Sprawa przymiotnika i żartu 22
Może pamiętacie, że Blog Powszechny na początku miał dłuższą nazwę, podtytuł, można by powiedzieć, co razem dawało „Blog Powszechny. Katolicki blog w Twoim domu”.
Podtytuł „Katolicki blog w Twoim domu” miał zaznaczać, że dla autorów bloga katolicyzm stanowi co najmniej ważny punkt odniesienia; z drugiej strony puszczał oko do czytelnika jako żart z hasła Radia Maryja „katolicki głos w Twoim domu”. Wszak nie od dziś wiadomo, że z koncernem o. Tadeusza Rydzyka „Przeglądowi Powszechnemu” nie po drodze; Dominik Ciołek SJ swój artykuł „Grzech zaniechania” (PP, 1/2006; przedrukowany w GW, 7-8.01.2006 z tytułem „Radio Maryja i paraliż Kościoła”) zaczynał słowami „Jest problem Radia Maryja”.
Samo „Blog Powszechny” nie budzi wątpliwości jako naturalna nazwa dla bloga „Przeglądu Powszechnego”. Natomiast pojawił się argument, że podtytuł może być odbierany dosłownie, czyli jako zbliżający nas do RM, a zatem lepiej się go pozbyć. Tak też uczyniliśmy.
Tymczasem powraca opinia, że usunięty podtytuł dobrze oddawał charakter bloga; że warto zaznaczyć jego katolickość, nie wszyscy internauci znają „PP”. Oczywiście, to nie jest jedyna alternatywa: z takim podtytułem albo z żadnym. Czy sądzicie, że warto go przywrócić, odpuścić sobie zmiany, czy może wymyślić coś zupełnie nowego?
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!


Mnie się osobiście pierwotny podtytuł bardzo podobał :). Jeśli miałbym się opowiedzieć to rzekłbym idolowym: Jestem na tak, trzeba przywrócić ten podtytuł :)
Mnie również podtytuł bardzo przypadł do gustu. Po pierwsze – w humorystyczny sposób zwracał uwagę na katolicki profil Blogu Powszechnego; po drugie – zgrabnie wyrażał dystans do rozgłośni T. Rydzyka, bo przecież wystarczyło przeczytać parę postów, by zorientować się, że BP ma mało wspólnego z RM; po trzecie – nawet jeśli ktoś brałby podtytuł serio, jego zaciekawienie zawartością BP raczej by nie zmalała.
Jak już wspominałem podczas naszych blogo-redakcyjnych dysput: mi osobiście jest wszystko jedno. Aczkolwiek lubiłem to puszczone oko. Każdy kto przeczyta choć kilka postów na blogu szybko się zorientuje, że z o. Tadeuszem nam nie po drodze.
Pozdrawiam!
Tak dla podtytułu! Raczej trudno nas pomyslić ze zwolennikami Ojca Dyrektora i RM.
No nie wiem czy tak trudno pomylić. W polsce jest tylko jedna kategoria “katolik” i raczej nikt sie nie zastanawia czy jestes “tym od Rydzyka” czy nie.
Z pozycji ateusza zapytam tylko:
A komu przeszkadzało, przeszkadza czy będzie przeszkadzać to, że autorzy bloga informują o fakcie, że są katolikami??
Dla mnie podnosi to tylko wartość Waszego bloga :)
(No co, ateista też może interesować się katolicyzmem)
Pozdrawiam,
Intel-e-gent
Z tym “katolicki głosem” byłabym ostrożna. Jest jakaś prawda w stwierdzeniu, że parodia jest najwyższą formą pochlebstwa. Slogany wystarczy powtarzać – nie koniecznie się z nimi zgadzając – by podtrzymywać ich ukryte i szkodliwe treści. Wychodzi na to, że matrycą katolickiego wzorca pozostaje ciągle “Radio Maryja” – per fas et nefas.
Czy trzeba się tak wytężać nad samookreśleniem? A może wystarczy zwykłe złudzenie, że blog podobnie jak koń “jaki jest – każdy widzi”. W końcu to opinia duchownego katolickiego…
@ maria
Wyraziłaś dokładnie to, co miałam na myśli!
A dla tych, którzy nie widzą jaki jest koń, czy można go jakoś określić w sposób pozytywny a nie tylko przez negację opcji “Radia Maryja”?
A czy wszystko musi być posępnie, pozytywnie poważne? :)
@ Rafał
Nie musi. Chętnie się pośmieję.
Dla mnie jednak poważne jest często bardzo ciekawe. Czasami jest również ponure.Przyjmuję, że jest to cena, którą się płaci za zaspokajanie ciekawości. Ponure jest na przykład,kiedy nie potrafię określić swojej tożsamości inaczej niż mówiąc: “nie jestem x”. Bo to nadal mało mówi o tym, kim jestem (do wyboru jest całe uniwersum oprócz x) i może znaczyć, że po prostu nie wiem, kim jestem. Może byłoby to zabawne, gdyby nie to, że zależy mi na tym, żeby wiedzieć.
Zwolennicy “Radia Maryja” nie mają, jak się wydaje, problemu z samoidentyfikacją. Gorzej, jeśli nie jest się zwolennikiem “Radia Maryja”. A konkretnie: gdyby “Radio Maryja” nie angażowało się w sprawy polityczne, nie ziało ogniem pod adresem wszystkich “innych”, nie było wodzowskie, to już byłoby OK? Czy jeszcze coś by mi przeszkadzało? Może treść telefonów, może wiara słuchaczy, że modlitwa pomaga rzeczywiście, może naiwna ufność prostych babinek w moc jakiegoś autorytetu a więc to, że mogłabym być wzięta za jedną z bezmyślnych?
Czy wobec tego radio Józef jest OK?
A w końcu, czy nauczanie Kościoła jest OK? Czy jestem na nie zbyt wolna, samodzielna i myśląca? Idąc dalej, czy jeśli kwestionuję naukę Kościoła (nie mówię o poszczególnych księżach), to jestem katoliczką czy “tylko” chrześcijanką? Czy jeśli tę naukę kwestionuję, to mogę wątpliwości wyrażać czy mam nad nimi w cichości ducha i konfesjonału pracować? Jakie elementy i cechy koniecznie musi mieć mój światopogląd i styl życia, żebym mogła twierdzić, że jestem katoliczką? Gdzie zaczyna się ciemnogród, a gdzie kończy chrześcijańska pokora każąca mi podporządkować się zdaniu wspólnoty Kościoła? A co jeśli za nic nie mogę pojąć dogmatu o Niepokalanym Poczęciu? Czy moja nowoczesność i chęć korzystania z życia kłóci się z proponowaną mi przez Kościół etyką wyrzeczenia? A jeśli tak, to co w takich sytuacjach mam robić? Czy po prostu nazywam siebie katoliczką dla świętego spokoju, z konformizmu, tradycji a żyję tak jak MNIE się wydaje uczciwe, wesołe i korzystne? A w rezultacie tylko wydaje mi się, że jestem katoliczką?
Czy dyskusja na takie tematy koniecznie musiałaby być posępna? Moim zdaniem mogłaby być niezwykle ciekawa. ;))
Dziękuję Wam za żywą dyskusję:)
W rozmowie o przymiotniku na wczorajszym kolegium PP ciekawą (dlaczego się tego wcześniej nie widziało?!?) rzecz zauważył nasz były naczelny o. Stanisław Opiela – nawet przy nazwie PP nie ma słowa o katolicyzmie.
;)
Bo “powszechny” to właśnie “katolicki” (w pierwotnym sensie), więc wystarczy jeden z dwóch.
@Małgorzata
Na te pytania nie znajdziesz odpowiedzi na blogu jakikolwiek on będzie nosił podtytuł. Może to Cię dobije co powiem, ale w gruncie rzeczy jest to optymistyczne jak się dłużej nad tym zastanowisz. Na te pytania nikt Ci nie odpowie. Różni ludzie mogą podrzucić Ci różne argumenty. Ale wybór drogi życia należy do Ciebie. A od tego wyboru nie można uciec, bo ucieczka już jest wyborem. A co jeszcze lepsze to te wybory z czasem będziesz zmieniała pod wpływem nowych doświadczeń. Życie. Najważniejsze, żeby je przeżyć w zgodzie ze sobą.
@ Rafał
Dzięki za przestrogę. Nie mam wątpliwości, że masz rację. Z tym że ja nie szukam odpowiedzi od kogoś, tylko szukam wymiany myśli, żeby skuteczniej szukać własnych odpowiedzi. Ten blog nie jest jedynym miejscem moich poszukiwań, ale chciałabym, żeby był jednym z nich. Dlaczego nie?
Niedawno “odkryłem” tego bloga i przypadł mi do gustu. Lektura wprowadzająca w ten watek uświadomiła mi wcześniejsze dzieje nazewnictwa i skłoniła do refleksji.Nie słucham RM, więc już zapomniałem o zawołaniu tej Rozgłośni “katolicki głos….” i początkowo było mi obojętne jakim skojarzeniem w charakterze żartu się tu posłużono. Może to i pewien “haczyk” pozwalający skupić uwagę zarówno zwolenników jak i przeciwników RM. Pozostaje wszakże pytanie: jak pogodzić prawo do krytycznej oceny działalności Radia (podskórnie wyrażone w żartobliwej kopii w/w maksymy=podtytuł) z regułą, która głosi, że należy starać się raczej “ocalić wypowiedź bliźniego” ( w znaczeniu akceptacji, próby zrozumienia Braci odpowiedzialnych za kształt tej Stacji). Czy żartobliwe odniesienie sie do zawołania RM nie jest aby “równaniem w dół”? A może lepiej zabrzmi: “TRYBUNA powszechnych rozmaitości”?
@Małgorzata
No dobrze, to jakie w takim razie ma znaczenie czy podtytuł jest żartobliwy czy nie? Argument jeśli dobry, to nie ma znaczenia skąd pochodzi. A prowokacja też jest czasem inspirująca :).
I jeszcze jedna ogólna refleksja mnie naszła. Podtytuł może być równie dobrze zinterpretowany jako, wskazówka, że taki katolicki głos też może istnieć i ojciec rydzyk nie jest jedynym, który ma monopol na głos katolicki. Równie dobrze może to być głos sprzeciwu wobec wersji katolicyzmu propagowanej przez ojca rydzyka. Nie demonizowałbym zatem tego podtytułu jako równanie w dół, definicję przez negację itd. W ogóle chyba bym mu nie poświęcał za dużo czasu ;-).
Aha co do definicji przez negację: to jest prostszy sposób definiowania. Zobaczcie, że większe zbiory można stworzyć poprzez określenie ich atrybutów, jako brak jakiejś cechy niż jako zbiór elementów posiadających jakąś cechę. Zbiór niejabłek jest dalece liczniejszy niż zbiór gruszek :). To taka luźna refleksja natury matematycznej.
@ Rafał
Niech będzie, widzę zalety Twojego podejścia do sprawy :).
A z tą definicją i zawężaniem lub rozszerzaniem zbioru, to rzeczywiście ciekawa rzecz, bo ściśle biorąc, skoro “powszechny”, to znaczy obejmujący wszystko, więc i o. Rydzyka też!!!
Hehe, nie inaczej ;). Ojca rydzyka obejmujemy dyskusją w wątku o palikocie i rydzyku ;-).
Reasumując raczej smutne – “ble, ble ble” – bardzo dużo słów, ale niewiele treści.Kochane dzieciaki pozdrawiam Was i jednocześnie proszę,odrzućcie wszelakie zło i usilnie szukajcie prawdy,dobra, miłości, zadowolenia i radości – bodaj w Cyberświecie, a napewno znajdziecie to, co będziecie mogli z osobistą satysfakcją przekazać innym.
Dzięki Zibiku za rzeczową krytykę i konkretne kontr-argumenty. Pozdrawiam Cię gorąco! :-)