To miasto … 7

Patrzymy tępo przez moje okno, to przez które widać całe miasto. Trasą tuż obok nas pędzą w stronę miasta ciągle nowe karetki. Siedzimy, czekamy. Bezsilność, smutek i to miasto w dole, w którym nie wiadomo co się dziś jeszcze zdarzy.
Kilka minut wcześniej usłyszałam dzwięk kilku karetek i przemknęło mi przez myśl, że to zamach. Wyjrzałam przez okno, to na pewno większy wypadek; głupia myśl z tym zamachem. Zwłaszcza, że zamachu nie było tu od dawna, choć nie jest tajemnicą, że w zeszłym roku udaremniono dwieście prób ataku na Jerozolimę.
Parę minut później puka Johanna – Słyszałaś, był zamach w Jerozolimie? Tłumaczy za radiem, że zginęło dziesięć osób a czterdzieści jest rannych i że drugi zamachowiec zbiegł ubrany w pas z materiałami wybuchowymi.
Te pierwsze informacje okazały się potem nieprawdziwe, ale zanim je zdementowano patrzyłyśmy na miasto przybite czekając na radiowe wieści o kolejnym zamachu.
Ofiar śmiertelnych było osiem. Najmłodszy 15, najstarszy 26 lat. W niedziele rano na okładce leżącego na wycieraczce Haaretz uśmiechają się beztrosko.
Zamachowiec miał 25 lat.




Mam zapytanie, czy barbarzyństwo, a zatem profanacja i beszczeszczenie sakrum, wandalizm, terroryzm, okrucieństwa, zwyrodnienia i inne patologie to relikt przeszłości ?
Mam wrażenie, że nie, ale skala zjawiska, motywacja, forma i styl nowych barbarzyńców są zdecydowanie inne, bardziej “nowoczesne”, choć nie mniej dokuczliwe, a może bardziej, dla ludzi prawych, śwaiatłych, szlachetnych, wierzących, kulturalnych i ucywilizowanych.
Modlę się za ich dusze Ps 70, w 3,4
“Niech się zawstydzą i okryją rumieńcem
ci, którzy czyhają na moje życie.
Niech cofną się okryci wstydem
ci, którzy z niedoli mojej się weselą
Niech odstąpią okryci hańbą,
którzy [mi] mówią <>”
Czołem Zuza, mam świadomość, że moje pytanie nieco będzie
barbarzyńsko nietematyczne w stosunku do tego, co piszesz, ale pomyślałem, że najszybciej od Ciebie uzyskam odpowiedź. Chodzi mi o kwestię leksykalną, a mianowicie
jak po hebrajsku wymawia się imię Józef (no i tym samym jak ta wymowa brzmi w Polskim, chodzi mi oczywiście o tego Józefa)I jak to będzie jeszcze brzmiało w wołaczu.Jeszcze raz z góry przepraszam jeśli wprowadzę Ciebie w konfuzje…
W hebrajskim Józef brzmi Josef: יוספ
Wołacza w tym języku nie ma.
Znaczy, ze wymawia się przez “s” a może “z” /Josef/ czy /Jozef/
tak jak napisałam, wymawia sie przez ‘s’
ok. ok to może o tego wołacza zapytam pod przedostatnim wpisem , bo czuje jednak za bardzo niestosowność tych pytań pod tym plakatem…