Archiwum February 2008

Język historii Europy 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Feb13

(Robert Traba, Gesine Schwan, Marc Nouchi, Adam Michnik)

W poniedziałek, 11 lutego, oprócz spotkania w Fundacji Batorego, odbyła się ciekawa dyskusja w klubie „Goście Gazety” – „Wspólna Europa, wspólna historia” z udziałem Gesine Schwan (rektorka Europejskiego Uniwersytetu „Viadrina”), Marca Nouchi (historyk, były dyrektor Instytutu Francuskiego w Warszawie) i Roberta Traby (dyrektor Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie). Prowadził Adam Michnik.

– Mickiewicz nie był nacjonalistą! – słychać w pewnym momencie okrzyk z sali. – Chodzi o nacjonalizm w rozumieniu anglosaskim – prowadzący tłumaczy wypowiedź Traby, która wzbudziła nagły protest. Traba uważa, że naród nie jest wartością wieczną i daną na zawsze; jest konstruowany przez nacjonalistów z końca XVIII i początków XIX w.: – Kto powiedział, żeby pisać historię Europy poprzez sumę historii poszczególnych narodów?

Więc jak napisać francusko-niemiecko-polską biografię Bismarcka? Schwan: – Historycy trzech narodowości mogą napisać tę historię, ale trzech Niemców tego nie zrobi, jeżeli jeden będzie narodowcem, drugi antykatolickim radykałem, a trzeci socjalistą.

Nouschi: – Żeby opowiedzieć historię Europy, musiałby istnieć język europejski. Istnieją wieczne problemy, bo historia ma funkcję polityczną. Nie wiem, czemu miałaby służyć historia bez perspektywy politycznej. Potrzeba do jej napisania także woli, a tej obecnie nie widzę.

– W oczach prof. Traby uchodzę za ciemnego nacjonalistę. Proszę, by ten pogląd upowszechnił, gdyż jest on w Polsce upowszechniony za mało – komentował wypowiedź Traby Michnik, który krytycznie oceniał próby patrzenia na historię z przekroczeniem perspektywy narodowej. – A czy istnieje – pytał sam siebie – wspólna historia Rzeczpospolitej? U nas pisze się zwykle o historii narodu polskiego, natomiast historia Rzeczpospolitej powinna uwzględniać historię wielu narodów.

O wspólnym podręczniku do historii Europy pisał też Andrzej:
Europejska wspólnota historii.

Już po strachu. I jak? 9 Autor: Małgorzata Felicka

Feb13

Szeroko dyskutowana książka Jana Tomasza Grossa jest prowokacją. Miałam takie wrażenie zarówno po jej przeczytaniu, jak i przeczytaniu kilku wywiadów z autorem a zwłaszcza po spotkaniu autorskim w Warszawie 22 stycznia w Szkole im. L.Kuźmińskiego. Jednak ostatecznie przekonał mnie do takiego wniosku kapitalny artykuł arcybiskupa lubelskiego, Józefa Życińskiego, w ostatnim sobotnio-niedzielnym wydaniu GW. Nasuwa się pytanie o intencje autora. Zabawa w ich zgadywanie to rzecz zbyt trudna i ryzykowna, pominę więc roztrząsanie tego pytania i przyjmę, że intencje biorą się z bólu i poczucia krzywdy autora.

Wszakże drugim, ważniejszym pytaniem jest to, do czego autor prowokuje. Warto zacząć od najbardziej błahej prowokacji: jako praca niby-historyczna książka jest prowokacją dla historyków, bo podważa sens trzymania się warsztatu i utrzymywania standardów naukowych. Jest również prowokacją z punktu widzenia logiki, bowiem stanowi kolejny przykład opisanej przez Karla Poppera hipotezy nie dającej się sfalsyfikować a więc nienaukowej a podszywającej się pod jej miano. Chodzi o to, że hipoteza zawarta w tej książce w największym skrócie, ale oddając chyba jej ducha, brzmi: „Polacy to antysemici”. Jeśli nie odpowiada się nic, potwierdza się tę hipotezę, jeśli odpowiada się, że jest fałszywa, potwierdza się tę hipotezę, no i oczywiście, jeśli odpowiada się, ze jest prawdziwa, potwierdza się tę hipotezę.

czytaj dalej »

Oświadczenie Przełożonego Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego 31 Autor: Dariusz Kowalczyk SJ

Feb12

W związku z doniesieniami o zgromadzeniu, które miało miejsce w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie w dniu 9 lutego br., oświadczam:

1. Świątynie katolickie powinny być miejscem modlitwy i kultu, refleksji i wyciszenia, a nie kontrowersyjnych wykładów i bulwersujących wypowiedzi, budzących nastroje antysemickie, przeradzających się w agitację i wiec. Towarzystwo Jezusowe odcina się od tych wypowiedzi, dalekich od ducha Ewangelii.

2. Wyrażam ubolewanie, że do takiego przykrego incydentu doszło na terenie świątyni, w której pracują jezuici. W tej samej świątyni niemal od stu lat, dzień po dniu, głosimy słowo pojednania, otwierające na miłość Boga i bliźniego – każdego bliźniego, niezależnie od jego rasy i wyznawanej religii. Przepraszam wszystkich, którzy z jakiegokolwiek tytułu poczuli się dotknięci tym, co się wydarzyło w jezuickim kościele.

3. Towarzystwo Jezusowe stara się pełnić swoją misję ewangelizacyjną w duchu dialogu, poszanowania przekonań i wierzeń ludzi inaczej myślących. Tę drogę i ten styl głoszenia Ewangelii potwierdza Kościół, a także wszystkie dokumenty naszego zakonu. Jestem głęboko przekonany, że pożałowania godny incydent, który miał miejsce w tych dniach, przypomni nam o zwykłej roztropności, by nie pozwalać się wykorzystywać w celach ideologicznych, i utwierdza nas w przekonaniu, że nie ma alternatywy dla drogi dialogu i pojednania.

Rzym, 11 lutego 2008 r.
ks. Krzysztof Dyrek SJ, Prowincjał

Jak zabrać media politykom 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Feb11

(Robert Krasowski, Paweł Lisicki, Aleksander Smolar, Adam Pieczyński, Mariusz Ziomecki, Jacek Żakowski)

Jak zabrać media politykom? Pod takim tytułem odbyła się dziś debata publiczna w Fundacji Batorego. „Możemy dziś obserwować kolejną już odsłonę debaty o polskich mediach publicznych, ich stanie i przyszłości. Deklarowanym celem wszystkich podejmowanych po 1989 roku działań (powołanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, szybka i radykalna zmiana tej instytucji dokonana przez Prawo i Sprawiedliwość, czy projekt jej reformy przygotowany przez Platformę Obywatelską) było powstanie silnych i niezależnych mediów publicznych. Jednocześnie od lat podają one łupem kolejnych ekip politycznych zdobywających władzę w Polsce”, piszą organizatorzy.

Dyskusja z udziałem Roberta Krasowskiego (redaktor naczelny, Dziennik Polska Europa Świat), Pawła Lisickiego (redaktor naczelny, Rzeczypospolita), Adama Pieczyńskiego (członek zarządu, TVN), Mariusza Ziomeckiego (publicysta, Superstacja) i Jacka Żakowskiego (publicysta, Polityka) nie wniosła na tym polu wielu świeżych spostrzeżeń, ale po pierwsze potwierdziła, że temat zależności mediów i polityki jest u nas niewyczerpany, a fundamentalne pytania są wciąż aktualne; po drugie włączyła w swój zasięg doświadczenia rządów poprzedniej ekipy oraz plany obecnej.

czytaj dalej »

Geneza logo olimpiady w Pekinie… 4 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Feb10

Geneza logo olimpiady w Pekinie… Podesłał Roman.

Motywacje, zachowania i poglądy w blogosferze 5 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Feb9

W czwartek 7 lutego poszedłem na prezentację raportu „Motywacje, zachowania i poglądy autorów i czytelników BLOGÓW” przeprowadzonego przez Blox.pl i Gemius S.A. – To opracowanie jest próbą zrozumienia specyfiki blogowania i zachowania autorów blogów i ich czytelników. Jako że badaliśmy nowy, słabo rozpoznany teren, był to raczej wstępny zwiad. Badanie miało charakter eksploracyjny, szukaliśmy przede wszystkim ciekawych prawidłowości i współzależności – pisze we wprowadzeniu do raportu Jan Zając (z UW i SWPS), jeden z jego autorów.

Być może podobne badania przyczynią się do rozbicia stereotypu bloga jako pamiętnika nastolatki. O profesjonalizacji blogów, konkretnie politycznych, pisaliśmy już w PP: Piąta władza.

Autorzy raportu dostarczają następne ciekawe argumenty. „Ponad 1/3 zbadanych blogerów ma ponad 30 lat. Większość autorów blogów pracuje zawodowo (66%), połowa uczy się lub studiuje. (…) Wśród autorów blogów najbardziej poczytnych jest nieco mniej kobiet oraz więcej osób starszych – połowa autorów blogów czytanych przez przynajmniej 1000 osób tygodniowo ma 30 lat lub więcej”. Krzepiące!

Jak zdobyć popularność w blogosferze? To chyba naturalne. Z raportu wynika, że należy zamieszczać dużo wpisów, komentarzy, więcej czasu poświęcać na czytanie blogów, komentowanie u innych. Cały raport można znaleźć na blogu autorów, dokładnie tu. Autorami są Jan M. Zając (SWPS i UW), Arkadiusz Kustra (Agora SA), Piotr Janczewski (Gemius SA), Teresa Wierzbowska (Gemius SA).

Życie to nie karnawał, czyli słów kilka o Wielkim Poście 1 Autor: Dariusz Kowalczyk SJ

Feb6

Właśnie wróciłem z kościoła san Ignazio, gdzie podczas Mszy św. wraz z innymi delegatami 35 Kongregacji Generalnej Towarzystwa Jezusowego pochyliłem głowę na posypanie popiołem. Zastanawiałem się, co usłyszę: “Nawróć się i uwierz w Ewangelię”, czy też “Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. Tym razem diakon wybrał tę pierwszą formułę.

Tak to już jest, że po karnawale następuje okres Wielkiego Postu, który trwa od Środy Popielcowej do Mszy Wieczerzy Pańskiej, czyli do Wielkiego Czwartku. Jeśli jednak popatrzymy na pierwsze wieki chrześcijaństwa, to wiadomo jedynie, że poszczono w piątek i sobotę przed Wielkanocą. Pierwsze wzmianki o poście 40-dniowym sięgają IV wieku. O Wielkim Poście wspomina np. w roku 334 Atanazy z Aleksandrii. W IV i V wieku okres ten ważny był szczególnie dla katechumenów oraz dla pokutników. Ci pierwsi przygotowywali się do sakramentu chrztu św., który otrzymywali podczas liturgii paschalnej. Ci drudzy zaś odbywali pokutę publiczną, aby dostąpić rozgrzeszenia i pojednania w ostatnich dniach Wielkiego Postu. Początkowo Wielki Post rozpoczynał się w szóstą niedzielę przed Wielkanocą. Na przełomie V i VI wieku poprzedzono pierwszą niedzielę Postu jeszcze czterema dniami postnymi. Wielki Post zaczynał się wówczas w środę, którą nazwano Środą Popielcową. Nazwa ta wzięła się od rytu – znanego już w Starym Testamencie jako znak pokuty – posypania głów popiołem. Na przełomie tysiącleci posypanie popiołem ograniczano jeszcze do pokutników publicznych. Dopiero pod koniec XI wieku rozciągnięto ten obrzęd na wszystkich wiernych. Ciekawe, że obecnie w Środę Popielcową nasze kościoły są z roku na rok coraz pełniejsze. Sugestywny znak posypania popiołem przyciąga liczne rzesze wiernych, jakich nie ma w inne – zdawałoby się, że ważniejsze – dni roku liturgicznego. Posypując głowy popiołem warto pamiętać o słowach proroka Joela: “Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!” (Jl 2,12-13). Nie chodzi zatem o zewnętrzne gesty, ale o nawrócenie serca, które oznacza zmianę postawy całego człowieka: jego myśli, uczuć i woli. Dlaczego Wielki Post trwa czterdzieści dni? W Piśmie świętym liczba 40 jest symboliczna i wskazuje na dłuższy, zamknięty w sobie okres czasu przeznaczonego na przygotowanie się do przeżycia jakiegoś zbawczego wydarzenia. W Księdze Rodzaju czytamy o 40 dniach straszliwego potopu, który symbolizuje okres oczyszczenia. Po okresie potopu dokonuje się przymierze Boga z Noem, będącym przedstawicielem całej ludzkości. Znakiem tego przymierza jest tęcza: “A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze…” (Rdz 9,12-15). Kiedy więc zobaczymy tęczę, uśmiechnijmy się, bo jest to znak Bożej miłości do każdego człowieka. Biblia mówi też o 40 latach wędrówki Izraela przez pustynię. Niektórzy twierdzą, że choć Izrael mógł dużo wcześniej wejść do Ziemi Obiecanej, to jednak potrzeba było tak długiego czasu, aby naród wybrany przeszedł od mentalności niewolniczej do mentalności ludzi wolnych. Można by zatem powiedzieć, że Wielki Post jest okresem odkrywania własnej wolności.

W ewangeliach znajdujemy wreszcie wzmiankę o 40 dniach postu samego Chrystusa na pustyni. “Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła” – czytamy u ewangelisty Łukasza (4,1). Potrójne kuszenie jest symbolem czasu próby, a zarazem czasu prawdy. Jezus bowiem zwycięża szatana pokorą, czyli prawdą o sobie. Trzy pokusy są typem wszystkich pokus. Pokusa chleba (powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem) jest typem pokusy posiadania za wszelką cenę, złożenia ufności we własnych dobrach. Pokusa cudowności (rzuć się w dół, a aniołowie na rękach nosić cię będą) jest typem wszelkiego rodzaju ucieczek od rzeczywistości w iluzję. Trzecia pokusa, to pokusa idola i władzy (dam ci wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon), która symbolizuje żądzę władzy i sławy za cenę złych kompromisów, korupcji, utraty własnej tożsamości.

W Wielkim Poście Kościół proponuje nam trzy klasyczne środki, które pomogą nam skupić uwagę i otworzyć serce: post, jałmużna, modlitwa. Post pomaga nam przypomnieć sobie, że jesteśmy uzależnionymi od wielu czynników stworzeniami, a zatem nie jesteśmy bogami, którzy mogą dobrowolnie określać dobro i zło. Jałmużna pozwala nam odkryć w pewnej mierze nasze przywiązanie do pieniądza, chciwość i egoizm, a przy okazji pomóc innym, ubogim i potrzebującym. Modlitwa zaś jest drogą do odkrycia osobowego Boga w naszym konkretnym życiu.

Zachęcam zatem do dobrego przeżycia Wielkiego Postu. Bo przecież życie to nie tylko karnawał i czasem warto w postny sposób zadumać się nad sobą.

MYŚLICIEL I MARZYCIEL 0 Autor: Małgorzata Felicka

Feb5

Trwało niebiesko – różowe świtanie. I drzewa były różowe i niebo. Na tle nieba widać było przeźroczysty balon. Początkowo był ogromny, a przylegające do niego usta należały do kogoś znajomego, wszakże nie sposób było poznać, do kogo. Gdy osiągnął rozmiary kopuły pobliskiego kościółka (jego granice można było poznać po nieznacznym załamaniu światła na brzegach) począł się kurczyć nieco szybciej. Nasuwało się przypuszczenie, że człowiek wdmuchiwał doń nicość. Zapytany, określiłby to jednak z pewnością zupełnie inaczej. Kurczenie, choć nadal wolne, było nieustanne i czyniło znaczne postępy. Wreszcie zwiędła skórka balonu, coś, co niegdyś było balonem, leżało smutno u stóp człowieka na różowej trawie. Minęła nieruchoma chwila. Po niej balon w oka mgnieniu wywrócił się wnętrzem na zewnątrz, dawne zewnętrze chowając do środka.

Twarz człowieka wyrażała zdziwienie. Balon uniósł się na wysokość ust człowieka, w niewielkim od niego oddaleniu. Teraz zaczął rosnąć. Tym razem wszakże już bez ust udziału. Sam wchłaniał powietrze tak, iż na zewnątrz odczuwało się już jego rozrzedzenie. Następnie przez swą gardziel zaczął wciągać płatki przekwitających kwiatów i drobne kamyki. Człowiek miał na twarzy niepokój. Balon pęczniał. Już całe drzewa pożerał i wyrywał z korzeniami. Wessał asfaltową drogę jak długą dżdżownicę. Olbrzymiał cały. Człowiek zadrżał, bo oto widział, jak jego świat znika w paszczy syczącego potwora. Schował się za skałą.

Usiadł. Oparł głowę na ramieniu. Zamknął oczy i przeklinając chwilę, w której balon do ust przyłożył, czekał końca.

Tak skamieniał.

*** czytaj dalej »

Rozmowy o literaturze 6 Autor: Tomasz Jędrzejewski

Feb4

Pasażerowie tramwajów, autobusów czy pociągów nieczęsto decydują się na rozmowy o zagadnieniach, powiedzmy, kulturalnych. Słyszy się zwykle pogawędki o znajomych, o telefonach komórkowych, o tzw. imprezach. Jeśli więc w środkach komunikacji miejskiej miałem okazję posłuchać dyskusji o literaturze, mam prawo zaliczyć się do szczęściarzy. Tak by się przynajmniej zdawało. Bo czy było tak w istocie, pozostawiam ocenie Czytelników BP. 

 Otóż w pociągu pewien pan zauważył, że czytam Elizę Orzeszkową i powiedział z przekąsem, że “teraz trzeba czytać Gombrowicza”. Łatwo się domyślić, co się kryło za tą uwagą. “Kiedyś w księgarni przeglądałem jakąś książkę Gombrowicza – mówi z awersją. – Nie czytałem jej, ale rzuciło mi się w oczy takie jakieś zdanie, że <ja tej Polski to nienawidzę>”. I dalej: “Albo <Ferdydurke>. Co to ma niby znaczyć? Jakiś idiotyczny tytuł. Podobno to jest wzięte z jakiegoś idiotycznego widowiska”. Na drugim biegunie znalazł się oczywiście Sienkiewicz: “A Sienkiewicz! On to się wgryzł w historię! Jaka to ogromna praca nad takim <Quo vadis>”. Nikt się już nie troszczy o Polskę, o rodzimą kulturę: “Dojdzie do tego, że w szkołach będzie Szymborska zamiast Mickiewicz” (fleksja oryginalna).  

A teraz druga część rozważań o literaturze – nie słyszałem jej na własne uszy, zamieszczam więc relację świadka: “Typowa warszawska dziewczyna ma na sobie to, co manekin za witrynami modnych sklepów odzieżowych. To, czego ubranie nie przykrywa, zazwyczaj przybiera barwę brązowawą – w gorszym wypadku pomarańczową, ale ekstrema też nie są ważne. Dziewczyna ząbki ma białe a czyste. Taki oto ideał stał obok drugiego ideału z gumą w ustach. Jeden ideał – brunetka – do drugiego ideału – blondynka – mówi na tyle głośno, żeby zwrócić uwagę otoczenia: 

- Słyszałaś, co chce robić Giertych? Grudzińskiego mają usunąć. <Inny świat> – to taka zajebista książka. Taka zajebista książka.

- Hanny Krall? – pyta blondynka.

- Nie, Grudziński, Herling-Grudziński.

- <Nowy świat>?

- Nie, <Inny świat>. Dwudziestolecie międzywojenne. Z dwudziestolecia międzywojennego wszystko przeczytałam. Taaa – rozgląda się wokół ideał nr 1. – Z dwudziestolecia wszystko przeczytałam.

- Ja też wszystko przeczytałam, ale z romantyzmu”. 

Co tu dużo mówić, tak to już bywa, kiedy się wszystko przeczyta. Może należałoby się upomnieć o jakieś zniżki przy zakupie karty miejskiej. 

Oczy otwarte, oczy zamknięte 8 Autor: Zuzanna Radzik

Feb2

Najłatwiej byłoby tu tylko studiować. Studiować i nie myśleć o tym, co dzieje się wokół nas. Wielu studentów zagranicznych przyjmuje taką postawę: studiuję tu Biblię, nie zajmuję się współczesnością. Z drugiej strony udawanie, że konflikt izraelsko-palestyński nas nie dotyczy jest nieuczciwe. Mieszkamy tu, więc słyszymy, widzimy…. Chyba że ktoś bardzo nie chce zobaczyć.

Uczyliśmy się słówka “mur”. Lektorka pyta o przykłady gdzie można zobaczyć mur. “W Chinach”- odpowiada Chińczyk Hu-Ha, “Na Starym Mieście” – dopowiada ktoś inny. “A gdzie jeszcze w Izraelu?” – dopytuje nauczycielka. Mam na końcu języka Betlejem, ale chyba nie o to jej chodzi. Im bardziej dopytuje, tym bardziej myślę, że może jednak, bo gdzie indziej mamy jeszcze mur. Z drugiej strony to pewnie nie mur, bo nazywa się go poprawniej “barierą bezpieczeństwa”… Poprawna odpowiedź brzmiała: mur jest jeszcze w Qesarii (Cezarea Nadmorska) – do końca zajęć usiłuję sobie przypomnieć czy widziałam tam jakiś mur. Wciąż też myślę, że trzeba było zaryzykować z Betlejem, może wtedy Hiba – Palestynka która uczy się z nam hebrajskiego, nie byłaby do końca zajęć taka smutna…

czytaj dalej »

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com