Wygodny czy powszechny 8
“Tygodnik Powszechny” ukazał się w środę 5 grudnia w nowym formacie. Wygląda pięknie. Czy “piękno jest tylko przerażenia początkiem”- jak cytowała w książce “Katecheci i frustraci” Rilkego Marianna G. Świeduchowska (właśc. Grzegorz Dyduch i Marcin Świetlicki), pisząc o środowisku intelektualnym Krakowa? Zobaczmy, jak się zmieniło pismo.

Za layout wypada ocenić “Tygodnik” wysoko. Zmieniła się winieta – tytuł przekształcono w dwustopniowy. Przy mniejszym formacie wygląda on lepiej (pisany w jednej linii zostałby niejako przygnieciony przez resztę okładki).
Zajawki z kolorowymi kwadratami zapowiadają kolorystyczny podział pisma na działy, czego potwierdzenie znajdziemy w spisie treści na drugiej stronie. Jeśli mielibyśmy ocenić pierwszą okładkę mniejszego “TP” – zdjęcie z balonami wygląda efektownie; jest miłe dla oka, ale nie ma związku z czymkolwiek. Wprawdzie sąsiaduje z artykułem ks. Adama Bonieckiego “Wierzymy w cuda”, ale balon to wynalazek jeszcze XVIII w. (o czym świadczy – co udowodnił mi dziś Tomek Jędrzejewski – choćby “Balon” – wiersz Adama Naruszewicza).
Czytelnik, który nie szuka w “TP” przede wszystkim religijnych komentarzy, będzie szybko przekładał kartki. Na drugiej kolumnie oprócz krótkich tekstów abp. Życińskiego i o. Dawidowskiego, jest tylko spis treści, a na 3. wielka reklama. Aż do s. 18. dominuje wiara (z przerwą na jedną kolumnę komentarzy wydarzeń politycznych z rysunkiem “Wichajstra”).
Działy Kraj i Świat zajmują 6 z 48 stron, ale równie dobrze mogłyby nazywać
się Społeczeństwo i Historia, bo polityki jest w nich bardzo niewiele, zagranicznej nie ma w ogóle.
Następnie dział Esej – w pierwszym małym numerze Zygmunta Baumana. Potem dział Cywilizacja i szeroko pojęta tematyka kulturalna. Na końcu, klasycznie, felietony.
Wyraźnie widać, że “Tygodnik Powszechny” będzie szerzej zajmował się sprawami religijnymi. Jeżeli staje się to kosztem zagadnień polityczno-społecznych, moim zdaniem, szkoda. Głos “TP” w tych właśnie kwestiach wydawał mi się cenny (nie umniejszając kwestiom wiary).
Ze stopki redakcyjnej wyczytać można, że w zespole nie ma już Krzysztofa Kozłowskiego, doszła natomiast Elżbieta Isakiewicz (autorka tekstu – tematu tygodnia). Co zmieni w “Tygodniku” obecność publicystki związanej wcześniej z “Gazetą Polską”, pokaże czas.
Nowy “TP” kojarzy mi się trochę z “Ozonem”. Oby nie podzielił jego losu.
*
PS “Tygodnik” przeglądałem piekąc mikołajkowe ciastka… Pycha;)





“Ze stopki redakcyjnej wyczytać można, że w zespole nie ma już Krzysztofa Kozłowskiego,”
w moim wydaniu tygodnika, w składzie Zespołu Kozłowski się znajduje:)
Miałem na myśli to, że nie figuruje już w żadnym dziale. Wcześniej był to Kraj. Dzięki:)
Z kolei ja bardzo szybko przekartkowałem politykę. Najbardziej mnie zainteresowały tematy społeczne, wiary, wywiady (zwłaszcza ten z Ewą Błaszczyk). Generalnie numer ciekawy, dużo w nim kultury, ale przecież to pismo “inteligenckie” ;-). Osobiście kulturę przeglądam pobieżnie, ale domyślam się, że dla wielu to jeden z głównych działów.
Życzyłbym sobie tylko tradycyjnego tygodnikowego papieru, bo ten gazetowy ciągle mi brudzi palce, czego serdecznie nie znoszę ;).
Pozdrawiam!
Doczekalam się normalnego formatu. Wreszcie mogę Tygodnik czytac w łózku
Elżbieta Isakiewicz ma tym razem – w nowym numerze, który wychodzi dziś – artykuł polityczny: portret Julii Pitery. Jestem umiarkowanie zainteresowany, ale chyba warto przeczytać, by zobaczyć, w jakim kierunku idą “tygodnikowe” zmiany.
Jestem wiernym czytelnikiem Tygodnika od wielu lat. Potrzebuję czasu, żeby przyzwyczaić się do nowego formatu. W sumie jednak zmiany oceniam raczej na plus. Jeśli tylko to choć trochę wpłynie na popularność TP, to jestem jak najbardziej za! Najważniejsze, żeby nie zmieniała się merytoryczna zawartość, żeby artykuły nie stały się krótkie i powierzchowne – ale póki robią to ci sami ludzie, to chyba nic takiego nam nie grozi. Chociaż… nie wiem. Mam takie wrażenie, że jednak teksty w nowym Tygodniku są krótsze. Mam nadzieję, że to jednak złudzenie optyczne.
Zmiana formatu wymusza także zmianę treści, to nierozłączne. Ale raczej w nowym Tygodniku nie przeszkadza. Aktualny numer jest, moim zdaniem, ciekawy, chociaż – tak jak tydzień temu – temat numeru nie robi większego wrażenia.
Wymowny wydaje się fragment felietonu Józefy Hennelowej: “O tym jednym, o krzywdzie, jeszcze parę słów. Bo mogą ludzie niedobrej woli chcieć krzywdzić pismo, ale i ono może wyrządzić krzywdę. Puste miejsce po kimś, kogo nie potrafiło się zatrzymać, choć – wespół z pozostającymi i może najlepiej z nich – stanowił o duszy pisma, nie da się zapełnić byle jak i byle czym.
>Tygodnik< zaczyna nowy rozdział swojej historii. W nowym formacie i po wyraźnej zmianie pokoleniowej.”
Więc na pewno będzie inaczej.
[...] O nowym TP pisaliśmy w “Wygodny czy powszechny“. [...]