Hilton w błocie. Relacja z Grand Press 2007 0

Trudne zadanie miał prowadzący galę wręczenia nagród Grand Press 2007 Jacek Fedorowicz. Najpierw długo zabiegał o uwagę publiczności, w końcu nalegał, by go wreszcie posłuchać, bo „nestor do was mówi!” i często przypominał o biciu braw.
Ci z gości, których można by nazwać zdystansowanymi, stali raczej skromnie, by wysłuchać, co trzeba i wyjść; inni – przejęci – raczej gadali. Do grupy pierwszej zaliczyć można Annę Mateję i Krzysztofa Kozłowskiego. Przyjechali z Krakowa pociągiem „Jagiełło”, wrócili wieczorem z nagrodą dla Anny Matei za wywiad z Ewą Szumańską w “Tygodniku Powszechnym”.
Taka nagroda oznacza, że o Grand Press nie można mówić tylko jako o spotkaniu wzajemnie adorujących się dziennikarzy z warszawki, chociaż na pierwszy rzut oka takie właśnie wrażenie sprawia. I chociaż tytuł Dziennikarza Roku 2007 otrzymali ex aequo Marcin Kącki, (“Gazeta Wyborcza”, pisał o tzw. seksaferze w Samoobronie) i Tomasz Lis, czyli osoby raczej na topie, to jury potrafiło docenić i nagrodzić wartościowe, ale mniej znane dzieła.
Nominowani do tytułu Dziennikarza Roku byli Tomasz Sianecki (TVN, TVN 24), Grzegorz Miecugow (TVN 24), Bogdan Rymanowski (TVN 24), Adam Wajrak (“Gazeta Wyborcza”). Ponieważ w dziennikarstwie najcenniejsze wydaje mi się słowo pisane, moje typy byłyby inne. Spodziewałem się też wyższej pozycji Adama Wajraka. Przy okazji, zauważył on ciekawy problem: czy angażując się w sprawy ochrony środowiska, zwłaszcza Doliny Rospudy, nie przekroczył tej granicy, za którą dziennikarz staje się działaczem.
Więcej: www.grandpress.pl

“Czyśmy właściwie mieli jakie rzeczy wspólne?
