Nov14
Byłem 12 listopada na interesującym spotkaniu w „Gazecie Wyborczej”. Temat: „Kościół naszych czasów”. Rozmawiał Tadeusz Bartoś, były dominikanin i filozof, z prof. Zbigniewem Mikołejko, znanym religioznawcą. Duża sala była wypełniona po brzegi. Kościół ciągle więc wzbudza zainteresowanie – pomyślałem. Ale zaraz przez głowę przemknęła mi wątpliwość, czy aby ci ludzie nie przyszli tylko „na Bartosia”, zobaczyć jak wygląda i posłuchać, co mówi „świeży”, były ksiądz. Bałem się czy cała rozmowa nie popłynie w kierunku żalów, pretensji i krytyki nad polsko – katolickim ciemnogrodem.
czytaj dalej »
Nov13
Na Myślenniku Haliny Bortnowskiej wisi takie oto zastrzeżenie:
Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie – tak na pewno jest.
Może szkoda – ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.
Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.
No właśnie, jak to jest z publicystami katolickimi? Niedawno w “PP” odbyła się debata na ten temat.
Rozmawiali: Szymon Hołownia, Jarosław Makowski oraz Tomasz Terlikowski. Rozmowę prowadził o. Tomasz Kot SJ.
czytaj dalej »
Nov12
Sorry, jeśli jestem trochę monotematyczny. Znowu chcę poruszyć temat prześladowanych. Tym razem tych rzeczywiście prześladowanych. Wpadł mi w ręce raport o prześladowaniach chrześcijan w latach 2005-2006 pt. “Prześladowani i zapomniani”, przygotowany przez Kirche in Not, czyli Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Szokujący to raport!
Tak się jakoś w świecie mediów porobiło, że zabicie księdza albo siostry zakonnej, zburzenie katolickiego kościoła albo wyrżnięcie grupy katolików non fa notizia – jak mówią Włosi – czyli nie robi newsa. Skutek jest taki, że ludzie sądzą, iż prześladowania chrześcijan działy się jedynie za Nerona. Za to lubią bredzić o okrutnych zbrodniach inkwizycji. Tymczasem z raportu Kirche in Not wynika, że chrześcianie są najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie. Co roku z przyczyn religijnych zabijanych jest 170 tysięcy chrześcijan. Szacuje się, że w XX wieku 45 milionów chrześcijan zginęło jako ofiary nienawiści na tle religijnym.
Raport podaje statystyki i opisuje konkretne przypadki. W Arabii Saudyjskiej aresztuje się za posiadanie Biblii lub zorganizowanie nabożeństwa w prywatnym domu. Tak było np. w kwietniu 2005 r., kiedy 40 chrześcijan, w tym dzieci, zostało aresztowanych za udział w nabożeństwie w prywatnym domu w Riyadh. W Egipcie w maju 2005 r. grupę koptyjskich chrześcijan uwięziono i zmuszono do przejścia na islam. Z realcji wynika, że młodych mężczyzn wykorzystywano seksualnie w celu zmuszenia ich do zmiany wyznania. W Sudanie trwa dramat chrześcijan w Darfurze, gdzie islamiści bezkarnie dokonują religijnych czystek. Raport zadaje kłam obiegowym opiniom, jakoby buddyści i hinduiści byli pokojowo nastawieni do wszystkich. Chrześcijanie w niektórych krajach (Indie, Sri Lanka) doznają ucisku z rąk ekstremistów obydwu tych religii.
“Prześladowani i zapomniani” – o tym raporcie nie wspomną wielkie media. Interesuje ich co innego. W Polsce jest kilka “katolickich” dyżurnych tematów: ojciec dyrektor Rydzyk, lustracja księży, ks. Jankowski, no i betanki. Czyli srutututu – jak powiedział pewien klasyk.
Nov12

To było pierwsze takie moje Święto Niepodległości, muszę przyznać, i wydaje mi się, że wraz z nim idzie nowe. Tak trochę z boku obserwowałem dzieci biegające z flagami, tłumy przy przystrojonym Grobie Nieznanego Żołnierza oraz rodziny rozmawiające z żołnierzami prezentującymi uzbrojenie na ulicach. Jasne, że były przemówienia, były apele i składanie wieńców. Większość pewnie odwiedziła również kościoły, gdzie księża oddawali się chwili zadumy nad tymi, którzy przelewali krew za wolną Polskę. W katedrze polowej słychać było cytaty z Prymasa Tysiąclecia, że obywatele nie biorą się z fabryki, ale spod serca matki. Było bardzo poważnie. Ale była też ta radość i niczym nieskrępowana duma ze swojego kraju.
Idzie nowe, bo widzę, że ludzie dość mają pompatycznej i martyrologicznej historii Polski, gdzie każda wojna kończy się “piękną katastrofą”. Ludzie chcą parad, pikników i sztucznych ogni. Idzie nowe i wierzę, że wkrótce nasze święta narodowe będą świętami pełnymi radości i zabawy. Idzie nowe i ja chcę takiej Polski.
Nov11

Tamtego wieczora wracałam z szabatowej kolacji u Tzipi wyludnionymi ulicami Jerozolimy delektując się atmosferą świętowania. Wracałyśmy spacerem żeby uniknąć szabatowej ceny taksówki; autobusy rzecz jasna nie jeździły. Pierwszy szabat w Jerozlimie zupełnie mnie oczarował. Zatem można wszystko zamknąć, a świat trwa nadal? To nie ma być zachęta do ustawowego zakazu handlu. Raczej zatrzymanie się nad smutną prawdą o człowieku, któremu trzeba przykazać, żeby raz w tygodniu odpoczął, a on i tak nie może sie z tym pogodzić.
czytaj dalej »
Nov11
Lustracja to nieustannie powracający temat w polskich mediach. Wydawać by się mogło, że po wyborach nie będzie to już tak gorący przyczynek do dyskusji. Skandale i afery nadal jednak wstrząsają polskim społeczeństwem, bo co raz albo się ktoś przyzna do współpracy z SB, albo komuś wyciągną teczkę z deklaracją lojalności wobec służb.
O lustracji przy okazji premiery filmu „Korowód”. Artykuł podesłała Agnieszka Kuczyńska.
czytaj dalej »
Nov10

W czwartek, 8 listopada, poszedłem do PAN na panel dyskusyjny “Socjologia polska wobec wyborów 2007″. Sesję poprowadzili Barbara Fatyga (UW) i Piotr Gliński (PAN). Udałem się do Pałacu Staszica z nadzieją na zapoznanie się z próbną – bo przecież niewiele minęło od 21 października – analizą socjologiczną tych ciekawych (choć każde są ciekawe) pod wieloma względami wyborów parlamentarnych.
Wyszedłem z trwającej ponad trzy godziny dyskusji rozczarowany. Najpierw pewien socjolog wygłosił – publicystyczną w gruncie rzeczy – tezę, potem większość rozmówców się do niej odwoływała, polemizowała, niepotrzebnie trwoniąc swoją energię. Na szczęście jednak przebiło się także kilka interesujących spostrzeżeń.
czytaj dalej »
Nov10
Czy umiejętność poprawnego mówienia i pisania rzeczywiście powinna być dla nas tak ważna, jak usiłują nas przekonać profesorowie Jan Miodek czy Jerzy Bralczyk? A jeśli tak, to czy zawsze? czytaj dalej »
Nov9

Idę wmieszany w tłum wzdłuż Nowego Światu. Przede mną dziewczyna, nastolatka. Z kieszeni wyjmuje kilka szeleszczących papierków, śmieci. „Dyskretnie” wyrzuca je za siebie. Niezbyt silny wiatr unosi je przez chwilę, zostawiając je potem na chodniku, tuż pod nogami moimi i moich nieznajomych współtowarzyszy drogi. Wszyscy poszliśmy dalej…
Poczekalnia w przychodni ortopedycznej. Tłum ludzi i tylko kilka krzeseł, zajętych głównie przez „zagipsowanych”. Jedno siedzenie się zwolniło i zaraz zajęła je rezolutna starsza pani. Nie widziała połamanego młodego chłopaka z usztywnioną nogą, wspartego na dwóch laskach. Nie chciała widzieć, w końcu jej też się to miejsce należy. Znowu nikt nie zareagował…
Jadę tramwajem. Tłoku nie ma, bo to dość późny poranek. Przystanek na Starej Pradze. Do mojego wagonu wchodzi kilka osób, wśród nich kilku młodych chłopaków, tutejszych. Zajmują koniec wagonu, wypychając stojąca tam kobietę do przodu. Dyskutują niewybredym językiem. W rękach zakamuflowane foliówkami otwarte piwa. Z kieszeni wyjmują papierosy, zapalają, zaciągają się… Pasażerowie nie czują sie pewnie, odsuwają się, nie widzą. „Hej, panowie, w tramwajach się nie pali!” – mówię głośno. „Pppanowie!!!” – w odpowiedzi słyszę głośny rechot. Rzeczywiście – myślę. Panowie to chyba za dużo.
Więc czy warto tracić czas?
Nov8

“Platforma najmocniejsza w historii” – pisze dzisiejszy “Dziennik”. “Rośnie poparcie dla Platformy Obywatelskiej. Z sondażu TNS OBOP dla DZIENNIKA wynika, że gdyby wybory odbyły się w niedzielę, Platforma bez trudu uzyskałaby większość w Sejmie”. Wyniki: PO zyskała 53 proc. poparcia, PiS – 25 proc., PSL – 11 proc., LiD – 7 proc., Samoobrona – 2 proc., LPR i PRP – po 1 proc. PO wprowadziłaby do Sejmu 293 posłów, PiS – 119, a PSL – 46. Sondaż przeprowadzono 7 listopada na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polaków.
Dlaczego Platformie rośnie (zwłaszcza kosztem LiD)? Być może dlatego, że Donald Tusk pokazuje się z lepszej strony niż w czasie kampanii wyborczej. Wtedy unikał konkretów, stosunek do “rewolucyjnych” zmian w Polsce, do Unii Europejskiej, do wymiany złotówek na euro cały czas był niejasny. Jeżeli nie przekonał on części wyborców wtedy (niechętnych wobec PiS, ale niewiedzących, na kogo głosować), to teraz nadrabia straty.
Czy to oznacza, że powinien już w czasie kampanii zdecydować się na większą wyrazistość? Dziś trudno odpowiadać na pytania, co by było, gdyby… Z sondażu wynika, że słabą reprezentację miałaby lewica. A to też niedobrze.
A jak Państwo uważają?