Świat Sztuki. Asymetria. Sztuka Wilhelma Sasnala 7

Wilhelm Sasnal jest malarzem. Maluje obrazy, rysuje komiksy, kręci filmy. To jasne. A Sztuka?
Artur Filip
Tak wiele powiedziano na temat Sztuki, na temat sztuk, na tematy anty-, że nie sposób ten problem ominąć. Ale tak wiele napisano na temat jej istoty, esencji i ich braku, że dzis poruszanie go trąci dziecinadą. Każdy dobrze wie, że ‘wszystko jest względne’ i ‘wszystko może być sztuką’. Ale skoro to pojęcie funkcjonuje (i ma się świetnie) to spróbujmy je rozważyć. Zróbmy skrót, resztą jeden tylko z wielu możliwych. Przyjmijmy ujęcie historyczne i na kiedy indziej odłóżmy spieranie się o istotę Sztuki. Dokonajmy obserwacji.
Pozostawiając na boku potoczne, wielobarwne znaczenie >sztuki<, przyjmijmy (na potrzeby tej analizy, bez wgłębiania się w dowody, na które nie ma tu miejsca), że >Sztuka< jest rodzajem miana, które funkcjonuje z nadania. Któż ma taką moc? Świat Sztuki, oczywiście, czyli: artyści, filozofowie, krytycy, media, poeci, czasem ‘zwykli’ ludzie… (tylko niektóre, a podane w porządku alfabetycznym). Wyobraźmy sobie (zresztą co tu sobie wyobrażać, tak przecież jest), że istnieje dyskurs, którego podmiotami
są wymienione grupy. Wszystko to, co się myśli, mówi, pisze – Dyskurs. Duch myśli w Duchu historii. Dyskurs mógłby istnieć sam dla siebie. Z samego siebie czerpać i samego siebie odkładać na później. Nadpisywać się. Samego siebie zacierać i samego siebie kumulować. Kisić się we własnym sosie. Ale Dyskurs chciałby być na temat, chciałby być po coś. Taki Dyskurs wymaga przedmiotów. Więc wygląda czasem z siebie, wyciąga rękę i coś ze świata ‘pożycza’. A jak już czegos dotknie, to bezlitośnie pozostawia swoje nieuniknione piętno, swój ślad.

Nawet jeśli Dyskurs jest bardziej o sobie samym niż o świecie, to zwykle chce być o świecie właśnie. Chce go dotyczyć, bo chce mieć sens. Marzy o realności. Oczywiście, marzenie ‘obecności’ jest marzeniem ściętej głowy i Dyskurs jest conajwyżej ‘jakimś’ obrazem świata. A te obrazy są różne, zmieniają się, często są sprzeczne. Czy można stąd wyciągnąć wniosek o wielości rzeczywistości? Ekonomia myślenia podpowiada nam, żeby uznać je za historyczne obrazy świata.
Dany autor (podmiot) tworząc dany (aktualny, własny) obraz świata, wychyla głowę poza Dyskurs i dla uprawomocnienia swojego stanowiska, dla ukonstytuowania głoszonego sensu, czerpie spoza niego przykłady. Bo nie sposób nie być empirystą.
A historycznie ukształtowany, wysoki status kulturowy Sztuki, jej koligacje
z transcendentaliami: Prawdą, Dobrem i Pięknem, tworzą z niej wielce pożądany ‘materiał dowodowy’ (choć nie jedyny).
Zatoczyliśmy koło: jeśli Dyskurs posługuje się kategoriami Sztuki, to takie właśnie piętno pozostawia na przedmiotach. I taki Dyskurs nazwiemy Dyskursem Świata Sztuki, w skrócie Światem Sztuki.
Skoro Świat Sztuki wciąga w swój dyskurs to, co odpowiada jego ‘obrazowi świata’ i tylko Świat Sztuki ma moc nadawania/odbierania przedmiotom miana >Sztuki< (choć w bardzo złożonym i, podkreślmy to wyraźnie, historycznym procesie) to istotą Sztuki jest zgodność z ‘obrazem świata’.
“Żyj wraz ze swoją epoką, ale nie bądź jej wytworem;
pracuj dla współczesnych, ale rób to, czego potrzebują,
nie zaś to, co chwalą.”
W słowach Friedricha Schillera zawarte jest samo sedno: podmiotem Świata Sztuki jest w większości elita intelektualna. Ona prowadzi Dyskurs, który wyznacza ‘obraz świata’ – epokę. Ten ‘obraz’ wyznacza to, co (zdaniem współczesnych) jest potrzebne współczesnym. Nie są tych problemów świadomi ci, którzy żyją poza Dyskursem. Jeśli artysta tworzy zgodnie ze współczesnym mu ‘obrazem świata’, więcej nawet – współtworzy go, to oczywiście prędzej czy później (potrzeba na to trochę szczęścia) zostanie wchłonięty przez Dyskurs, który nada mu miano ‘Sztuki’, a ruchem swojej bezwładności utrzyma. To nadanie zrozumieją tylko ci, którzy rozumieją sam Dyskurs.
W wydanej niedawno antologii tekstów o Wilhelmie Sasnalu znajduje się tekst wybitnego słoweńskiego filozofa Slavoja Žižka, mentora działań lewicowych i środowisk takich jak Krytyka Polityczna. Jego tekst pt.: “Droga do atomowej wzniosłości” bez wątpienia jest o Sasnalu, jednocześnie nie będąc o nim wcale. Žižek rozpoczyna: “Przyjrzyjmy się jednemu z obrazów Wilhelma Sasnala (…).” Chwilę później dodaje, że chce “umieścić malarstwo Sasnala w historii sztuki nowoczesnej jako pewnego rodzaju kulminację jej wewnętrznej logiki”. Ale Žižek koncentruje się tylko na swoim “obrazie świata” i na swojej własnej “wewnętrznej logice”. Rozważa problem, jak go sam nazywa, ontologicznego rozmazania rzeczywistości. Więcej niż o Sasnalu jest tu o autora ulubionym Lacanie. Skądinąd ciekawe, tutaj tezy Žižka nas nie interesują. Interesuje nas za to sposób w jaki potwierdzenia dla wykładanych w swoim tekście tez szuka na polu Sztuki. Co i rusz przytacza ‘dowody’:
“Czy to nie z tego właśnie powodu Czarny kwadrat na białym tle Kazimierza Malewicza (…) ?”
“Z tego właśnie powodu sztuka modernistyczna jest (…)”
“(…) istnieją (przynajmniej) trzy cechy jego twórczości, które świadczą o tym właśnie zapośredniczeniu.”
Dalej na świadków autor powołuje jeszcze Hoppera, Courbeta, Warhola, Richtera i Sasnala, oczywiście. Wielu autorów przyjmuje podobną strategię. 200 lat temu Schelling bezpardonowo redukował Sztukę do roli narzędzia Dyskursu: “Sztuka stanowi jedyne prawdziwe i wieczne organon [narzędzie] filozofii” czy “Dzieło Sztuki odzwierciedla mi to, co nie znajduje odbicia w niczym więcej (…)”. Schelling zgodnie ze swoją idealistyczną postawą, pozwalał sobie na tak radykalne tezy. Ale czy nie jest tak samo z Žižkiem i w ogóle każdym innym wpływowym krytykiem? Krytykiem Sztuki nazywam nie tyle autora, który ma ochotę napisać cos o Sztuce, ale kogoś, kto: uczestnicząc w Dyskursie, tworząc czy opisując ‘obraz świata’, kształtując swoją epokę, posługuje się przykładami z pola Sztuki. A sama tylko siła inercji Dyskursu nadaje miana (np. ‘dzieło sztuki’).
Dyskurs to oczywiście nie tylko książki i artykuły. Dyskurs to proces komunikacji; to każdy przejaw myśli. Dyskurs to rozmowy, spotkania, wywiady, książki. Dyskurs rozgrywa się także w samej Sztuce, ona też ma w sobie duży potencjał komunikacyjny i przez to sama wpływa na nadawanie swojego miana.
Najwyższa pora, żeby nasza myśl zwróciła się w stronę doświadczenia.
To doświadczenie jest zresztą niemym punktem wyjścia dla autora tego tekstu.
Minęło 97 dni monograficznej wystawy Wilhelma Sasnala w Narodowej Galerii Zachęta w Warszawie. Mamy za sobą pare lat obecności Sasnala jako artysty. To obecność w Świecie Sztuki. Przyjrzyjmy się tej obecności. Przyjrzyjmy się czym jest w Polsce Świat Sztuki.
Bezdyskusyjnie Sasnal funkcjonuje w Dyskursie lewicowym. I nikt tego nie ukrywa. Sam artysta mówi: “Zawsze czułem się na lewo.” Sławomir Sierakowski sugeruje, że idąc wywodem Žižka “okazuje się, że samej praktyce artystycznej towarzyszą [u Sasnala] (…) analogiczne założenia do tych, na których wspiera się współczesna filozofia lewicy.” Sasnal w samym malarstwie porusza tematy dla konserwatywnego myślenia trudne, takie jak antysemityzm czy homoseksualizm. Co niewygodne dla konserwatystów, aż się prosi o lewicową interpretację.
Twórczość Wilhelma Sasnala jest zatem tego typu (a składa się na to wiele cech), że pasuje ona lewicowym środowiskom. Dlatego spotkania i dyskusje z nim organizuje Krytyka Polityczna. Dlatego to właśnie Krytyka Polityczna wydała o nim książkę. Dlatego pisze o nim właśnie Slavoj Žižek, a nie inny filozof. Dlatego to właśnie “Przekrój”, a nie inne pismo, zamieszcza rysunkowe komentarze Sasnala. Każdej z tych osób czy instytucji Sasnal pasuje. Jego twórczość jest owocnym ‘materiałem dowodowym’. Ona sama jest zresztą aktywną cząstką Dyskursu.
Razi dysproporcja pomiędzy lewą a prawą stroną. Zarówno ilościowa jak i jakościowa. Po prawej o Sasnalu cicho. Skonstatowano tutaj fakt, że Wilhelm Sasnal wielkim malarzem jest, ale nie bardzo wiadomo co z nim zrobić. O jego wielkości świadczą (sic!) ceny obrazów i przyznane nagrody, z czym trudno polemizować. Jeśli już ktoś pokusi się o opis twórczości artysty, to często przy pomocy zupełnie nieadekwatnych narzędzi, które dobrze sprawdzają się przy analizie klasyków, ale z Sasnalem nie mają wiele wspólnego. Nawet katolicki Tygodnik Powszechny, utrzymujący wysoki poziom polemicznej dyskusji, pisze o Sasnalu z dużą ostrożnością. Zamieszczane tu teksty bywają fachowe, ale brak im zupełnie tej lekkości, tego zaangażowania, które odnajdujemy w esejach zamieszczonych w Przewodniku Krytyki Politycznej. Widoczna gołym okiem asymetria demaskuje, kto pozycję Sasnala tworzy, a kto ją jedynie konstatuje.
Niestety, zbyt często stanowisko konserwatywne przyjmuje postać zachowawczą, postawę nic nie robienia.
Sławomir Sierakowski: “Ciekawe, że dziś >prawica artystyczna< to właściwie nie tyle artyści o poglądach prawicowych, ile reprezentanci tak zwanych poglądów ogólnie słusznych, bezrefleksyjnie apolityczni.”
Wilhelm Sasnal: “To fakt.”
Sasnal zrywa z romantycznym mitem artysty cierpiącego za milijony. Zrywa też z mitem pięknoducha i sztuką dla sztuki. Mowi: “(…) artysta nic nie musi. Sztuka jest dziedziną, która pozwala na absolutną anarchię, na absolutną dowolność. Nie wierzę w żadne reguły.”
Jego twórczość jest bez wątpienia odbiciem jego postawy: “Boję się powtarzać. (…) Zawsze jak gdzieś idę, staram się wracać inną drogą.” Ale ta postawa jest przecież bez wątpienia ‘jakaś’. Jest konkretna. Naiwna jest wiara, że można się nie zdefiniować. Każda postawa jest pozytywna. I Sasnal nadaje swojej postawie konkretny kierunek.
“Bardzo emocjonalnie reaguję na to, co się dzieje w polityce.”
Sasnal udziela kąśliwych wypowiedzi krytycznych na temat Kościoła. Podważa panujący powszechnie światopogląd, porusza tematy drażliwe. Dokonuje rozrachunków z historią… Kształtuje swoją postawę w wywiadach, komiksach, komentarzach dla ‘Przekroju’. Ale też w samych obrazach i filmach. Maluje (między innymi, oczywiście) odwrócone kościoły, przemalowanego kardynała Wyszyńskiego, księdza, sceny z komiksu Maus itd… Może i ucieka przed malarskim zdefiniowaniem, ucieka przed jakąkolwiek postacią akademizmu. Udaje mu się to całkiem nieźle. Ale sama ta ucieczka stanowi o jego postawie właśnie. I ta postawa artystyczna jest w sposób oczywisty analogiczna do postawy współczesnej lewicy.
Sasnal bez kompleksów manifestuje swoją aktywną postawę: otwartości, tolerancji, podważania zasad… Na tym gruncie wyrosły jego poglądy. Można zatem przeciwstawić się samej postawie ruchu (przeciwstawiając jej bezruch, czyli nic nie robienie) albo przyjmując tę postawę (co jest logicznie konieczne, żeby móc robić cokolwiek) dyskutować o kierunku tego ruchu. Możliwość pierwsza to postawienie siebie poza Dyskursem. To postawa pozornie ’stanowczego sprzeciwu’ – tupania nogą lub biernej konstatacji.
Poglądy, jeśli tylko dają się wypchnąć poza Dyskurs, obumierają. Tak się dzieje z poglądami chrześcijańskimi. Czy w Świecie Sztuki jest miejsce na chrześcijański punkt widzenia. Czy Dyskurs musi być lewicowy, a lewica tożsama z antychrześcijańskością? Czy lewica nie powinna w procesie demitologizacji świata zdemitologizować samej siebie czyli swojej wizji naprawy świata opartej o tę właśnie demitologizację?! Ale czy jest w stanie sama przed sobą stawiać takie pytania, skoro zdominowała Dyskurs?
Na koniec pokuśmy się o zarysowanie wspólnego mianownika dla lewicowo-prawicowego Dyskursu:
1. Sasnal mówi: “(…) nie powinno być taryfy ulgowej dla artystów. (…)
są pełnoprawnymi członkami społeczeństwa i powinni być traktowani jak wszyscy inni obywatele.” Także Św. Tomasz z Akwinu nakłada na artystę podwójną odpowiedzialność moralną: jako artysty i jako człowieka właśnie.
2. Jan Paweł II w liście do artystów pisał: “Poprzez swoje dzieła artysta rozmawia i porozumiewa się z innymi.” Sasnal: “Dziś zaczynamy dostrzegać, że [artysta] to ktoś, kto chce coś powiedzieć. Chce – na równi z innymi – uczestniczyć w poważnych dyskusjach. Jego dzieło jest komunikatem, a nie ozdobnikiem.”
3. Henryk Kiereś interpretuje Św. Tomasza: “(…) wyróżniliśmy prawdziwość logiczną sztuki, która polega na zgodności suponowanej przez koncepcję dzieła wizji świata z samym światem.” I dodajmy to, jak Sławomir Sierakowski interpretował Žižka, pisząc, “że samej praktyce artystycznej towarzyszą [u Sasnala] (…) analogiczne założenia do tych, na których wspiera się współczesna filozofia lewicy.”
Czyż wypunktowane zbieżności nie zarysowują nam przestrzeni dyskusji?
To jest właśnie wspólna przestrzeń Dyskursu, w którym należy wziąć udział. Dyskurs Świata Sztuki jest trudny i wymagający, ale gra toczy się o wysoką stawkę.
* * *
Świat Sztuki ma za sobą wielusetletnią dominację prawicy. Przypomnijcie sobie mecenaty księży, papieży, książąt, królów, bogatego mieszczaństwa… W XX wieku rozpoczęła się dominacja lewicy. Czy potrwa ona równie długo? Czy w ogóle możliwy jest wspólny Dyskurs?
A może Świat Sztuki skazany jest na asymetrię…?
Artur Filip


“(…) artysta nic nie musi. Sztuka jest dziedziną, która pozwala na absolutną anarchię, na absolutną dowolność. Nie wierzę w żadne reguły.”
Jego twórczość jest bez wątpienia odbiciem jego postawy: “Boję się powtarzać. (…) Zawsze jak gdzieś idę, staram się wracać inną drogą.” Ale na czym polega anarchia i oryginalnosc pogladow Sasnala, skoro jego prace sa do bolu poprawne polityczne i wpisuja sie ciasno w ramy ideologii lewicowej ?!
Jaki wspaniały tekst! Wielkie dzięki i proszę o więcej.
Autor słusznie zwraca uwagę na wstydliwe wycofywanie się chrześcijańskiego punktu widzenia jako na jedyną niemal alternatywę dla totalnego oporu chrześcijaństwa wobec nowej Sztuki. Tym samym nie korzysta się z możliwości rozmowy. A rozmowa jest niesłychanie potrzebna, gdyż mamy do czynienia z gigantyczną mistyfikacją. Dlatego ten świetnie napisany tekst jest tak ważny.
Artystów nie interesuje świat, są programowo nastawieni na niepokazywanie piękna. Zewnętrzność służy im tylko do przeglądania się w niej jak w zwierciadle. Artyści są zainteresowani pokazywaniem swego wnętrza. Ale, podczas, gdy w przeszłości, jeśli sie tak zdarzało, miało to na celu komunikację z innymi ludźmi, niesienie jakiegoś uniwersalnego przekazu za pomocą medium, jakim jest osoba artysty, obecnie pokazywanie swego wnętrza służy jedynie pokazywaniu. Zadowala skłonności ekshibicjonistyczne i narcystyczne. Nigdzie się nie ruszamy bez lusterka, bo tylko w lusterku dzieją się ciekawe rzeczy.
Co za bzdura z tą niepowtarzalnością, która jest deklarowanym celem Sasnala! A ja pytam, co z oddychaniem? Czyż to nie jest upokarzające, że tak przez całe życie, monotonnie powtarzamy wdech i wydech, wdech i wydech? Można przestać powtarzać tylko jeśli przestanie się żyć. Czy pan Sasnal tego nie widzi?
Pan Sasnal i inni drodzy artyści nie mogą znieść faktu, że na nich świat się nie kończy, że jest coś na zewnątrz ich ślicznego ego, że nie mogą uciec od zależności, że zostali stworzeni. To jest dla nich frustrujące, bo przecież twierdzą, że są wolni i autonomiczni, a tu taka niespodzianka: umierają, chociaż nie chcą. I tę frustrację przelewają na płótno czy co tam jeszcze trafi sie pod ręką i każą nam podziwiać, bo jak nie, to okazujemy się niewykształconymi profanami, którzy nie rozumieją Sztuki.
odpowiem w kolejności na oba posty:
1. Malgorzata
Dziękuję Ci za tak przyjazny wobec mnie komentarz.
Ja sam jednak jestem szczerze zauroczony pracami Sasnala i nie miałbym zamiaru odbierać mu ani trochę zasłużonych, moim skromnym zdaniem, honorów. O wartości tego malarstwa przydałby się zapewne osobny tekst.
Zasadniczym problemem jest jednak tytułowa Asymetria. A za to zepchnięcie kościoła do kąta ponosi w dużej mierze winę, niestety, on sam.
Poruszasz bardzo wiele wątków w swojej wypowiedzi, nie sposób się do nich tutaj odnieść. Ale kłopot jest chyba w wielu z nich podobny. Piszesz na przykład o pięknie… Nie mam zamiaru stawiać Ci kłopotliwych pytań w stylu: „czym jest piękno?” – Sokrates nauczył mnie, że taka strategia niesie ze sobą smak cykuty. Ale może jednak problem tkwi w rozumieniu słów? Nie miejsce tu, żeby to wyjaśniać, jeśli będzie okazja to może napiszę o tym osobny tekst, ale moim zdaniem obrazy Sasnala są Piękne, niosą w sobie Piękno i obrazują Piękno w najbardziej jak to tylko możliwe klasycznym rozumieniu tego słowa. To taka mała deklaracja.
2. Afro
Sądzę, że pokusić się powinniśmy o oddzielenie POSTAWY twórczej artysty od jego POGLĄDÓW na wybiórcze sprawy społeczno-polityczne. Tak to przedstwiłem w esseju. W takim ujęciu, to właśnie postawę twórczą Sasnala oceniamy jako analogiczną do lewicowej. A to co Afro ocenia słowami: „jego prace sa do bolu poprawne polityczne i wpisuja sie ciasno w ramy ideologii lewicowej” dotyczy mniej ideologii, a bardziej konkretnych poglądów dotyczących wybiórczych problemów. I te poglądy bywają oczywiście czytelne (choć tylko w niektórych pracach!).
Dodatkowo sprawę komplikuje niejasne pojęcie lewicy. Gdy rozmawiamy o postawie lewicowej, proponuję dawną definicję Leszka Kołakowskiego: „Lewica jest postawą permanentnego rewizjonizmu wobec rzeczywistości (…)”. W tym sensie doprawdy trudno wyobrazić sobie sferę rozwoju myśli (nauka, filozofia, sztuka…) jako nie-lewicową. I takie rozumienie łączymy z problemem POSTAWY. Natomiast potocznie z lewicą wiązane tematy to antykościelność, tolerancja bez granic… (takie rozumienie przydzielimy POGLĄDOM). No i cóż, takie chyba poglądy ma opisywany Sasnal.
Dokonując takiego rozdzielenia pytanie Afro traci sens. Ale nie sądzę, aby takie radykalne rozdzielenie było możliwe. Pozostaje zapewne pewne rozmazanie granicy, które czyni to pytanie w jakimś stopniu podstawnym.
Prawdę mówiąc nie znam sztuki Sasnala. Ucieszyłabym się, gdyby przeciwstawiał sę tym tendencjom,które budzą mój sprzeciw, ukazany w poprzednim komentarzu. To, o czym mówię, to na przykład zajęcia z estetyki na wydz. filozofii UW, na których prowadząca z aprobującym zamyśleniem opowiadała o artyście amerykańskim, który eksploruje temat ataku z 11 września na World Trade Center, twierdząc, że było to piękne. To niestety przekracza moją tolerancję. Gdy zaprotestowałam mówiąc, że nie można rozrywać trójcy piękno-dobro-prawda, dowiedziałam się, że jestem zacofana, spętana tradycją i nie znam się na sztuce. Powiem krótko: nie chcę się znać na takiej sztuce. To dla mnie robienie ludziom bełtu w mózgu i profanacja tego, co dla człowieka święte – życia.
O tego typu manipulacji gustami odbiorcy i ich przyczynach szeroko pisze kognitywista amerykański Steven Pinker w “Tabula Rasa. Spory o naturę ludzką” głównie na str. 570-599.
Ciekawa byłabym Twojego tekstu o pięknie. Czy powstanie?
[...] + więcej: Świat sztuki. Asymetria. Sztuka Wilhelma Sasnala [...]
Malgorzato,
chcialbym znac odpowiedzi na pytania, ktore stawiasz. Niestety takze borykam sie z tymi problemami, choc oczywiscie warto szukac odpowiedzi, aby moc dyskutowac i miec jakis wplyw na te zachodzace obok nas procesy.
zainteresowala mnie ksiazka, ktora polecasz, chetnie do niej zajrze
tekst o pieknie chcialbym, zeby powstal i pewnie powstanie, jak mawiaja indianie, ‘gdy czas dojrzeje’
tym czasem zapraszam Cie do przeczytania nowego, krotkiego tekstu o sztuce
mam nadzieje, ze Cie zainteresuje
Krzysztof Żyngiel w Warszawie. Już we wrześniu będziemy mogli podziwiać najnowsze prace malarza Krzysztofa Żyngiel. Wernisaż odbędzie się w Klubie Integracji Europejskiej. Więcej info na stronie http://www.krzysztofzyngiel.com