<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Po co nam publicyści katoliccy?</title>
	<atom:link href="http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/13/po-co-nam-publicysci-katoliccy/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/13/po-co-nam-publicysci-katoliccy</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 19 Jan 2012 21:23:41 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
	<item>
		<title>By: Kuba</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/13/po-co-nam-publicysci-katoliccy/comment-page-1#comment-122</link>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Nov 2007 23:35:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=70#comment-122</guid>
		<description>Mój przyjaciel, wówczas katecheta, był pewnego razu pełen nadziei, że podczas wizytacji biskupa będzie mógł chwilę porozmawiać o kwestiach dotyczących młodzieży, katechez itp. O problemach, dylematach. 

Oczywiście do niczego takiego nie doszło, ponieważ biskup o parafii mógł się dowiedzieć wszystkiego, o ile będzie pozytywne. Nasłuchał się, jak jest wspaniale, zjadł kolację i ubogacony wrócił do siebie. 

Niedługo potem w szkole pojawił się ksiądz, który pytał chłopaków, czy już się dziś onanizowali (o czym pisze Tygodnik: http://tygodnik.onet.pl/1546,1450172,dzial.html). Jestem ciekaw, co do biskupa doszło na jego temat? Jak zareagował? Kto uznał sprawę za błahą i przeniósł jedynie księdza do innego kościoła, gdzie może właśnie teraz trzyma za kolano ulubionego ministranta?

Kościołowi, dla jego dobra, jak najbardziej potrzeba rozmowy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mój przyjaciel, wówczas katecheta, był pewnego razu pełen nadziei, że podczas wizytacji biskupa będzie mógł chwilę porozmawiać o kwestiach dotyczących młodzieży, katechez itp. O problemach, dylematach. </p>
<p>Oczywiście do niczego takiego nie doszło, ponieważ biskup o parafii mógł się dowiedzieć wszystkiego, o ile będzie pozytywne. Nasłuchał się, jak jest wspaniale, zjadł kolację i ubogacony wrócił do siebie. </p>
<p>Niedługo potem w szkole pojawił się ksiądz, który pytał chłopaków, czy już się dziś onanizowali (o czym pisze Tygodnik: <a href="http://tygodnik.onet.pl/1546,1450172,dzial.html" rel="nofollow">http://tygodnik.onet.pl/1546,1450172,dzial.html</a>). Jestem ciekaw, co do biskupa doszło na jego temat? Jak zareagował? Kto uznał sprawę za błahą i przeniósł jedynie księdza do innego kościoła, gdzie może właśnie teraz trzyma za kolano ulubionego ministranta?</p>
<p>Kościołowi, dla jego dobra, jak najbardziej potrzeba rozmowy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: ks. Paweł</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/13/po-co-nam-publicysci-katoliccy/comment-page-1#comment-121</link>
		<dc:creator>ks. Paweł</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Nov 2007 20:40:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=70#comment-121</guid>
		<description>Z tekstu wynika m.in., że brakuje fundamentalnej komunikacji między członkami Kościoła - zwłaszcza z biskupami. Poświadczam to jako ksiądz. W czasie tych kilku lat, w których jestem księdzem, rozmawiałem z biskupem tylko raz - podczas obowiązkowego spotkania w czasie wizytacji duszpasterskiej w parafii (a i od niej Czcigodny Pasterz chciał się wymigać). I niestety nie jestem tutaj jakimś wyjątkiem. Biskupi są &quot;Ojcami&quot; dla księży tylko z nazwy. Zainteresuje się tobą tylko pośrednio (przez swoich delegatów z Kurii) i to wtedy, gdy zaczniesz sprawiać kłopoty (chociażby nie płacąc obowiązkowych składek). Przykre to bardzo.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z tekstu wynika m.in., że brakuje fundamentalnej komunikacji między członkami Kościoła &#8211; zwłaszcza z biskupami. Poświadczam to jako ksiądz. W czasie tych kilku lat, w których jestem księdzem, rozmawiałem z biskupem tylko raz &#8211; podczas obowiązkowego spotkania w czasie wizytacji duszpasterskiej w parafii (a i od niej Czcigodny Pasterz chciał się wymigać). I niestety nie jestem tutaj jakimś wyjątkiem. Biskupi są &#8220;Ojcami&#8221; dla księży tylko z nazwy. Zainteresuje się tobą tylko pośrednio (przez swoich delegatów z Kurii) i to wtedy, gdy zaczniesz sprawiać kłopoty (chociażby nie płacąc obowiązkowych składek). Przykre to bardzo.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Kuba</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/13/po-co-nam-publicysci-katoliccy/comment-page-1#comment-102</link>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Nov 2007 10:33:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=70#comment-102</guid>
		<description>Podzielam zdanie Jarosława Makowskiego, że nikt nie zainteresuje się publicystyką polityczną uprawianą przez publicystę katolickiego. Były i są oczywiście wyjątki (np. Tadeusz Mazowiecki), ale nieliczne. 

Z powodu tychże wyjątków trudno generalizować i mówić, że określenie &quot;publicysta katolicki&quot; budzi raczej negatywne skojarzenia. Przyjaciel, z którym podzieliłem się tą refleksją, wyraźnie zaprotestował. Ale skojarzenia te nie biorą się z niczego.

Oglądając nudne jak flaki z olejem &quot;Warto rozmawiać&quot; kilka razy zasnąłem, co raczej mi się nie zdarza, gdy oglądam publicystykę. Wcale się nie dziwię, że publicyści katoliccy nie chcą łatki, jeśli mają być w jednym rzędzie np. z Janem Pospieszalskim.

Łatka, zaszufladkowanie chyba jednak jest. Inaczej w przypadku określenia &quot;watykanista&quot;. Ale to raczej Włosi niż Polacy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Podzielam zdanie Jarosława Makowskiego, że nikt nie zainteresuje się publicystyką polityczną uprawianą przez publicystę katolickiego. Były i są oczywiście wyjątki (np. Tadeusz Mazowiecki), ale nieliczne. </p>
<p>Z powodu tychże wyjątków trudno generalizować i mówić, że określenie &#8220;publicysta katolicki&#8221; budzi raczej negatywne skojarzenia. Przyjaciel, z którym podzieliłem się tą refleksją, wyraźnie zaprotestował. Ale skojarzenia te nie biorą się z niczego.</p>
<p>Oglądając nudne jak flaki z olejem &#8220;Warto rozmawiać&#8221; kilka razy zasnąłem, co raczej mi się nie zdarza, gdy oglądam publicystykę. Wcale się nie dziwię, że publicyści katoliccy nie chcą łatki, jeśli mają być w jednym rzędzie np. z Janem Pospieszalskim.</p>
<p>Łatka, zaszufladkowanie chyba jednak jest. Inaczej w przypadku określenia &#8220;watykanista&#8221;. Ale to raczej Włosi niż Polacy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Ola</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/13/po-co-nam-publicysci-katoliccy/comment-page-1#comment-98</link>
		<dc:creator>Ola</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Nov 2007 19:07:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=70#comment-98</guid>
		<description>Zapoznałam się z tym artykułem jak był opublikowany w PP i pomimo jego długości zachęcam wszystkich gości bloga do wygospodarowania paru minutek i przeczytania go. 
Naprawdę polecam! :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zapoznałam się z tym artykułem jak był opublikowany w PP i pomimo jego długości zachęcam wszystkich gości bloga do wygospodarowania paru minutek i przeczytania go.<br />
Naprawdę polecam! :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Kuba</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/13/po-co-nam-publicysci-katoliccy/comment-page-1#comment-95</link>
		<dc:creator>Kuba</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 Nov 2007 09:12:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=70#comment-95</guid>
		<description>Wiem, że długość tekstów z PP nie bardzo pasuje do bloga. Ale - mam nadzieję - warto te ciekawsze publikować:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wiem, że długość tekstów z PP nie bardzo pasuje do bloga. Ale &#8211; mam nadzieję &#8211; warto te ciekawsze publikować:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Andrzej Figas</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/13/po-co-nam-publicysci-katoliccy/comment-page-1#comment-89</link>
		<dc:creator>Andrzej Figas</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 13 Nov 2007 19:12:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=70#comment-89</guid>
		<description>Przeczytałem do końca, jest za to jakiś medal? :) A tak na serio bardzo ciekawy wywiad, w którym pada wiele trafnych stwierdzeń.

Mam nadzieję, że episkopat i hierarchowie otworzą się na dialog z publicystami, Kościół może na tym jedynie zyskać.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Przeczytałem do końca, jest za to jakiś medal? :) A tak na serio bardzo ciekawy wywiad, w którym pada wiele trafnych stwierdzeń.</p>
<p>Mam nadzieję, że episkopat i hierarchowie otworzą się na dialog z publicystami, Kościół może na tym jedynie zyskać.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

