Artykuł

III Niedziela Wielkanocna: Otworzyły się im oczy 1

Apr6

(Dz 2,14.22-28; 1 P 1,17-21; Łk 24,13-35)

Ludzie ze sobą zaprzyjaźnieni, a cóż dopiero mieszkający pod jednym dachem, z czasem tworzą swój własny język, sposób porozumiewania się. Wystarczy nieznaczne skrzywienie ust, cień uśmiechu, uniesienie brwi, a już wiadomo, o co chodzi. Podobnie jest z Bogiem. Dwaj apostołowie w towarzyszu podróży rozpoznali swojego Nauczyciela w momencie, gdy zaczął podawać im chleb.

Łamał chleb, jako że chleb na Bliskim Wschodzie ma kształt placka. Ta codzienna, zwyczajna czynność sprawiła jednak, że rozmowę, jaką prowadzili w drodze z przypadkowo spotkanym wędrowcem, naraz skojarzyli z najświeższymi, tragicznymi wydarzeniami i to pozwoliło im na nowe spojrzenie na rzeczywistość.

Moment olśnienia trwał jednak krótko, jakby Jezus raz jeszcze przypomniał, że naprawdę szczęśliwi są ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Następnie przypomniał, że przecież polecił im łamać chleb, jako że przez tę powszednią czynność On sam będzie z apostołami aż do skończenia Świata. Msza, bo o nią przecież chodzi, będzie dla Kościoła, który oto powstaje, sposobem komunikowania się z Chrystusem. Odtąd ci, którzy nie widzieli Chrystusa, ale uwierzyli Jego obietnicy, we mszy będą Go widzieć i słyszeć. Najpierw jednak muszą uwierzyć Jezusowi na słowo.

I jeszcze jeden ważny szczegół. Do pierwszego, można rzec eucharystycznego, mszalnego spotkania Jezusa zmartwychwstałego z apostołami doszło w karczmie. Mówiąc po naszemu, w motelu. Jeśli tak, to jaki ma sens dzielenie rzeczywistości na sacrum i na profanum, na ziemię i niebo, skoro Jezus jest wszędzie, a jak widać, najczęściej tam, gdzie się Go najmniej spodziewamy.

* * *

Niektórzy twierdzą, że jedynie tzw. msza trydencka zasługuje na nazwę mszy i to aż mszy wszechczasów, gdyż widzą w niej najdoskonalszy sposób jej sprawowania. Patrząc jednak na dzisiejszą Ewangelię, trudno byłoby bez popadnięcia w pewien rodzaj pychy taki sąd o mszy podtrzymywać. Msza trydencka i karczma? Nonsens. Ale Jezus i karczma, niekoniecznie nonsens, ale szczęśliwe wydarzenie.

Komentarze przez RSS

Jest jeden komentarz dla tego wpisu

  1. Małgorzata says:

    Wyczuwam tu jeszcze coś więcej. Zwyczajną, codzienną czynnością jest też na przykład zawiązywanie sandałów. A jednak łamanie chleba zostało wybrane spośród wielu codziennych czynności jako znak rozpoznawczy Boga. Dlaczego? Bo jest dawaniem pokarmu na życie, tak jak pokarmem na życie wieczne jest spożywanie Jego ciała eucharystycznego, czyli przyswajanie nauczania Jezusa i przyjmowanie do swojego wnętrza Jego sposobu życia aż do współuczestnictwa w Jego krzyżu. Pokazała to na przykład Edyta Stein, która bezwarunkowo żywiła się Chrystusem aż do ostatnich chwil życia zakończonego w komorze gazowej.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com