Tak naprawdę w interesie Kościoła jest, by PO „wykończyła” Rydzyka” – oświadczył na swoim blogu polityk PO Janusz Palikot. Swego czasu ojciec Dyrektor stwierdził ponoć, że trzeba zatopić platformę (mówił przez małe „p”, ale wszyscy zakapowali, że chodzi jak najbardziej o duże „P”). Niewątpliwie, Rydzyk i Palikot to godni siebie przeciwnicy. Obydwaj potrafią tyleż barwnie, co skrótowo wyrazić jakąś złotą myśl.
Mówią, że swego czasu to jezuici byli w Kościele od czarnej roboty, czyli od usuwania niewygodnych dla papiestwa osobników. Jeden ze współbraci zwierzył mi się nawet, że jego powołanie do zakonu zrodziło się, kiedy przeczytał, iż jezuici nie wahali się w razie potrzeby używać trucizny i sztyletu. Niestety, to już tylko historia, i to raczej legendarna. Tym bardziej cieszy, że są dziś ludzie odwalić niewdzięczną robotę w interesie Kościoła.
Chociaż od dłuższego już czasu uważam, że publiczne wyzywanie Rydzyka na ubite pole, to droga nawet nie do nikąd, ale wręcz do umocnienia tzw. imperium ojca Dyrektora. Kiedyś dane mi było zwiedzić siedzibę główną Radia Maryja. Pokazano mi m.in. pomieszczenie wypełnione od podłogi do sufitu pudełkami. W tych pudełkach zbierane są profesjonalnie wszystkie, produkowane przez różne redakcje, teksty na temat Radia i Telewizji „Trwam”. Z owych zbiorów wynika, że w jednym z minionych lat „Gazeta Wyborcza” publikowała średnio 1,5 artykułu dziennie na temat Rydzyka. Nawet jeśli teksty te były ze wszech miar krytyczne, to stanowiły w gruncie rzeczy swoistą reklamę dla instytucji prowadzonych przez ojca Dyrektora. Żyjemy wszak w czasach, kiedy nie jest tak bardzo ważne, czy się mówi o nas źle, czy dobrze; ważne, aby się mówiło. Ci, którzy nie znoszą gazety Adama Michnika, siłą rzeczy zwracali łaskawie wzrok ku ojcu Dyrektorowi, skoro jawił się jako bardzo ważny przeciwnik „GW”.
Moim zdaniem, zwolennicy „wykończenia” Rydzyka, zrobiliby najlepiej, gdyby całkowicie na jego temat zamilkli. Wyobraźmy sobie, że GW, TVN24 oraz inne media w ogóle nie nasłuchują RM, nie czytują i nie cytują „Naszego Dziennika”, nie robią żadnych filmików na temat lotu Dyrektora do Urugwaju. Nic! Zupełna cisza! Czyli brak zainteresowania. Czyż w dzisiejszych medialnych czasach tego rodzaju sposób postępowania nie godzi bardziej śmiertelnie niż odmienianie wroga na wszelkie przypadki? A jeśli jakieś ministerstwa lub prokuratorzy mają konkretne wątpliwości co do imperium ojca Rydzyka, to niech dyskretnie robią swoje, a nie zaczynają pracy od medialnych, hucznych zapowiedzi, że mu tu się weźmiemy i sprawdzimy. Najpierw zróbcie, a potem ewentualnie mówcie.
Rola ojca Dyrekora Rydzyka jest od lat absurdalnie wyolbrzymiana. Po co? Mam na ten temat pewne przemyślenia, ale na razie wstrzymam się od podzielenia się nimi. W Kościele dzieje się tysiące rzeczy każdego dnia – głoszenie słowa, rekolekcje, posługa sakramentalna, dzieła miłosierdzia itd. I 99,99 % tych spraw nie ma żadnego związku z Radiem Maryja. No, ale wystarczy, że ojciec Rydzyk palnie coś o szambie, to przez kilka dni jest to wieść numer jeden w największych mediach. Czyż to nie jest absurdalne?! I czyż tego rodzaju postępowanie nie jest działaniem przynoszącym dokładnie odwrotne rezultaty niż te, o których wspomniał na swym blogu poseł Palikot?