Artykuł

Twarde lądowanie 31

Mar13

Samolot Norvegian Line tyleż pewną, co spokojną ręką sprowadziła na płytę lotniska Okęcie Pani kapitan Katarzyna. Po dwóch miesiącach obrad Kongregacji Generalnej w Rzymie powróciliśmy z ojcem Tomaszem Kotem na ojczyzny łono. 225 jezuitów z całego świata wybrało nowego przełożonego generalnego, a potem dyskutowało o ważnych dla zakonu kwestiach. Oto niektóre z poruszanych tematów: współpraca ze świeckimi, apostolat intelektualny, migranci, fundamentalizm, Chiny, posłuszeństwo zakonne, misja jezuitów w kontekście globalizacji, apostolskie priorytety… Przed nami przetłumaczenie i przekazanie (nie tylko jezuitom) 6 kongregacyjnych dokumentów.

Na Okęciu włączam komórkę. Po chwili ktoś dzwoni. Pani z TVN24. Zaprasza do wieczornego programu. Ale o co chodzi? – pytam. Oczywiście Pani z TVN24 nie chodzi o Kongregację Generalną. Zapewne nic o niej nie słyszała. Chodzi o skomentowanie sprawy jakiegoś ks. Andrzeja ze Szczecina, który ponoć molestował nieletnich. Mówię Pani z TVN24, że pierwszy raz o tym słyszę. A ona na to, że mi przeczyta fragment z GW. Do cholery! Dlaczego w kilka minut po powrocie z Kongregacji mam komentować coś, o czym napisała GW i co mi jest przekazane przez telefon? Dlaczego nikt z dziennikarzy nie zapyta mnie o to, co jest treścią mojego zakonnego i kapłańskiego zaangażowania?

Wieczorem czytam w internecie, że Kościół przygotowuje nową listę grzechów głównych: “Handel narkotykami oraz nierówności społeczne to nowe formy grzechu”. Kto redaguje te wiadomości? Handel narkotykami nową formą grzechu? A przedtem to niby nie mówiono, że handel narkotykami jest grzechem, i to ciężkim? Nierówności społeczne? Od prawie pół wieku trąbi o tym teologia wyzwolenia, a tu raptem nierówności społeczne okazują się nową formą grzechu. O skandalu nierówności społecznych mówiła głęboko Kongregacja Generalna 32 przed ponad 30 laty.

Pod informacją o niby nowych formach grzechów głównych wiele komentarzy. Większość wpisów nie odbiega poziomem od wypowiedzi niejakiego “Ks. Ryzyka”, który napisał: “dodałbym jeszcze jeden grzech: molestowanie seksualne (chodzi o księży)”. Znalazł się jeden rozsądny, który redaktora informacji oraz komentatorów odsyła do Katechizmu Kościoła Katolickiego. Tak! internauci, przynajmniej ci wypowiadający się na tematy kościelne, powinni czytać KKK. W przeciwnym razie tyleż surowa, co politycznie samobójcza opinia J. Kaczyńskiego o przeciętnym internaucie może się okazać niedaleka od prawdy.

A tak w ogóle nie jest źle. Idą Świeta Wielkanocne. W sobotę przed Niedzielą Palmową ruszam do Kalisza. Połączę wizytację jezuickiej wspólnoty z głoszeniem rekolekcji. W ciągu trzech dni będę próbował zachęcić słuchaczy do refleksji i modlitwy na następujące tematy: Wierzyć w Boga, wierzyć w Chrystusa, wierzyć w Kościół…

Komentarze przez RSS

31 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Małgorzata says:

    W podkreśleniu, że samolotem sterowała pani Kapitan Katarzyna, odczytuję – może z przewrażliwienia – Ojca zdziwienie na temat płci pilota, Wiadomo, że kobieta powinna pilnować ogniska domowego a nie gdzieś latać.
    Pani Katarzyna lądowała miękko a Ojciec twardo. Oprócz obrad jest jeszcze coś takiego jak życie i ono to właśnie o sobie przypomina.
    Jakie trzeba mieć nerwy, żeby przez dwa miesiące luksusowo obradować w Rzymie, podczas, gdy na zewnątrz sali obrad się pali.
    A po wyjściu … pretensja do pożaru?

  2. Andrzej says:

    W sumie ciekawy post Małgorzaty ;-).

    Ale dobra, do rzeczy. Ja się pytam o zaangażowanie i kongregację. Dwa miesiące obrad i ani jeden konkretny post na tym blogu! Przez dwa miesiące czekam i nic! Był jeden post o wybraniu nowego generała i ok, a potem cisza. Może czas naprawić to zaniedbanie? ;)

    A co do ks. Andrzeja podejrzewanego o molestowanie. Polecam przeczytać reportaż w “Dużym Formacie”. Nie mogę odnieść się do relacji o. Marcina Mogielskiego, ks. Andrzeja, osób pokrzywdzonych czy opiekunów. Nie chcę wydawać sądów, sprawę niech rozwiązuje prokuratura. Ale to co mówili duchowni w randze biskupa, czy arcybiskupa mrozi krew w żyłach. Załamałem się.

    Bardzo mi się podoba szczególnie ten fragment:

    Ojciec Zięba: Miałem być listonoszem

    - Wahałem się, czy moje spotkanie z arcybiskupem szczecińskim Kamińskim będzie właściwe – przyznaje ojciec Maciej Zięba, w 2003 roku prowincjał zakonu dominikanów, dziś dyrektor Europejskiego Centrum “Solidarności” w Gdańsku. – Przecież mogło to zostać odczytane jako mieszanie się w sprawy jego diecezji.

    Jednak młody dominikanin o. Marcin Mogielski, który zabiegał o pomoc, budził zaufanie. Przeważyły argumenty, że sprawę należy doprowadzić do końca w imię prawdy.

    Prowincjał widział siebie jedynie w roli listonosza.

    - Umówiłem się z arcybiskupem i ze spisanymi zeznaniami pojechałem do Szczecina – wspomina ojciec Zięba.

    Myślał, że skończy się tylko na przekazaniu teczki z papierami – nie miał przecież zamiaru sugerować, co powinno stać się dalej, bo “biskup wie przecież, jak postępować”.

    Misja nie przebiegała jednak tak łatwo, jak wyobrażał to sobie o. Zięba. Podczas spotkania usłyszał: – Czy ojciec w pełni zdaje sobie sprawę, w co się zaangażował?

    - Jak to w co? Trzeba ratować chłopców – odpowiedział zakonnik.

    I wtedy, jak mówi, usłyszał, że niezupełnie o to chodzi. Arcybiskup Kamiński powiedział, że według niego o. Zięba nieświadomie przykłada rękę do “pedalskiej zemsty na porządnym księdzu”. Że osoba, która skłoniła go do przywiezienia zeznań, to homoseksualista usunięty za tego typu praktyki ze szczecińskiego seminarium. Dominikanie chcą ufać komuś takiemu? Jeśli tak – to sprawa zakonu. Archidiecezja szczecińska ma swoje sprawy i dobrze sobie z nimi radzi.

    Do Warszawy ojciec Zięba wrócił zdruzgotany. Nie krył żalu do o. Mogielskiego. Na szwank zostało narażone przecież dobre imię całego zakonu.

    Prowincjał wezwał do siebie winowajcę: – Czemuś mi nie powiedział, że ta sprawa ma drugie dno? Że kiedyś wyrzucono cię ze szczecińskiego seminarium za homoseksualizm?

    Rozgniewany prowincjał zobaczył zdumienie na twarzy Mogielskiego. Zadał kolejne pytanie: – Chcesz powiedzieć, że arcybiskup kłamie?

    Dziś ojciec Zięba wie, że metropolita musiał się pomylić, choć do uniknięcia błędu wystarczyłby jeden telefon do osoby, która w tamtym czasie kierowała szczecińskim seminarium.

    Zastanowiłem się wtedy, co mi w zasadzie przeszkadza w Kościele Katolickim – hierarchowie.

    Całość tutaj:
    http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5004192.html

  3. Kuba says:

    Ale dobra, do rzeczy. Ja się pytam o zaangażowanie i kongregację. Dwa miesiące obrad i ani jeden konkretny post na tym blogu!

    Nie było na blogu, bo nie mogło być. Top secret:)

    Molestowanie, sprawa dla prokuratury. A im bardziej w jej wyjaśnianiu pomocny będzie Kościół, tym lepiej dla nas wszystkich.

  4. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Pani Malgorzato. Bardzo mi sie podobalo, ze pilotem byla kobieta. Zwrocilem na to uwage, poniewaz niewiele jest pilotow kobiet. W mojej uwadze, ze Pani pilot sprowadzila samolot pewna i spokojna reka na plyte lotniska byla tylko sympatia. A Pani odczytala, co chciala. No coz! Pani prawo. Na tym przytyku jednak Pani nie poprzestala. Twierdzi Pani, ze luksusowo obradowalem sobie w Rzymie i nie dostrzegalem pozarow na zewnatrz. Prosze Pani. Zbyt duzym wysilkiem byly 2 miesiace Kongregacji i zbyt wiele mam – jako prowincjal – realnych i dosc trudnych pozarow do gaszenia, zeby dyskutowac na tym poziomie. W moim tekscie chcialem m.in. zwrocic uwage, ze jest symptomatyczne i tragikomiczne to, iz ktos wraca jako uczestnik waznego eklezjalnie wydarzenia, a oczekuje sie, ze bedzie komentowal cos, o czym wie jedynie z doniesien gazety. Co do molestowania seksualnego nieletnich, to jest to ohydna zbrodnia. Problem niestety narasta. Siatki pedofilskie, handel dziecmi do zbrodniczego seksu, pornografia dziecieca itd. pomimo roznych akcji policji krajow calego swiata, zdaja sie wciaz rozwijac. Ponadto jest wiele problemow prawnych, medycznych, spolecznych. Brak jasnych procedur i niejasnosc, co robic z osobami o sklonnosciach pedofilskich, dotyczy prawie wszystkich wspolczesnych spoleczenstw, nie tylko Kosciola. Sprawe szczecinska trzeba wyjasnic. To oczywiste. Tyle ze problem pedofili potrzebuje fachowej, obiektywnej dyskusji, rowniez w mediach, a nie epatowaniem dlugimi tekstami w gazetach przy okazji afer ksiezowskich. Czy rzeczywiscie chcemy rozwiazywac prawnie, medycznie i spolecznie problem pedofilii, czy tez po raz kolejny chcemy rozstrzasac koscielna aferke. Chce zwroci uwage, ze artykul w GW ukazal sie w czasie, kiedy od miesiecy prowadzony jest proces biskupi. A sprawe w prokuraturze mogl od dawna zglosic kazdy, kto mial jakas wiedze na ten temat.

  5. maria chodyko says:

    Kobieta powinna pilnować ogniska domowego, bo pozostawione bez opieki powoduje pożar.To jej pierwsze i najważniejsze zadanie.
    Z lekcji rosyjskiego w szkole podstawowej pamietam stichotworienije w którym proklamowano równość mam i ich dostępność do wszelkich zawodów. W pierwszym rzędzie była tam mowa o zawodzie pilota. Ulegając częściowej bolszewizacji zasymilowałam ideowe przesłanie liryku i kobietę za drążkiem sterowniczym uznaję od tej pory za oczywistość.
    Nie wiem jakiej indoktrynacji powinnam ulec, by zmienić przekonanie, że jeśli kobiety pragną zachowac pozory, że coś umieją, to piszą uczone posty na blogach i doktorat z filozofii w międzyczasie.
    Nawet nie silę się, by nawoływać “kobiety do garów!”, bo mogłoby to zostać uznane za obraźliwe i poniżające. I nie dziwota, bo jakże to agitować kogoś do zajęcia, na którym się nie zna. Hasła nie chwyci, a jeszcze wpadnie w kompleksy. Chałupę sfajczy, nie daj Boże.
    A jak rolę kobiet w ognisku domowym przejmują księża, to potem wychodzą z tego smutne rzeczy.

  6. magda says:

    @ maria chodyko”

    “Nie wiem jakiej indoktrynacji powinnam ulec, by zmienić przekonanie, że jeśli kobiety pragną zachowac pozory, że coś umieją, to piszą uczone posty na blogach i doktorat z filozofii w międzyczasie”

    Ale o co Pani chodzi?!

    Jesli ktos jest kobietą i – nie daj Boze – wypowie sie na blogu lub popelni doktorat z filozofii, to wedlug pani zachowuje POZORY tego, ze cos umie???!!!!

    A moze rzeczywiscie cos umie, a nie tylko zachowuje pozory?!

    Jesli Pani uwaza,że podstawowym zadaniem kobiety jest gotowac obiadki i prac skarpetki mężowi, to tylko współczuję.

    A tak swoją drogą. Skoro tak jest, to może nam się Pani pochwali jak Pani to robi, że pisze Pani posty na tym blogu? Siedzi pani z laptopem w kuchni i pisze między obieraniem marchewki, a myciem pietruszki na pomidorowa?! A co na to Pani mąż?!!! Tak Pani na to pozwala?!!!! Przecież (cytat):

    “Kobieta powinna pilnować ogniska domowego, bo pozostawione bez opieki powoduje pożar.To jej pierwsze i najważniejsze zadanie.”

  7. magda says:

    A może nie ma Pani wcale męża i rodziny tylko lubuje się Pani w pouczaniu innych?

  8. Andrzej says:

    Ależ Drogie Panie, tylko spokojnie :). Trochę odbiegamy od głównego toru dyskusji.

  9. Andrzej says:

    @Kuba

    Fajnie, że Top Secret, ale skoro o. Dariusz ma pretensje, że ktoś ignoruje to, że wraca z tak ważnego wydarzenia i pyta się o głupoty, to ja bym chciał wiedzieć “o co kaman”.

    Swoją drogą skoro masoneria jest taka be, bo to m.in. tajne stowarzyszenie, to skąd tyle tajności w tym wszystkim. Nie interesują mnie szczegóły, bo pewnie i tak ich nie zrozumiem, ale chciałbym wiedzieć jakie są konkluzje tych dwumiesięcznych prac i instrukcje postępowania. W końcu obrady nie były tylko dla duchownych, dotyczą również świeckich, prawda?

    Jeszcze powrócę do komentarzy pod newsem na portalu. Ja już od dawna je ignoruję. Niektórzy są samotni, sfrustrowani, potrzebna im pomocna dłoń, jak jej nie otrzymują wyżywają się na forach, plotą bez sensu nawet jak jest zupełnie inny temat. Takie życie.

  10. maria chodyko says:

    Taki prowokacyjny sondaż sobie przeprowadziłam. Chciałam dowiedziec się czy któraś z pań widzi coś pozytywnego i twórczego dla siebie w prozaicznych czynnościach domowych typu obieranie marchewki, pranie skarpetek, gotowanie pomidorowej itp. I czy da się dostrzec jakiś głębszy zwiazek między tymi służebnymi i monotonnymi działaniami, które kobieta ofiarnie podejmuje, a profilaktyką przeciw pedofilii.
    Podobno Napoelon powiedział, że wychowanie dziecka nalezy rozpocząć 20 lat przed jego urodzeniem. Ale może plotę bez sensu? Samotna? Sfrustrowana?

  11. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Fajnie sie z Wami rozmawia. Czytam: “o. Dariusz ma pretensje, że ktoś ignoruje to, że wraca z tak ważnego wydarzenia”. Kochani! Nie mam zadnych pretensji, ze ktos nie slyszal o KG35, a nawet w ogole o jezuitach. I naprawde nie oczekiwalem konferencji prasowej na lotnisku. Oczekiwalem tylko brata Rafala z Kurii, ktory mial nas zabrac z lotniska. I co do brata Rafala nie zawiodlem sie. Ale skoro juz Pani z TVN24 chwycila mnie zaraz po wyladowaniu, to po raz kolejny pomyslalem, ze komentowanie przez wielkie media zycia Kosciola jest jednak chore. Kryteria medialne, ktore sprawiaja, ze jedne wydarzenia (czyt.: afery) koscielne sa przez kilka dni na pierwszych stronach, a o innych wydarzeniach (obiektywnie duzo wazniejszych) mediowcy nie maja zielonego pojecia, sa zrozumiale z biznesowego punktu widzenia. Tylko co to ma wspolnego na dluzsza mete z opisywaniem rzeczywistosci?

  12. Andrzej says:

    @ Dariusz Kowalczyk SJ

    Nic nie ma wspólnego. Jak się obejrzy wiadomości, to tylko się powiesić: gwałty, afery, wojny i zamachy, a wiadomo, że życie wygląda inaczej. To są mass media, to samo mają politycy. Jednak jeżeli jakiś ksiądz zabiera się za kontakty z mediami (no skądś ta dziennikarka miała numer komórki ;-), to trzeba się z tym liczyć, i już.

    A ja wciąż mam nadzieję, że doczekam się jakiegoś rzeczowego sprawozdania z KG.

    I pewnie, że się z nami fajnie rozmawia :D

    @ maria chodyko

    Jeżeli to jest tak nurtujący temat (w sprawie tej ankiety), a wydaje mi się, że jest, to zapraszam do napisania postu na bloga, nasze łamy są otwarte, myślę, że to będzie ciekawy temat :).

    Adres e-mail do redakcji podajemy w stopce.

  13. Cypisek says:

    W całej tej sytuacji to najmniej zdumiewająca był sam fakt molestowania (albo jego braku- cenię sobie domniemamie niewinnosc). Wiadomo, że nawet wierzacy katolicy w tym ksiedza dopuszczaja sie zla- mawet tak obrzydliwego.

    Najbardziej zszkowala mnie reakcja na cale wydarzenie przelozonych ks. Andrzeja. Tu jest naprawde co komentowac.

  14. Małgorzata says:

    Odpuszczam na razie wątek kobiet i ich zajęć.
    Co do dwumiesięcznych obrad, wiem że potrzebne są różne powołania, doceniam pracę ludzką we wszystkich jej wymiarach i nie chciałam deprecjonować pracy intelektualnej i modlitwy w czasie obrad jezuitów. To, czym poczułam się zirytowana, był kolejny wpis o. Kowalczyka na temat, jak to niemiło być pytanym o sprawy trudne zamiast głaskanym i nagradzanym za coś tam, co ojcu Kowalczykowi wydaje się (i pewnie słusznie) o wiele ważniejsze. Po pierwsze, kto powiedział, że ma być słodko, a wszystkie panie i panowie z prasy i telewizji mają lubić ojca Kowalczyka, jezuitów i Kościół? Nie warto się tego domagać ani utyskiwać, że rzeczywistość odbiega od marzeń o niej. Po drugie, raczej należałoby coś konkretnego przeciwstawić takim negatywnym nastawieniom. Nie widzę tego we wpisach o. Kowalczyka. Proszę zwrócić uwagę, że nie oceniam o, Kowalczyka, którego nie znam i z założenia bardzo szanuję jako Prowincjała Jezuitów, tylko jego wpisy.
    Chciałabym również zapytać, czym spowodowana jest opinia o obniżeniu poziomu dyskusji po moim komentarzu? Krytyką? Można tylko chwalić i wtedy poziom jest wysoki? Powiedzmy, że nie rozumiem wagi dwumiesięcznych obrad. Czy nie lepiej wytłumaczyć, zamiast mówić, ze poziom dyskusji się obniżył?
    Na mój rozum, to jeśli szef wyjeżdża na dwa miesiące, to mógłby już w ogóle nie przyjeżdżać, bo to znaczy, że instytucja daje sobie radę bez niego, więc jest niepotrzebny. Mój rozum może być malutki i nie obejmować tajemniczego charakteru Towarzystwa Jezusowego, ale to nie znaczy, że nie wolno mi wyrazić wątpliwości.Z założenia szanuję wszystkich duchownych za ich wiarę, która sprawiła, że wybrali takie a nie inne życie, ale duchowni też są ludźmi, z którymi chcę móc porozmawiać a nie tylko pokornie chylić czoła i potakiwać. To, co się dzieje wokół Kościoła: wybiórcze podawanie faktów mające zniechęcić do niego ludzi, poddawanie w wątpliwość sensowności nauki Kościoła, sensu kapłaństwa, wartości kultywowania praktyk religijnych, bardzo mnie niepokoi. Czekam na słowa otuchy, wyjaśnienia, wzmocnienia od jedynego duchownego na tym blogu. Niestety dostaję głównie narzekanie na dziennikarzy, którzy zawracają głowę lub są niekompetentni. Tak właściwie, to o co chodzi? Andrzej ma rację: można nie dawać pani z TVP komórki i zamiast rozmawiać z nią, rozmawiać o wierze i o Jezusie z tymi, u których takie panie zasiewają wątpliwości. I tylko o to proszę.

  15. magda says:

    @ maria chodyko

    To jest właśnie problem chrzescijanstwa – robienia zupy dla rodziny nie mozna potraktowac ot, tak sobie. To musi byc OFIARA. Chrzescijanie maja sklonnosc do cierpietnictwa.
    Wspolczuje takim “ofiarnym” matkom. Skoro ta pomidorowa to takie POSWIECENIE to mysle, ze w takich domach nie obejdzie sie bez poczucia winy. “Bo ja ci przeciez przez tyle lat gotowalam, wychowalam cie, a ty nie masz wdziecznosci!”

    I nie rozumiem pani uwagi – nie chcialam powiedziec ze gotowanie dla kogololwiek jest zle (!) tylko pytalam sie dlaczego pani pisze na tym blogu, skoro podobno kobiety w necie, to te niewdziecznice, ktore udaja, ze cos umieja.
    Czyli pani tez nic nie umie i zachowuje tylko pozory?

  16. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Pani Malgorzato. Na media zawsze bylem otwarty. Przyjmuje zaproszenia dziennikarzy, jesli tylko mam czas. To ostatnie tez bym przyjal, gdybym mial czas i cos wczesniej na ten temat wiedzial. Nota bene wczesniej, kiedy bylem jeszcze na Fiumicino w Rzymie, dzwonil do mnie ktos z Super Stacji – chodzilo o to samo. Nie boje sie trudnych tematow. Wypowiadalem sie o Paetzu (m.in. u Pani Olejnik), o lustracji, o ks. Jankowskim, o. Rydzyku, o Wielgusie, o betankach. Najczesciej w TVN24 i TOKFM lub w mediach publicznych. Daleki jestem od obrazania sie na media, a szczegolnie na dziennikarzy, ktorzy sami pracuja czesto w duzym napieciu. Ale wlasnie dlatego, ze doceniam role mediow, chetnie podejmuje krytycznie temat mediow. Interesuje mnie szczegolnie dialog/spor mediow z Kosciolem. Uwazam, ze media moglyby byc duzo lepsze, to znaczy opisywac i komentowac rzeczywistosc, a nie tworzyc sztuczne, choc dobrze sprzedawalne swiaty. Blogpowszechny jest w pewnym sensie blogiem medialnym, stad podejmowanie tematow mediow wydaje mi sie na miejscu. Tymczasem slysze tu najczesciej, ze sie czepiam, a media sa, jakie sa i nic tu sie nie da zrobic. Trzeba pokornie przyjmowac pole wytyczone przez wielkie media i tyle. Czy naprawde tak sie boicie pogadac krytycznie o mediach? Czy wszystko w nich jest takie OK i takie normalne? Oczywiscie, moglbym na blogu podejmowac zupelnie inne tematy. Na przyklad takie, jakie bede podejmowal podczas rekolekcji w Kaliszu. No, ale – jak Pani zauwazyla – w praktyce jestem jedynym tutaj duchownym (a szkoda) i o wszystkim pisac nie moge.

  17. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Aha! jeszcze jedno, Pani Malgorzato. Nie chcialbym na tym blogu byc kluty pretensjonalnymi sugestiami, ze skoro przez dwa miesiace uczestniczylem w Kongregacji Generalnej, to moze jestem w ogole zbedny w instytucji, ktora radzila sobie beze mnie. Stawia mnie Pani w trudnej sytuacji tego rodzaju uwagami. Bo nie wiadomo jak na cos takiego zareagowac. Czy udawac, ze sie nie zauwazylo, czy tez tlumaczyc sie przed Pania wykazujac, jak wiele obowiazkow ma prowincjal i jak wiele e-maili oraz listow w roznych sprawach wyslalem bedac w Rzymie. W kazdym przyadku mamy zenujaca sytuacje. A mocne zazenowanie sprawia, ze mam ochote wyjsc.

  18. maria chodyko says:

    Pani Magdo czy naprawdę nie zna Pani pozytywnego znaczenia pojęcia ofiary? Nie wierzę. Zapewne zna je Pani, co najmniej z własnego doswiadczenia. A i niezłej literatury ostatnio przybyło na ten temat. Nie brak ludzi – żyjących,a nawet piszących piszących – gotowych przyświadczyć, że właściwe rozumienie sensu ofiary nie ma nic wspólnego z sadomasochizmem.

  19. Małgorzata says:

    Ojcze Dariuszu,
    mówiąc o działaniu instytucji pod długą nieobecność szefa porównywałam w głowie to, co znam, czyli prowadzenie firmy. Ciekawa jestem, na czym polega różnica. Czy to kwestia dobrej organizacji pozwala być tak długo nieobecnym, czy nie ma tak szybkich procesów jak w firmie? Nie wypieram się, było w moim komentarzu trochę złośliwości, ale więcej niedowierzania i ciekawości. Na czym polegają obowiązki Prowincjała? Myślę, że nie tylko mnie interesują kulisy działania hierarchicznego Kościoła. Kiedy wyobrażam sobie życie biskupa, przychodzą mi na myśl słowa piosenki “cysorz to ma klawe życie”. Limuzyny, honory, smakowite jadło i trunki – jednym słowem -luksus. To zresztą polska (może nie tylko) specyfika, taki kościelny feudalizm. Ostatnio byłam na Mszy w Orlando i ksiądz prowadzący Mszę powitał specjalnego gościa, arcybiskupa czegoś, (nie dosłyszałam). Obejrzałam się.Człowiek siedział w dresie w jednej z tylnych ławek kościoła w otoczeniu ludzi w takich samych dresach i uśmiechał się. Ksiądz poprosił go, żeby sie pokazał, więc lekko się uniósł. Dla mnie – kompletna egzotyka. W Tunezji byłam na konsekracji odzyskanego od Arabów kościoła. Było trzech biskupów: Tunisu, Patriarcha Jerozolimy i Nuncjusz Papieski. Nie wiem, czym przyjechali, ale po Mszy przebrali sie w cywilne ubrania i stali z pozostałymi ludźmi przed kościołem, zwyczajnie z nimi rozmawiając. Ja też zagadnęłam biskupa Tunisu, czy mogę zrobić sobie z nim zdjęcie i wymieniłam parę słów. Podoba mi się taka bezpośredniość, natomiast martwi styl panujący w Polsce, bo przypomina – nie tylko mnie – Irlandię sprzed kryzysu. Często reakcje biskupów kompromitują Kościół, nie wiadomo, jak to tłumaczyć przed krytykami, że jakieś seksafery są tuszowane, albo arcybiskupem Warszawy ma zostać kłamca. Toż to pożywka dla przeciwników. W imię czego daje im się tę pożywkę? Wygodnego życia tych, którzy w Kościele wspięli sie na szczyt kariery? A gdzie troska o prawdę, gdzie troska o niegorszenie maluczkich?
    Na takie tematy chciałabym z Ojcem rozmawiać. Media pewnie też, tylko może z innymi intencjami. W każdym razie ja moje intencje znam i się ich nie wstydzę.
    Tak czy inaczej dziękuję Ojcu, że w ogóle interesuje się Ojciec blogiem, czyli rozmową ze zwykłymi ludźmi, którzy pozwalają sobie na szczerość w sprawach Kościoła i wiary. Na pewno można przy okazji skorygować czyjeś błędne przekonania. Ja, na przykład, bardzo jestem wdzięczna za podpowiedzenie lektury “ABC Chrześcijaństwa”, o. Alfreda Cholewińskiego. Jest to świetna książka. Dzięki niej kilka rzeczy mi się wyprostowało.
    Pozdrawiam. :))

  20. Pawel says:

    ODPOWIEDŹ OJCU DARIUSZOWI
    Daleki jestem od obrazania sie na media, a szczegolnie na dziennikarzy, ktorzy sami pracuja czesto w duzym napieciu. Ale wlasnie dlatego, ze doceniam role mediow, chetnie podejmuje krytycznie temat mediow. Interesuje mnie szczegolnie dialog/spor mediow z Kosciolem. Uwazam, ze media moglyby byc duzo lepsze, to znaczy opisywac i komentowac rzeczywistosc, a nie tworzyc sztuczne, choc dobrze sprzedawalne swiaty. Blogpowszechny jest w pewnym sensie blogiem medialnym, stad podejmowanie tematow mediow wydaje mi sie na miejscu. Tymczasem slysze tu najczesciej, ze sie czepiam, a media sa, jakie sa i nic tu sie nie da zrobic. Trzeba pokornie przyjmowac pole wytyczone przez wielkie media i tyle. Czy naprawde tak sie boicie pogadac krytycznie o mediach? Czy wszystko w nich jest takie OK i takie normalne? Oczywiscie, moglbym na blogu podejmowac zupelnie inne tematy…
    Ten styl wypowiedzi bardzo mi odpowiada, tylko zastanawiam się jak rzeczywistość kościelną mogą przedstawiać wspomniane media (superstacje, tevaeny, itp)? Według mnie tam chodzi tylko o sensacje lub ewentualnie wyśmianie ludzi Kościoła. Jeśli szukam jakiś bardziej sprawdzonych informacji to wolę posłuchać radia np. Polskiego Radia czy Radia Józef poczytać prasę katolicką, natomiast z Tok-efemów od dawno nic dobrego nie mogę się dowiedzieć na temat Kościoła…
    Cenię ojca właśnie, że odróźnia “te światy”.Potrzebne jest “krytyczne spojrzenie na media”, a słowo o tym, że Ojciec “się czepia” traktuję jako ironię.

  21. Zibik says:

    Ku pociesze ! – wielce Sz.ks.Prowincjale, rzeczywiście lądowanie było twarde, ale szczęśliwe i bezpieczne, dzięki Panu Bogu i umiejętnościom Pani kapitan.
    Czytając z uwagą artykuł i poszczególne wypowiedzi, odnoszę wrażenie, że rola Ks. Prowincjała, w tym przypadku stała się trudna, a może nawet niezręczna.
    Według mnie może warto rozważyć, taką możliwość i skorzystać z pomocy i wsparcia, innej osoby duchownej, a być może nawet doświadczenia wyższego rangą i dostojeństwem przedstawiciela KK ?…., w tej niewątpliwie sensownej, rzeczowej, wartościowej i interesującej dyskusji.
    Szczęść Boże !

  22. Kuba says:

    Bardzo ciekawa, wielowątkowa rozmowa! Małgorzato, Magdo – celnie:) Paweł, zdanie “Potrzebne jest “>krytyczne spojrzenie na media<” odniósłbym bardziej do Polskiego Radia, gdzie wg Ciebie, są “bardziej sprawdzone informacje”. Chyba tylko wtedy, gdy sprzyjają PiS… (ale może nie wchodźmy w politykę).

    Dodam słówko do wątku o ofierze: uważam, że rozumie się ją opacznie, co prowadzi do powszechnego umniejszania roli kobiety, również przez nie same. Dlatego mam dość ofiarnictwa; lepiej mówić o szacunku.

    Lubię wpisy o. Dariusza, bo zaraz pojawia się 10 komentarzy:) Nie narzekałbym na głosy krytyki – gdy pisze się polemicznie, zbiera się różne opinie. Jedną dorzucę. Do zdania:

    Chce zwroci uwage, ze artykul w GW ukazal sie w czasie, kiedy od miesiecy prowadzony jest proces biskupi. A sprawe w prokuraturze mogl od dawna zglosic kazdy, kto mial jakas wiedze na ten temat.

    Proszę Ojca, mam szacunek do hierarchii kościelnej, ale gdy słyszę o jej sądach, o rozstrzygnięciach trudnych spraw to czasem mnie skręca. Ksiądz, jeśli molestuje nieletnich (nie mówię już o konkretnym przypadku z artykułu), jest przestępcą, a media są od tego, żeby znalezione przypadki podać do wiadomości. Inaczej będzie tak jak w mojej poprzedniej parafii: ksiądz dzwoni do mojego przyjaciela i pyta, czy już się ze sobą bawił pod kołdrą; nie wiem, co robił jeszcze, ale jak już wszyscy wiedzieli, że to pedofil (by the way, uczył w szkole), został (!!!) przeniesiony. Miałem wtedy może 14 lat.

    To nie jest atak na Kościół, pedofilia pojawia się wszędzie. Ale to Kościół jako instytucja okopuje się niepotrzebnie w twierdzy. Im bardziej, tym gorsze dla nas wszystkich będą potem konsekwencje. Dlatego podoba mi się, co oświadczył abp. Nycz: “wyrażam przekonanie, że sprawa powinna zostać wyjaśniona do końca, z uszanowaniem godności wszystkich dotkniętych nią osób”. Tylko tyle i aż tyle.

  23. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Ruszam za godzine do Kalisza, gdzie do internetu bede zagladal rzadko i na krotko. O zlu w Kosciele bede mowil w PR1 w magazynie katolickim (blok przed Msza). Ale w naukach rekolekcyjnych bede raczej mowil o dobru, ktorego skarbcem jest Kosciol, czyli o wierze w Jezusa. Zycze glebokiego, liturgiczno-egzystencjalnego przezycia Triduum Paschalnego.

  24. Małgorzata says:

    W niedzielę byłam na rekolekcjach dla przedsiębiorców i pracodawców. Uczestniczyło w nich zaledwie osiem osób, bo to duszpasterstwo dopiero zaczyna działać w Warszawie. Mimo, że grupa była tak nieliczna, wieczorem odwiedził nas biskup Tadeusz Pikus. Odprawił Mszę, wygłosił słowo, zjadł z nami kolację a potem rozmawiał o sytuacji przedsiębiorców w sposób ciepły i bezpośredni.
    W związku z tym, co napisałam w piątek w poprzednim komentarzu, gryzę się teraz w język i opatruję przytarty nos.

  25. maria chodyko says:

    Biskup Piuks jest – jak na hierarche – zjawiskowy. Np. zawsze odpowiada na “pochwalonego”, co jest ewenementem. Na katechezie zwyczajowo uczy się dzieci używania odpowiednich zwrotów powitalnych do osób duchownych, ale praktyka wieku dosrosłego bardzo skutecznie od tego odzwyczaja. Z napotkanych reakcji można wywnioskować, że w mentalności polskich duchownych, zwłaszcza tych “miastowych”, takie zwroty jak “szczęść Boże” są dziecinadą.
    Nie wiem czy akurat chciałabym, aby conversio morum duchowieństwa, poszło w tę stronę, żeby biskupi siadali w dresie na ławce, ale na pewno bardzo bym sobie życzyła, by nie tracili oni kontaktu z rzeczywistością zachowując się jak złote rybki w akwarium.

  26. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    A w Kaliszu, przy kosciele jezuitow, biskup spotkal sie z grupa ponad 100 osob biednych. Przygotowano dla nich roznego rodzaju swiateczne paczki. Moj wspolbrat z Bydgoszczy ma dobra idee, aby czasem laczyc spotkania dla przedsiebiorcow ze spotkaniami dla biednych. Z takich spotkan moze sie zrodzic nie tylko podanie “ryby”, ale rowniez “wedki”. Ale zeby nie bylo tak pieknie, to dodam, ze dzwonia dziennikarze, glownie z TVN i TVN24. Przed chwila mialem telefon. Myslalem, ze chodzi o molestowanie. Ale nie! jest nowy wazki temat. Gdzis w Pcimiu Dolnym ksiadz odmowil katolickiego pochowku komus, kto wczesniej na wlasnych nogach do kosciola nie zagladal. Jest koscielny temat, jest aferka na Wielki Tydzien. WP juz to u siebie wrzucila.

  27. pawel says:

    Kubie
    Paweł, zdanie “Potrzebne jest “>krytyczne spojrzenie na media<” odniósłbym bardziej do Polskiego Radia, gdzie wg Ciebie, są “bardziej sprawdzone informacje”. Chyba tylko wtedy, gdy sprzyjają PiS… (ale może nie wchodźmy w politykę).
    Krytyczne spojrzenia to mam wyostrzone, i jestem uodporniony na wszelkie manipulacje, i nie zabarwiając wypowiedzi polityką, to dodam, że w Polskim Radiu, jest jednak znacznie mniej tendencyjnych, antykościelnych wywodów niż w tevaenach, tok-efemach, WP-sce czy onet-cie.
    Kościół to nie tylko aferki i politykierstwo, drogi Kubo..

  28. Cypisek says:

    1.Sądzę, że jak ktoś już trafił na ten blog to na 95% jest katolikiem, więc krytyka kościoła nie wypływa z chęci niszczenia go, ale z miłości i gniewu bożego.

    2.czy media uwzięły się na kościół, czy isnieje jakiś szatański spisek? Wątpie. To, że media zwracją uwagę tylko na nośne tematy nie tyczy się to tylko kościoła, np. w sejmie uchwalanych jest rocznie znacznie więj ustaw w ciągu roku, niż uchwalono przez całe 20 lecie międzywojenne; działalnością fundacji Kwaśniewskiej, też zainteresowały się media wraz z przypuszczeniem, że jest tam coś nie tak. Przykładów można byłoby mnożyć.

    3. Czy to dobrze? No, nie najlepiej, ale krytycznego podejścia do mediów uczy się w szkole na lekcjach WOSu, historii i j.polskiego (mnie przynjamniej uczono), a powinno się być tego uczonym jeszcze w domu. Przypomnę tylko, że ten straszny TVN, założył stację poświęconą wyłącznie sprawom kościoła.

    4. Media mają też zbawienny wpływ na kościół (ale też na inne podmioty)- kontrolują ich działalność (choć czasem robią to w nieznośny sposób). Gdyby ludzie wiedzę o kościele czerpali tylko z Gościa Niedzielnego to byśmy byli przkonani, że żyjemy w raju.

  29. Andrzej says:

    >Kościół to nie tylko aferki i politykierstwo, drogi Kubo..

    :D. Zwracanie takich uwag na Blogu Powszechnym większości jego odwiedzającym, a zwłaszcza założycielowi Bloga, to jednak oryginalny pomysł :). Polecam jeszcze uświadomić w tej kwestii o. Kowalczyka ;-)

    A co do reszty to już świetnie odpowiedział Cypisek.

  30. Zibik says:

    @Cypisek – “Przypomnę tylko, że ten straszny TVN, założył stację poświęconą wyłącznie sprawom kościoła.”
    Proszę uwzględniać, że zaangażowanie się ludzi m.in. mocodawców medium, czy dziennikarzy na rzecz danej sprawy, zawsze może mieć dwojaki wymiar albo pozytywny lub zdecydowanie inny. A to, że ktoś sprzedaje np: karteczki z JPII nie znaczy, że jest Jego orędownikiem lub zwolennikiem.

  31. Cypisek says:

    No ja aż taki podejrzliwy nie jestem.

    Karteczki nie niosą ze sobą treści, a religia tv niesie, co jest kontraagrumentem, wobec tego, że telewizja mówi o kościele źle.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com