przed Nowym Rokiem ukazał się ważny apel Stowarzyszenia Komunikacji Społecznej SIGNIS-POLSKA w którym czytamy m.in. “Opublikowano rozmowy urzędników i polityków z najwyższego szczebla. Rozmowy były nagrywane wtedy, kiedy ich uczestnicy sądzili, że nikt ich nie słyszy i nikt nie wie o ich przebiegu. Posługiwali się językiem poprawnym gramatycznie, ale takim, jakim rozmawiają osobnicy spod budek z piwem, środowiska przestępcze, kolesie z knajp, tzw. menele. To znaczy językiem ordynarnym, agresywnym i pełnym cynicznego cwaniactwa. Taką “mowę” znamy już z wypowiedzi niektórych dziennikarzy, wymyślających podwładnym w czasie, kiedy sądzili, że nikt niepowołany ich nie słyszy.
Jesteśmy zatrwożeni pogarszającym się stanem mowy polskiej, pogardą wobec jej piękna i poprawności – zwłaszcza wśród osób wykształconych i pełniących różne funkcje publiczne…
SIGNIS-POLSKA apeluje do wszystkich Polaków, a zwłaszcza do tych, którzy pełnią różne funkcje publiczne (zatem do polityków i dziennikarzy), aby szanowali język polski i chronili go przed wulgaryzacją, agresją i zubożeniem”.
SIGNIS-POLSKA jest częścią ogólnoświatowego Stowarzyszenia Komunikacji Społecznej, zrzeszającym katolików pracujących w różnych rodzajach mediów, głównie elektronicznych. Celem organizacji jest promowanie chrześcijańskiej wizji komunikaowania społecznego.
komentarzy: 2
styczniowy numer “Przeglądu Powszechnego”
Pierwszy numer naszego miesięcznika w roku 2010 poświęciliśmy refleksji nad kapłaństwem w związku z inicjatywą podjętą kilka miesięcy temu przez Papieża Benedykta XVI. Ksiądz Tomasz Halik z Pragi odsłania tajemnicę swojego powołania. Było ono odpowiedzią na samospalenie uczelnianego kolegi Jana Palacha w proteście przeciwko agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku. Ksiądz Halik postanowił wtedy, że będzie pochodnią numer 2, ale płonącą inaczej, głównie w dialogu pomiędzy religią, a laickim humanizmem. Przeprowadziliśmy ankietę redakcyjną, w której postawiliśmy duchownym i świeckim ważne pytania: jakich księży dzisiaj potrzebujemy? co przeszkadza najbardziej w relacjach z nimi? jak zmieniać na lepsze relacje świeccy-duchowni? co znaczy bycie mężczyzną w życiu księdza, co z potrzebą bycia ojcem i z samotnością? co najbardziej przeszkadza w stereotypowym obrazie księdza? Publikujemy szczere i otwarte odpowiedzi, czasami dość krytyczne i ostre. W naszej ankiecie udział wzięli m.in. udział Abp Kazimierz Nycz, bp Antoni Długosz, O. Jan Góra, O. Wacław Oszajca, Krzysztof Bielawski, Siostra Małgorzata Chmielewska, Anna Dymna, Zbigniew Mikołejko, Joanna Święcicka i Adam Woronowicz.
Brak komentarzy
Wystawa “Oblicza Ikony”
Od najbliższej niedzieli 29.11 do 31.01.2010 w Muzeum Kresów w Lubaczowie prezentowana będzie wystawa ”Oblicza Ikony” . Wystawa stanowi połączenie tradycji i historii ze współczesnym, ale opierającym się na kanonie, spojrzeniem na ikonę. Historyczna część ekspozycji pochodzi ze zbiorów Muzeum. Autorami ikon współczesnych są uczestnicy grupy Droga Ikony.
Serdecznie zapraszam w imieniu wystawiających, więc również własnym. Pragniemy podzielić się naszym doświadczeniem ikony, owocami naszych rąk, modlitwy, kontemplacji.
Uroczyste otwarcie Wystawy odbędzie się o godzinie 11, 29 listopada w Muzeum Kresów w Lubaczowie, przy ul. Sobieskiego 4.
komentarzy: 3
Dzieci i… abortowani głosu nie mają
Bynajmniej nie chcę wywołać kolejnej jałowej dyskusji. Kiedy jednak podesłano mi link do tego nagrania, pomyślałam, że oto można usłyszeć głos “drugiej strony” w ogólnoświatowej debacie nad aborcją. Argumenty mówiące o prawie kobiet do decydowania o życiu lub śmierci ich dzieci bazują na emocjach; odwołują się do wolności, do prawa o samodecydowaniu o sobie.
To wideo jest również bardzo emocjonalne i również odwołuje się do podstawowych praw człowieka: do zdrowia, do godności, wolności wyboru. I do życia… (hmm..! ale to przecież takie oczywiste!)
Wojna o krzyż
Kiedy wojna o krzyże stanie się tematem kolejnego polskiego sporu ideologiczno-politycznego, zdewaluujemy symbol, którego połowa dyskutantów tak mocno broni.
Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł niedawno, że wieszanie krzyży w klasach szkolnych to naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz wolności religijnej uczniów. Orzeczenie to ETPC wydał w sprawie mieszkającej we Włoszech Finki, która od 2002 r. bezskutecznie próbowała w sądach włoskich dochodzić prawa do wychowania dzieci zgodnie z przekonaniami – ateistycznymi.
Wyrok Trybunału nie wiąże wszystkich krajów-członków Rady Europy (nie Unii Europejskiej), ale jest sygnałem dla tych, w których może zaistnieć problem podobny do włoskiego. Na przykład dla Polski, w której krzyż jest w szkołach obecny. Według interpretacji ETPC stanowi to naruszenie europejskiej konwencji praw człowieka.
Możliwe zatem, że ktoś poskarży się na Polskę (choć najpierw będzie musiał wyczerpać drogę sądową w kraju). Ale nawet bez tego wybucha już u nas polityczno-ideologiczna wojna o krzyże. Niestety nie ma szans na to, by dyskusja osiągnęła wyższy poziom niż choćby spór o lustrację. Najpewniej skompromituje się sama. Do gry wejdą politycy i telewizja, będziemy używać krzyża do waliki politycznej i zdewaluujemy symbol, którego przynajmniej połowa dyskutantów chciałaby bronić.
„Świeccy bigoci zwalczają krzyże” – straszy w komentarzu o. Dariusz Kowalczyk SJ. „Komuniści walczący z krzyżami to byli jednak amatorzy” – ironizuje. Jeśli nawet podzielam częściowo jego obawy, uważam ten głos w dyskusji za duże uproszczenie, a ostre sądy za broń obosieczną.
Nie pomagają wypowiedzi o. Kowalczyka, który rysuje porównanie sprawy Lautsi przeciwko Włochom do sprawy Alicji Tysiąc: „której ten sam Trybunał nakazał wypłacić odszkodowanie za straty moralne spowodowane brakiem możliwości odwołania się od odmowy wyskrobania jej dziecka”.
Orzeczenie Trybunału w Strasburgu skłania do postawienia pytań o miejsce chrześcijaństwa i jego symboli sferze publicznej w Europie i w Polsce. Jeszcze na studiach mój były wykładowca opowiadał z lekką pogardą o tym, jak na początku lat 90. zaczęto u nas manifestować publicznie wiarę, święcić wszystko, co się da. Z drugiej strony ze zrozumieniem dla tej reakcji po dziesięcioleciach waliki państwa z Kościołem tłumaczył tę potrzebę obecności religii w życiu społeczno-politycznym jeden z pierwszych ministrów spraw wewnętrznych po 89 r. Potrzeba religijnej manifestacji nie ominęła jego urzędu, dawniej centrali milicji.
Jeżeli zaraz po przemianach 1989 r. ta naturalna potrzeba była silna, o tyle później ewoluowała. W różnym czasie w różnych państwach Europy stosunek do religii i ich symboli jest inny. Na przykład XIII-wieczny kościół dominikanów w Maastricht uratowano tylko dzięki temu, że sieć księgarni Selexyz urządziła w nim swój sklep. To dziś najpiękniejsza księgarnia na świecie. Ale też – pusty kościół.
Czy tak korzystna dla Polski integracja europejska pociągnie za sobą sekularyzację – to chyba główne pytanie, które się nasuwa w związku z orzeczeniem ETPC.
komentarzy: 7
Manetekefar
Karol Samsel jest poetą młodym, ale i doświadczonym; w pisaniu wierszy ćwiczył się od dzieciństwa. Wydał do tej pory trzy zbiory: “Labirynt znikomości” (2003), “Czas teodycei” (2007) i “Manetekefar”, które ukazało się w tym roku nakładem wydawnictwa “Nowy Świat”. K.S. należy do tych autorów, którzy odważnie publikują swoje wiersze na biężąco, co znaczy, że nie czekają, aż się “przedmiot świeży jak figa ucukruje, jak tytuń uleży”; tym samym pozwalają śledzić ewolucję ich twórczości.
“Manetekefar” to tomik refleksyjny, naznaczony niepokojem codzienności i niepokojem metafizycznym. Autor zdaje się przemawiać głosem rozczarowanego idealisty, który z trudem powściąga swój bunt przeciw złu. Szuka sposobów ocalenia piękna, którego zaznał w dzieciństwie; takim sposobem są zaklęcia – przywilej niepewnej władzy duchowej poety, jak w wierszu “Wilno ‘32″:
(…)
życie nigdy nie umiera śmierć nie żyje
powtarzał vogel do żony
w tamte dni które przypominały
strukturę kryształu odbitą na tafcie
vogel mówił wiele rzeczy
dopiero gdy bomby usiądą
na jego wiązadłach
zapadnie milczenie
ale o tym cicho sza
przed nim kilka lat życia
niech wieje ciepły
południowy wiatr
W wierszach z “Manetekefar” można się domyślać wyczekiwania na boską ingerencję, bo człowiekowi, który walczy o dobro, brakuje siły albo zrozumienia ze strony innych ludzi. Z upływem czasu ogarnia go bezradność; w dzieciństwie – świat jest w sam raz, jego granica blisko; czyż nie ma Boga tuż za tą granicą? Ale człowiek dorasta, granice się oddalają i pozostaje samotność.
Zostawiam na “Blogu Powszechnym” tych kilka notatek na marginesie zbioru “Manetekefar”, a zainteresowanym polecam wieczór promocyjny tomu Karola Samsela, w najbliższy wtorek, 17 listopada br., o godz. 17.00 w warszawskim Klubie Księgarza (Rynek Starego Miasta 22/24).
Brak komentarzy




