Artykuł

  • 22.02.2008
  • 12:37 AM
  • Dariusz Kowalczyk SJ

BXVI do jezuitów: Kościół was potrzebuje 28

Feb22

Ojciec św. Benedykt XVI zaprosił jezuitów, uczestników Kongregacji Generalnej, na spotkanie w Sali Klementyńskiej. W swoim przemówieniu, zwracając się do dzisiejszych synów św. Ignacego, powiedział m.in.: “Kościół was potrzebuje, liczy na was i nie ustaje zwracać się do was z ufnością, szczególnie gdy chodzi o dotarcie do tych miejsc fizycznych i duchowych, dokąd inni nie docierają albo mają trudności, aby dotrzeć”. 

Tymczasem niejaki Piotr Zychowicz nakłamał (wczesniejsze “łże” wyrzucone jako slowo “niesmaczne”) w “Rzepie” stwierdzając, iż kard. Rode “skrytykował zakon jezuitów, którego wielu członków – jak stwierdził – oddala się od nauczania Kościoła“. Natomiast – uważający się zapewne za dobrego katolika – Jacek Bartyzel oznajmia: “Nie jesteśmy naiwni i wiemy dobrze, jakiej degrengoladzie uległ na całym świecie przez pół wieku zakon jezuitów, powstały jako armia papieża, lecz od dawna niestety już będący raczej wysuniętą szpicą antykościoła“.

No to mamy problem. Przychodzą mi do głowy 3 możliwości: 1. BXVI myli się i czem prędzej powinien udać sie po nauki do Zychowicza i Bartyzela; 2. BXVI nie myli się, tylko tak dyplomatycznie udaje i stara sie być uprzejmy wobec jezuitów, ale tak naprawdę sądzi to samo, co Bartyzel; 3. BXVI mówi to, co uważa za prawdę, a Bartyzel z Zychowiczem powinni czem prędzej udać się do wielkopostnej spowiedzi i wyznać oszczercze rozmijanie się z rzeczywistością.

Drogi internauto! który z tych trzech punktów zakreślisz kółeczkiem jako właściwą odpowiedź. A może należy dopisać kolejne możliwości?

Komentarze przez RSS

28 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Małgorzata says:

    W kwestii formalnej, kard. Rode może krytykować a Benedykt XVI chwalić, nie ma tu sprzeczności, prawda? Nie czytałam artykułów pp Zychowicza i Bartyzela, ale jeśli przyjąć ich negatywne zdanie o jezuitach, to niekoniecznie oznacza, że Benedykt XVI myli się mając pozytywne zdanie, co innego gdyby np. Benedykt XVI miał jednocześnie pozytywne i negatywne zdanie na ten sam temat, wówczas zachodziłaby sprzeczność. A tak to tylko różni ludzie mają różne zdania. Chyba, że autorzy artykułów coś twierdzą na temat zdania Benedykta XVI, co jest sprzeczne z tym, co faktycznie mówił, ale nie wynika to z Ojca tekstu.

  2. Kuba says:

    Tymczasem niejaki Piotr Zychowicz łże w “Rzepie”

    Nie od dziś wiadomo, co można przeczytać w Rzepie, nie tylko o jezuitach. Wybrał Ojciec mocny ton dla odpowiedzi, moim zdaniem niepotrzebnie. Zwłaszcza, że niedawno pisał Ojciec we “W drodze”:

    Zdarza mi się uczestniczyć w różnych dyskusjach na temat Kościoła. Najostrzej jest w przestrzeni wirtualnej, w której chamstwo staje się niekiedy synonimem szczerości.

  3. Matej Pavel says:

    Czwarty punkt dodałbym, że Benedykt XVI rolę i misję jezuitów widzi w pozytywnym świetle, natomiast pozostali 2 panowie skupiają się na krytyce.

  4. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Troche mnie zdziwily te komentarze… No to sprobuje jeszcze raz. Otoz kard. Rode nigdzie nie powiedzial, ze wielu jezuitow oddala sie od nauczania Kosciola. Jesli zatem red. Zychowicz pisze w wielonakladowym dzienniku, ze wazny kardynal sformulowal wobec 20-tysiecznego zakonu tak powazne oskarzenie, to wyrzadza mowieniem nieprawdy szkode nie tylko zakonowi, ale i kardynalowi. Publiczne mowienie nieprawdy i szkodzenie w ten sposob ludziom jest czyms, do czego pasuje czasownik “lgac”. Stad przykro mi, ze Kubie skojarzylo sie to z moja wypowiedzia o chamstwie w internecie. Co ma piernik do wiatraka? Co ma nazwanie lgarstwem czegos, co jest oszczerczym mowieniem nieprawdy, do chamstwa? Ale jeszcze bardziej dziwi mnie sugestia, ze wlasciwie nie ma sprawy, bo to przeciez tylko roznica zdan. Papiez chwali, a Bartyzel z Zychowiczem krytykuja. Rozumiem, ze kochacie pluralizm i wolnosc wypowiedzi, ale prosze, abyscie – szanowni dyskutanci – dostrzegli, ze jesli Papiez mowi, ze na jakas grupe (zakon w tym przypadku) liczy i jej ufa, to jesli jakis katolik stwierdza, ze owa grupa jest w gruncie rzeczy “wysunieta szpica antykosciola”, to mamy tu do czynienia nie z potrzebnym pluralizmem w Kosciele, ale z burzeniem koscielnej komunii. Wyobrazcie sobie, ze jest jakis ruch w Kosciele, ktory cieszy sie uznaniem Papieza, a ja publicznie pisze, ze ow ruch to w gruncie rzeczy grozna schizma. Burzylbym jednosc Kosciola, ktorej znakiem jest osoba i nauczanie Papieza, a jednoczesnie sugerowalbym, ze Ojciec sw. nie ma rozeznania w waznych sprawach. Pani Malgorzato, gdyby kard. Rode wypowiedzial przypisywane mu przez Zychowicza slowa, to znaczyloby, ze w Stolicy Apostolskiej panuje schizofrenia. Otoz kard. Rode jest – tak sie mozna wyrazic – delegatem Papieza ds. zakonow. No i teraz Papiez cos publicznie wspiera, a jego delegat ma na ten sam temat w istotnej mierze inne zdanie… Tu bylaby sprzecznosc! Oczywiscie nie matematyczna, ale sprzecznosc eklezjalna. Krolestwo wewnetrznie sklocone. Rozumiem, ze jezuitow mozna za pewne rzeczy chwalic, a za inne ganic. To oczywiste! Ale tu mamy z czyms innym do czynienia. Mamy do czynienia z generalna aprobata jezuitow przez Papieza i z generalnym opluciem jezuitow przez dwoch dziennikarzy (przy czym jeden przy okazji nalgal). Tu jest sprzecznosc. Bo albo Kosciol potrzebuje jezuitow i im ufa, albo jezuici to w swej istocie “wysunieta szpica antykosciola”. A ze jezuici sa grzeszni i powinni sie nawracac, to inna sprawa. Sami zdefiniowalismy jezuite w nastepujacy sposob: Jezuita to grzesznik, ale powolany przez Boga…

  5. Małgorzata says:

    Zapomniałam o jedności Kościoła, autorytecie Papieża i skupiłam się na sprzeczności logicznej, której nie widziałam. Ma Ojciec oczywiście rację, że istniałaby tu innego rodzaju sprzeczność, gdyby to, co pisali dziennikarze było prawdą. A co do jezuitów, to ja osobiście szczerze podziwiam i politowanie wzbudzają we mnie krytykanci, którzy ewidentnie nie wiedzą, o czym mówią.

  6. Kuba says:

    Publiczne mowienie nieprawdy i szkodzenie w ten sposob ludziom jest czyms, do czego pasuje czasownik “lgac”. Stad przykro mi, ze Kubie skojarzylo sie to z moja wypowiedzia o chamstwie w internecie.

    Prywatnie mogę się z Ojcem zgadzać, ale czasownik, moim zdaniem, bardziej pasuje do Leppera.

  7. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Pewna moja znajoma zaglada na ten blog. Dzis dostalem od niej e-maila, w którym m.in. pisze: “Zrobiono z Ojca chama i Leppera. Ja do p. Leppera nic nie mam, bo się na tym zbyt mało znam [...] ale wiem, że dla niektórych ludzi porównanie z p. Lepperem jest bardziej obraźliwe, niż nazwanie chamem. No cóż, może po tym doświadczeniu także Ojciec dojdzie do wniosku, że za radą Psalmisty z własnego wyboru w kole szyderców się nie zasiada i nie posyła się tam także swoich współbraci. Przez takie blogi, nikt nikogo nie nawraca – szkoda czasu. Lepiej w tym czasie pomodlić się”. Odpisalem znajomej, ze – moim zdaniem – sytuacja nie jest tak dramatyczna, jak to by wynikalo z jej opisu. Ale ze zasadniczo lepiej sie pomodlic niz wypisywac cos tam na blogu, to niewatpliwie prawda…

  8. Zibik says:

    Sz.Ks.Prowincjale – być może nie tylko według mnie, jeśli Papież “liczy i ufa” to jeszcze nie znaczy,że Ci do których adresuje, tak miłe, życzliwe i przychylne słowa, w pełni na nie zasługują, a napewno nie wszyscy, jak jeden mąż. Ponadto proszę raczej nie sugerować, że są to wyrazy uznania, aprobaty, bądź pochwały, być może prędzej forma zachęty, inspiracji, do większych starań i wysiłków. My ojcowie również wiemy, że dobre słowo bardziej mobilizuje, niż nagana. Natomiast daruję sobie komentarz, odnośnie wypowiedzi publicznych dziennikarzy lub innych osób, choć dostrzegam, w tym problem większy, niż ten, który w tym tekście nurtuje Ks. Prowincjała. Mam nadzieję, że żarliwa modlitwa, mądre i wartościowe teksty napewno podobają się Panu Bogu. Pozdrawiam

  9. Kuba says:

    Proszę Ojca, ja też mogę mówić nie tylko w swoim imieniu. Usłyszałem wczoraj opinię, że mówienie o kimś, że łże jest niesmaczne. Zgadzam się z tym. Pisze Ojciec ostro, więc nie ma się powodu dziwić, że ktoś zareaguje. Przywołanie Leppera nie jest niewspółmierne.

    BP natomiast ani nie jest kołem szyderców, ani nie ma misji nawracania. Z dotychczasowej działalności wygląda na platformę dyskusji, często ciekawych. Zapraszam Ojca znajomą.

    Zresztą, wątpię, by Ojciec zgadzał się z cytowanym przez siebie mailem. Pisze ojciec: “sytuacja nie jest tak dramatyczna”. Bo nie jest.

    Inaczej powiem, zadajmy pytanie: Dlaczego osoby duchowne sięgają po taki język jak: “niejaki Piotr Zychowicz łże” (o. Kowalczyk), “szczekające kundelki” (kard. Glemp), “nie nazywajmy nigdy, że szambo jest perfumerią” (o. Rydzyk), “wszystkie psy i szczury [czyli lewica] opuszczają swoje kryjówki i idą na polowanie. To przejdzie. Wkrótce wrócą do nor i będzie spokój” (bp. Pieronek)?

  10. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Panie Kubo, rozumiem, ze z tego, co napisalem, najbardziej Pana zainteresowala stosownosc lub raczej niestosownosc uzycia czasownika “lgac”. Najważniejszy (godny dyskusji) problem nie polega na tym, co BXVI powiedział do jezuitow i jakie jest ich w zwiazku z tym miejsce w Kosciele (antykosciol czy jednak kosciol), ani nawet ze red. Zychowicz napisal nieprawde, ale na tym, ze na okreslenie tego, co zrobił w tym przypadku red. Zychowicz, uzylem slowa “lgac”, o którym Pan usłyszał, że jest niesmaczne. W ten oto sposób dyskutujemy sobie o tym, czy porównywanie mnie do Leppera jest wspólmierne, czy tez niewspólmierne. Bardzo to wszystko zabawne… W słowniku języka polskiego stoi napisane, że łgać (nie znalazlem, że slowo to uchodzi za wulgarne) to synonim oszukać, kłamać, nakłamać, skłamać, okłamywać, nałgać, zełgać, ołgać, obełgać (szczególnie ten ostatni czasownik jest interesujący). W związku z tym skreślam słowo “łgać” i w jego miejsce wstawiam “nakłamać”. No a teraz ide sie pomodlic, bo moja znajoma troche racji miala…

  11. Kuba says:

    Rozmawiamy o słówkach, co jest rzeczą – ja się zgadzam – nie wymagającą większej dyskusji, bo co do reszty nie ma sporu. Rzepa powinna się wstydzić – i to już od dawna.

    A z jezuitami pracuje się świetnie:)

  12. Małgorzata says:

    Jeśli mogę dodać moją cegiełkę do dyskusji, to nie zgadzam się z panią, która twierdzi, że “przez takie blogi nikt nikogo nie nawraca”. Żeby słowo “nawraca” niepotrzebnie nie przyciągało uwagi, zamieńmy je na “przekona”. Kiedyś ludzie przekazywali sobie swoją wiedzę i mądrość ustnie, później wynaleziono pismo, następnie druk, a teraz internet. Odrzucanie nowoczesnych środków komunikacji jest, moim zdaniem, błędem. Jeśli zaś chodzi o skuteczność, to na korzyść internetu przemawia autentyczność, swoboda i szczerość wypowiedzi. Rozumiem, że tej pani chodziło o niski poziom wypowiedzi. Oczywiście można się zamknąć w świecie poezji i udawać, że nie ma rozmów, w których ktoś klnie, a ktoś kogoś chce obrazić a inny oszukać, tylko, co wtedy zrobić ze światem? Zamknąć oczy?
    Obawiam się, że świat zapuka. Taka wyniosła postawa polskiej inteligencji drogo już nas nieraz kosztowała. Ostatnim przykładem jest Unia Wolności, której członkowie mówili tylko do profesorów uniwersyteckich i bardzo się dziwili, że chłopi głosują na Leppera

  13. Zibik says:

    “Kościół was potrzebuje, liczy na was i nie ustaje zwracać się do was z ufnością, szczególnie gdy chodzi o dotarcie do tych miejsc fizycznych i duchowych, dokąd inni nie docierają albo mają trudności, aby dotrzeć”. Proszę uważnie skupić się i pochylić nad tymi słowami – czyżby my na czele z Ks. Prowincjałem mamy być, jako inni ? …..

  14. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Jedno slowko, co do Rzepy. Nie sadze, aby Rzepa musiala sie bardziej wstydzic niz inne wielkie dzienniki. Lubie czytac w Rzepie Rafala Ziemkiewicza oraz innych felietonistow, a ze czasem ktos mnie nieprzyjemnie zaskoczy, to inna sprawa. I bardzo bym sie cieszyl, gdyby czasem popjawila sie tutaj jakas informacja z dyskusji zorganizowanej przez Rzepe lub Dziennik.

  15. Kuba says:

    I bardzo bym sie cieszyl, gdyby czasem popjawila sie tutaj jakas informacja z dyskusji zorganizowanej przez Rzepe lub Dziennik.

    Przyłączam się. Rozmawialiśmy o tym z naczelnym PP. Przeglądowość redakcyjnego bloga Przeglądu by na tym oczywiście zyskała, ale to sprawa autorów. Sam wolę posłuchać prof. Modzelewskiego (dyskusja w Gazecie) niż prof. Krasnodębskiego (w Dzienniku), ale zachęcam tych, którzy uważają inaczej, do pisania. BP jest tu otwarty.

  16. Zibik says:

    Pragnę zauważyć, że wyartykułowany publicznie tekst(komentarz, teza, hipoteza, uwaga lub sugestia) mimo, że są ignorowane, pozostają bez odpowiedzi, ale czytane -stają się faktem, więcej uznanym i potwierdzonym dokumentem,w pierwotnie zapisanej formie, choć zwykle kotrowersyjnej,ułomnej,czy niezbyt stosownej i właściwej. Mam wrażenie, że Państwo stworzyliście sobie swoistą enklawę – “elitarne” forum, zamknięte, dla inaczej myślących, ale udostępniane łaskawie innym do poczytania – o ile jestem w błędzie, proszę moderatora, ewentualnie administratora strony, aby to łaskawie zdementować.

  17. albertyn says:

    A czy degrengoladzie nie uległ K.Rahner w swojej teologii moralnej? Przecież jest on nadal niekwestionowanym autorytetem dla wielu jezuitów.
    Nie rozumiem dlaczego nadal niektórzy piszą (np. ojciec Kowalczyk) laurki pochwalne na jego temat. Niestety niemiecki teolog pobładził również w innych obszarach teologii. Ale takie są skutki stosowania min.kantyzmu a ojca Kowalczyka zachęcam do lektury św. Tomasza z Akwinu bo jak widać na kartach “Między dogmatem a herezja” autor dał popis nie znajomości prawdziwego Tomasza.
    Pozdrawiam

  18. Małgorzata says:

    @albertyn
    Można prosić o wyjaśnienie, o jaką degrengoladę teologii moralnej Rahnera chodzi?I jeszcze jakiś przykład na to, czego nie wie o prawdziwym Tomaszu ojciec Kowalczyk?

  19. Rafał says:

    Wypowiedź dziennikarza dotyczy prawdy.

    A jak kolokwialnie mawiali starożytni Rzymianie:
    Prawda jest jak dupa.
    Każdy ma swoją.
    Im dłużej żyję, tym bardziej jestem tego pewny.

  20. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Panie Rafale. Zgrabnie powiedziane. Ale sadze, ze jesli juz, to raczej opinia jest jak d.pa – kazdy ma swoja. Co do prawdy, to stoje – byc może na troche staromodnym – stanowisku, ze prawda istnieje i ze jest ona przeciwienstwem falszu. Co wiecej, niekiedy da sie owa prawde wyrazic za pomoca zdania.

  21. Rafał says:

    Panie Darku, nie do końca się zgadzam. Zgadzam, się dlatego, że w warunkach laboratoryjnych można powiedzieć czym jest prawda. Na przykład koniunkcja logiczna dwóch prawdziwych twierdzeń jest prawdą. Ale życie nie jest już takie oczywiste. Pewnie dlatego, że nie jest w laboratorium, nigdy nie mamy komfortu zdefiniowanego w 100% środowiska i pełnej izolacji układu. W kategoriach prawda/fałsz da się dyskutować tylko o faktach. Ich ocena, interpretacja, relacja z postrzegania – to wszystko zależy od człowieka. A prawd jest tyle co i ludzi. Sam Pan zauważył, że są możliwe 3 interpretacje, a ktoś dołożył czwartą. I z pewnością gdyby zrobić ankietę to żadna opcja nie zdobyła by 100% głosów. I tutaj docieramy do problemu, czy prawdą jest to co przegłosuje większość?

    Dlatego ja osobiście jestem potwornie tolerancyjny i liberalny. I dlatego nie zgadzam się zwyczajowo na ograniczanie swobody, która nie zagraża innym. Oczywiście niestety tutaj również jest kłopot bo ocena zagrożenia również jest kategorią prawdy własnej i każdy będzie chciał forsować swoją wersję, ponieważ uważa, że jest najlepsza. Dlatego jestem zwolennikiem przede wszystkim dyskusji o faktach i rozstrzygania sporów w kontekście faktów. I dlatego artykuł, który popełniłem o in-vitro miał taką a nie inną konstrukcję :). Inaczej zaczynamy się spierać o filozofię, a tutaj każdy(większość) zostanie przy swoim.

  22. Małgorzata says:

    @ Rafał
    Niedawno bardzo mądry człowiek powiedział mi, że tym, co Boskie w człowieku, tym, przez co człowiek jest obrazem Boga i tym, w czym jest do Niego podobny jest człowiecze poszukiwanie prawdy. Zdałam sobie sprawę, że ma rację. Wystarczy przypuścić, że nie mielibyśmy tego instynktu, który popycha nas do odkrywania skąd przychodzimy, kim jesteśmy i dokąd zdążamy. Czy bylibyśmy ludźmi, gdybyśmy przestali pytać, jak zbudowany jest świat, czym jest życie, jaki jest tego wszystkiego sens? Rahner mówi, że zamienilibyśmy się w coś co można nazwać “pomysłowym zwierzęciem”. Wolę być człowiekiem, a nawet- tak na prawdę – nie mam wyboru, muszę być człowiekiem a nie pomysłowym zwierzęciem.
    A że prawdę poznajemy cząstkowo, bo jesteśmy ograniczeni do danego punktu czasu i przestrzeni, że mamy wątpliwości, że ciągle to, co poznaliśmy kwestionujemy? To jest przecież w życiu piękne, że nic nie jest na zawsze dane, tylko rozwija się przed naszymi oczyma jak spektakl, w którym jesteśmy aktorami. Spektakl o niewiadomym zakończeniu. Jednym słowem to, że nie znamy prawdy nie znaczy, że jej nie ma, tylko, że mamy ją poznawać. W dodatku, przecież w głębi siebie wiemy, że jest prawda, inaczej nasze pytania nie miałyby znaczenia. Po co pytać o coś, np. budowę genetyczną człowieka, jeśli to jest jakaś fikcja, wymysł, coś, co nie istnieje w formie jako tako ustalonej tylko jest płynną zmienną, chaotyczną masą, o której nic nie można twierdzić. Nie stawialibyśmy żadnych pytań, gdybyśmy na serio byli przekonani o braku odpowiedzi.
    Jednak zgadzam się, że wątpliwość co do istnienia prawdy w nas tkwi(Księga Rodzaju) i jest podsycana przez różnych pseudo-intelektualistów. Ta wątpliwość może obezwładniać, odbiera smak życia, zatruwa ograniczony czas naszego istnienia. Po co dawać sobie zatruwać życie? Nie lepiej być odkrywcą? Nawet jeśli okazałoby się, że prawdy nie ma, to zyskalibyśmy piękne życie a nic nie stracilibyśmy (zakład Pascala). Pozdrawiam. :))

  23. Andrzej says:

    Zgodzę się z Małgorzatą. To, że mamy różne zdania, nie oznacza, że są różne prawdy. Możemy uznać, że mamy rację, ktoś inny, że to on ma rację. I OK, mamy do tego prawo, ale może nikt z nas nie ma racji, bo w rzeczywistości jest inaczej. Mówi się zwyczajowo, że prawda leży zwykle po środku. Wynika to niewątpliwie z mądrości i doświadczenia. Ale nie zawsze tak jest. Bartoszewski kiedyś powiedział: “To nieprawda, że prawda leży pośrodku. Prawda leży tam, gdzie leży” :).

    Pozdrawiam!

  24. Rafał says:

    @Małgorzata

    Nie do końca się zrozumieliśmy. Ja nie zniechęcam do poszukiwania. Zachęcam do poszukiwania mądrego, na podstawie faktów. I podważam dyskusje oparte na prawdach ludowych.

    Zobacz, kiedy dyskutowaliśmy chociażby o seksie. Większość nas, cywilów wypowiadało się w kategoriach faktów z życia codziennego. Darek (proponuję przestańmy sobie tutaj “Panować” ;-) – ton wypowiedzi, a nie tytuły stanowią o szacunku) wypowiadał się w kategoriach doświadczenia Twarzy. Każdy wypowiada się w kategoriach, które zna i rozumie. Trudno czasem w związku z tym powiedzieć ten i ten ma rację, głosi prawdę. Z punktu widzenia przyjętego modelu teologicznego rację może mieć Darek. Z punktu widzenia codzienności rację możemy mieć my. Spieramy się i każdy próbuje przekonać do swojego stanowiska. Tylko, że dowodzimy twierdzeń, w różnych dziedzinach. Nie będziemy (prawdopodobnie) w stanie się przekonać. I to czemu jestem przeciw, to temu, żeby narzucać komuś swoje zasady. Rozmawiajmy, bo warto, ale nie narzucajmy swoich zasad. Rozmowa dąży do poszukiwania nowych spojrzeń na rzeczywistość.

    Denerwuje mnie to, że wiele faktów jest ocenianych przez różnych ludzi przez ich własne pryzmaty. I w dodatku wielu domaga się by ich spojrzenie było jedyną, obowiązującą prawdą objawioną.

    Przykład:
    Ksiądz katolicki wchodzi do burdelu na oczach katolika i muzułmanina. Katolik mówi: “To piękne, że miłość i przebaczenie dociera wszędzie, nawet w miejsca tak grzeszne”. A muzułmanin powiada: “Obłuda tych katolików mnie mierzi. Nawet księża oddają się grzesznym uciechom”.

    I niestety tak wyglądają często publiczne debaty. Niewiele faktów, a każdy sobie dośpiewa co uważa. Naszła mnie taka myśl po obejrzeniu ostatniego wydania “Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego, którego skądinąd nie lubię :). Dużo słów, mało treści. I jeszcze udało się gościom wzajemnie się poobrażać. A już kwintesencją zachowania, o którym piszę było zachowanie pana Cejrowskiego, który stwierdził, że z głupkami nie należy rozmawiać, ale należy się przed nimi bronić najlepiej atakując. Monopol na prawdę.

  25. Zibik says:

    @Rafał
    Według mnie rozmawiać warto o wszystkim, bo to spowalnia czyny pochopne, ale dyskutować publicznie raczej nie warto, wiecej nie wypada o wszystkim.
    Dyskurs sensowny, (a nie jałowy, bezprzedmiotowy) wymusza wysiłek intelektualny, a zatem wspólne poszukiwanie sformuołowań etycznych, słów roztropnych i stosownych, treści obiektywnych i zbliżanie się do prawdy, czy porozumienia, kompromisu.
    “Denerwuje mnie to, że wiele faktów jest ocenianych przez różnych ludzi przez ich własne pryzmaty. I w dodatku wielu domaga się by ich spojrzenie było jedyną, obowiązującą prawdą objawioną”.
    Nie warto się denerwować, fakty nie oceniamy, ale przedstawiamy,np: w formie opisu lub reportażu.

    “Jana Pospieszalskiego, którego (wypowiedzi) skądinąd nie lubię :). Dużo słów, mało treści” – chyba chochlik drukarski ?… Pozdrawiam

  26. Andrzej says:

    Jak już kiedyś wspominałem, niedawno w “TP” pojawił się tekst, że spory, które prowadzimy są wywołane przez różne pojmowanie pewnych zjawisk i zanim się zaczniemy nad czymś spierać powinniśmy uzgodnić o czym w zasadzie rozmawiamy :). I chyba post Rafała również do tego nawołuje.

  27. Małgorzata says:

    @Rafał
    Zgadzam się z tym, że swojego zdania nie można narzucać innym jako prawdy objawionej. Czasem robi się to w dobrej wierze, to znaczy wierzy się, że jest to prawda objawiona. A czasem z pyszałkowatości i braku szacunku dla innego człowieka. Druga ewentualność jest nieciekawa, bo raczej ocenimy ją jednoznacznie. Za to pierwsza nastręcza trudności. Chyba nie można wymagać, aby na przykład matka nie ostrzegła dziecka przed niebezpieczeństwem, które ona widzi a ono nie. Ale też trudno wymagać, żeby dziecko nie chciało się przekonać na własnej skórze, tylko we wszystkim ufało matce. I tutaj mamy całe spektrum możliwości. Nawet jeśli dziecko nie zostanie całkowicie przekonane, to pewnie stanie się uważniejsze, dzięki ostrzeżeniu. Jeśli ma dobry kontakt z matką, to chętniej jej uwierzy. Jeśli matka uważa, że jej dziecko jest mądre, to mniej kurczowo będzie nad nim czuwać itp.
    W przypadku dyskusji o seksie, o. Dariusz musi mówić o Twarzy, bo w to wierzy. Gdyby nie mówił, byłby nieuczciwy. Ty nie musisz tego przyjąć, ale moim zdaniem nie powinieneś wymagać, żeby o. Dariusz nie mówił tego, co uważa za najważniejsze i dostosowywał się do Twojego sposobu rozumienia zatajając swój, po to żeby Ci się nie narażać swoją innością. To, że o tym mówi jeszcze nie jest nadużyciem. Jest punktem widzenia, nad którym można się zastanowić, chociaż jeśli ten punkt widzenia jest daleki od naszego, to może być to denerwujące.
    Nadużycie zaczyna się, kiedy wymaga się od Ciebie, żebyś przyjął nie swój punkt widzenia za swój. Wydaje mi się, że nie ma takiej sytuacji obecnie w Polsce (w każdym razie w dużych miastach).
    Natomiast czym innym jest różnica zdań, a czym innym prawda, czyli zgodność z rzeczywistością. Moim zdaniem prawda istnieje i jest tym, co się w trakcie życia odkrywa. :))

  28. Rafał says:

    @Małgorzata

    To właściwie mówimy o tym samym, tylko trochę innym językiem :). Ja właśnie wcale nie zabraniam Darkowi mówić o etyce Twarzy itd., bo to jest jego świat, jego przekonania, z którymi się utożsamia. Natomiast właśnie mój opór budzi każda próba narzucenia mi swojego światopoglądu, ale tutaj już się zgadzamy, że jest to nadużycie. Dyskutować warto, przy czym nie można narzucać swojego spojrzenia innym, nawet jeśli w naszej opinii to prawda objawiona. Można (a nawet trzeba) opowiadać, zachęcać, przekonywać, ale nie wolno narzucać.

    A co do prawdy: w sumie to się zgadzam. I najśmieszniejsze jest to, że prawda przez lata się zmienia :). Nagle się okazuje, że to co odkryłaś lata temu w kontekście najnowszego odkrycia ma zupełnie inną interpretację. Czyli trudno mówić o czymś takim jak stała, niezależna od czasu i przestrzeni prawda. I jest to kolejny znakomity powód do tego, aby nie narzucać swojej prawdy komuś, bo nagle może się okazać, że się pomyliliśmy i narzuciliśmy najprawdziwszą nieprawdziwą prawdę ;-).

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com