Artykuł

  • 12.02.2008
  • 12:10 AM
  • Dariusz Kowalczyk SJ

Oświadczenie Przełożonego Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego 31

Feb12

W cialis super active związku z doniesieniami o zgromadzeniu, które miało miejsce w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie w dniu 9 lutego br., oświadczam:

1. Świątynie katolickie powinny być miejscem modlitwy i kultu, refleksji i wyciszenia, a nie kontrowersyjnych wykładów i bulwersujących wypowiedzi, budzących nastroje antysemickie, przeradzających się w agitację i wiec. Towarzystwo Jezusowe odcina się od tych wypowiedzi, dalekich od ducha Ewangelii.

2. Wyrażam ubolewanie, że do takiego przykrego incydentu doszło na terenie świątyni, w której pracują jezuici. W tej samej świątyni niemal od stu lat, dzień po dniu, głosimy słowo pojednania, otwierające na miłość Boga i bliźniego – każdego bliźniego, niezależnie od jego rasy i wyznawanej religii. Przepraszam wszystkich, którzy z jakiegokolwiek tytułu poczuli się dotknięci tym, co się wydarzyło w jezuickim kościele.

3. Towarzystwo Jezusowe stara się pełnić swoją misję ewangelizacyjną w duchu dialogu, poszanowania przekonań i wierzeń ludzi inaczej myślących. Tę drogę i ten styl głoszenia Ewangelii potwierdza Kościół, a także wszystkie dokumenty naszego zakonu. Jestem głęboko przekonany, że pożałowania godny incydent, który miał miejsce w tych dniach, przypomni nam o zwykłej roztropności, by nie pozwalać się wykorzystywać w celach ideologicznych, i utwierdza nas w przekonaniu, że nie ma alternatywy dla drogi dialogu i pojednania.

Rzym, 11 lutego 2008 r.
ks. Krzysztof Dyrek SJ, Prowincjał

Komentarze przez RSS

31 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Kuba says:

    Dobrze, że powstało oświadczenie i cieszy publikacja również na BP. Jedno pytanie: o. Prowincjał pisze o “pożałowania godnym incydencie” i wyraża ubolewanie, że doszło do niego w kościele oo. jezuitów – ale dlaczego wcześniej było planowane w prowadzonej przez jezuitów Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej “Ignatianum”, gdzie działa np. Centrum Kultury i Dialogu? Nie ma w tym przypadku znaczenia, czy odbyło się to w świątyni (co podkreślane jest w liście) czy w szkole.

  2. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Na to pytanie tak odpowiedzial o. Jacek Prusak SJ, reprezentujący CKiD:

    Nasze centrum nie miało nic wspólnego z tym spotkaniem. Inicjatywa wyszła od Nowaka, który zwrócił się do Ignatianum o udostępnienie sali na debatę o książce Grossa. Wyrażono zgodę w imię pluralizmu opinii. Zakon jezuitów, wbrew potocznym opiniom, nie jest bowiem scentralizowaną strukturą, w której obowiązują te same poglądy na każdą dziedzinę życia. Szczególnie w starszym pokoleniu zakonników nie brakuje sympatyków Radia Maryja, którzy podzielają opinie Nowaka. W trakcie spotkania sytuacja jednak całkiem wymknęła się im spod kontroli. Błędem było, że nie postawili warunku, aby mogli moderować dyskusję. Nie przewidzieli też, że tłum uczestników nie pomieści się w pierwotnie planowanym miejscu. Stąd pośpieszny pomysł, aby przenieść debatę do bazyliki. Trudno jednak było tego odmówić, skoro obecny biskup Małysiak miał wcześniej odprawić mszę św. za Ojczyznę. Nikt chyba nie spodziewał się, że zamiast rzeczowej dyskusji, zaczną padać hasła antysemickie. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że popełnione błędy skłonią naszych przełożonych, aby zwracali większą uwagę na spotkania organizowane w zakonnych murach. To, co się wydarzyło w bazylice, z pewnością nie reprezentuje stanowiska zakonu. Nasze Centrum Kultury i Dialogu, jak i młode pokolenie jezuitów, z pewnością dalej będzie troszczyło się o kontynuację tradycji ojca Musiała w sprawie dialogu chrześcijańsko-żydowskiego.

  3. Andrzej says:

    To pismo jest wielkiego znaczenia. Mam nadzieję, że zostało wysłane do wszystkich większych gazet w Polsce.

  4. Małgorzata says:

    @ Kuba
    Jak to “nie ma znaczenia czy odbyło sie w szkole czy w bazylice”?! Właśnie to miało znaczenie, bo wynajęcie czy udostępnienie komuś sali wykładowej, to nie to samo, co połączenie nabożeństwa z polityką. W salach wykładowych, nawet jezuickich, nie wplątuje się Boga w ideologię czy politykę.
    Po tym, co od obu prowincjałów można usłyszeć, należy uznać, że całe wydarzenie było to raczej niefortunnym zbiegiem okoliczności. Nie znam szczegółów przebiegu spotkania, ale sytuacja, w której ci, którzy uważają przyznanie racji Grossowi za samobiczowanie się nie mają prawa do spotkania się i nikt nie może im udostępnić sali też wydaje mi się niezdrowa i wbrew wolności słowa i wolności zgromadzeń.

  5. gościówa says:

    Wyrazy szacunku dla Prowincjała. Zachował się z klasą.

  6. gościówa says:

    …Ale też przyznaję rację przedmówcom, że klasa została okazana post factum. Do tego zdarzenia w ogóle nie powinno dojść.

    Odnoszę takie ogólne wrażenie, że różne instytucje kierownicze w różnych kręgach kościelnych (w zakonie jezuitów też) – mają opóźnione reakcje. Tak jakby próbowały nie zwracać uwagi na pewne rzeczy, bo a nuż nikt nie zauważy i sprawa przyschnie. Reagują dopiero, gdy sprawy zajdą już za daleko.

  7. Kuba says:

    @ Kuba
    Jak to “nie ma znaczenia czy odbyło sie w szkole czy w bazylice”?! Właśnie to miało znaczenie

    W pewnym sensie ma znaczenie, w pewnym nie ma: ma, bo w w bazylice, mówiąc ogólnie, spotkanie łączy się z ołtarzem; nie ma, bo z zewnątrz wygląda to tak, że zakon firmuje antysemickie treści. Jaka różnica – w swojej szkole czy w swoim kościele?

    Tłumaczenie, że niespodziewanie spotkanie wymknęło się spod kontroli, bo nie było moderatora jest co najmniej mało przekonywające, zwłaszcza, jeśli przytoczyć słowa księdza Kazimierza Trojana (dla Gazety), który pozwolił przenieść je do kościoła: – Teraz [Żydzi] nas nie atakują w sensie dosłownym, chociaż jednostki się znajdą. Nie można oczywiście mówić, że są źródłem zła, bo źródłem zła jest szatan. Ale Żydzi są różni.

    Ks. Trojan powiedział też: – Różne rzeczy już się słyszało w kościołach. Niestety, nikt nie jest w stanie tego przewidzieć.
    Otóż nietrudno się domyślić, co mogą powiedzieć osobistości z zestawu, jaki spotkał się w Krakowie, a wczoraj w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach (interes się kręci!), warto być zapobiegliwym.

  8. maria chodyko says:

    Cały problem w tym, że oświadczenie prowincjała i reakcję jezuitów na całe to zajście, inni moga traktować jako reklamę spotkania i zorganizować podobne na własnym podwórku przykościelnym, a z braku podwórka to nawet i w kościółku.

  9. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Prof. Robert Nowak objezdza Polske ze swoim wykladem o antypolonizmie w nawiazaniu do tworczosci Tomasza Grossa. Stara sie przy tym korzystac z roznych koscielno-przykoscielnych nieruchomosci. Jedni go przyjmuja chetnie, a nawet entuzjastycznie, inni go nie przyjmuja i z obrzydzeniem spluwaja, a jeszcze inni, nie wiedza, co zrobic. Zasadniczo zgadzamy sie chyba co do tego, ze to, co sie wydarzylo w Bazylice jezuitow w Krakowie, nie powinno miec miejsca. Co do zas mozliwosci otwarcia prof. Nowakowi (za drobna oplata) drzwi auli wyższej uczelni, nie jestesmy juz tak zgodni. Z jednej strony, uwazam, ze sa ludzie, ktorym nie powinno otwierac sie drzwi (ale czy profesorowie Nowak i Wolniewicz do nich naleza?). Z drugiej strony, wysoce irytujacy sa ci hipokryci, ktorzy maja gebe pelna frazesow o dialogu i otwarciu, ale jak przyjdzie co do czego, to ow dialog postrzegaja w przestrzeni nie szerszej niz od red. Wolka do red. Zakowskiego (tzw. salonowe vel kruchtowe rozumienie otwarcia). Jesli w auli jezuickiej uczelni w Krakowie wystepowala prof. Sroda, to dlaczego nie mogliby w niej wystapic prof. Wolniewicz i prof. Nowak? Osobiscie chetniej poszedlbym na wyklad prof. Wolniewicza niz na wyklad prof. Srody, ktorej bardzo wiele wypowiedzi uwazam za wyjatkowo glupie i chorobliwie antykatolickie. Podoba mi sie taki pluralizm sal wykladowych, w ktorym jest miejsce dla eks-dominikanina Bartosia z wykladem np. na temat: “Jan Pawel II mocno przereklamowany? – studium krytyczne”, ale takze dla jakiegos profesora z kregow Radia Maryja z wykladem: “Czy Zydzi z ‘Brooklynu’ nie lubia Polakow? I dlaczego?”. Z drugiej strony, gdyby prof. Nowak chcial wystapic np. w Auli Wielkiej PWT “Bobolanum” w Warszawie, to moglbym dojsc do wniosku, ze nie da rady, bo aula jest caly czas zajeta. No coz! czuje sie jak ci, co po wysluchaniu pierwszego przemowienia sw. Piotra, zapytali: “Coz mamy czynic, bracia?”. Moze bracia i siostry internauci pomoga…

  10. Małgorzata says:

    Na temat udostępniania sal wykładowych już się wypowiedziałam. Jest wolność słowa i wolność zgromadzeń, więc o co chodzi? Kto ma cenzurować, czyj wykład się nadaje a czyj nie? Już to przerabialiśmy. Zawsze można nie przyjść, a jeszcze lepiej przyjść i wyrobić sobie własne zdanie, albo zadać parę ciekawych pytań.Gross mógł wystąpić u L.Koźmińskiego, chociaż wielu się nie podoba.
    Natomiast dziwi mnie, że są ludzie, którzy uparcie nie dostrzegają, że rozmowa na niektóre tematy jest trudna i wymaga delikatności. W szczególności są to tematy związane z traumą. Na przykład zgwałcona dziewczynka nie chce z nikim o tym rozmawiać, a co dopiero z kimś, kto by jej mówił, że nie ma się czym przejmować i że to właściwie jej wina. Wracając do tematu, to taką traumę przeżywali ludzie w czasie wojny. Aryjczycy też. W związku z tym nawet teraz, po sześćdziesięciu latach, rozmawiają o swoich przeżyciach ze ściśniętym gardłem. Moja mama jako mała dziewczynka widziała jak hitlerowcy brali żydowskie niemowlaki za nóżki i rozbijali im główki o ścianę domu getta. I tak dalej, i tak dalej. Trzeba nie mieć za grosz wyobraźni i zdolności do empatii, żeby nie widzieć, że rozmowa o mordach, upokorzeniach, zniewoleniu, gwałtach, torturach to nie to samo, co rozmowa o pogodzie. Wręcz może wywołać następną traumę. Właściwie, to powinnam to napisać pod moim postem, ale tutaj też pasuje. Pozdrawiam i całkowicie zgadzam się co do pani Środy, a nie przeszkodziło mi to napisać u niej dwie prace i muszę przyznać, że jako promotor była OK.

  11. maria chodyko says:

    Uważam, że bezwzględnie należy przestrzegac zasady: kościół jest miejscem modlitwy, a nie zebrań i debat. W obecnym czasie nie ma zadnych powodów, aby w świątyni urządzać inne zgromadzenia poza nabożeństwami. Są to atawizmy patologicznego czasu wojny. Na poparcie swego zdania odsyłam do fragmentów Ewangelii o wypędzeniu przekupniów ze świątyni.
    Jezeli gospodarze mają tak szeroki rozstaw światopoglądowy, że w swoich gościnnych progach przyjmują zarówno Nowaka jak i Bartosia to zazdroszczę im wysokiego stopnia tolerancji im nerwów na postronkach. I bądźmy konsekwentni: jeżeli wynajmujemy lokal na wykład, co każdemu właścicielowi świeckiemu kościelnemu jest dozwolone, to jednak sytuacja zmienia się zasadniczo, gdy impreza przenosi się w mury świątyni! Nie sadzę by pod jakimkolwiek pozorem i w towarzystwie jakiegokolwiek hierarchy ktoś wpuścił jako prelegentów Bartosia czy prof. Środę do kościoła (inna rzecz, że może nie byłoby im tam śpieszno). Ale też nie wolno być ustępliwym względem innych mówców tego typu, który uważają, że ich słowa najdobitniej i najstosowniej brzmią z ambony.

  12. gościówa says:

    A ja przyznaję rację ks. Dariuszowi.
    Spotkanie było głównie dlatego skandaliczne, że odbywało się przy ołtarzu. To nie miejsce na takie wiece.
    Natomiast spotkanie w auli szkoły byłoby OK. Wolność słowa powinna być jak najmniej ograniczana. W naszym kraju Konstytucja ogranicza wolność wypowiedzi tylko w przypadkach propagowania nazizmu i komunizmu. Te wyjątki uzasadnia się tym, że komunizm i nazizm to systemy zbrodnicze. Jednak poglądów owych panów biorących udział w spotkaniu – choć ich osobiście nie lubię – nie nazwałabym nazistowskimi. Są to poglądy może głupie, może krzywdzące. Może – a mówię to ja, osoba która parę wpisów wcześniej stanowczo wypowiadała się przeciwko nazizmowi i antysemityzmowi! – jest taka możliwość, że jest też w tych poglądach jakieś ziarno prawdy: jest możliwe, że istnieją jakieś środowiska żydowskie traktujące holokaust instrumentalnie. W każdym razie są to poglądy z którymi da się dyskutować. Czemu uczelnia nie wydelegowała na tę dyskusję światłych ludzi, którzy potrafiliby obalić tezy zaproszonych panów? Tradycją uniwersytecką są dysputy.

    Ale też z drugiej strony: Skoro jezuici i ich uczelnia są otwarci, niechże zapraszają na inne dyskusje ludzi z drugiego bieguna! Ateistów. Zwolenników antykoncepcji. Zwolenników aborcji. Feministki. Zwolenników kapłaństwa kobiet. Byłych księży. I tak dalej, i tak dalej. Żeby nie było, że są otwarci, ale bardziej w jedną stronę niż w drugą.

  13. [...] przestaną tolerować w swoim gronie najmniejsze przejawy antysemityzmu. Cieszę się, że Jezuici odcięli się od ostatnich wydarzeń w Krakowie, ale osobiście wolałbym, aby takich spotkań w kościele po prostu nie organizować, zamiast się [...]

  14. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Co do zapraszania w koscielne mury ateistow, to prof. Wolniewicz (ten od zydow brooklinskich) mowi o sobie, ze jest agnostykiem. A ponadto nie uwazam, ze aby go zrownowazyc, to trzeba zapraszac – z drugiej strony – ideologow aborcji i wszelkich innych “satanistow”. W krytyce srodowiska Radia Maryja proponuje zachowac jednak pewna miare. Bo nadgorliwoscia mozna narazic sie na smiesznosc. Kiedys glosilem podobne tezy w Radiu TOKFM. Okazalo sie, ze po mnie wchodzil do studia premier Pawlak. Bylo to przed wyborami. Premier Pawlak wreczyl mi swoja wizytowke i stwierdzil, ze podobalo mu sie to, co mowilem, bo w Polsce wielu zapomnialo o powiedzeniu: “znaj miare rzeczy”. Pomimo tej pochwaly na PSL nie glosowalem.

  15. Kuba says:

    Gościówa pisze, że konstytucja

    ogranicza wolność wypowiedzi tylko w przypadkach propagowania nazizmu i komunizmu.

    Więcej: mówi się o nienawiści rasowej i narodowościowej. Dla mnie nie ma sporu, antysemickie wypowiedzi są poza nawiasem dialogu. Dlatego sądzę, że pytanie

    Jesli w auli jezuickiej uczelni w Krakowie wystepowala prof. Sroda, to dlaczego nie mogliby w niej wystapic prof. Wolniewicz i prof. Nowak?

    wydaje mi się bezzasadne.

    Jeśli zastanawiać się nad porównaniami, powiedziałbym tak: dla mnie Nowak i jemu podobni są mniej więcej tym, czym dla ich zapraszających, powiedzmy, Jerzy Urban. Jego by na katolicką uczelnię nie zaprosili. Więc mogliby uszanować innych katolików, którzy mają dość słuchania, że atakują nas Żydzi (zwłaszcza, że przed takimi głosami przynajmniej teoretycznie broni prawo).

  16. Małgorzata says:

    A może przed wydaniem wyroku skazującego warto wysłuchać drugiej strony?
    http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2008/02/2008.02.12.ppw.mp3
    Nie byłam na spotkaniu, znam tylko relacje prasowe, więc wypowiedź prof. Wolniewicza mnie zaniepokoiła, bo może sytuacja nie jest tak jednoznaczna, jak się ją przedstawia.

  17. Gutek says:

    Dla jasności sprawy, może by tak łaskawie, ktoś odważny i uczciwy, czy rzetelny zacytował kilka antysemickich wypowiedzi owych prelegentów, którzy ponoć niegodni są przekraczać progi zacnych uczelni, czy świątyń katolickich ?…….

  18. Kuba says:

    Wystarczy zapraszanie hasłem “Nie będą żydki pluć nam w twarz”?

  19. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Sadze, ze trzeba by sprobowac wyjasnic, co to jest antysemityzm. Kiedy krytyczna wypowiedz na temat jakiegos srodowiska zydowskiego jest grzesznym i karygodnym antysemityzmem, a kiedy jest jak najbardziej dopuszczalną (choc niekoniecznie celna) oceną postawy i dzialalności panstwa, rzadu, srodowiska, organizacji, lobby… Z wypowiedzi Kuby wynikaloby, ze kazda krytyczna wypowiedz wobec jakiegokolwiek srodowiska zydowskiego jest dla niego absolutnie niedopuszczalna. Trudno uznac mi tego rodzaju poglad za zgodny nie tylko z porzadkiem prawnym, ale przede wszystkim ze zdrowym rozsadkiem. Swoja droga to ciekawe. Kiedy ktos powie cos bardzo krytycznego (na pograniczu bluzgu) np. na temat ksiezy, to wowczas milosnicy wolnosci slowa i tolerancji kaza sie pokornie nad taka wypowiedzia pochylac i przekonuja, ze nawet kontrowersyjne wypowiedzi w odniesieniu do Kosciola i ksiezy warte sa powaznego potraktowania. Nie slychac, aby antychrystianizm i antykatolicyzm byl godny potepienia. Choc ofiary antychrystianizmu też liczy sie w milionach. I jeszcze wyjasnienie. Haslo “Nie beda zydki pluc nam w twarz” bylo gdzies dopisane przez tzw. nieznanych sprawcow na plakacie reklamujacym spotkanie z Nowakiem i Wolniewiczem. Ergo, odwolanie sie do tego hasla nie jest odpowiedzia na pytanie Gutka. Co do oceny samego hasla miedzy mna a Kuba zapewne nie ma sporu.

  20. Andrzej says:

    Bardzo mi się nie podoba klimat komentarza o. Dariusza. Z fragmentami spotkania zapoznałem się na stronach Gazety. Sam Nowak uważa, że nie ma pretensji do Żydów, którzy po prostu działają we własnym interesie chcąc rozkraść Polskę, ma natomiast pretensje do sprzedawczyków Polaków (z Kaczyńskim na czele, jak się okazuje).

    Nie należy dodatkowo wyjaśniać co to jest antysemityzm. Antysemityzm, to antysemityzm, wystarczy spojrzeć do słownika:

    antysemityzm «wrogość wobec Żydów jako grupy wyznaniowej lub etnicznej; też: teoria uzasadniająca taką postawę» (Słownik języka polskiego PWN)

    Skoro teoria uzasadniająca taką postawę jest również antysemityzmem to uznajmy, że Nowak jest antysemitą. Czy dla odczytów takich osób kościoły powinny stać otworem?

    Dodatkowo problemem są tutaj ludzie, którzy są skupieni wokół Nowaka, którzy nie wahają się użyć słów “do gazu”.

    Na chamską krytykę (czy raczej obrazę) kleru reaguję tak samo alergicznie, jak i na głupoty przez ten kler wypowiadający (przepraszam za uogólnienie, ale rozmawiamy wśród “swoich” i chyba nie muszę tego specjalnie tłumaczyć). Wydaje mi się, że zachowuję zdrowe proporcje.

    Doprawdy nie rozumiem komentarza o. Dariusza w tym wypadku zupełnie. Brzmi prawie, bo zręcznie to prawie wykorzystuje, że skoro można jeździć po duchownych, to czemu nagle nie można jeździć po Żydach? To tak jak przy sprawie Nieznalskiej i tego niefortunnego krzyża: “Czemu nie wybierze Gwiazdy Dawida, czy półksiężyca?” No ludzie, co z Wami!

  21. Kuba says:

    Z wypowiedzi Kuby wynikaloby, ze kazda krytyczna wypowiedz wobec jakiegokolwiek srodowiska zydowskiego jest dla niego absolutnie niedopuszczalna.

    Nic takiego nie powiedziałem. Uważam tylko, że antysemickie wypowiedzi są poza nawiasem dialogu, co wynika dla mnie z konstytucji i chrześcijańskich wartości. Nie uważam, by nie można było dyskutować o państwie, rządzie, środowisku czy lobby żydowskim. Ale u nas takiej dyskusji przecież nie było i nie ma. Jan Nowak-Jeziorański pisał wprawdzie w “Faktach, wydarzeniach, opiniach” (Warszawa 2001) o wspieraniu przez lobby żydowskie wejścia Polski do NATO, ale poza tym co? Kto? Łysiak? To ja dziękuję i na zdrowie.

  22. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Panu Andrzejowi moj komentarz sie nie podoba, a w dodatku go nie rozumie. Ja nie rozumiem, czego on nie rozumie. No coz! tak w komunikacji miedzy ludzmi bywa. Bolesny pluralizm! Moze byloby latwiej sie porozumiec, gdyby zamiast okrzykow oburzenia “No ludzie, co z Wami”) oraz objawien typu “antysemityzm to antysemityzm”, bylo wiecej merytorycznych argumentow. Sformulowalem pytania dotyczace bardzo realnego problemu, a mianowicie o odczuwanej przez wielu niemozliwosci normalnej dyskusji o postawach i czynach roznych srodowisk zydowskich (np. w USA) bez bycia szybko posadzonym o antysemityzm, jesli owe postawy i czyny ocenia sie w jakiejs sprawie bardzo negatywnie (stad przyklad Jana Nowaka Jezioranskiego jest nietrafiony). Moim zdaniem, bywamy w tym przypadku spetani glupia polityczna poprawnoscia, lekiem bycia wykluczonym przez “towarzystwo” itd. Moja wzmianka o przyzwoleniu na antychrystianizm nie tyle miala na celu przekonywanie, ze skoro pluje sie na ksiezy, to mozna pluc tez na Zydow. Nie! na nikogo nie nalezy pluc. Chodzilo mi o to, ze w mowieniu o rzeczywistosci stosuje sie bardzo rozne kryteria oceny sytuacji w duzej mierze analogicznych. Innymi slowy, logike i spojnosc zasad w odnoszeniu sie do rzeczywistosci zastepuje niejednokrotnie moda, stadny ped oraz przeczuwane zyski lub straty w zaleznosci od przyjetego stanowiska (wiadomo, ze mozna sobie pozwolic na drwienie z jednych, ale drwina z innych juz sie nie oplaca). A kiedy niemozliwy jest normalny, szczery spor, dochodza do glosu skrajnosci i nieuporzadkowane emocje.

  23. Kuba says:

    Ojciec ma oczywiście rację. Zwykle krytykę pod adresem Żydów ocenia się pod kątem antysemityzmu. To stwarza problemy rzeczowej analizie.

    Lęk przed krytykowaniem organizacji żydowskich prowadzi zresztą do różnych osobliwości. Np. raz w głównym tekście na okładce Rzeczpospolitej pominięto zupełnie skandaliczne zachowanie członka jednej z tych organizacji, dopiero wzmiankując o nim po tygodniu; ostrą krytykę środowiska żydowskiego zamieściła raz na pierwszej stronie Gazeta Wyborcza, co pewnie niektórzy uznali za przewrotne (nie jestem w stanie precyzyjnie podać numerów wydań).

    Eric-Emmanuel Schmitt w “Przypadku Adolfa H.” zastanawia się nad możliwością powstania państwa Izrael bez wcześniejszej Zagłady. Czy byłaby zgoda opinii międzynarodowej? Bo od Holocaustu nie da się abstrahować. Ma to swoje dobre i złe strony. Czasem przybiera postać przesadnej uległości (przypadek Rzeczpospolitej). Sam nie powiedziałbym, że

    bywamy w tym przypadku spetani glupia polityczna poprawnoscia, lekiem bycia wykluczonym przez “towarzystwo” itd.

    choć może być i tak. Moim zdaniem jednak, nasz stosunek do Żydów zależy po prostu od empatii.

    Z drugiej strony, tak jak w przypadku wpisu Małgorzaty o “Strachu”, to, że odchodzimy od głównego wątku i proponuje Ojciec zastanowienie się, czym jest antysemityzm, uważam za odwracanie kota ogonem. Andrzej ma rację odsyłając do słownika.

  24. Małgorzata says:

    @Kuba
    Poproszę jaśniej, co jest tym kotem, którego podobno odwracam ogonem?
    Jeśli ktoś mnie pyta, jakie znaczenie ma zarzut nienaukowości książki, to spokojnie, najlepiej jak potrafię wyjaśniam. W moim wpisie jest on przedstawiony jako błahy i formalny. Zasadnicza, znacznie ciekawsza część wpisu nie wywołała chęci nawiązania rozmowy. Jest za to narzekanie, że nie ma rozmowy.
    Zamiast rozmowy w tamtym miejscu dyskusji pojawiło się z Twojej strony ni z tego ni z owego dramatyczne “bo to był przecież mord”, tak jakbyś był jedynym sprawiedliwym. Czy wywnioskowałeś z czegoś, że ktoś mówi, że nie było mordu? Nie chciałabym musieć udowadniać, że nie jestem wielbłądem.

  25. Kuba says:

    Mam wrażenie, że Grossa oskarża się o coś, co dla rozumienia faktów ma znaczenie drugorzędne. Jeśli piszesz, że książka jest prowokacją dla historyków, pracą niby-historyczną, prowokacją z punktu widzenia logiki i stawia tezę niewywrotną, więc niczego nie wyjaśnia, to zapytam: czy bez tych uchybień wymowa książki byłaby inna. Nie mówię dramatycznie i może nie jako jedyny sprawiedliwy, ale jedyny jak się okazało Twój polemista. Wszystko jedno. Nie wywnioskowałem z Twojej wypowiedzi, że nie było mordów i pogromów. Wywnioskowałem, że refleksja nad nimi nie znalazła się w Twoim tekście. Uprzedzając Twoje pytanie, nie wymagam, byś pisała tak jak ja chcę. Po prostu, gdy czytam na temat “Strachu”, jestem ciekaw, co autor czy autorka wpisu myśli o tej książce.

  26. Małgorzata says:

    W moim tekście znalazła się za to refleksja (nie moja tylko Simone Weil) nad sytuacją, która do mordów i pogromów prowadzi. Zamieściłam ją dlatego, że sądziłam, iż może to prowadzić z kolei do lepszego “rozumienia faktów”, o którym piszesz. Na czym innym miałoby ono polegać, jeśli nie na namyśle nad ich przyczynami?
    Na Twoje pytanie o książkę odpowiadam, że uważam, że gdyby była rzetelna i nie robiła np. antysemity z Prymasa Wyszyńskiego, a więc nie posługiwała się wybiórczo danymi historycznymi, lawirując między byciem esejem a byciem dowodem historycznym, byłaby pewnie lepsza. Jako czysty esej, mogłaby sobie twierdzić, co chce, jako książka historyczna, musiałaby poddać się stosownym rygorom.

  27. Zibik says:

    Sz. Państwo, a może warto jednak wrócić do meritum sprawy, czy oświadczenie prowincjała ks.K.Dyrka, wypowiedź prof. Wolniewicza,także wyjaśnienia i sugestie ks. D.Kowalczyka, oraz pani Małgosi i innych osób nie skłaniają do głębszej refleksji nt.treści oświadczenia i doniesień o “zgromadzeniu” z dn. 9,02.br.?…… Czytając uważnie treść oświadczenia i dotychczasowe wypowiedzi Państwa, zauważam zadziwiającą dowolność w nazewnictwie omawianego “zgromadzenia”. Ostatecznie nie wiem, czy to było zgromadzenie, wydarzenie, wykład, debata, dysputa akademicka, czy “spotkanie ważne i podniosłe”, a może tylko niefortunny zbieg okoliczności, pożałowania godny incydent, czy impreza albo wiec, pod przewodnictwem agitatorów, kontrowersyjnych, czy nielubianych osób, czy stek antysemickich i bulwersujących wypowiedzi ?… Nie wiem – kogo O. Prowincjał w oświadczeniu przeprasza?…., ani kto ostatecznie najbardziej poczuł się dotknięty, tym co się wydarzyło ?…, więcej nie rozumiem, dlaczego publiczna debata wśród osób dorosłych,światłych,inteligentnych i odpowiedzialnych musi, powinna być kontrolowana(moderowana), a na koniec – kto wedłu Państwa był,jest autorem haseł antysemickich, czy jawnej prowokacji – “Nie będą żydki pluć nam w twarz” – może etatowi przeciwnicy dialogu i pojednania m.in. polsko-żydowskiego ?……… Pomijam doniesienia prasowe,które stały się podstawą oświadczenia, a są pożywką do tej dyskusji, czy nie lepiej korzystać ze źródła ?….

  28. Andrzej says:

    @ o. Dariusz

    Nie mogę się zgodzić, że nie ma miejsca na rzeczową krytykę środowisk Żydowskich. W zeszłym roku mieliśmy 40 rocznicę wybuchu Wojny Sześciodniowej. Wiele miejsca w prasie zajęły analizy tego wydarzenia i ogólnoświatowa krytyka Izraela związana z bezsensownymi działaniami po wojnie, które doprowadziły do nierozwiązywalnej obecnie sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wiele miejsca temu poświęciła Gazeta Wyborcza. Dało się słychać wiele krytycznych głosów z samego Izraela, które również publikowała Gazeta.

    Duży materiał można było przeczytać w The Economist i oczywiście w Time. Ale to tygodniki międzynarodowe więc już pomińmy. Chociaż analiza w The Ecnomist była rewelacyjna. Od okupacji brytyjskiej, przez nadanie terenów pod państwo Izrael, odrzucenie przez kraje Arabskie układu ONZ, późniejsze konflikty, wojnę prewencyjną Izraela, Camp David, śmierć Arafata po dzień dzisiejszy.

    Nie wiem jak w debacie publicznej, ale nigdy nie miałem problemu z dyskusją o stosunkach Polska – WJC. Oczywistym jest, że szefostwu chodzi przede wszystkim o kasę i wyszukują sobie przeciwników, żeby mieć powód do istnienia. Niektórzy prominentni członkowie zdają sobie z tego sprawę dlatego wystąpili ze Światowego Kongresu Żydów, przez co organizacja stanęła na skraju bankructwa. Audyt z 2006 pokazał szereg nieprawidłowości i korupcję w WJC. Więcej można o tym przeczytać tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/World_Jewish_Congress
    Gwarantuję, że rzeczowa dyskusja sama się obroni.

    Jestem bardzo otwarty na dyskusję i krytykę jak widać. Nie jestem zaślepionym filosemitą, po prostu obrzydza mnie antysemityzm, którego w Polsce jest pełno. Wiem, bo słyszę różne docinki w tym temacie nawet w kręgu moich najbliższych i ciężko mi jest to wyplenić, tak głęboko jest to zakorzenione w naszych umysłach. I skoro jest mobilizacja w naszym kraju, aby to w końcu wyplenić, to to wypleńmy.

    Polityczna poprawność nie jest czymś złym. To sukces demokracji, tylko trzeba z tego umieć korzystać, nie jest ona naszym wrogiem, tylko przyjacielem. Nie robimy dowcipów na temat homoseksualistów, bo nie wiemy z kim rozmawiamy i możemy kogoś obrazić. Nie mówimy o Żydach per żydki, bo to też obraźliwe itp. itd.

    Już nawet nie liczę ile razy od braci w wierze słyszałem słowa “Żydzi do gazu”, albo “Hitlerowi trzeba by postawić pomnik” i nigdy te osoby nie były wykluczane ze swojego grona.

    Polityczna poprawność charakteryzuje każdego porządnego gentlemana, że tak powiem. Widać, jak wielu ich w kraju mamy. Po prostu pewnych rzeczy nie wypada mówić.

    Mój promotor mówi, że stara się w ogóle nie wspominać o temacie Żydów, bo to konik wielu ludzi. On chce rzeczowo, a tu nagle jest bombardowany stekiem bezsensownych frazesów powtarzanych od co najmniej 50 lat.

    I jeszcze to: oraz objawien typu “antysemityzm to antysemityzm”

    Zatem słucham Ojcze, jaka jest prawidłowa definicja tego pojęcia.

  29. Andrzej says:

    Tak zupełnie na marginesie to widać sporo problemów komunikacyjnych. Może warto byłoby zorganizować jakieś blogowe piwo i sobie porozmawiać o różnych sprawach ;-).

  30. Kuba says:

    Jestem za spotkaniem:) Miało zresztą się odbyć, ale tak trudno cokolwiek proponować. Do Polski wprawdzie przyjechała Zuza, ale wyjechali oo. Kot i Kowalczyk…

  31. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Dyskusja przy piwie (dla abstynentow niech bedzie bezalkoholowe) to zacny pomysl. Aczkolwiek trzeba uwazac, bo – jak poucza nas historia – niekiedy dyskutanci w ferworze wyluszczania racji zaczynali bic sie kuflami po glowach.
    Co do definicji pojecia “antysemityzm” to niech bedzie mi wolno wyznac, ze w ogole nie lubie tego rodzaju pojec. Moim zdaniem takie pojecia jak antysemityzm lub homofobia (10 lat temu w jezyku polskim takie slowo nie istnialo) rzadko sluza do uczciwego opisywania rzeczywistosci. Najczesciej uzywa sie ich w ideologicznej, politycznej, a nawet biznesowej walce. Jestem przekonany, ze wystarcza takie slowa jak prawda, klamstwo, zlo, dobro, szacunek, pogarda, przemoc, nienawisc itp. aby opisywac rzeczywistosc. Obecnie jedni szafuja pojeciem “antysemityzmu” niemilosiernie nim manipulujac, no to inni – dla rownowagi – wymyslili pojecie “antypolonizm”. Podobnie dzieje sie z “homofobia”. Pojecie to nie sluzy opisywaniu rzeczywistosci, tylko waleniu po glowie, najczesciej katolikow, w tym Papieza.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com