Palikot i Rydzyk, czyli jak nie ocalać Kościoła 96
Tak naprawdę w interesie Kościoła jest, by PO „wykończyła” Rydzyka” – oświadczył na swoim blogu polityk PO Janusz Palikot. Swego czasu ojciec Dyrektor stwierdził ponoć, że trzeba zatopić platformę (mówił przez małe „p”, ale wszyscy zakapowali, że chodzi jak najbardziej o duże „P”). Niewątpliwie, Rydzyk i Palikot to godni siebie przeciwnicy. Obydwaj potrafią tyleż barwnie, co skrótowo wyrazić jakąś złotą myśl.
Mówią, że swego czasu to jezuici byli w Kościele od czarnej roboty, czyli od usuwania niewygodnych dla papiestwa osobników. Jeden ze współbraci zwierzył mi się nawet, że jego powołanie do zakonu zrodziło się, kiedy przeczytał, iż jezuici nie wahali się w razie potrzeby używać trucizny i sztyletu. Niestety, to już tylko historia, i to raczej legendarna. Tym bardziej cieszy, że są dziś ludzie odwalić niewdzięczną robotę w interesie Kościoła.
Chociaż od dłuższego już czasu uważam, że publiczne wyzywanie Rydzyka na ubite pole, to droga nawet nie do nikąd, ale wręcz do umocnienia tzw. imperium ojca Dyrektora. Kiedyś dane mi było zwiedzić siedzibę główną Radia Maryja. Pokazano mi m.in. pomieszczenie wypełnione od podłogi do sufitu pudełkami. W tych pudełkach zbierane są profesjonalnie wszystkie, produkowane przez różne redakcje, teksty na temat Radia i Telewizji „Trwam”. Z owych zbiorów wynika, że w jednym z minionych lat „Gazeta Wyborcza” publikowała średnio 1,5 artykułu dziennie na temat Rydzyka. Nawet jeśli teksty te były ze wszech miar krytyczne, to stanowiły w gruncie rzeczy swoistą reklamę dla instytucji prowadzonych przez ojca Dyrektora. Żyjemy wszak w czasach, kiedy nie jest tak bardzo ważne, czy się mówi o nas źle, czy dobrze; ważne, aby się mówiło. Ci, którzy nie znoszą gazety Adama Michnika, siłą rzeczy zwracali łaskawie wzrok ku ojcu Dyrektorowi, skoro jawił się jako bardzo ważny przeciwnik „GW”.
Moim zdaniem, zwolennicy „wykończenia” Rydzyka, zrobiliby najlepiej, gdyby całkowicie na jego temat zamilkli. Wyobraźmy sobie, że GW, TVN24 oraz inne media w ogóle nie nasłuchują RM, nie czytują i nie cytują „Naszego Dziennika”, nie robią żadnych filmików na temat lotu Dyrektora do Urugwaju. Nic! Zupełna cisza! Czyli brak zainteresowania. Czyż w dzisiejszych medialnych czasach tego rodzaju sposób postępowania nie godzi bardziej śmiertelnie niż odmienianie wroga na wszelkie przypadki? A jeśli jakieś ministerstwa lub prokuratorzy mają konkretne wątpliwości co do imperium ojca Rydzyka, to niech dyskretnie robią swoje, a nie zaczynają pracy od medialnych, hucznych zapowiedzi, że mu tu się weźmiemy i sprawdzimy. Najpierw zróbcie, a potem ewentualnie mówcie.
Rola ojca Dyrekora Rydzyka jest od lat absurdalnie wyolbrzymiana. Po co? Mam na ten temat pewne przemyślenia, ale na razie wstrzymam się od podzielenia się nimi. W Kościele dzieje się tysiące rzeczy każdego dnia – głoszenie słowa, rekolekcje, posługa sakramentalna, dzieła miłosierdzia itd. I 99,99 % tych spraw nie ma żadnego związku z Radiem Maryja. No, ale wystarczy, że ojciec Rydzyk palnie coś o szambie, to przez kilka dni jest to wieść numer jeden w największych mediach. Czyż to nie jest absurdalne?! I czyż tego rodzaju postępowanie nie jest działaniem przynoszącym dokładnie odwrotne rezultaty niż te, o których wspomniał na swym blogu poseł Palikot?


@Cypisek
Pozycja o. Rydzyka wydaje się być nie do ruszenia, bo wielu duchownym wydaje się, że choć gość gra na nerwach, jego działalność nie jest szkodliwa i że, w gruncie rzeczy, irytacja Rydzkiem to kwestia dobrego smaku, a nie poważny problem moralny. Nie wspominam tu o frakcji totalnych entuzjastów. Taką postawę przejawiaja również sami redemptoryści, dla których istnienie rozgłośni o tym profilu jest równoznaczne z ewangelizacją głoszoną pod znakiem sprzeciwu. A w obliczu takiej misji, któżby przejmował się słownym ekscesami lidera. Ważne, że ludzie to kupują.
Pani Małgosiu dziękuję za życzliwe i dobre słowa – postaram się być bardziej czytelnym i zrozumiałym, choć jestem przekonany, że ludzi nie trzeba pouczać, przekonywać, a tym bardziej oceniać – wystarczy inspirować, zachęcać do poszukiwania prawdy,czynienia dobra, oraz do uważnego słuchania, czytania, czy intensywniejszego, bardziej wnikliwego myślenia. Wspaniale – jeśli ktoś potrafi celnie, zwięźle i syntetycznie formułować myśli, a czytelnika, słuchacza ubogacić, rozweselić i pocieszyć, a kiedy upomina się o to, to nawet zganić, skarcić – akurat to starm się czynić, jeżeli dotychczas nieudolnie to przepraszam.
Wszystkim uczestnikom i czytelnikom forum życzę wspaniałych sukcesów na niwie edytorskiej.
Uzupełnienie – według mnie wątek zasadniczy, tej dyskusji obecnie już nie wydaje się, aż tak frapujący, co powinno być ulgą, dla nas wszystkich, dlatego świadomie inspiruję Państwa do omawiania spraw i rzeczy bardziej wartościowych,niestety czynię to, bez aprobaty, akceptacji autora – za co przepraszam ks. Dariusza
nie zgodzę się z Panią Maria chodyko, że problem nie jest do ruszenia.
Wydaje mi się, że jest, tylko trzeba byłoby zabrać się za przyczyny, a nie skutki. Ojciec Rydzyk i jego skarjne poglądy, wydają mi się takim skutkiem.
Chorobą polskiego kościoła nie jest Rydzyk, tylko umiejętność radzenia sobie z trudnymi przypadkami, brak otwartości na debatę. Brak mi ewangelicznego ‘tak tak, nie nie’.
Podłoże takiego problemu można by szukać bardzo głęboko i się nie doszukać. Nie będę tu przeproawdzał jakiejś analizy bo w mojej głowie są tylko pewne tropy, bez żadnego poktycia.
Natomiast myślę, że to powoli się będzie zmieniać. Przyczyny zmian z jedenj strony wymusza internet- wreszcie świeccy mają, gdzie naprawdę coś do powiedzenia (druga sprawa że mało kto się tym interesuje ;] ). Druga to sprawne środki komunikacji np. w Warszawie coraz więcej osób do kościoła jeżdzi tam gdzie nie będzie musiał się urzerać z ciemnotą intelektualną, niedbalstwem głownie wyrażanym podczas sprawowania liturgii oraz innych sakramentów i zamknięciem na enregię ludzi świeckich. Pewnego dnia kiedy większość kociołów parafialnych będzie pustych, a my warszawiacy poduszą się z tłoku w kościele dominikanów, może ktoś się zastanowi.
Zresztą uważny obserwator już to zauważy, może nie po liczebności, ale po składzie wiekowo-płciowym. Jakoś jest tak, że odsetek mężczyzn, a tym bardziej młodych w większości parafii warszawskich jest bardzo nikły. A nie jest tak, że mało jest takich, którzy by nie byli wierzący.
Bardzo trafną diagnozę polskiemu kościołowi wyznaczył br. Moris w książcę “Wierzę w Kości”- szkoda, że tego nikt nie czyta.
Boże co za język! Przepraszam pisałem w lekkim pośpiechu…
Cypiskowi w Kościele “brak otwartości na debatę” Ale jednocześnie stwierdza: “Brak mi ewangelicznego ‘tak tak, nie nie’”. To bardzo ciekawe! Spotykam się z bardzo różnymi ludźmi przyznającymi się do swej prznależności do Kościoła. Co do formy, to wlaściwie mówią to samo. Tyle że do tej formy wkładają inną treść. Są tacy, którzy uważają, iż skandalem jest, że Kościół (cokolwiek miałoby to znaczyć) do tej pory nie rozprawił się z o. Rydzykiem w sposób zdecydowany i jednoznaczny (tak, tak; nie, nie). Ci sami ludzie są jednocześnie bardzo otwarci na tych, którzy dopuściliby np. aborcję i małżeństwa homoseksualne (uwaga: niech Cypisek nie bierze tego do siebie). Z jednymi postepowaliby ostro, a w innych dialogicznie by się wsłuchiwali szukając ich racji. Z drugiej strony są tacy, którzy otwarci są na o. Rydzyka i wybaczają mu różne chlapnięcia i np. tworzenie atmosfery zagrożenia w imię większego dobra, któe dostrzegają w jego działalności. Sa natomiast nieprzejednani (ktoś by rzekł: fundamentalistyczni) w sprawie aborcji. Pewien redemptorysta skarżył mi się: “Tak atakują tego Rydzyka, że powiedział coś o szambie, ale jak abortowane dzieci są wyrzucane rzeczywiście do szamba, to im to nie przeszkadza”. Pamiętam pewną znajomą, która domagała się demokratycznych procedur przy nominacji biskupów. Zadałem jej pytanie: OK, ale co będzie jak lud demokratycznie wybralby np. na prymasa o. Rydzyka? Odpowiedziała, że to niemożliwe. No cóż! to jest takie umiłowanie demokracji, pod warunkiem, że wygrywają nasi. Każdy inny wybór jest oczywiście zaprzeczeniem demokracji i dialogu. Trudno się nie zgodzić, jeśli ktoś mówi, że trzeba byc tolerancyjnie otwartym na debatę. Trudno zaprzeczyć, kiedy ktoś domaga się jasności i jednoznaczności od Kościoła. Tylko kiedy być wyrozumiałym dla innych poglądów, a kiedy “ekskomunikować” w imię ewangelicznego tak, tak; nie, nie? Nadal twierdzę, że w niektórych przypadkach nie popłaca ani wyrozumiałość, ani surowość. Niekiedy dobrze w ogóle nie reagować (nie podniecac się!). Bywa do np. dobry sposób na głupotę.
Hm, takie podejście, w którym dostrzega się symetrię Rydzyk – aborcja jako odstępstwo w jedną lub drugą “stronę” nie przyszło mi do głowy, a jest rzeczywiście uprawnione. Dzięki za zwrócenie uwagi.
@ Cypisek
Ja tam nie będę się dusić u dominikanów. Zostawiam miejsce dwudziestolatkom.Okazało się że w mojej parafii ksiądz głosi rewelacyjne kazania.
A skąd ta konkluzja że nikt nie czyta br. Morisa? Spore przegięcie.
>Cypiskowi w Kościele “brak otwartości na debatę” Ale jednocześnie stwierdza: “Brak mi ewangelicznego ‘tak tak, nie nie’”. To bardzo ciekawe!
A czemu to ma być wszystko albo nic? Ewangeliczne tak, tak, nie, nie, powinno się odnosić do tego co powiedział na ziemi Jezus Chrystus. Czy wolno zabijać? Nie. Czy wolno kłamać? Nie. Itd. Zgadzam się z kościelnym zakazem aborcji, jako, że nie wiem kiedy człowiek staje się człowiekiem. Zakładamy, że człowiek staje się człowiekiem kiedy otrzymuje dusze. A więc może w pierwszej sekundzie po zapłodnieniu, ale w końcu czemu nie mógłby otrzymywać duszy rok po urodzeniu? Kto mi udowodni, że jest inaczej? Z powodu braku pewności zakazujemy aborcji w ogóle. Myślę, że jest to najlepsze rozwiązanie.
Z drugiej strony robienie z kobiet morderczyń jest niejednokrotnie ostrym przegięciem, a Kościół wiele nie robi, żeby te nastroje fundamentalistyczne spacyfikować, czy zrobić lepszy klimat wokół tematu seksualności i płodności w ogóle (bo zakazać łatwo). Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem jest lepsza i wcześniejsza edukacja seksualna, ale w tym miejscu niestety stoję w opozycji do Kościoła. Czy Jezus na ziemi zabronił używania prezerwatywy, czy pigułek? No czytałem te Ewangelie, czytałem, ale nic takiego nie wyczytałem. A więc tutaj powinno być miejsce na debatę.
Kierujmy się bezwzględnie tym o czym mówił Jezus, miłością Boga i bliźniego (to chyba jest recepta na wszystko). A nad całą resztą debatujmy, a najlepiej zostawmy to sumieniom wiernych.
Nie tyle chodzilo mi o symetrie Rydzyk – aborcja (to byloby za duzo powiedziane i to raczej na niekorzysc Rydzyka), ale o podanie przykladu (ktory jak kazdy prawie przyklad ma swoje ograniczenia i uproszczenia) na to, ze kazdy z nas ma obszary, na ktorych jest otwarty, i takie, na ktorych jest zamkniety. Przy czym interpretujemy owo otwarcie, jako znak naszej otwartosci w ogole, a zamkniecie jako sluszne odrzucenie zla. Tyle ze to naprawde najczesciej nie jest jednoznaczne. Bardzo latwo sie oszukiwac w materii otwarcie-zamkniecie. Ostatnio grupka profesorow i studentow w imie – a jakze – tolerancji i wolnosci skutecznie zaprotestowala przeciwko temu, aby Benedykt XVI przybyl na uniwersytet Sapienza w Rzymie i wyglosil inauguracyjne przemowienie. Ale wiekszosc (w tym ludzie niewierzacy) zobaczyli w tym dzialaniu owej grupki ideologiczna nietolerancje. Takich przykladow mozna by mnozyc. Cypisek podaje zasade, ze “tak, tak; nie, nie” powinno obowiazywac w przypadku tego, co Jezus powiedzial. Tylko ze bez Kosciola bardzo latwo stac sie jednosobowym interpretatorem nauczania Chrystusa, co tez najczesciej prowadzi na manowce. A sa to manowce blizej nieokreslonego hasla o wzajemnym milowaniu sie. I jeszcze jedna uwaga, co do otwarcia i zamkniecia. Wydawaloby sie, ze dzis w wolnej Europie mozna debatowac nad wszystkim. Ale nie! Na przyklad zrobiono cos takiego, ze absolutnie nie mozna dyskutowac oficjalnie na temat przywrocenia kary smierci. Ktos postanowil, ze nie mozna i koniec. O aborcji mozna, o malzenstwach homoseksualnych mozna, a nawet trzeba, ale o karze smierci szlaban. Bardzo ciekawy przypadek zamkniecia debaty. I to w imie otwartosci…
No ja widzę sporą różnicę między aborcją, a Rydzykiem.
Aborcja jest niedopuszczalna moralnie, z takim stanowiskiem kościół w Polsce nie ma większego problemu. A, że warto słuchać innych racji to wydaje mi się całekiem rozsądne. Nie musi to prowadzić do relatywizacji etycznej, może natomiast zwrócić uwagę katolików, że kobiety która dokonała aborcji, czy nawet otaczenia, które wywierało na nią presję, nie można potępiać jako ludzi, można potępiać jedynie (czy aż) to co zrobili. Taka dyskusja może zwrócić uwagę katolików, że np. kobiety zgwałocone, czy porzucone, często biedne, zagubione, nie mają się do kogo zwrócić, nie wiedzą gdzie szukać pomocy. Z drugiej strony uczestnicząc w debacie, a nie się obrażając można pokazać nie-katolikom swoje stanowisko, dlaczego aboracja jest morderstwem, i co kościół proponuje kobietom w zamian.
Natomiast, w życiu nie słyszałem o aboracji katolickiej. Ale o rozgłośni katolickiej słyszałem. Ten przymiotnik mówi, że treści w tym medium mogą być różne, ale wszystkie krążą wokół katolicyzmu. Jednym słowem powstaje przekłamanie. Zwykle pierwsza reakcja na wieść, że przyznaję się do wiary powoduje przyjmowanie ciosów za Rydzyka, Jankowskiego, etc. Trudno mi wtedy polemizować z zaciekłymi antykleykałami, jak z wieloma ich racjami się zgadzam. Różnica jest subtelna, ale znacząca, mianowicie różni nas motywacja, ja chciałbym by kościół w Polsce by widzialnym znakiem Chrystusa, a co oni chcą to nie wiem.
Nie zamykam się na dyskusję ze środowiskiem RM oraz również uważam, że takie zamykanie się na wymianę zdań jest niszczące. Wyżej prezentowałem swoje stanowisko dość jasno, nie uważam że koncern Rydzyka to zło wcielone, natomiast jest w nim wiele spraw, które trzeba nazwać i załatwić.
A wtedy zapadnie prawdziwa cisza…
Proponuję poczytać o pomocy kobietom z zespołem pozaborcyjnym, której udzielają organizacje i grupy terapeutyczne związane z kościołem katolickim. “W drodze” wyszedł na ten temat cały numer (2/2005).Ruch obrony życia i pomocy kobietom z problemem aborcji ma najsilniejsze związki z kościołem katolickim.
A debata jest ważnym, ale nie jedynym sposobem kształtowania sumienia. Jeżeli wierzyć Biblii, dekalog nie powstał w wyniku umowy społecznej.
Fantastycznie ! – wszystkim gratuluję i cieszę się, że ks. prowincjał poświęca nam swój drogocenny czas i moderuje dyskurs, a zarazem ubogaca nas swoją erudycją i wiedzą. Wyznam szczerze, że świadomie wyłączę się z dyskusji, a chętnie zapoznam się z treścią pisanych wypowiedzi.
Zgadza się, powołaniem Kościoła jest ciągłe przypominanie o potrzebie miłości bliźniego. Tylko trzeba wyróżnić te elementy, które są z tym związane, a które nie i nie rozumiem dlaczego Kościół poświęca temu tyle czasu. Tam gdzie oczekuje się prostego i jasnego komunikatu: nie dla antysemityzmu, nie dla obrażania ludzi, takiego komunikatu nie mamy. Za to mogę kilka razy w tygodniu usłyszeć, że nie wolno używać prezerwatywy. No chyba się komuś priorytety pomyliły.
W kościele często słyszy się, że jeżeli czyjeś grzechy się powtarzają nie należy się zrażać i się z nich ciągle spowiadać. To ja powiem tak: jeżeli grzechy się powtarzają, niech Kościół się nie zraża i mówi, że to są grzechy. Ludzie mają swoje wady, takie jak zazdrość, nieuprzejmość, brak solidności w wykonywanej pracy etc. Takie powszechne rzeczy, ale o tym też trzeba mówić. Wielokrotnie dało się słyszeć, że rodzice homoseksualnej osoby zrywają z nią kontakt, czy wyrzucają z domu. To samo dotyczy osób, które wcześnie zachodzą w ciążę. Ani razu nie słyszałem z ambony, że rodzice Ci popełniają grzech.
Co do zamykania dyskusji w Europie. Aborcja to jest taki byt mocno złożony. Np. jeżeli dziecko się narodzi, umrze matka. Kto ma żyć? Czy matka ma moralne prawo do tego, żeby zadecydować, że nie chce się poświęcić dla “czegoś”, czego jeszcze nawet w rękach nie trzymała? No tutaj są różne poglądy i różne podejścia, jestem w stanie zrozumieć dyskusję na ten temat. To trudne decyzje, których w żadnym punkcie nie chciałby osądzać.
W przypadku kary śmierci sprawa jest oczywista. Kara śmierci to jest takie coś, gdzie stawiamy gościa przed sobą, związanego i bezbronnego i dajemy mu kulkę w łeb. Dla mnie to zwykłe morderstwo i nie ma tu żadnej dyskusji. Z tego mam nadzieję Kościół się cieszy. Jak nie, to ja się z niego wypisuję.
A małżeństwa homoseksualne to jest dla mnie tak skomplikowany problem, że nawet w tym momencie mi się nie chce nad nim myśleć ;-)
To taki punkt widzenia świeckiego.
Pozdrawiam!
Przy okazji. Kilkadziesiąt lat temu działał w Polsce duchowny, którego można porównywać z o. Rydzykiem. Jego wydawnictwa były tak antyżydowskie, że dziś np. trudno opisać to choćby w pracy magisterskiej (jeden profesor opowiadał, że jego student wziął na warsztat “Mały Dziennik”, ale lektura okazała się odrażająca, i porzucił ten temat). Być może o. Rydzyk, tak jak o. Maksymilian Maria Kolbe, również zostanie świętym Kościoła katolickiego.
@Kuba
Dziwne, to o Hitlerze można spokojnie pisać prace naukowe i inne (np. Hitler i gwałtowny seks) bez obrzydzenia, a lektura “Małego Dziennika” (nie czytałam, więc naprawdę się dziwię) jest tak odrażająca, że nie można napisać pracy magisterskiej? Przecież zawsze można napisać krytyczną.
A z pochopnymi porównaniami i podważaniem świętości, to bym jednak była ostrożna. Bo to nie ja umieram w bunkrze Oświęcimskim oddając życie za drugiego człowieka, więc co ja mogę o tym wiedzieć?
Może ów student nie chciał babrać się w błocie. Pomyślał początkowo, że antysemityzm w wybranych tytułach prasowych to dobry temat, ale zmienił zdanie – taka wrażliwość i taki wybór. Tyle o studencie; myślę, że nie zastanawiał się w tym kontekście o Hitlerze, bo antysemityzm w polskiej prasie Dwudziestolecia to jedno, a hitleryzm to drugie.
Inna rzecz to “pochopne porównania” o. Kolbe-Rydzyk. Na gruncie medioznawstwa jednak uprawnione. O. Kolbe wydawał choćby “Rycerza Niepokalanej” i “Mały Dziennik” pisma masowe, jego głos był chyba silniejszy niż “katolicki głos w Twoim domu”.
Nie chcę nikogo urazić. Przecież nie ma wątpliwości co do tego, że o. Kolbe jest świętym z powodu heroizmu i poświęcenia. Nie ma także powodu, by nie mówić o jego przedwojennej działalności.
Andrzej dostrzega, ze “aborcja to jest taki byt mocno złożony”. W sprawie kary śmierci uważa, że sprawa jest oczywista. I to jest bardzo dobry przykład na meandry otwarcia i zamknięcia. Andrzej jest otwarty na dyskusję o aborcji, a jest zamknięty na dyskusję o karze śmierci. Ale przecież ktoś mógłby powiedzieć tak: Aborcja to zawsze zabicie niewinnej istoty ludzkiej, nawet jeśli poczęła się ona w tragicznych okolicznościach (np. gwałt); co innego kara śmierci – dotyczy ona kogoś winnego, kto dopuszcza się wielkiego zła wiedząc, co za to grozi. Ergo, aborcja to zabicie niewinnego, a kara śmierci to sprawiedliwa kara. Taka osoba byłaby zamknięta na dyskusję o aborcji, a otwarta na dyskusję o karze śmierci. O ile się nie mylę, taką osobą jest Marek Jurek. I mnie się wydaje, że jego poglądy sa bardziej logiczne niż poglądy Andrzeja, choć oczywiście i one nie są pozbawione meandrów, szczególnie w zderzeniu z polityką. Co do obrzydzenia dziełem o. Marii Kolbego, to wciąż otwartym problemem jest zdefiniowanie antysemityzmu, który jest z punktu widzenia Kościoła ewidentnym grzechem. Jak dla mnie, to za dużo wymachiwania tym pojęciem jak cepem. Przy okazji warto byłoby zastanowić się nad takimi pojęciami jak antypolonizm, antyamerykanizm, antyklerykalizm itp.
Ja rozumiem pretensje Ojca do mojej wypowiedzi, sam nie jestem z niej zadowolony i zdaję sobie sprawę z uproszczeń, ale komentarz to nie jest specjalnie dobre miejsce na omówienie mojego poglądu na temat aborcji. Wspomnę tylko, że jestem osobiście jej przeciwny, ale nie mam sumienia osądzać nikogo kto to zrobił. Ludzkie życiorysy są tak popaprane, że mogą prowadzić do różnych rzeczy i często nie mają one najmniejszego sensu. Nie wiem, czy jakieś elementy tego można dopuszczać prawnie, czy nie, nie wiem jak odpowiedzieć na problem wyboru w moim poprzednim poście. Na moją logikę nie mamy mocy, aby dokonać takiego wyboru, ale może w jakichś przypadkach taki wybór jest? Ale to też trochę głupie…
Ważniejsze, co z samoistnym obumieraniem zapłodnionych komórek. Czy jeżeli 50% embrionów umiera lub jest usuwanych z organizmu naturalnie różni się od tego samego przeprowadzonego farmakologicznie? Nie wiem, naprawdę nie wiem…
A z karą śmierci? Wybór jest prosty. Możemy izolować osobę od społeczeństwa do końca życia, bo nie jest zdolna w tym społeczeństwie żyć. Nie ma potrzeby, a tym bardziej moralnego uzasadnienia dokonywanie morderstwa. Jest to czysta zemsta. Są inne bardziej złożone problemy moralne i moim zdaniem kurczowe trzymanie się tego jako przykład, że jedno zakazujemy, a drugie, podobno takie samo, przyjmujemy to popadamy w jakąś schizofrenię. Świat nie jest binarny i nie można niektórych rzeczy tak łatwo porównywać.
To jeśli chodzi o rydzyka:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4854596.html
Co do dyskusji Andrzeja i Darka: Chrystus zdawał sobie sprawę ze złożoności świata już 2000 lat temu. Dlatego dał ludziom nowe przykazanie. Jedno. Ogólne. Bo wiedział, że życia nie da sie skodyfikować w 10, 100 czy 1000 przykazań. Dlatego denerwuje mnie arbitralizm kościelny: czarne jest czarne, białe jest białe. Niestety – większość jest szara.
Kara śmierci. Zgadzam się z Darkiem – nie jest dla mnie takie oczywiste, że kara śmierci jest zła. Rozumiem żądanie każdego komu ktoś odebrał bliską osobę. Gdyby coś takiego stało się w moim przypadku nie gwarantuję, że ten ktoś by to przeżył… Andrzej, przypomnij sobie “Siedem” i pomyśl, że to Twoja kobieta. Udanej symulacji.
Otwarcie na dialog jest otwarciem na każdy dialog, a nie jedynie słuszny. Problem polega jedynie na tym, że nie każdy potrafi “dialogować”.
Ważniejsze, co z samoistnym obumieraniem zapłodnionych komórek. Czy jeżeli 50% embrionów umiera lub jest usuwanych z organizmu naturalnie różni się od tego samego przeprowadzonego farmakologicznie? Nie wiem, naprawdę nie wiem…
Tak naprawde to szacuje sie ze do 75%, uważa sie też, że są to zazwyczaj zarodki z dużymi(letalnymi) wadami genetycznymi i innymi zaburzeniami uniemożliwiającymi przeżycie. z punktu widzenia logiki, to czy dziecko umrze w 1 czy w 10 miesiacu istnienia(licząc od zapłodnienia) nie ma znaczenia, choć dla rodziców oczywiscie ma olbrzymie. Osobiście i na własny użytek stworzyłam teorie, że jest to przejaw łaski Bożej dla tych matek( ze tracą te dzieci, które by i tak umarły) w momencie, kiedy zazwyczaj nie wiedzą o ciązy i zaoszczedzone jest im spore cierpienie.
A co do róznicy z farmakologią, to widze to tak. Wyobrażmy sobie, ze jakiś bliźni do tego stopnia cie zdenerwował, ze postanowiłes go zabic. W tym celu kupiłes trucine. Zanim jednak zdazyłes jej użyć blizni ów zginał pod kołami przypadkowego samochodu. A w drugim przypadku samochodu nie było i bliźni zginał od trucizny. Z punktu widzenia bliźniego różnica jest minimalna, ale dla sądu kolosalna, z punku widzenia spowiednika(o ile sie nie myle) grzech cieżki jest w obu przypadkach.
@ Rafał. Pewnie chciałbym go zabić i jakbym go dorwał w swoje ręce pewnie bym to zrobił. Ale to jest ludzkie. Niezawisły, obiektywny sąd oraz prawo jest od tego, aby nie sądzić na podstawie emocji i nie dokonywać samosądu. Coś Cię wzięło na filmowe analogie, najpierw Fighclub, teraz Seven ;-)
@ if
Ciekawa argumentacja, przyznaję. Moja odpowiedź brzmi: nie jestem do końca przekonany, czy da się porównać obydwie rzeczy. Twoim zdaniem, jest to łaska Boża. Być może, nie neguję :).
Pozdrawiam!
@if
Jeszcze takie przemyślenie. Czy jeżeli mamy do czynienia z tą “łaską Bożą”, to czy oznacza to, że Bóg uwalnia rodziców od kłopotu poprzez zabicie nienarodzonego dziecka? Jeżeli tak, to czy Bóg dokonuje aborcji? Jeżeli to czyn Boga, to może nie zachodzi on na człowieku, a więc Bóg dokonuje wyboru, czy człowiek ma się “stać”, a czy człowiek ma taki wybór, skoro to w jego ciele i z jego udziałem ten proces zachodzi? Ciekawe w sumie…
@ Andrzej
Nie jestem teologiem, jestem lekarzem(b młodym ale zawsze:)) i niektóre sprawy musiałam sobie po prostu przetłumaczyć na swoje sumienie.
Bóg tworząc nas ludzi umiescił nas w konkretnych prawach biologii, fizyki, chemii, genetyki itd. Konsekwencją tych praw jest to, ze niektóre zarodki mają wady genetyczne, niektóre matki nie mogą donosić dziecka konkretnego ojca z powodów immunologicznych, częste zapalenia powodują niedrożnosć jajowodów itd itp nie ma sensu wymieniać wszystkich możliwosci. Umieszczając nas w tych prawach Bóg zachował sobie możliwość cudu, ale z definicji cuda zdarzaja sie bardziej niz rzadko. Łaską Boża wg mnie nie jest to, ze zarodki umierają i nie to, ze rodzice nie muszą sie uzerac z chorymi dziecmi( a przynajmniej statystycznie rzadziej) ale to, ze masa dzieci, które z powodu praw biologii muszą umrzeć, umieraja bez wiedzy rodzców. Poronienie jest czymś strasznym dla kobiety i gdyby miała na każde 1 urodzone dziecko przechodzić 3 poronienia to żadna psychika by tego nie uniosła. Oczywiście to sa duze uproszczenia z pogranicza biologii i statystyki i mam spore problemy z wytłumaczeniem mojej raczej intuicyjnej teorii:) ale ja widze to niej więcej tak:)
Jak widac, Palikot i Rydzyk dal poczatek wielowatkowej dyskusji. Chcialbym jednak wrocic na moment do Rydzyka. Bo ostatnie doniesienia potwierdzają – moim zdaniem – teze o absurdalnym wyolbrzymianiu wszelkich rydzykowych newsow. Oto kilka dni temu ukazala sie informacja, ze Rydzyk tworzy partie (przez pewien czas byl to news nr 1 na WP i Onecie). Tysiace postow swiadczy, ze wiesc ta rozgrzala internautow do czerwonosci. Ale co sie wlasciwie stalo? Okazuje sie, ze jakas grupa ludzi, zwiazanych z Rydzykiem, spotkala sie gdzies na jednej kanapie i ponarzekala, ze nie tylko PO jest zle, ale i Kaczynscy to oszusci. Czyz naglasnianie tego spotkania nie jest absurdem? Czy rozgarniety czlowiek moze uwazac takie wydarzenie za istotne? Czy rzeczywiscie europoslanka Krupa jest w stanie stworzyc partie, ktora w imieniu o. Rydzyka przejmie wladze? To jest budowanie zlych (antykoscielnych) emocji przy wykorzystaniu nic nie znaczacego wydarzenia. Jednym slowem – manipulacja…
No właśnie niestety jakoś tak nam wyszło z tą wielowątkowością. Może to temat na jakiś oddzielny post z tymi 75%, może ktoś się za to zabierze?
O. Rydzyk partii nie stworzy, bo jest za sprytny. Jest to opinia mojej bardzo lewicującej znajomej. Akurat się z nią zgadzam.
Fenomen o. Rydzyka nie jest szaleństwem w stylu inicjatywy projektu uchwały ogłoszenia Jezusa Chrystusa królem Polski. Redemptorysta umie trafiać w prawdziwe nastroje społeczne.To tylko kwestia czasu, gdy wypączkuje nowe ugrupowanie pod patronatem medialnym radia Maryja.
@Andrzej
Bo filmy często są ciekawe. Pokazują życie z lotu ptaka.
A co do prawa i emocji to mylisz skutek z przyczyną. Nie zabijamy, bo tak wymyśliliśmy. Tak samo jako jesteśmy monogamistami, bo tak wymyśliliśmy. Te pomysły mają swoje uzasadnienia, co nie oznacza, że nie można znaleźć argumentów przeciwnych. I tak jest w przypadku kary śmierci. Darek Ci już podał część kontrargumentów. Ja mogę podać inne: ekonomia i bezpieczeństwo. Po co brutalny morderca ma żyć? Trzeba łożyć na jego utrzymanie i zapewnienie bezpiecznej izolacji. Zastrzyk czy krzesło są znacznie tańsze. To nie jest tak, że masz monopol na mówienie o czym warto dyskutować. Retoryka “oczywistości” jest charakterystyczna dla poprzedniego rządu i doskonale wiesz, że jest znienawidzona. W tym przypadku zachowujesz się podobnie: “oczywiste jest, że kara śmierci jest zła”. To nie jest oczywiste. Ja widzę argumenty przeciw temu twierdzeniu. Nie twierdzę, że jestem zwolennikiem kary śmierci, ale nie jestem również jej zdeklarowanym przeciwnikiem.
A kara śmierci tym się różni od morderstwa, że przyczyną morderstwa jest kaprys, a przyczyną kary śmierci jest wina. I nie stawiaj między nimi znaku równości.
Ergo to nie jest sprawa “oczywista”.
Ja nigdy nie mam zamiaru zamykać dyskusji na jakiś temat, chyba że byłby bezdennie głupi ;-). Tak samo jak dopuszczam dyskusję nt aborcji, tak samo dopuszczam dyskusję nt kary śmierci, chociaż dla mnie, jako osoby, jest to temat zamknięty. Wątpię, żeby mnie ktoś przekonał, ale jeżeli ktoś potrzebuje takiej dyskusji, proszę bardzo. Chciałem tylko zaznaczyć, że, moim zdaniem, z moralnego (i tylko takiego) punktu widzenia, kara śmierci jest mniej skomplikowanym problemem, niż aborcja.
I w zasadzie postulowałbym, albo przeniesienie tej dyskusji pod inny post, albo jej tutaj zakończenie, bo jak patrzę na tytuł tej strony to nijak mi Palikot, ani Rydzyk, nie pasują do aborcji, czy kary śmierci, chociaż jestem w stanie sobie wyobrazić takie jednostki, które by chętnie te tematy powiązały ;)
” jestem w stanie sobie wyobrazić takie jednostki, które by chętnie te tematy powiązały ;)”
Palikot wygłosioł słynną konferencję “gwałt i terror”- wiec powiązanie jest nie takie dalekie
Oczywiście, że nagłośnienie tej sprawy to bzdura, tylko że Rydzyk sam stworzył wokół siebie taki klimat, że nie jesteśmy w stanie o nim nie mówić, przykładem jest ten blog.
Popieram zgłoszone postulaty m.in. dot. przeniesienia postu, a w kwestii formalnej, proponuję może ustalmy razem, bodaj jedną rzecz – czy “…w przypadku zjawiska pt.”Rydzyk”…” uczestnicy forum “zachowują proporcje i znają miarę rzeczy”?…
Według mnie-niektórzy być może pogubili się albo nie znają miary rzeczy. Mianowicie Ks.Dariusz zauważył,że nagłaśnianie, tej sprawy to nie jest bzdura, jak stwierdził Cypisek,ale “to jest budowanie(wtrącenie- może nawet przesadne rozniecanie)złych(antykościelnych) emocji”….dalej”Jednym słowem-manipulacja”, tak samo uważam – co na to pozostali ?…..
Dobrze, że Pan Rafał, już nie usiłuje ustalać personalia-kto manipuluje?..
@Cypisek-dobrze,że masz m.in. wyobraźnię, ale proszę ze względu na szacunek do ludzi, wystrzegaj się słowa jednostka, zamiast osoba, ponadto przeczytaj uważnie, co na tym blogu napisano,akurat n.t.ks.Rydzyka?…, być może wówczas zrezygnujesz z forsowania tezy,”że Rydzyk sam stworzył wokół siebie taki klimat”..inni mówią, że imperium, etc. Chyba zdajesz sobie sprawę, co może człowiek sam, będący zakonnikiem, nawet gdyby był wielki,wybitny,ale nieustannie oceniany, piętnowany – pomijam, czy słusznie i zasadnie?….
W ostatnich dniach kościelną wieścią uznaną przez media za najważniejszą był nowy prowincjał redemptorystów, który miał stwierdzić w kontekście Radia Maryja, iż tylko Bóg jest doskonały. Ergo, Radio Maryja wcieloną doskonałością nie jest. Międlono te wypowiedź na różne sposoby. Show „Rydzyk” must go on! Żeby było jasne – prowincjał redemptorystów to zapewne zacny człowiek, ale jak przez kilka dni na wp i onecie znajduję setki komentarzy pod stwierdzeniem, że Radio Maryja nie jest doskonałe, to czuję, że ktoś robi z ludzi idiotów. Aha! A co z partią Rydzyka, którą ten miał niechybnie zakładać, o czym trąbiły media. Show must go on.
Pewnie Gazeta skojarzyła całe to sobotnie wydarzenie z Radiem Maryja, by dodać sprawie smaku, a o. Dariuszowi podać wiadro wody na młyn argumentacji “show must go on”, ale dlaczego spotkanie, które zachęcało plakatem “Nie będą żydki pluć nam w twarz” odbyło się w krakowskiej bazylice oo. jezuitów?
Przeniesiono je ze szkoły jezuitów “Ignatianum” (bo było w niej za mało miejsca), ale dlaczego w ogóle było tam planowane? W “Ignatianum” działa Centrum Kultury i Dialogu, a spotkanie, jak wynika z cytowanych wypowiedzi uczestników, z dialogiem miało niewiele wspólnego.
A wracając do głównego wątku, trochę mnie dziwił optymizm tych, którzy liczyli na szybkie zmiany po wyborze prowincjała oo. redemptorystów (choć i mnie by one ucieszyły). Jeżeli się najpierw pisze, jaką Radio Maryja jest potęgą – a co do jego wpływów trudno mieć wątpliwości – to przyjście nowego człowieka, nawet jeśli jest formalnie zwierzchnikiem dyrektora, nie oznacza, że zaraz wszystko się zmieni.
A czy można się spodziewać, że ktoś zrezygnuje z potęgi nawet, gdy wspiera się ona na etycznie wątpliwych fundamentach? W zmiany w “Radiu Maryja” wierzę tak samo jak w umorzenie długów najbiedniejszych krajów świata, czyli nie wierzę w to w ogóle. Poczucie siły, które daje religia w gruncie rzeczy bardzo trudno jest połączyć ze strategią “środków ubogich”.
Chryste – czytasz te pierdoły i nie grzmisz ?
Już rok minął od tego wpisu i mam takie spostrzeżenie, że temat niezdezaktualizował się:
Na początku O. Darek napisał:
“Tak naprawdę w interesie Kościoła jest, by PO „wykończyła” Rydzyka” – oświadczył na swoim blogu polityk PO Janusz Palikot[...]. Niewątpliwie, Rydzyk i Palikot to godni siebie przeciwnicy. Obydwaj potrafią tyleż barwnie, co skrótowo wyrazić jakąś złotą myśl.”
Byłem właśnie z krótką wizytą na Lubelszczyźnie, i mam takie wrażenie że porównania posła Palikota i dyrektora Rydzyka dodaje więcej kolorytu temu pierwszemu. Chodzi mi o to, że Palikot jest jedynie ulubieńcem osób, które zatrudnia i części niezbyt licznej “platfusów” (członków, sympatyków PO). Natomiast druga postać Rydzyk, ma za sobą kapitał – jakby napisał Marks – ludzki tzw. “moherów”. A że statystycznie osób starszych, mieszkających na wsi jest więcej niż zatrudnionych u posła z lubelszczyzny czy związanych z PO. To, co umocnić może Palikota to, to że o nim będą pisać, mówić więcej i… wtedy nikt nie będzie potrzebował być “ocalony przez Kościół”.
Śmiejmy się z obu postaci, bo lubelszczyzna aż “szumi” nad wybrykami Palikota i cieszy się , że po abp. Życińskim (o którym coraz rzadziej się tam słyszy) ma kolejny udany “transfer personalny” w stolycy…
Rzeczywiscie, temat wciaz aktualny. I to nie tyle z powodu dzialalnosci o. Rydzyka, co raczej ze wzgledu na “wystepy” posla Palikota.
Nie jestem platfusem (zresztą nie widzę obecnie żadnej ciekawej propozycji dla polskiej polityki z żadnej strony), ale kompletnie nie odpowiada mi krytyka Janusza Palikota.
Oczywiście – jest w jego zachowaniu pewne wyrachowanie.
Ale – że zacytuję Tomasza Lisa, z którym się wyjątkowo zgadzam – ”jest chyba tylko jedna rzecz irytująca bardziej niż kolejne wyskoki Janusza Palikota. Jest tym czymś żałosna hipokryzja wielu jego świętoszkowatych krytyków” (więcej tu).
Nie chcę nikogo z dyskutantów obrażać ani przypisywać im złych intencji; ostre słowa Lisa przypominają mi rozmowę Kamila Durczoka z Palikotem (w TVN) niedawno po tym, kiedy nazwał on prezydenta chamem. Durczok zadając pytania ostro krytykował rozmówcę.
Zachowywał się właśnie jak populista-świętoszek. Tymczasem jego telwizja działa w ten sam sposób, jak polityk PO – przede wszystki robi wokół siebie szum. Palikot robi to chociaż w celu innym niż finansowy; za jego ”wyczynami” stoją rzeczywiste problemy. Poza tym, odebranie mu komisji ”Przyjazne Państwo”, której jest twarzą, to strzał w stopę dla PO.
KOŚCIOŁOWI NAJBARDZIEJ SZKODZI TO, ŻE CHRZEŚCIJANIE SIĘ NIE MODLĄ ORAZ PRZEŻYWAJĄ SWOISTĄ SCHIZOFRENIĘ, KTÓRA POLEGA NA ROZSZCZEPIENIU MIĘDZY WYZNAWANĄ WIARĄ, A ŻYCIEM NA CO DZIEŃ.
To, że inne media wytwarzają szum wokół RM i TW “TRWAM”. to jest problem tych mediów, a nie Ojca Dyrektora. Jaki mają w tym interes, by codziennie pisać półtorej artykułu na temat Ojca Dyrektora? – ktoś im przecież za to płaci! Tym razem nie podejrzewam O. T. Rydzyka, że im za tą swoistą reklamę płaci.
I jeszcze jedno – osobny problem stanowi kwestia mediów katolickich, tego na jakim są one poziomie merytorycznym i edytorskim. Ponadto, w jaki zakresie podejmowana przez nie tematyka jest istotna dla wiernych. Proszę mi wybaczyć, ale większość z nich da się zakwalifikować albo do pism dla kanapowych intelektualistów – czyli takich sobie biernych obserwatorów rzeczywistości, lekko odjechanych nawróconych neofitów, albo dla naiwnych maluczkich. Brakuje poważnej publicystyki dla ludzi zaangażowanych społecznie, chcących urzeczywistniać zasady chrześcijańskie w świecie, takim jaki jest.
PS. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Nie mieszczę się jednak w docelowych kategoriach, do których są kierowane pisma katolickie.
@Edyta
Piszesz:”Ponadto, w jaki zakresie podejmowana przez nie tematyka jest istotna dla wiernych. Proszę mi wybaczyć, ale większość z nich da się zakwalifikować albo do pism dla kanapowych intelektualistów – czyli takich sobie biernych obserwatorów rzeczywistości, lekko odjechanych nawróconych neofitów, albo dla naiwnych maluczkich.”
Ciekawi mnie, czego konkretnie dla siebie nie znajdujesz. Czy mogłabyś podać takie przykładowe tematy?
@ Małgorzata
Ciekawi mnie, czego konkretnie dla siebie nie znajdujesz. Czy mogłabyś podać takie przykładowe tematy?
Przede wszystkim brakuje publicystyki zaangażowanej w aktualne problemy społeczne, polityczne, gospodarcze i jednocześnie odwołującej się do zasad etycznych lub teologii moralnej. Owszem takie próby podejmuje RM i TV TRWAM i jaki jest tego skutek? – łatka oszołoma. OPUS DEI podejmuje próby realizowania zasad chrześcijańskich w świecie – i co zyskuje? – miano katolickiej masonerii… O co mi chodzi o zrozumienie, że większość Kościoła to katolicy żyjący w świecie, który jest często zliberalizowany, zlaicyzowany, konsumpcjonistyczny, zrelatywizowany. w takim właśnie świecie trzeba żyć zgodnie z Wolą Bożą w każdej chwili, a nie tylko w gettcie wspólnot chrześcijańskich.
no tak, Rydzyk zły ale mnie to nie interesuje jako katolika, interesuje mnieco piszą wyuzdane panienki, grzechem nie jest pierdolić się na okrągło, tak? zostawić męża, też nie, tak? antykoncepcje stosować też nie, tak? aborcję, przepraszam, złego słowa użyłem, mordować dzieci też nie, tak? krytkować Kościół za jego naukę to fajnie ale chyba każdy i każda zna 10 przykazań, a tego Kościól nie wymyślił, więc zanim się idioci weźmiecie za krytykę Kościoła to wróćcie do I Komunii Świętej, bolą was wasze grzechy i sumienie wyrzuca to najłatwiej napisać to conie daje nam spać, zamordowane dzieci,rozwalone małżeństwa, seks “po alkoholu”, seks bez miłości, sprzedawanie się za pieniądze itp., tak to są wyrzuty sumienia bo Kościół nie ma wiele do tego, sumienie ma każdy, Kościół ostrzega bo to jest jego rola i zadanie, ale jak ktoś ma “rozwalone” życie niech na Kościół nie narzeka tylko w siebie popatrzy, przecież żaden ksiądz nie zmusza do niczego tylko mówi co do niego należy, do czego został powołany, a jak Ci sumienie wyrzuca, że, źle postępujesz,nie narzekaj na kler tylko zastanów się nad sobą człowieku, zwłaszcza teraz, w wielkim tygodniu abyś nie płakał na zgliszczach swojego życia ps. nie jestem księdzem
Nie mogę wyjść z podziwu nad zjadliwością wypowiedzi dot. osoby o. Rydzyka – również wypowiedzi księży.Daje to do myślenia. Tyle obraźliwych epitetów pod adresem słuchaczy Radia Maryja! Swoją drogą, zastanawiam się, kim są ci, którzy stawiają się ponad “moherów”? Ewidentnie trąci pychą. Proszę o konkretne przykłady nienawiści rasowej, antysemityzmu, przekręcania nauki Kościoła Katolickiego posiadania “imperium” i czerpania z tego osobistych korzyści i jeszcze wielu innych rzeczy, które “popełnił” o. Rydzyk. Dla mnie to czysta zawiść – przykre, że również u duchownych.
Wlasnie o tym napisalem, ze ataki na ojca Rydzyka przekraczaja wszelka miare przyzwoitosci. W gruncie rzeczy chodzi w nich o dorabianie “geby” calemu Kosciolowi, a nie o sensowna krytyke dzialan srodowiska Radia Maryja.
przelewanie z pustego w prozne – wiara bez uczynków nic nie warta. dyskutantów u nas w kraju pod dostatkiem -,,zniwo wielkie tylko robotników mało – jeżeli więcej robicie dla ludzi zwłaszcza starszych od o. Rydzyka to pochwalcie się. czekam