Spacer po Nowym Świecie 8
Zwiedziony tytułem wystawy („Wyprawa w dwudziestolecie”), udałem się na wystawę czasową w Muzeum Narodowym. Trzeba było najpierw przeczytać omówienie ekspozycji – mówię sobie z niezadowoleniem – może rozmyśliłbym się zawczasu. Bo ja trochę naiwnie myślałem, że „Wyprawa w dwudziestolecie” to będzie poniekąd wyprawa w dwudziestolecie, pod czym – obok malarstwa czy rzeźby – domyślam się Skamandra, „Wiadomości Literackich”, Franciszka Fiszera, kabaretu Qui Pro Quo i kilku innych ciekawych zjawisk. Oczywiście okazało się, że wehikuł czasu przeniósł mnie do pracowni artystycznych – powiedzmy – pomysłowych twórców, z którymi – w większości – niestety nie potrafię się porozumieć. Mój niepokój zaczynają wzbudzać już nieforemne bryły, a wobec kwadratów jestem bezradny całkowicie. Na wystawie znalazły się także ciekawe obrazy, ale na zachwyt profana całym przedsięwzięciem to jeszcze za mało.
Myślę, że majestat Muzeum Narodowego niewiele by ucierpiał, gdyby pomyślano o jakichś oryginalnych nośnikach idei kulturalnych danego okresu, o niebanalnych przedstawieniach. Nie sugeruję, że należy skończyć ze zwyczajną prezentacją obrazów, choćby najbardziej awangardowych. Proponuję jednak opatrywać ją stosownym szyldem, który nie wprowadza w błąd.
A co się tyczy dwudziestolecia, to przypuszczam, że niezłym pomysłem będzie powolny spacer po Nowym Świecie albo po Mazowieckiej.





Tomku, wszędzie pisano, że do obejrzenia są głównie obrazy, mimo to łączę się z Tobą w poczuciu pewnego niedosytu. Jeżeli dwudziestolecie zaczyna i kończy się na Witkacym, to trochę za mało. Ale perełki się znalazły. I coś z nastrojów tamtego czasu, nawet jego zmienności, udało się twórcom “Wyprawy” przedstawić.
Myślę, że jak nie możesz się z czymś porozumieć, to po prostu masz problem.
Cóż, nie ze wszystkimi się porozumiemy i nie wszystko zrozumiemy.
A ponadto takie odzywki mogą robić wrażenie w podstawówce albo w gimnazjum. Na tym poziomie nie ma sensu dyskutować, zresztą – nawet nie ma z czym.
Oczywiście, że nie ma sensu dyskutować. Nawet nie mam takiego zamiaru.
Tylko śmiac mi się chce jak widzę kolejny bufoniasty tekst pana Tomka zamieszczony na tym blogu. Najpierw było o tym, że policja nie zajmuje sie tym, czym powinna sie zajmować (bo spisała anielskiego p.Tomka – który niczym na sielskim obrazku bieżył NŚ, żeby spotkać równie anielskie i bezbronne rodzeństwo – zamiast uganiać się za złymi przestępcami. Cóż za przewina!), potem o tym, że młodzież nie zna literatury (Czytaj: “To my inteligientacja z uniwerku jesteśmy lepsi od tego pociągowego motłochu”), a teraz o tym, że wystawa nieciekawa, bo pan Tomasz ma kłopoty z porozumiewaniem się z dwudziestoleciem (tylko współczuć!), bo wystawa nie była poświęcona szkolnej, intelektualnej papce.
Wydaje mi sie to żałosne.
Nie sympatyzuję z braćmi K. ale juz zaczynam rozumieć co mieli na myśli kiedy mówili o “wykształciuchach”.
Powodzenia w dalszej bufonadzie!
Spierajmy się, ale lepiej powstrzymujmy się od osobistych wycieczek.
@nessscmyrofa
Z konstruktywną krytyką warto się liczyć, z twoimi złośliwościami nie. Wobec tak niskiego poziomu kultury w polemice – wymianę zdań uważam za skończoną.
Uhm, taka ostra forma sprawia przykrość i antagonizuje. Trzymaj się, Tomku.
Jednak czytelnicy prawdopodobnie coś lubią bardziej a coś mniej i jak widać chcą wypowiadać swoje opinie. Można by się zastanowić, co cieszy się powodzeniem u czytelników i spróbować się do tego ustosunkować. Jeśli miarą zainteresowania i aprobaty dla tekstu jest liczba komentarzy, to z naszego bloga narzuca się wniosek, że powinien pisać głównie Prowincjał. :))
Jak wiadomo, nie wystarczy, żeby tekst podobał się autorowi. Niemiłe są dla mnie zdziwienia, jeśli nikt nie zareaguje na tekst, który mnie się wydaje fascynujący. Taki już los, ale może temu losowi można trochę dopomóc, pytając czytelników o zdanie?
moze rzeczywiscie ciekawiej by bylo gdyby wystawie muzealnej towarzyszyl jakis szerszy projekt- bardzo lubie takie przedsiewziecia
natomiast osobiscie uwazam wystawe za bardzo udana, ciekawy zbior plocien (plus troche plalatow i strojow i pokaz wideo) uszeregowany w sensowny sposob
do tego ogladajac wystawe jakos na nowo odkrylem Linkego, (ktorego klika obrazow bylo na wystawie)- urzekla mnie jego wyobraznia, odwaga w komentowaniu rzeczywsitosci