Artykuł

Na Antypodach “Strachu” 3

Jan23

W zeszły czwartek, 17 stycznia, obchodzony był Dzień Judaizmu w Kościele katolickim. Po Mszy św. w kościele Wszystkich Świętych na placu Grzybowskim, odprawianej przez arcybiskupa Kazimierza Nycza, odbyło się spotkanie, na którym troje przedstawicieli judaizmu i trzech przedstawicieli trzech różnych wyznań chrześcijańskich komentowało werset 1,27 z Księgi Rodzaju. Jako szósty i ostatni mówił katolicki biblista, o. Jerzy Seremak, jezuita.

Słuchałam o świętości słów Boga, o tym, że Pismo Święte jest natchnionym tekstem, literaturą i że czytając je musimy ten fakt uszanować. Dlatego musimy uważnie czytać słowa spisane przez natchnionych autorów i poszukiwać ich sensu w odniesieniu do całości Boskiego komunikatu. Musimy je wciąż na nowo odczytywać. Pismo Święte, święty tekst, nie jest raz na zawsze utrwalony, lecz musi być czytany, żeby w nas drgać. Tak jak symfonia Mozarta staje się muzyką dopiero kiedy jest wykonywana, a jej zapis nutowy, partytura, to jeszcze nie muzyka.

My, którzy czytamy Biblię powierzoną Izraelowi, my stanowiący wspólnotę czytających Pismo, jesteśmy wszyscy dziećmi szóstego dnia stworzenia. Tekst mówi: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę”.(Rdz 1,27) Podział na płcie nie jest istotną sprawą w tym akcie. Człowiek potraktowany jest w Piśmie świętym w tym miejscu jako istota biologiczna. Adam, to po prostu człowiek i mówi się o nim, że był stworzony jako samiec i samica, podobnie jak inne zwierzęta. Co jest niezwykłe w tym opisie, to użycie tych samych słów w stosunku do stworzenia człowieka, jakie użyte są w Biblii jeszcze dwukrotnie: raz w przypadku budowania Namiotu Spotkania przez Mojżesza a drugi raz, kiedy kończy się budowa świątyni w Jerozolimie. Mowa jest o uwieńczeniu dzieła. Tak jak uwieńczeniem dzieła jest zakończenie budowy świątyni przed szabatem, tak i Księga Rodzaju powtarza te same słowa. W Księdze Rodzaju to Bóg buduje Sobie świątynię, którą jest świat. Ziemia, jest Jego świątynią, a w niej Bóg umieszcza Swój obraz. Jest nim człowiek. Od tej pory jest powiedziane, że nie można tworzyć sobie bożków, nie można tworzyć żadnych obrazów Boga. Tak jest, ponieważ Bóg sam Sobie stworzył Swój obraz – człowieka.

Kiedy słuchałam wypowiadaną ustami katolickiego księdza deklarację miłości do Biblii i podziękowanie kierowane do Izraela, za to że ją przechował i udostępnił innym narodom, widziałam rosnące niedowierzanie na twarzach rabina i przedstawicieli gmin żydowskich. W widomy sposób zaskakiwało ich to, że ten inny, czytelnik i nauczyciel ich Księgi, zwraca się do nich z szacunkiem i miłością w ich języku. I jak tu zaprzeczyć, że też jest synem ich Ojca, skoro Go kocha? Nic nie zmieniłoby się nawet, jeśliby powiedzieć, że jest synem nieprawowitym.

Nasłuchiwałam: czy to Duch Święty, Duch Miłości szeleścił skrzydłami?

Przez kilka dni unosiłam się kilka milimetrów nad ziemią.

A na wczorajszym spotkaniu: sprawdzanie torebki, potężni panowie z ochrony, tłum ludzi, krzyki z sali, jacyś młodzieńcy z nieprzyjaznym transparentem demonstracyjnie wychodzą w trakcie, pewien profesor przy stole prezydialnym robi z siebie pajaca, myśląc że wyśmiewa innych, reszta gości usiłuje nadać wszystkiemu sens i dzieli się niewesołymi refleksjami, ktoś się denerwuje, że nie może zadać pytania, jakaś pani obok mnie syczy: „do Izraela”, wreszcie – Autor. Gross spokojnie stwierdza, że jego książka nie jest książką o stosunkach polsko – żydowskich, tylko o nas, o Polakach i ich stosunku do samych siebie i własnej historii. Zbigniew Nosowski przytomnie zadaje pytanie, kim według Grossa są ci „my”, o których mówi? Czy Polakami bez Żydów? Bo według redaktora „Więzi” „my” to Polacy i Żydzi.

Ta wymiana zdań była dla mnie najważniejsza.

Posmutniałam. Opadłam i dotknęłam podłoża. Ani samo dotknięcie, ani podłoże nie było przyjemne. To nawet nie był bruk.

Komentarze przez RSS

3 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. fylyp says:

    świetne!

    aż trudno coś dodać więc tylko zostawiam żeby autorka wiedziała że ktoś tu bywa ;)

    piękny styl – bardzo lekki i przyjemnie się czyta a treść, same obserwacje i zestawienie w kontraście bardzo ciekawe nawet dla osoby do religji podchodzącej co najmniej nieprzyjaźnie ;)

    więcej takich!

  2. Andrzej says:

    Komu by się chciało przyjść na spotkanie o Biblii? Kogo ona obchodzi? Przecież ksiądz co niedziela ją czyta. Jakby było coś więcej wartego uwagi, to przecież więcej fragmentów byłoby czytanych. Po co taka gruba? A Żydzi, czemu się czepiają Biblii jak zabili Pana Jezusa…

    A na Grassa iść trzeba, bo to sprawa narodowa! Opluwa swoim żydo-amerykańskim jadem Polaków, dzięki którym ten niewdzięczny, jak się okazuje, naród w ogóle przeżył.

    Kpina. Powiem szczerze, że mam dość tego bełkotu narodowego, od którego momentalnie już dostaję torsji.

    Kiedy ONR-owcy przechadzali się po Warszawie wrzeszcząc swoje “Jedna Polska, katolicka” zastanawiałem się, czy wiedzą w ogóle co oznacza każdy wyraz z osobna i wyrażenie, które zbudowali.

  3. [...] Na Antypodach “Strachu” [...]

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com