Srutututu a prześladowania chrześcijan 7
Sorry, jeśli jestem trochę monotematyczny. Znowu chcę poruszyć temat prześladowanych. Tym razem tych rzeczywiście prześladowanych. Wpadł mi w ręce raport o prześladowaniach chrześcijan w latach 2005-2006 pt. “Prześladowani i zapomniani”, przygotowany przez Kirche in Not, czyli Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Szokujący to raport!
Tak się jakoś w świecie mediów porobiło, że zabicie księdza albo siostry zakonnej, zburzenie katolickiego kościoła albo wyrżnięcie grupy katolików non fa notizia – jak mówią Włosi – czyli nie robi newsa. Skutek jest taki, że ludzie sądzą, iż prześladowania chrześcijan działy się jedynie za Nerona. Za to lubią bredzić o okrutnych zbrodniach inkwizycji. Tymczasem z raportu Kirche in Not wynika, że chrześcianie są najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie. Co roku z przyczyn religijnych zabijanych jest 170 tysięcy chrześcijan. Szacuje się, że w XX wieku 45 milionów chrześcijan zginęło jako ofiary nienawiści na tle religijnym.
Raport podaje statystyki i opisuje konkretne przypadki. W Arabii Saudyjskiej aresztuje się za posiadanie Biblii lub zorganizowanie nabożeństwa w prywatnym domu. Tak było np. w kwietniu 2005 r., kiedy 40 chrześcijan, w tym dzieci, zostało aresztowanych za udział w nabożeństwie w prywatnym domu w Riyadh. W Egipcie w maju 2005 r. grupę koptyjskich chrześcijan uwięziono i zmuszono do przejścia na islam. Z realcji wynika, że młodych mężczyzn wykorzystywano seksualnie w celu zmuszenia ich do zmiany wyznania. W Sudanie trwa dramat chrześcijan w Darfurze, gdzie islamiści bezkarnie dokonują religijnych czystek. Raport zadaje kłam obiegowym opiniom, jakoby buddyści i hinduiści byli pokojowo nastawieni do wszystkich. Chrześcijanie w niektórych krajach (Indie, Sri Lanka) doznają ucisku z rąk ekstremistów obydwu tych religii.
“Prześladowani i zapomniani” – o tym raporcie nie wspomną wielkie media. Interesuje ich co innego. W Polsce jest kilka “katolickich” dyżurnych tematów: ojciec dyrektor Rydzyk, lustracja księży, ks. Jankowski, no i betanki. Czyli srutututu – jak powiedział pewien klasyk.





Polski katolicyzm rzeczywiście jest redukowany do kilku wyżej wymienionych postaci…
To dlatego wstyd dzisiaj byc katolikiem w tym kraju…
Nie uważam, żeby było mi wstyd z powodu bycia katoliczką. Uważam jednak, że Kościół w naszym kraju jest zbyt podzielony, a niektóre osoby (takie jak o.Rydzyk) robią mu po prostu krzywdę. Dlatego starajmy nie patrzeć się na religię przez ich pryzmat.
Jeśli jednak chodzi o statystki – “Co roku z przyczyn religijnych zabijanych jest 170 tysięcy chrześcijan”
- to są one rzeczywiście szokujące. Nie myślałam, że jest to aż taka skala…
Oczywiście na sytym i spokojnym Zachodzie z natury rzeczy mało się mówi o prześladowanych i wykluczonych, których z głodu, w zapomnianych wojnach i lokalnych konfliktach co roku giną miliony. Media uruchamiają się dopiero, gdy ginie jakiś Europejczyk czy Amerykanin lub widmo terrorystycznej śmierci puka do Londynu czy Madrytu. Bo świat ciągle jest Zachodniocentryczny.Takie są nasze media i my sami – egoistyczni i narcystyczni…Krzywda poza Europą czy Ameryką jest niewidoczna, czyli jej nie ma…Te dane są przerażające…Ale nie powinniśmy się upominać tylko o swoich, ale o pozostałe setki tysięcy czy miliony, które nie mogą liczyć na żadne raporty żadnej organizacji ani kościoła…
Może problem jest w tym, że medialne informacje o prześladowanych chrześcijanach byłyby niepoprawne politycznie?
Zgadzam się z Romkiem. Rzeczywiście oburzamy się na takie statystyki, tylko często sami zapominamy, że my innym też robimy krzywdę (także poprzez brak pomocy biedniejszym) i nie mówimy o tym, bo uważamy, że nas to nie dotyczy. A kwestia głodu powinna dotyczyć nas wszystkich.
Sugerowanie, że informacja w mediach o mordowanych ludziach byłaby niepoprawna politycznie jest cokolwiek niesmaczna, a pewnie kilka innych przymiotników by się znalazło.
Problem leży tam gdzie zawsze. To, że danego dnia zginie w Iraku 100 osób to żaden news, bo tam codziennie ktoś ginie. Jeżeli zginie 500 obywateli Sudanu to też żaden news, bo kogo to obchodzi. Przeciętnego zjadacza chleba interesują ostatnie ligowe tabele i cena benzyny.
Tu nie chodzi o to, że zabicie katolickiego księdza nie robi newsa, bo tutaj nie ma znaczenia, czy zabity człowiek jest chrześcijaninem, muzułmaninem, czy wyznawcą Wielkiego Potwora Spaghetti. Ważny jest jego kolor skóry, zasób portfela oraz długość i szerokość geograficzna, w której umiera. Reszta się nie liczy.
Jak z ręki psychola zginął Lennon to pielgrzymki były. Jak z ręki psychola ginie niewinny chłopak, czy dziewczyna, to wiedzą o tym sąsiedzi. Życie.
Dzięki, Ojcze Darku za temat…Prześladowanie chrześcijan to ważny problem.Sam nieraz wstydziłem się swojej wiary i na argumenty słowne przegrywałem z ludźmi, którzy naigrywali się z Kościoła i Jego przykazań…Świadectwo ojca zawsze jest mi przykładem, bo przeżywając swój “wiek Chrystusowy” zastanawiam się co będzie ze mną za następne 3 dekady…Wiem też że chrześcijanie nie powinni uciekać od męczeństwa i świadectwo, ale co robić żeby życie katolików nie stawało się jakimś ekstremalnym cięrpiętnictwem…
MPiK