101, czyli o Kongregacji jezuitów jeszcze raz… 1
Zachęcony komentarzami do informacji o wyborze naszego nowego Generała postanowiłem napisać trochę więcej. Choć to zadanie niełatwe. Sama Kongregacja jeszcze się nie skończyła. Najbardziej medialne, czyli nasze wewnętrzne dyskusje, spory i głosowania są objęte tajemnicą (i uważam, że słusznie!). O czym zatem pisać by nie mamić czytelników spekulacjami na temat możliwego konfliktu na linii „nasz Generał – Papież (tak niestety zrobił skądinąd poważny TIMES 19.01.2008)?
Najpierw może bardziej osobiście…
Wybór Generała poprzedzony był czterodniowym procesem zwanym w naszych Konstytucjach „murmurationes”. Na początku, muszę przyznać, że cała ta procedura budziła we mnie trochę niepokoju. Przyjechaliśmy z tak różnych kultur i kontekstów, że aż by się chciało zapytać innych uczestników Kongregacji jakiego mają kandydata na przyszłego Generała. Tymczasem jednak, te cztery dni poprzedzające sam wybór, oprócz modlitwy, przewidywały jedynie możliwość zadawania pytań na temat konkretnych osób, ich zdolności do ewentualnego pełnienia urzędu Generała, bez możliwości robienia jakiejkolwiek propagandy na rzecz takiego czy innego kandydata. Nawet jeśli było się święcie przekonanym, że jest najlepszym z możliwych kandydatów. Niesamowite wrażenie robiły odpowiedzi niektórych naszych współbraci, którzy najwyraźniej pilnowali się by nie powiedzieć czegoś, o co nie byliby zapytani.
Oczywiście podstawą wszystkiego jest zaufanie, że otrzymywane informacje są poważne, sprawdzone i podawane w trosce o dobro całego Towarzystwa. Pewnie trudno byłoby to przenieść na grunt wyborów parlamentarnych (choćby ze względu na nieporównywalnie wielką liczbę wyborców). Niemniej jednak, sam sposób postępowania tak bardzo się różni od tego, co jest nam zazwyczaj serwowane przy okazji różnych wyborów, że trudno się nad tym nie zatrzymać. Zbierając tak przez cztery dni informacje i udzielając ich, gdy byłem o nie pytany, coraz bardziej czułem się osobiście odpowiedzialny za moją decyzję i głos jaki mam oddać w czasie wyboru. Coraz bardziej czułem, że nikt, nawet przez chwilę, nie będzie próbował mi choćby zasugerować jakie jest najlepsze rozwiązanie. Właściwie to pierwszy raz, odkąd mogłem głosować – i mam na myśli wybory w społeczeństwie cywilnym, bo w naszej strukturze zakonnej głosuje się bardzo rzadko – poczułem, że nie jestem traktowany jak ktoś, komu trzeba powiedzieć jak powinien zrobić; jak ktoś, kto jest darzony pełnym zaufaniem, że może sam podjąć możliwie najlepszą decyzję. Niestety większość reklam wyborczych, nie tylko w Polsce, prezentując zalety konkretnego kandydata, tak proponuje go wyborcom, by w sumie uświadomić im, że właściwie nie mają wyboru. Kampanie wyborcze jakich często doświadczamy w naszych społeczeństwach, są właściwie próbą przejęcia kontroli nad nami a nie podaniem informacji, które możemy wykorzystać w procesie decyzji
Poza Kongregacją i procesem służącym do jej zwołania, nie mamy żadnych wyborów. Wszyscy przełożeni prowincji są mianowani przez Generała. Ci z kolei mianują przełożonych lokalnych i powierzają poszczególnym jezuitom konkretną misję. Można by powiedzieć, że jesteśmy zupełnie niedemokratyczni. Jednak chyba wszystkim wyborcom życzyłbym doświadczenia tak dużego zaufania, jakim mogliśmy się cieszyć w czasie wyboru naszego Generała.
Tyle o samych wyborach, ale rzeczywiście to było ważnie i niesamowite doświadczenie. Teraz zaś – jak pisałem wcześniej – zaczyna się praca nad postulatami, które napłynęły z całego Towarzystwa. Mogą na ich podstawie powstać dokumenty zwane dekretami Kongregacji Generalnej. Niektóre mogą mieć charakter bardziej prawny, regulując odpowiednio wewnętrzne prawo Towarzystwa, inne – i to zdarza się częściej – są bardziej tekstami pogłębiającymi rozumienie naszej duchowości. Przygotowująca Kongregację specjalna komisja pogrupowała otrzymane postulaty w pięć odrębnych tematów: tożsamość jezuity; misja jezuity; posłuszeństwo; zarządzanie w TJ; współpraca z nie-jezuitami. Hasła te określają różne aspekty naszego życia i działania, w których odnotowujemy pewne problemy, lub które domagają się pogłębienia, rozeznania i ewentualnych decyzji i zmian. Jeśli uda mi się znaleźć trochę czasu, to spróbuję o nich trochę więcej napisać. Choć nie zastąpi to ewentualnych tekstów końcowych Kongregacji, o których warto będzie porozmawiać.
Mam jednak nadzieję, że czytelnikom Bloga Przeglądu uda mi się z Kongregacji przywieźć coś ciekawszego, ale na razie niech to będzie niespodzianka.




No to z niecierpliwością czekam na dalsze “przecieki” :)