Małe biblioteki 5
Ta biblioteka jest niedaleko od ulicy, ale dobrze ukryta w bramie, na jednym ze zwykłych szarych osiedli. W pobliżu staruszki spacerują z psami, a gołębie wydziobują z ziemi okruchy. W bibliotece jest dużo książek; nie zgadnę, ile tysięcy, ale wszystkie półki zapełnione. Można powiedzieć, że są tu wszystkie najważniejsze tomy, a więc Biblia, poezje Adama Mickiewicza, powieści Elizy Orzeszkowej, wiersze Juliana Tuwima i mnóstwo innych. Kiedyś myślałem, że to jest bardzo dużo i byłby bardzo mądry ten, który by to wszystko przeczytał.
Jeśli w takiej książnicy znajduje się naraz pięć osób to już sporo; przychodzą tu ludzie w różnym wieku. Wszystkie książki w takiej bibliotece pachną tak samo – i wszystkie takie biblioteki pachną tak samo.
Po skończeniu szkoły elementarnej i liceum staje się jednak oko w oko z olbrzymem wiedzy – sturękim i nie do pokonania. Okazuje się, że każde drzwi prowadzą tylko do innych drzwi, a tej amfilady wspaniałych pokoi nigdy nie zamyka widok zielonego parku. W nadziei obrony wielkiej sprawy przerzuca się stronę po stronie, a zwątpieniu chyba nie należy za bardzo ufać, bo wiadomo, czym jest dbałość o naukę. Gmach wiedzy jest niebosiężny i nie mieści się na zwyczajnym osiedlu.
Tym niemniej bardzo często przechodzę koło tej małej biblioteki z przypuszczeniem, że intuicja młodego ucznia była właściwa i nie będzie źle, jeżeli jako siwe sztubaki znów trafimy do tej niepozornej świątynki.




Ja uwielbiam zaglądać do mojej biblioteki osiedlowej. Zdradzam ją tylko dlatego, że ma mało literatury najnowszej oraz nie ma litereatury fachowej i naukowej.
Nie jestem tam traktowany jak mięso, tylko panuje tam rodzinna atmosfera
Szkoda, że obok mojego domu stoi olbrzmi hipermarket, bo przez to nie ma obok mnie małego sklepiku osiedlowego, w którym panowała analogiczna atmosfera.
Z wczesnego dziecińśtwa pamiętam więcej takich miejsc, które jednoczyły ludzi np. osiedlowy fryzjer.
Piękny wpis, dziękuje Panie Tomaszu.
I ja dziękuję za komentarz. Tak przypuszczałem, że osiedlowe biblioteki muszą mieć swoich zaprzysięgłych zwolenników. Z pozdrowieniami.
@Cypisek” Zdradzam ją tylko dlatego, że ma mało literatury najnowszej oraz nie ma litereatury fachowej i naukowej.”- ja również, ale nieco z innego powodu, w bibliotekach nagminnie brakuje literatury “najwyższego lotu”, tzw. ponadczasowej, natomiast jest zalew tandety, miernoty, tej pozostałej. To nie jest zjawisko odosobnione, tak jest wszędzie, gdzie obowiazuje jedyne kryterium komercja, nawet w supermarketach !
Pozdrawiam
Nie wiem jak jest ogolnie. Ale u mnie sa pozycje klasyczne, np. ostatnio uzupelniam lekture T. Manna i jego bibliografia w mojej osiedlowej bibliotece jest pelna
Raz sie zawiodlem jjk chcialem wyporzyczyc “Biesy” Dostojewskiego- nie bylo
@Cypisek – “Nie wiem jak jest ogolnie.” – a szkoda, bo warto wiedzieć, co w trawie piszczy.
Według mnie “Pozycje klasyczne” wcale nie muszą być tożsame z literaturą ponadczasową,tzn.nadal aktualną, cenną i wartościową.
Pytam wprost – jest zalew tandety, więcej publikacji szkodliwych, które trudno zakwalifikować do literatury ?