Powszechnik Tygodnia (2): Sierakowski, Głódź 9

Powszechnik Tygodnia – Sławomir Sierakowski
Antypowszechnik – sprawa nominacji abp. Sławoja Leszka Głódzia na metropolitę gdańskiego
Tydzień zleciał bez fajerwerków. Gdy jednak przejrzy się prasę, jedno nazwisko przewija się ciągle – Sławomira Sierakowskiego. Dziennik, Gazeta Wyborcza, Polityka, Rzeczpospolita, wszyscy o Sierakowskim. Zapyta ktoś: czy to już powód, żeby go wychwalać? 188 dyskusji, seminariów, warsztatów, pokazów filmowych, 5 wystaw, 20 odczytów – wszystko to w działających w 12 miastach klubach Krytyki Politycznej Sierakowskiego w jednym 2007 r. Dodajmy działalność wydawniczą, stworzenie ważnego ośrodka myśli politycznej. Czy Sierakowskiego można nie doceniać? Sam patrzę z boku na te osiągnięcia. Nie zgadzam się z Tomaszem Wołkiem, który ruch ocenia jako anachroniczny. Myślę, że jest bardzo współczesny. Do tego bardzo modny w warszawce. Nie będę teraz krytykował – Krytyka Polityczna ma potencjał.
Łatwiej niestety wskazać, co w minionym tygodniu zasługuje na tytuł Antypowszechnika. To dyskusja o nominacji abp. Sławoja Leszka Głódzia na metropolitę gdańskiego. Bardziej sprawa niż konkretna osoba. Czy będziemy teraz mówić o opozycji Kościoła łagiewnickiego i toruńsko-gdańskiego? Awans jednego z patronów koalicji PiS-LPR-Samoobrona to rzecz mocno dyskusyjna. A i sposób jej komentowania niesmaczny. Z obu stron. Bo czy wypada osobie duchownej, ks. Jankowskiemu, mówić, że abp Głódź posprząta po abp. Gocłowskim? A byłemu prezydentowi Lechowi Wałęsie, że nominowanie Głódzia przyniesie nieszczęście?
(Na zdjęciach: Sławomir Sierakowski, fot. Piotr Guzik / AG; okładka kalendarzyka wydanego przez diecezję warszawsko-praską, której przewodzi abp Sławoj Leszek Głódź, fot. WYDAWNICTWO DIECEZJI WARSZAWSKO-PRASKIEJ)




a) nie znoszę słowa “warszawka”
b) niech wezmą Głodzia do Gdańska, przynajmniej pójdzie sobie z Warszawy ;-)
a) ja też nie znoszę;)
1.Ja nie rozumiem oburzenia wśród biskupów, z tego powodu, że świeccy zabierają głos w sprawie nominacji biskupa. Porównywanie tego do prób dezintegracji kościoła w czasach PRL uważam za niestosowne.
2.”niech wezmą Głodzia do Gdańska, przynajmniej pójdzie sobie z Warszawy ;-)”
szczerze mówiąc we mnie też nie ma nostaligii za biskupem Głodziem
3.Uważam, że zanim obsadzi się kogoś nowego w diecezji praskiej, to powinno się zastanowić jaki jest sens istnienia takiego podziału Warszawy na 2 części. Moim zdaniem jest to bardzo dezintegrujące i nie mające wiele wspólnego z rzeczywsitością. Warszawa powinna znajdować się na terenie jednej dicezji.
@Cypisek
ad 3.
Wydaje mi się, że wymagałoby to zmian w organizacji diecezji. Diecezja warszawsko-praska to nie tylko prawobrzeżna Warszawa, ale też okoliczne powiaty, to naprawdę duża diecezja. Podobnie jest z diecezją warszawską. To są spore diecezje i mogą być po prostu za duże dla jednego biskupa. Rozwiązaniem mogłoby być podzielenie na diecezję warszawską i podwarszawską, ale to temat chyba na inną dyskusję.
O to mi chodzi. Nie o proste przeniesienie granicy, ale o jakąś rozsądną reformę administracyjną.
Cytat: “Ja nie rozumiem oburzenia wśród biskupów,….” – dziękuję Panu za okazaną publicznie szczeróść, jestem pełen szacunku i uznania, nie każdego na to stać !
Pozdrawiam
Też uważam, że podział na dwie diecezje jest dezintegrujący. A co zostawia po sobie abp. Głódź? Pomnik praskiej kapeli…
Właściwie to dlaczego Sierakowski dostał Powszechnika? Bo wysokonakładowa prasa o nim trąbi?
28-11-2009 03:49:00
Terror Ludziów Pracy, czyli: postawmy kropkę nad “ı” (Bardzo ważny tekst!)
Wczoraj pisałem o nieszczęściu, jakim jest inflacja. Pisałem też o tym, że celem działalności gospodarczej nie jest zwiększanie produkcji – że celem jest zaspokajanie potrzeb ludzi, a nie napychanie kasy…
…właśnie: komu?
Lewicowa młodzież bardzo często protestuje przeciwko „konsumpcjonizmowi”; przeciwko zmianie co roku samochodu na „lepszy” – i tak dalej. Te protesty są często absurdalne – mają jednak racjonalne jądro.
Tyle, że są całkowicie źle skierowane.
Przyczyną tego zjawiska nie jest kapitalizm. Przeciwnie: przyczyną jest dominacja „Człowieków Pracy”.
„Ludź Pracy” – czy będzie to robotnik, czy właściciel fabryki – ma interes, by zwiększać produkcję. Będzie więc namawiał ludzi, by zmieniali co roku samochód na nowszy. By to osiągnąć w kapitaliźmie musieliby wyprodukować nowy, lepszy model samochodu – a poprzedni kupiłby ktoś mniej zamożny, sprzedając z kolei swój komuś jeszcze biedniejszemu.
Zupełnie inaczej jest w socjaliźmie, gdzie ten „Ludź Pracy” rządzi!
Najpierw „Ludź Pracy” nasila działania reklamowe. W kapitaliźmie by tego raczej nie robił – w socjaliźmie wydatki na reklamę odpisuje sobie od podatku – więc to nieszczęsny konsument finansuje to, że wmawia mu się to jajko!
Dalej „Człowieki Pracy” przeprowadzają np. ustawę dofinansowującą (z kieszeni konsumenta) wyrzucenie starego samochodu, a zakup nowego. Ciekawe, dlaczego walczący z konsumpcjonizmem „alter-globaliści” nie zaatakowali za to tego Brunatnego Czerwonego rządzącego na Kapitolu?
Następnie „Człowieki Pracy” przeprowadzają ustawy nakazujące np. zniszczyć „nie-ekologiczne” lodówki albo żarówki – po to, by mieć większe zyski ze sprzedaży nowych.
I tak dalej. Czasem wmawiając ludziom „pandemię grypy” czy „globalne ocieplenie” – by na tym zarobić.
Dlaczego „Człowiekom Pracy” zawsze udaje się wygrać z ludźmi?
Dlatego, że „Ludź Pracy”, czyli kapitalista, ma pieniądze skoncentrowane – i może użyć ich na przekonanie czy przekupienie parlamentarzystów. W razie czego „Człowieki Pracy” ze związku zawodowego wezmą kilofy i upomną się o dotacje dla „Człowieków Pracy”.
Wprawdzie w d***kracji ludzi jest więcej, niż „Człowieków Pracy” – ale są rozproszeni. Nie mają swoich bojówek, nie mają żadnego kierownictwa. Nie istnieje Związek Zawodowy Użytkowników Aut – natomiast przestępcze organizacje takie jak Związek Zawodowy Przemysłu Motoryzacyjnego i Izba Producentów Samochodów – jak najbardziej. A wiadomo, ze z’organizowane wojsko pobije na głowę rozproszoną hałastrę.
Jakie jest wyjście?
Monarchia – proszę „alter-globalistów” – monarchia! Król nie wyda nakazu wymiany lodówek na nowe – bo po co miałby się narażać poddanym? I żadne marsze związkowców, żadne przedkładania właścicieli fabryk lodówek nie robiłyby na Nim wrażenia, bo by ich po prostu nie przyjął; a by uniknąć widoku protestujących związkowców pojechałby sobie na polowanie – wydając rozkaz strzelania, jeśli ośmielą się niszczyć mienie i atakować ludzi.
Król działa w imieniu ludzi. Natomiast w d***kracji kapitaliści i związkowcy wymuszają na ludziach nadmierną, nienaturalną produkcję.
Przypomnijmy: w Polsce rządzi Komisja Trójstronna: przedstawiciele producentów, czyli „Człowieków Pracy”, związkowców, czyli „Człowieków Pracy” i tych tchórzy i łapówko-biorców z „Rządu”. Przedstawicieli użytkowników butów czy aut – nie ma!
I jeszcze przypomnienie: człowiek – to istota rozumna. Jednak człowiek pełnoletni w dni powszednie (pomijając urlopy i zwolnienia) na osiem godzin zmienia się w POTWORA: w „Ludzia Pracy”, terroryzującego (jeśli mu się pozwoli…) konsumentów.
U nas się mu nie tylko pozwala. U nas się go do tego zachęca…