Artykuł

Oczy otwarte, oczy zamknięte 8

Feb2

Najłatwiej byłoby tu tylko studiować. Studiować i nie myśleć o tym, co dzieje się wokół nas. Wielu studentów zagranicznych przyjmuje taką postawę: studiuję tu Biblię, nie zajmuję się współczesnością. Z drugiej strony udawanie, że konflikt izraelsko-palestyński nas nie dotyczy jest nieuczciwe. Mieszkamy tu, więc słyszymy, widzimy…. Chyba że ktoś bardzo nie chce zobaczyć.

Uczyliśmy się słówka “mur”. Lektorka pyta o przykłady gdzie można zobaczyć mur. “W Chinach”- odpowiada Chińczyk Hu-Ha, “Na Starym Mieście” – dopowiada ktoś inny. “A gdzie jeszcze w Izraelu?” – dopytuje nauczycielka. Mam na końcu języka Betlejem, ale chyba nie o to jej chodzi. Im bardziej dopytuje, tym bardziej myślę, że może jednak, bo gdzie indziej mamy jeszcze mur. Z drugiej strony to pewnie nie mur, bo nazywa się go poprawniej “barierą bezpieczeństwa”… Poprawna odpowiedź brzmiała: mur jest jeszcze w Qesarii (Cezarea Nadmorska) – do końca zajęć usiłuję sobie przypomnieć czy widziałam tam jakiś mur. Wciąż też myślę, że trzeba było zaryzykować z Betlejem, może wtedy Hiba – Palestynka która uczy się z nam hebrajskiego, nie byłaby do końca zajęć taka smutna…

Ponieważ mieszkamy w Jerozolimie, niepodzielnonym-podzielonym mieście, takich sytuacji zdaża nam się więcej.

Przed świętami Daya, moja współlokatorka, ostrzegała, żeby nie chodzić na targ, bo jest zaostrzony poziom bezpieczeństwa. Złapali kogoś z materiałami wybuchowymina checkpoincie i teraz nie są pewni, czy coś się nie zdaży. Zatłoczony przed szabatem szuk Mehaneh Yehudah to dobry cel do zamachu, już się to zdażało.

Przy okazji rozmawiałyśmy o zamachach, o tym jak niektórzy ludzie w chodzili do pracy na piechotę, unikając autobusów; o tym jak w każdy huk usłyszany w mieście sprawiał, że chwytało się za telefon, by sprawdzić czy coś się nie stało bliskim; o niepokoju i strachu. Również o tym, że dość dawno żadnego nie było.

Innym razem wracaliśmy skądś w nocy, a taksówkarz-Palestyńczyk sam z siebie, jak to taksówkarz, zaczął komentować sytuację. W końcu zapytaliśmy wprost, co sądzi o Abbasie. Ten pokój jest dla pieniędzy z Zachodu – odpowiedział – tylko Hamasowi zależy na narodzie i prawdziwej wolności. Zrobiło nam się wszystkim smutno i jakoś tak beznadziejnie.

Podobnie parę miesięcy temu w Ramallah tłumaczył nam Naser. Pokazując wiszące w salonie zdjęcie z Arafatem mówił, że pokój według Abbasa to pokój na warunkach Amerykanów, a pokój dla Arafata musiał być z godnością. Ale Naser to inna historia. Tak bardzo strał się nam udowodnić, że “Palestynian people very good”, że jego natrętność i gorliwość zrażały. Zwłaszcza wtedy gdy wiózł nas koło północy na grób Arafata, bo stwierdził, że nie możemy wyjechać nie odwiedziwszy go.

Rinat, tak jak Nasyr, jest z Ramallah. Troszkę ode mnie starsza, studiowała w Jordanii, a teraz na Uniwersytecie Hebrajskim zarządzanie organizacjami non-profit. Ma małą córeczkę, męża prawnika. Gdy wychodzimy z zajęć pyta, czy to że jestem chrześcijanką znaczy że chcę, by wszyscy Żydzi przyjechali do Izraela (por. ewangelikalni, którzy wspierają alie, żeby zgromadzić tu cały Izrael).

Z Moshem chodzimy na zajęcia z wczesnego chrześcijaństwa. Właśnie stojąc w kafeterii podczas przerwy rozmawialiśmy o strajku profesorów, gdy w połowie zdania przerwał, a jego twarz się zmieniła: słyszysz, mówią w radiu, że rakieta trafiła w dom mieszkalny w Sederot (niedaleko granicy z Gazą) i są ofiary śmiertelne.

***

Zbieram takie opowieści, ale waham się z formułowaniem opinii. Nie znam się na historii regionu i tutejszej polityce, ale wiem już, że powinnam. Póki co, zajmuje mnie fenomen zamykania oczu. To, że zamknięci w bańce mydlanej staramy się zbyt wiele nie wiedzieć.

Komentarze przez RSS

8 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Malgorzata says:

    Bardzo przejmujace. Az sciska w gardle.
    Mur miedzy Betlejem a Jerozolima to jedna z najbardziej ponurych rzeczy na tym swiecie, a proby rozwiazania konfliktu w Ziemi Swietej (!!!) przypominaja walenie glowa w mur.Pamietam jak bylo mi smutno, kiedy tamtedy przejezdzalam. Wszystko wokol takie swiete, a posrodku dziesieciometrowej wysokosci betonowy, szary mur ze straznikami z automatami, bramka, legitymowaniem, kolejkami… Nasuwaly sie niewesole skojarzenia.

  2. Zuza says:

    Problem z murem/barierą bezpieczeństwa, tym między Betlejem a Jerozolimą polega na tym, że dzięki niemu zrobiło się na prawdę bezpieczniej.

  3. Malgorzata says:

    Nie pierwszy to raz w historii, kiedy wydaje sie, ze odgrodzenie sie zalatwi sprawe umiejetnosci wspolzycia. Takie rozwiazanie dziala jedynie przez moment i na dluzsza mete rodzi jeszcze wiekszy antagonizm, by nie powiedziec nienawisc.

  4. Fincher says:

    Nie do wiary, taki bezpośredni “korespondent” w Jerozolimie,a takie rzadkie relacje, Pani się zaktywizuje

  5. Andrzej says:

    Przyłączam się do Finchera, ale zdaje się, że Zuza obecnie nie przebywa na terenie Izraela.

  6. Zuza says:

    Już znowu przebywam na terenie Izraela, ale pochłania mnie zaliczanie semestru. Obiecuje się potem zaktywizować.

  7. Fincher says:

    ad tego wołacza; to jak mówią, kiedy chcą zawołac Józefie!
    P.S. A jak tam zaliczenia…?

  8. Zuza says:

    po prostu nie mają wołacza, w ogóle nie mają deklinacji, tak jak np. angielski
    No zalicznia niby sie zkończyły, ale zaczeły się kolejne…

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com