Kongregacja, dziennikarze i Papież 3
Dobiegł końca trzeci tydzień naszej Kongregacji, prawie w całości poświęcony pracom w małych grupach nad tematami zgłoszonymi w postulatach, które napłynęły jeszcze przed Kongregacją z różnych części Towarzystwa. Tymczasem nasz Generał miał dwa ważne debiuty. We wtorek (22.01) po raz pierwszy spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej zorganizowanej w jednej z sal Kurii Generalnej, a w sobotę (26.01) po raz pierwszy jako Generał TJ został przyjęty na audiencji prywatnej u Benedykta XVI.
Wtorkowe spotkanie z dziennikarzami zorganizowało biuro prasowe Kongregacji. O. Nicolàs przyszedł na nie bez przygotowanego przemówienia. Bez kartki, przepraszając na początku za swój włoski (moim zdaniem całkiem niezły), zaczął do nich zwyczajnie mówić. Podziękował za zainteresowanie, z którym media relacjonowały wybór Generała TJ, zaznaczając ze zrozumieniem, że mają niełatwe zadanie, bo – jak stwierdził – jest osobą nieznaną mediom.
Nastąpiło więc przedstawianie się, które przybrało nieco zabawną formę polegającą na prostowaniu nieprawidłowych informacji podanych przez prasę a dotyczących jego biografii. A trochę się tego nazbierało… niestety dzisiejsza łatwość i szybkość komunikacji nie idzie w parze z rzetelnością informacji. W każdym razie o. Nicolàs nie zrobił z tego problemu kwitując wszystko jednym zdaniem: „…ale to jest trud komunikacji.”
Nieco dłużej zatrzymał się przy dosyć często podkreślanej w mediach różnicy między Towarzystwem Jezusowym a Papieżem:
„To nie jest prawdą. Towarzystwo Jezusowe było zawsze, od samego początku i nie przestaje być w jedności z Ojcem Świętym. Jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi. To jest jakieś napięcie sztuczne, stworzone na zewnątrz Towarzystwa. Jeśli jakieś trudności są, to głównie z tego powodu, ze jesteśmy bardzo bliscy, oczywiście nie fizycznie, ale duchowo. Przypuszczam, że wielu z was żyje w małżeństwie. Jeśli was zapytam i powiecie mi, że nigdy nie mieliście żadnych problemów, nie uwierzę wam. Tylko osoby, które się kochają, mogą się wzajemnie ranić. [...] Towarzystwo Jezusowe chce współpracować ze Stolicą Świętą: to się nie zmieniło i sądzę, że się nie zmieni”.
O. Nicolás odniósł się do sposobu, w jaki media usiłowały nakreślić jego profil, aby odtworzyć to, co jak powiedział nie zawsze było napisane poprawnie. Zaczął od pewnego „dystansu teologicznego”, który miałby go oddzielać od Benedykta XVI – przede wszystkim, stwierdził: „czytałem książki prof. Ratzingera nawet w Tokio” [...] to dystans istniejący jedynie w umysłach tych, którzy go sobie wyobrażają, podczas gdy tak naprawdę jest ciągły dialog. A teologia zawsze jest dialogiem”. Potem wspomniał jeszcze o próbie pewnego zaszufladkowania, polegającego na określeniu go przez pryzmat dwóch poprzednich Generałów TJ: „Ja nie jestem Arrupe. Kocham Arrupe i podziwiam go. To była osoba, która miała duży wpływ. Miałem go jako przełożonego w Japonii przez cztery lata, a także przed udaniem się do Japonii spotkałem go w szkole, gdzie nam mówił o bombie atomowej, o doświadczeniu Hiroszimy. Podziwiam go, ale nie jestem Arrupe i naturalnie z wielu racji nie jestem Kolvenbachem. A więc kim jestem? Jeśli zapytalibyście mnie, to powiedziałbym, że istnieję dla tych rzeczywistości, w których się znajduję. Jestem stworzony do tego, aby stać się tym, kim Bóg chce. Czy zaś będę umiał odpowiedzieć na to, nie wiem: to pozostaje zawsze otwarte”.
Mimo wszystko nie była to ucieczka od odpowiedzi na pytanie, na które różne media, raczej mniej niż bardziej udolnie, próbowały odpowiedzieć. Była to odpowiedź, która stała się opowiadaniem o jego spotkaniu z rzeczywistością Azji, w której spędził większość swojego dorosłego życia. Trudno to wszystko przytaczać, ale pewien fragment wydaje mi się naprawdę ważny, więc go zacytuję:
„Gdy byłem w Japonii, zrozumiałem, że świat nie jest taki jak go sobie wyobrażałem w Hiszpanii. Tutaj sposób patrzenia na rzeczywistość, także na wiarę, sposób stawiania sobie pytań na temat różnych problemów był inny niż w Hiszpanii. To, co w Hiszpanii uważałem za ‘common sens’, wspólne wszystkim ludziom odczuwanie, w Japonii okazało się nie być wspólnym. [...] Azja zmieniła mnie, mam nadzieję, że na lepsze. Zmieniła mnie i pomogła mi zrozumieć innych [...] uśmiechać się wobec trudności, ludzkich niedoskonałości i ludzkich realiów. W Hiszpanii – nie wiem czy mi uwierzycie – byłem nieco nietolerancyjny, trochę ‘zawsze porządny’, wymagający, bo religia była dla mnie wówczas – jak dla wielu – wiernością serii praktyk religijnych. W Japonii zrozumiałem, że prawdziwa religijność jest głębsza, że trzeba dotrzeć do głębi osób i do sedna pytań, za każdym razem, gdy mówimy o Bogu, o nas, o ludzkim życiu”.
O przyszłości o. Nicolàs mówić nie chciał. A to z prostego powodu: „Dopiero co zostałem Generałem. [...] Postawa, którą przyjmuję w Auli polega przede wszystkim na słuchaniu. Na słuchaniu i byciu posłusznym. Jak wiecie zapewne, Kongregacja Generalna jest nad Generałem. Oznacza to, że podczas Kongregacji jestem jej podległy. Jeśli Kongregacja mówi mi, że mam coś zrobić, jaką linię przybrać w przyszłości, ja muszę być posłusznym i to będzie moją misją, moim mandatem. Dlatego teraz jest dla mnie najważniejsze, aby wsłuchać się w to, czego pragnie Kongregacja”. Mówiąc to, nasz Generał zapowiedział jednak, że gdy skończy się czas Kongregacji z pewnością zdarzą się okazję na kolejne spotkania z mediami.
Na prywatnej audiencji Benedykt XVI przyjął o. Nicolàsa w sobotę przed południem. Oprócz wspólnego zdjęcia, był też czas na rozmowę i okazja do poinformowania papieża, że Kongregacja Generalna utworzyła komisję do przestudiowania listu, który Benedykt XVI skierował do Ojca Petera Hansa Kolvenbacha, poprzedniego Przełożonego Generalnego. Następnie rozmowa z Ojcem Świętym zeszła na temat Japonii, gdzie O. Nicolás pracował przez 33 lata. Ojciec Św. zachęcił głowę zakonu jezuitów do kontynuowania dialogu międzykulturowego, ewangelizacji i zapewnienia solidnej formacji młodym jezuitom.
O. Adolfo Nicolás jezuickim zwyczajem, jak każdy nowo wybrany Przełożony Generalny powinien odnowić swoje śluby przed papieżem. Ojciec Kolvenbach zrobił to pisemnie i tak też uczynił o. Nicolás przekazując papieżowi w kopercie swoje spisane śluby. Ojciec św. od razu otworzył kopertę i przeczytał śluby, po czym powiedział: „To bardzo dobry zwyczaj”.
Tyle wieści z Kongregacji. W najbliższym czasie czeka nas dalej praca nas postulatami, które napłynęły wcześniej z wszystkich prowincji i wybór asystentów i konsultorów dla nowego Generała.




To jakby powrot do jezuickich korzeni. General, co prawda nie Bask, ale Hiszpan, wiec prawie krajan Ignacego Loyoli. Rowniez w osobie generala kontynuacja tradycji jezuickiej ewangelizacji w dalekich, ale wysoko rozwinietych kulturach: Franciszek Ksawery – Indie, Matteo Ricci- Chiny a obecny general 30 lat w Japonii.
Z boku patrzac wyglada na to, ze wybor padl na niezwykle polaczenie nowoczesnosci i tradycji
Znam kilku Basków- bardzo obraziliby się za tą wypowiedź.
Ja tez i moi znajomi nie obrazaja sie, ale tych, ktorzy sie obrazili, przepraszam.