Artykuł

  • 03.12.2007
  • 12:29 AM
  • Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

iPod2, JP2 i prywatne więzienia 3

Dec3

Znalazłem w niedzielę więcej czasu na przejrzenie gazet, zwłaszcza tych, do których sięgam rzadziej; jak się okazuje – w niektórych przypadkach słusznie, w innych – przeciwnie, zostałem pozytywnie zaskoczony.

Najpierw “Życie Warszawy” i artykuł o Donaldzie Tusku, który jako jedyny poseł ze stolicy, nie ma w niej swojego biura – jego biuro poselskie działa w Gdańsku, w Warszawie premierowi służy kancelaria. Nic nadzwyczajnego? Dla “ŻW” to temat dnia!

Fikcyjny problem otrzymuje równie wątpliwe uzasadnienie: teraz warszawiak, który głosował na Tuska, nie ma możliwości się z nim spotkać. “Jeśli ktoś z nich chciałby porozmawiać ze swoim sejmowym reprezentantem, to musi jechać… aż do Gdańska”, piszą autorki Magda Kazikiewicz i Karolina Woźniak.

Cytują Jana Dziedziczaka, rzecznika rządu Jarosława Kaczyńskiego: “Jarosław Kaczyński bywał w swoim biurze średnio co dwa tygodnie. Poza tym pracownik biura codziennie przywoził do kancelarii premiera wszystkie listy i prośby od wyborców”.

Ciekawe, ile osób spotykało się z premierem i przedstawiało mu swoje problemy. Szkoda, że dziennikarki o to nie zapytały. Dowiedzielibyśmy się może, że Kaczyński rozumie zwykłych ludzi z podwórka – to byłby dopiero temat dnia!

W tekście wypowiadają się politolodzy prof. Kazimierz Kik i dr Rafał Chwedoruk. To powód do zastanowienia – dlaczego poważni ludzie tracą czas na niepoważne dyskusje, nadając im tym samym wysoką rangę?

Zresztą, co mają powiedzieć w sprawie, w której nie trzeba mówić nic? Kik: “Otwieranie biura w Warszawie byłoby tylko fikcją. A poza tym podatnicy zostaliby naciągnięci na kolejne koszty, bo to przecież z ich kieszeni opłacane są poselskie biura (…). Uczciwiej jest nie otwierać biura i nie tworzyć fikcyjnych oczekiwań względem wyborców”. Chwedoruk uważa – piszą autorki – że “warszawscy wyborcy nie obrażą się na Tuska za brak biura”. I cytują: “Nie wybaczą jednak premierowi, jeśli nie spełni swoich wyborczych obietnic”.

Na kolejnych stronach “ŻW”, w “Kalejdoskopie” dwustronicowy materiał “Pokolenie iPod2 ma głos”. O tym, że młody Polak – dobrze ubrany i z iPodem2 w kieszeni najpierw PO wybrał, a potem ją odrzuci. Nie czytał partyjnego programu; sam nie wie, czego oczekuje, bo myśli tylko o własnej przyszłości; a zresztą – Platforma jest dla niego zbyt konserwatywna.

Właściwie wszystko mi się nie zgadza. Być może dlatego, że nie mam iPoda! Kolega gej powiedział, że głosuje na PO, bo oni się nie zajmują sprawami jego orientacji seksualnej. Może młodzi nie czytali programów, ale czy robili to starsi?

Młodzi chyba wiedzieli, czego chcą – ich udana przyszłość zależy od tego, czy rząd także się ku niej zwróci. A nie, jak bracia Kaczyńscy – odwróci się od niej, patrząc jedynie w przeszłość i zajmując jej rozliczaniem. Młodzi wybrali zgodnie z własnym interesem.

W tym artykule Marcina Szymaniaka ważna jest pointa – słowa dr. Marka Migalskiego, politologa: “Platforma wkrótce okaże się normalną partią, która nie różni się zbytnio od innych. Zajmie się swoimi sprawami, obsadzaniem stanowisk i w oczach młodych będzie coraz mniej sexy”.

Kuriozalne jest skonfrontowanie wyimaginowanego pokolenia iPod2 z pokoleniem JP2, czego podejmują się redaktorzy „ŻW” w wywiadzie z prof. Pawłem Śpiewakiem. Czy pokolenie iPod2 jest bardziej materialistyczne od pokolenia JP2 – pyta „ŻW”. Śpiewak: „Zdecydowanie”. „Widzi Pan ślady pokolenia JP2?” „Nie widzę (…) Może to nie było pokolenie, tylko wymysł mediów”.

Tak jak iPod2. Ale dlaczego w takim razie socjolog zgodził się porównywać nieistniejące zjawiska?

Na koniec, miło zaskoczyła mnie „POLSKA The Times” swoim dodatkiem „Polska wyborcza” (skądinąd dziwny ten tytuł), a w nim – wywiadem z Janem Krzysztofem Bieleckim. Ciekawa rozmowa z liberałem. Prywatne więzienia? Dlaczego nie.

Komentarze przez RSS

3 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. intel-e-gent says:

    Witam,

    Nie zgadzam się z tezą, że brak biura poselskiego Donalda Tuska w Warszawie nie jest problemem.
    Nie zgodzę się też z tym, że to temat na pierwszą stronę.
    Niemniej, Donald Tusk postanowił zostać posłem z Warszawy, a nie z Gdańska i tu powinien mieć biuro. Wystarczy przenieść je z Gdańska i finanse się zgodzą.
    Dla mnie, brak biura, pokazuje gdzie Donald Tusk ma swoich wyborców.

    Mnie również miło zaskoczyła POLSKA, bo po tej gazecie spodziewałem się raczej poziomu Nowego Dnia i unikania kontrowersji. Tymczasem wywiad z Bieleckim to ostry materiał, który nie wiedzieć czemu przeszedł bez echa. Przecież pomysł, aby sprywatyzować wszystko jest dla mnie pomysłem rodem ze średniowiecza, kiedy wszystko było prywatne łącznie z sądami. Zresztą, skomentowałem to na swoim blogu
    http://zapiskizoblezonegomiasta.blox.pl

    PS Bieleckiego nazwałbym raczej neoleseferystą, z uwagi na niemal całkowitą negację roli państwa.

  2. Biuro poselskie premiera to mimo wszystko, przynajmniej moim zdaniem, zabawna rzecz.

    A nazwa “pokolenie iPod2″ mnie wnerwia. Tak samo jak nic nieznaczące pokolenie “JP2″, którego wciąż nikt się dopatrzyć nie może.

    Pozdrawiam!

  3. Kuba says:

    W tym nazywaniu różnych pokoleń widać niedobrą tendencję socjologów do zajmowania się publicystyką (o czym pisałem raz w jednym poście http://www.blogpowszechny.pl/?p=53 ). Tę tendencję obnaża wywiad z Pawłem Śpiewakiem, który świadomie – nie wiadomo, dlaczego – porównuje rzeczy, nawet wg niego samego nieistniejące.

    POLSKA wydała mi się niezła właśnie przez wywiad z J.K. Bieleckim; swojego codziennika raczej nie na nią nie zmienię.

    Zgadzam się z Andrzejem. Że domaganie się, by premier prowadził biuro poselskie brzmi zabawnie. A argumenty dziennikarek ŻW są podejrzane: warszawiacy nie mogą porozmawiać ze swoim posłem. Czy z Kaczyńskim mogli? W jakim zakresie?

    Właśnie – wywiad z J.K.B. mógł trochę ożywić debatę, szkoda, że tak się nie stało.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com