Artykuł

Małe biblioteki 5

Mar7

Ta biblioteka jest niedaleko od ulicy, ale dobrze ukryta w bramie, na jednym ze zwykłych szarych osiedli. W pobliżu staruszki spacerują z psami, a gołębie wydziobują z ziemi okruchy. W bibliotece jest dużo książek; nie zgadnę, ile tysięcy, ale wszystkie półki zapełnione. Można powiedzieć, że są tu wszystkie najważniejsze tomy, a więc Biblia, poezje Adama Mickiewicza, powieści Elizy Orzeszkowej, wiersze Juliana Tuwima i mnóstwo innych. Kiedyś myślałem, że to jest bardzo dużo i byłby bardzo mądry ten, który by to wszystko przeczytał.

Jeśli w takiej książnicy znajduje się naraz pięć osób to już sporo; przychodzą tu ludzie w różnym wieku. Wszystkie książki w takiej bibliotece pachną tak samo – i wszystkie takie biblioteki pachną tak samo.

Po skończeniu szkoły elementarnej i liceum staje się jednak oko w oko z olbrzymem wiedzy – sturękim i nie do pokonania. Okazuje się, że każde drzwi prowadzą tylko do innych drzwi, a tej amfilady wspaniałych pokoi nigdy nie zamyka widok zielonego parku. W nadziei obrony wielkiej sprawy przerzuca się stronę po stronie, a zwątpieniu chyba nie należy za bardzo ufać, bo wiadomo, czym jest dbałość o naukę. Gmach wiedzy jest niebosiężny i nie mieści się na zwyczajnym osiedlu.

Tym niemniej bardzo często przechodzę koło tej małej biblioteki z przypuszczeniem, że intuicja młodego ucznia była właściwa i nie będzie źle, jeżeli jako siwe sztubaki znów trafimy do tej niepozornej świątynki.

Komentarze przez RSS

5 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Cypisek says:

    Ja uwielbiam zaglądać do mojej biblioteki osiedlowej. Zdradzam ją tylko dlatego, że ma mało literatury najnowszej oraz nie ma litereatury fachowej i naukowej.

    Nie jestem tam traktowany jak mięso, tylko panuje tam rodzinna atmosfera

    Szkoda, że obok mojego domu stoi olbrzmi hipermarket, bo przez to nie ma obok mnie małego sklepiku osiedlowego, w którym panowała analogiczna atmosfera.

    Z wczesnego dziecińśtwa pamiętam więcej takich miejsc, które jednoczyły ludzi np. osiedlowy fryzjer.

    Piękny wpis, dziękuje Panie Tomaszu.

  2. Tomek says:

    I ja dziękuję za komentarz. Tak przypuszczałem, że osiedlowe biblioteki muszą mieć swoich zaprzysięgłych zwolenników. Z pozdrowieniami.

  3. Zibik says:

    @Cypisek” Zdradzam ją tylko dlatego, że ma mało literatury najnowszej oraz nie ma litereatury fachowej i naukowej.”- ja również, ale nieco z innego powodu, w bibliotekach nagminnie brakuje literatury “najwyższego lotu”, tzw. ponadczasowej, natomiast jest zalew tandety, miernoty, tej pozostałej. To nie jest zjawisko odosobnione, tak jest wszędzie, gdzie obowiazuje jedyne kryterium komercja, nawet w supermarketach !
    Pozdrawiam

  4. Cypisek says:

    Nie wiem jak jest ogolnie. Ale u mnie sa pozycje klasyczne, np. ostatnio uzupelniam lekture T. Manna i jego bibliografia w mojej osiedlowej bibliotece jest pelna

    Raz sie zawiodlem jjk chcialem wyporzyczyc “Biesy” Dostojewskiego- nie bylo

  5. Zibik says:

    @Cypisek – “Nie wiem jak jest ogolnie.” – a szkoda, bo warto wiedzieć, co w trawie piszczy.
    Według mnie “Pozycje klasyczne” wcale nie muszą być tożsame z literaturą ponadczasową,tzn.nadal aktualną, cenną i wartościową.
    Pytam wprost – jest zalew tandety, więcej publikacji szkodliwych, które trudno zakwalifikować do literatury ?

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com