Artykuł

  • 23.12.2007
  • 02:31 AM
  • Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Gdyby Hitler uprawiał gorący seks 5

Dec23

(Eric-Emmanuel Schmitt, PRZYPADEK ADOLFA H., Znak, Kraków 2007, ss. 480)

Eric-Emmanuel Schmitt (autor m.in. „Oskar i Pani Róża”, „Kiedy byłem dziełem sztuki”, „Małe zbrodnie małżeńskie”) napisał powieść, na którą składają się interpretacja autentycznej biografii Adolfa Hitlera oraz alternatywna, zmyślona historia życia Adolfa H. W tej poszatkowanej książce przeplatają się losy Hitlera-dyktatora i Hitlera-artysty.

„– Adolf Hitler: nie przyjęty (na ASP – J.H.P.)” – to początek historii pierwszej; „Adolf H.: przyjęty” – zaczyna się historia druga. I od tego momentu (rozdział pt. „Minuta, która zmieniła bieg świata…”) do końca śledzimy z jednej strony upadek emocjonalnie niedojrzałego mężczyzny, który staje się dyktatorem; z drugiej – nabywanie życiowych doświadczeń przez uczącego się, dojrzewającego człowieka. „Adolf H. z trudnością się rozwija. Hitler bez trudności zasklepia się w sobie, w swoich kłamstwach i frustracjach”, pisze w rodzaju dziennika, który umieszcza na końcu książki, Schmitt.

Widzimy dwie postaci, skrajnie od siebie różne, ale ich wspólna tożsamość każe się zastanawiać, czy historia Hitlera, a więc także Europy i świata, nie mogła wyglądać inaczej. A także – gdzie leży źródło zła, czy rządzi nami przypadek i czy łajdak i zbrodniarz nie kryją się w nas samych?

Schmitt swoją powieścią przyczynia się do „uczłowieczenia” obrazu Hitlera (autentycznej postaci). Napisał on o młodym człowieku, którego deprymują niepowodzenia, który nie może liczyć na niczyją pomoc (a jeśli nawet, to towarzyszy temu upokorzenie), boryka się z niskim poczuciem własnej wartości, nie umie budować międzyludzkich relacji – zwłaszcza z kobietami – w końcu tworzy swój świat w oparciu o kłamstwa, kompleksy przekuwając na cnoty: np. im bardziej wstydzi się własnego ciała, tym bardziej cielesność zaczyna traktować z pogardą, wywyższając walory umysłu. Pogrąża się w fikcji, która prowadzi go do upadku.

Piszę o „uczłowieczeniu”, bo czytelnik śledzący losy Hitlera-dyktatora, widzi osobę słabą, której wypada współczuć. Współczuć Hitlerowi?! Podobny dylemat wywołał film „Upadek” (2004, reż. Oliver Hirschbiegel). Moim zdaniem, ukazywanie ludzkich cech dyktatora ma sens i jest potrzebne. Nie po to, by szukać usprawiedliwienia win. Przeciwnie: Hitler-człowiek bardziej przemawia niż papierowa postać z podręcznika do historii; tak jak przejście przez drewniany barak w Birkenau bardziej przemawia niż zdjęcie obozu – bo uświadamia, że zwykły barak może posłużyć zwykłemu człowiekowi do celów nieludzkich.

„Błąd, jaki popełniamy z Hitlerem – tłumaczy Schmitt – polega na tym, że traktujemy go jako wyjątkowe indywiduum, wykraczającego poza normę potwora, barbarzyńcę sobie równego. Otóż jest to istota banalna. Banalna jak zło. Banalna jak ty i ja”.

Autor – nie tylko dla uatrakcyjnienia formy – stosuje ciekawe zabiegi. Zestawia śmierć ukochanej Adolfa H. (artysty) z tryumfem Hitlera: „wygrał. Był nowym kanclerzem Niemiec”. Utrata najbliższej osoby, największa lekcja jaką przechodzi bohater, sąsiaduje ze zwycięstwem człowieka, który żadnej lekcji ze swojego życia nie odrobił. A chodzi głównie o emocjonalne dojrzewanie, zwłaszcza w relacji z kobietą. Seks Adolfa H. ze Stellą, którą pragnie uszczęśliwić, to kluczowy moment jego życiorysu.

„– Nie jestem pewien niczego. Nie jestem pewien, czy dobrze maluję. Nie jestem pewien, czy dobrze postępuję. Nie jestem pewien, czy właściwie kocham swoją żonę i swoje dzieci.
– Tym lepiej. Pewność robi z ludzi kretynów!
– A jednak! Trochę więcej pewności siebie pozwala mi czasami posunąć się dalej.
– Dalej od innych, Adolfie, to wszystko.
– A jednak! Gdybym mógł przestać wątpić…
– Nie przestawaj wątpić, to czyni cię tym, kim jesteś. Człowiekiem przystępnym. Daje ci to poczucie niepewności, owszem, ale ta niepewność jest twoim oddechem, twoim życiem, twoim człowieczeństwem. Gdybyś chciał skończyć z tym dyskomfortem, stałbyś się fanatykiem, fanatykiem sprawy! Albo gorzej: fanatykiem samego siebie!

Jeżeli ktoś nie kupił jeszcze prezentów pod choinkę, to – moim zdaniem – książka „Przypadek Adolfa H.” jest jak najbardziej godna polecenia.

Komentarze przez RSS

5 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Przepraszam, że tak często się ostatnio wpisuję. Obiecuję zmniejszyć aktywność.
    Doceniając ciekawą i dobrze napisaną recenzję książki autora, którego znam i lubię pomyślałam, że jednak Hitler i jego seks nie powinien w żadnej postaci błyszczeć na tym blogu na pierwszej pozycji w Boże Narodzenie.
    Pod choinkę też wolałabym dostać co innego, ale to już inna sprawa.

  2. Rafał says:

    Ależ dlaczego? Refleksja nad życiem ludzkim, jego przebiegiem, jego sensem powinna nam towarzyszyć zawsze. Może nawet bardziej w Święto Narodzenia Zbawiciela…

  3. Marek Darul says:

    Hitler zaistniał na blogu o tyle, o ile zaistniała książka Emmanuela. Nie sądzę jednak, by w jakiś wyrafinowany sposób ZNAK proponował ją szczególnie na czas Narodzenia, przecież w księgarni leży wiele książek o rożnych złych ludziach. Postać jest jedynie przyczynkiem do wzbudzenia refleksji.Czy należałoby bardziej “dyskretnie” (niby jak?)wspominać 28 grudnia w Liturgii – krwiożerczego pana Heroda?
    A co do seksu: jak powiedział niedawno pewien głosiciel HOMILII (nie kazania!)-takich coraz mniej (?): nic co stworzył Bóg (z seksem włącznie) nie jest “fe”…

  4. maria chodyko says:

    A pluskwa?

  5. Rafał says:

    A co z pluskwą? Czy nie jest fe? Dla mnie nie. Co najwyżej nie chciałbym jej na współlokatorkę, ale żeby zaraz fe?

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com