Artykuł

Przede wszystkim komunikacja 1

Nov15

W pierwszym wpisie (“Po co nam poprawność językowa?”) chciałem pokazać, że niektórym osobom w pewnych sytuacjach po prostu nie wypada mówić czy pisać niepoprawnie. Dotyczy to dziennikarzy, nauczycieli, urzędników, polityków itd. Ale godzi się też, by specjalista od wizerunku, który za swoją pracę bierze ciężkie pieniądze, nie prezentował materiałów, w których znajdują się takie błędy, jak opisane przeze mnie, przez co materiały te sprawiają wrażenie, jakby były pisane na kolanie tuż przed szkoleniem. W tym wpisie chciałbym powiedzieć o innej funkcji zasad poprawności językowej.

Otóż w żadnym razie nie zamierzam nikogo namawiać do wytykania błędów językowych na przykład podczas rozmów ze znajomymi. Co więcej, nie pochwalam takich praktyk i sam staram się tego unikać. Dodam, że nie jestem też entuzjastą zadawania pytań w różnych poradniach językowych tylko po to, by po uzyskaniu odpowiedzi z satysfakcją móc stwierdzić, że jakaś gwiazda telewizyjna robi poważny błąd, gdy mówi “odnośnie” zamiast “odnośnie do” albo “rok dwutysięczny siódmy” zamiast “rok dwa tysiące siódmy”. A już zupełnie nie rozumiem tych, którzy odczuwają osobliwą radość, gdy uda im się znaleźć błąd u językoznawców, na przykład w publikacjach Rady Języka Polskiego.

Dla mnie ważna, a może nawet najważniejsza, jest druga strona medalu, jeśli chodzi o język i poprawność językową. Otóż język służy do komunikowania się. Jest on narzędziem komunikacji, ale takim, które swoją funkcję spełnia tylko wtedy, gdy wszyscy posługują się nim w przynajmniej podobny sposób. Dlatego można by powiedzieć, że językoznawcy po to biedzą się nad formułowaniem norm poprawnościowych, żeby możliwe było sprawne porozumiewanie się. Co więcej, robią to również w tym celu, żeby nas chętnie słuchano czy chętnie czytano to, co napiszemy, bo tekst bez błędów językowych jest milszy dla oka czy ucha odbiorcy, niż ten, który je zawiera. Jeśli więc warto tropić niepoprawności, to te, które sprawiają, że wypowiedź traci funkcję komunikacyjną.

I właśnie głównie takim błędom chciałbym poświęcić następne wpisy. Sądzę, że warto to zrobić, bo najczęściej nie zdajemy sobie sprawy z tego, że niekiedy wystarczy kilka drobnych zabiegów, by tekst stał się łatwiejszy w odbiorze. A na przedzieranie się przez fachową literaturę językoznawczą mało kto się porwie…

Komentarze przez RSS

Jest jeden komentarz dla tego wpisu

  1. mr_magdaro says:

    Brak dbałości o język niestety coraz cześciej widoczny jest w branży związanej z komunikacją. I też trudno mi pogodzić się z watą językową czy branżową nowomową w dziedzinie komunikacji społecznej. Wielu specjalistów od wizerunku w tym przoduje, wystarczy zerknąć na presrelisy i inne bekgandy sąsiadujące z podstawowymi błedami językowymi (zwłaszcza kontaminacjami). Przyznam, że po spotkaniu z jedną z agencji PR byłam zdruzgotana: części słów w ogóle nie zrozumiałam. A miały przecież polskie odpowiedniki. Na ile kalki obcojęzyczne są w tej branży niezbędne? Czy musze robić feed back czy może wystarczy monitoring? A jesli zamiast press release przygotuję informację prasową to będzie jakaś różnica? Nie mówiąc o wszystkich tych słowach, które nic nie znaczą.
    Tym komentarzem oczywiście zawężam dyskusję, ale w branży PR wyjątkowo zaniedbuje się język i mam z tym do czynienia na codzień.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com