Artykuł

  • 14.04.2008
  • 12:27 AM
  • Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Powszechnik Tygodnia (2): Sierakowski, Głódź 9

Apr14


Powszechnik Tygodnia – Sławomir Sierakowski
Antypowszechnik – sprawa nominacji abp. Sławoja Leszka Głódzia na metropolitę gdańskiego

Tydzień zleciał bez fajerwerków. Gdy jednak przejrzy się prasę, jedno nazwisko przewija się ciągle – Sławomira Sierakowskiego. Dziennik, Gazeta Wyborcza, Polityka, Rzeczpospolita, wszyscy o Sierakowskim. Zapyta ktoś: czy to już powód, żeby go wychwalać? 188 dyskusji, seminariów, warsztatów, pokazów filmowych, 5 wystaw, 20 odczytów – wszystko to w działających w 12 miastach klubach Krytyki Politycznej Sierakowskiego w jednym 2007 r. Dodajmy działalność wydawniczą, stworzenie ważnego ośrodka myśli politycznej. Czy Sierakowskiego można nie doceniać? Sam patrzę z boku na te osiągnięcia. Nie zgadzam się z Tomaszem Wołkiem, który ruch ocenia jako anachroniczny. Myślę, że jest bardzo współczesny. Do tego bardzo modny w warszawce. Nie będę teraz krytykował – Krytyka Polityczna ma potencjał.

Łatwiej niestety wskazać, co w minionym tygodniu zasługuje na tytuł Antypowszechnika. To dyskusja o nominacji abp. Sławoja Leszka Głódzia na metropolitę gdańskiego. Bardziej sprawa niż konkretna osoba. Czy będziemy teraz mówić o opozycji Kościoła łagiewnickiego i toruńsko-gdańskiego? Awans jednego z patronów koalicji PiS-LPR-Samoobrona to rzecz mocno dyskusyjna. A i sposób jej komentowania niesmaczny. Z obu stron. Bo czy wypada osobie duchownej, ks. Jankowskiemu, mówić, że abp Głódź posprząta po abp. Gocłowskim? A byłemu prezydentowi Lechowi Wałęsie, że nominowanie Głódzia przyniesie nieszczęście?

(Na zdjęciach: Sławomir Sierakowski, fot. Piotr Guzik / AG; okładka kalendarzyka wydanego przez diecezję warszawsko-praską, której przewodzi abp Sławoj Leszek Głódź, fot. WYDAWNICTWO DIECEZJI WARSZAWSKO-PRASKIEJ)

Komentarze przez RSS

9 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Andrzej says:

    a) nie znoszę słowa “warszawka”
    b) niech wezmą Głodzia do Gdańska, przynajmniej pójdzie sobie z Warszawy ;-)

  2. Kuba says:

    a) ja też nie znoszę;)

  3. Cypisek says:

    1.Ja nie rozumiem oburzenia wśród biskupów, z tego powodu, że świeccy zabierają głos w sprawie nominacji biskupa. Porównywanie tego do prób dezintegracji kościoła w czasach PRL uważam za niestosowne.

    2.”niech wezmą Głodzia do Gdańska, przynajmniej pójdzie sobie z Warszawy ;-)”
    szczerze mówiąc we mnie też nie ma nostaligii za biskupem Głodziem

    3.Uważam, że zanim obsadzi się kogoś nowego w diecezji praskiej, to powinno się zastanowić jaki jest sens istnienia takiego podziału Warszawy na 2 części. Moim zdaniem jest to bardzo dezintegrujące i nie mające wiele wspólnego z rzeczywsitością. Warszawa powinna znajdować się na terenie jednej dicezji.

  4. Andrzej says:

    @Cypisek

    ad 3.

    Wydaje mi się, że wymagałoby to zmian w organizacji diecezji. Diecezja warszawsko-praska to nie tylko prawobrzeżna Warszawa, ale też okoliczne powiaty, to naprawdę duża diecezja. Podobnie jest z diecezją warszawską. To są spore diecezje i mogą być po prostu za duże dla jednego biskupa. Rozwiązaniem mogłoby być podzielenie na diecezję warszawską i podwarszawską, ale to temat chyba na inną dyskusję.

  5. Cypisek says:

    O to mi chodzi. Nie o proste przeniesienie granicy, ale o jakąś rozsądną reformę administracyjną.

  6. Zibik says:

    Cytat: “Ja nie rozumiem oburzenia wśród biskupów,….” – dziękuję Panu za okazaną publicznie szczeróść, jestem pełen szacunku i uznania, nie każdego na to stać !
    Pozdrawiam

  7. Kuba says:

    Też uważam, że podział na dwie diecezje jest dezintegrujący. A co zostawia po sobie abp. Głódź? Pomnik praskiej kapeli…

  8. mery says:

    Właściwie to dlaczego Sierakowski dostał Powszechnika? Bo wysokonakładowa prasa o nim trąbi?

  9. monarchista says:

    28-11-2009 03:49:00

    Terror Ludziów Pracy, czyli: postawmy kropkę nad “ı” (Bardzo ważny tekst!)

    Wczoraj pisałem o nieszczęściu, jakim jest inflacja. Pisałem też o tym, że celem działalności gospodarczej nie jest zwiększanie produkcji – że celem jest zaspokajanie potrzeb ludzi, a nie napychanie kasy…

    …właśnie: komu?

    Lewicowa młodzież bardzo często protestuje przeciwko „konsumpcjonizmowi”; przeciwko zmianie co roku samochodu na „lepszy” – i tak dalej. Te protesty są często absurdalne – mają jednak racjonalne jądro.

    Tyle, że są całkowicie źle skierowane.

    Przyczyną tego zjawiska nie jest kapitalizm. Przeciwnie: przyczyną jest dominacja „Człowieków Pracy”.

    „Ludź Pracy” – czy będzie to robotnik, czy właściciel fabryki – ma interes, by zwiększać produkcję. Będzie więc namawiał ludzi, by zmieniali co roku samochód na nowszy. By to osiągnąć w kapitaliźmie musieliby wyprodukować nowy, lepszy model samochodu – a poprzedni kupiłby ktoś mniej zamożny, sprzedając z kolei swój komuś jeszcze biedniejszemu.

    Zupełnie inaczej jest w socjaliźmie, gdzie ten „Ludź Pracy” rządzi!

    Najpierw „Ludź Pracy” nasila działania reklamowe. W kapitaliźmie by tego raczej nie robił – w socjaliźmie wydatki na reklamę odpisuje sobie od podatku – więc to nieszczęsny konsument finansuje to, że wmawia mu się to jajko!

    Dalej „Człowieki Pracy” przeprowadzają np. ustawę dofinansowującą (z kieszeni konsumenta) wyrzucenie starego samochodu, a zakup nowego. Ciekawe, dlaczego walczący z konsumpcjonizmem „alter-globaliści” nie zaatakowali za to tego Brunatnego Czerwonego rządzącego na Kapitolu?

    Następnie „Człowieki Pracy” przeprowadzają ustawy nakazujące np. zniszczyć „nie-ekologiczne” lodówki albo żarówki – po to, by mieć większe zyski ze sprzedaży nowych.

    I tak dalej. Czasem wmawiając ludziom „pandemię grypy” czy „globalne ocieplenie” – by na tym zarobić.

    Dlaczego „Człowiekom Pracy” zawsze udaje się wygrać z ludźmi?

    Dlatego, że „Ludź Pracy”, czyli kapitalista, ma pieniądze skoncentrowane – i może użyć ich na przekonanie czy przekupienie parlamentarzystów. W razie czego „Człowieki Pracy” ze związku zawodowego wezmą kilofy i upomną się o dotacje dla „Człowieków Pracy”.

    Wprawdzie w d***kracji ludzi jest więcej, niż „Człowieków Pracy” – ale są rozproszeni. Nie mają swoich bojówek, nie mają żadnego kierownictwa. Nie istnieje Związek Zawodowy Użytkowników Aut – natomiast przestępcze organizacje takie jak Związek Zawodowy Przemysłu Motoryzacyjnego i Izba Producentów Samochodów – jak najbardziej. A wiadomo, ze z’organizowane wojsko pobije na głowę rozproszoną hałastrę.

    Jakie jest wyjście?

    Monarchia – proszę „alter-globalistów” – monarchia! Król nie wyda nakazu wymiany lodówek na nowe – bo po co miałby się narażać poddanym? I żadne marsze związkowców, żadne przedkładania właścicieli fabryk lodówek nie robiłyby na Nim wrażenia, bo by ich po prostu nie przyjął; a by uniknąć widoku protestujących związkowców pojechałby sobie na polowanie – wydając rozkaz strzelania, jeśli ośmielą się niszczyć mienie i atakować ludzi.

    Król działa w imieniu ludzi. Natomiast w d***kracji kapitaliści i związkowcy wymuszają na ludziach nadmierną, nienaturalną produkcję.

    Przypomnijmy: w Polsce rządzi Komisja Trójstronna: przedstawiciele producentów, czyli „Człowieków Pracy”, związkowców, czyli „Człowieków Pracy” i tych tchórzy i łapówko-biorców z „Rządu”. Przedstawicieli użytkowników butów czy aut – nie ma!

    I jeszcze przypomnienie: człowiek – to istota rozumna. Jednak człowiek pełnoletni w dni powszednie (pomijając urlopy i zwolnienia) na osiem godzin zmienia się w POTWORA: w „Ludzia Pracy”, terroryzującego (jeśli mu się pozwoli…) konsumentów.

    U nas się mu nie tylko pozwala. U nas się go do tego zachęca…

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com