Archiwum April 2008

Michnik-Opiela: Bez religii ani rusz 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Apr11

Z dzisiejszej Gazety Wyborczej:

Wśród polskich czasopism katolickich poczesne miejsce zajmuje miesięcznik jezuitów “Przegląd Powszechny”. Niemal najstarszy wiekiem (istnieje od 124 lat!) zachowuje się całkiem młodzieńczo. Jeśli przez młodość rozumieć odwagę. Jeśli za odwagę uważać otwieranie numeru (kwietniowego) wywiadem z Adamem Michnikiem, podobno wrogiem wszystkiego, co święte.

Z redaktorem naczelnym “Gazety Wyborczej” rozmawia były szef “Przeglądu” ks. Stanisław Opiela SJ. Znają się od dawna, rozmawiają jak przyjaciele, często mówią rzeczy ważne, zawsze mówią śmiało, nie oglądają się na obiegowe poglądy swojego środowiska. Poniżej fragment rozmowy.

Fragment rozmowy w GW | Całość w bieżącym numerze PP

(Na zdjęciu Papież Jan Paweł II w Sejmie 11 czerwca 1999 r. Fot. Sławomir Kamiński/Gazeta Wyborcza)

III Niedziela Wielkanocna: Otworzyły się im oczy 1 Autor: Wacław Oszajca SJ

Apr6

(Dz 2,14.22-28; 1 P 1,17-21; Łk 24,13-35)

Ludzie ze sobą zaprzyjaźnieni, a cóż dopiero mieszkający pod jednym dachem, z czasem tworzą swój własny język, sposób porozumiewania się. Wystarczy nieznaczne skrzywienie ust, cień uśmiechu, uniesienie brwi, a już wiadomo, o co chodzi. Podobnie jest z Bogiem. Dwaj apostołowie w towarzyszu podróży rozpoznali swojego Nauczyciela w momencie, gdy zaczął podawać im chleb.

Łamał chleb, jako że chleb na Bliskim Wschodzie ma kształt placka. Ta codzienna, zwyczajna czynność sprawiła jednak, że rozmowę, jaką prowadzili w drodze z przypadkowo spotkanym wędrowcem, naraz skojarzyli z najświeższymi, tragicznymi wydarzeniami i to pozwoliło im na nowe spojrzenie na rzeczywistość.

Moment olśnienia trwał jednak krótko czytaj dalej »

Rzeczy nowe, stałe a zmienne 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Apr6

Oprócz Powszechników Tygodnia proponujemy nowy stały element na naszym Blogu Powszechnym, coś, co powinno było się tu pojawić już na samym początku – cotygodniową refleksję nad Ewangelią o. Wacława Oszajcy SJ. Element stały a zmienny, świeży – jak spojrzenie jego autora na poruszany temat. Zapraszam do lektury i dyskusji.

Pierwszy artykuł z cyklu publikujemy późno, ale lepiej tak niż wcale. Następnych spodziewajcie się w piątki-soboty:)

WACŁAW OSZAJCA SJ, ur. 1947, poeta, dziennikarz, wykładowca na Papieskim Wydziale Teologicznym, sekcja „Bobolanum” w Warszawie i na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Mieszka w Warszawie.

Powszechnik Tygodnia (1): Kaczyński, Tusk, Sobecka 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Apr6

Zdarzenia religijne i społeczno-kulturalne – takie, którymi interesują się „Przegląd Powszechny” i Blog Powszechny – ważne i błahe, cudowne i dramatyczne, przypadkowe, dziwne, historyczne występują w każdym tygodniu, mniej lub bardziej zapadając w naszej pamięci, powodując nasze reakcje czy reakcje opinii publicznej. Chciałbym na naszym blogu notować te z nich, które uważam za istotne: godne pochwały i uznania oraz te zasługujące na krytykę czy naganę. Pierwsze otrzymywałyby tytuł Powszechnika Tygodnia, drugie – Antypowszechnika. Zapraszam do dyskusji nad tymi subiektywnymi rankingami! Słowo się rzekło. Co na pierwszy ogień?

Powszechnik Tygodnia – prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk

Antypowszechnik Tygodnia – Anna Sobecka, posłanka PiS

W tym tygodniu sprawą pierwszej wagi była debata nad ratyfikacją traktatu lizbońskiego w Sejmie. Czy posłowie zdali egzamin? Im dłużej słuchało się przemówień kolejnych z nich, tym gorsze wrażenia; im większych słów używał poseł Karol Karski (PiS), tym bardziej utwierdzał obserwatorów w przekonaniu, że małym sprawom mają one służyć. Początkowo mówiło się, że traktat lizboński Polska może ratyfikować jako pierwsza. Przecież negocjował go rząd PiS. Kto miałby być zatem w parlamencie sceptyczny? Okazało się, że ta sama partia. Ceną za połknięcie skrajnie prawicowych partii przez Jarosława Kaczyńskiego okazała się radykalizacja poglądów w jego własnym obozie. Poziom debaty obniżył się. Na dno ją zaniosła (a może pukała od spodu) Anna Sobecka, mówiąc, że na termin głosowania wybrano „dzień urodzin Judasza”. W tej sytuacji postawa prezydenta i premiera zasługuje na szacunek. Zwykle skłóceni, w środę 2 kwietnia pomogli Sejmowi nie tylko przyjąć Lizbonę, ale przyjąć ją z twarzą.

Niejednoznaczna nagroda dla abp. Wielgusa 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Apr5

Abp Stanisław Wielgus otrzymał wczoraj nagrodę Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego za „wybitne osiągnięcia naukowe w duchu humanizmu chrześcijańskiego”. Zebrani (abp Józef Życiński przebywa w USA) powitali abp. Wielgusa rzęsistymi oklaskami i wielokrotnie potem oklaskiwali go podczas uroczystości. Laudację wygłosił prodziekan Wydziału Filozofii KUL ks. prof. Stanisław Janeczek. Powiedział m.in., że abp Wielgus jest wybitnym uczonym, który wszystkie formy swojej działalności przesycił „niepowtarzalnym blaskiem prawdziwego człowieczeństwa”.

- Nasz czcigodny laureat nie jest tylko gabinetowym uczonym. Jest intelektualistą mającym olbrzymi autorytet moralny – podkreślił ks. Janeczek.

Abp Wielgus dziękował zebranym za solidarność okazaną mu w trudnych chwilach. – Od 1,5 roku jestem przedmiotem niewybrednych ataków, oszczerstw, pomówień, które zostały zaplanowane przez określone siły, a realizowane bardzo często przez posłuszne im media – powiedział abp Wielgus.

O co chodzi? Czy abp Wielgus – profesor filozofii, autor 16 książek i około 500 innych publikacji, były wieloletni rektor KUL – zasługuje na takie wyróżnienie? Z punktu widzenia uczelni, na pewno tak. Czy człowiek tak mocno atakowany, odsunięty, z którym przez jakiś czas w zasadzie nie wiadomo było, co się dzieje, zasługuje na wsparcie swojego środowiska? Niewątpliwie. Czy były współpracownik Służby Bezpieczeństwa może otrzymać nagrodę TN KUL? Dlaczego nie? Istotne w gruncie rzeczy jest co innego: wszyscy chyba chcemy zapomnieć o tym, co stało się przed ponad rokiem, to był dla Kościoła trudny czas; jednak nie doszłoby do tego, gdyby hierarchia i abp Wielgus nie szli w zaparte. Na przyszłości abp. Wielgusa nie zaważyło uwikłanie we współpracę z SB, ale kłamstwo, które nadwerężyło zaufanie do nowo wybranego metropolity warszawskiego. Dlatego nagroda wydaje się niejednoznaczna.

Granice sceptycyzmu 5 Autor: Małgorzata Felicka

Apr4

Ten tekst wiąże się z wypowiedzią Rafała pod postem „Racjonalność ufności” na temat jego stosunku do Boga, religii i kościołów. W tej wypowiedzi zawarte jest przekonanie, że różne wierzenia – wśród których nie da się żadnego wyróżnić, pod względem jego prawdziwości w porównaniu z innymi – nie dostarczają nam wiedzy o tym, „jak jest?” i „co jest prawdą?”, ponieważ bywają wzajemnie sprzeczne albo co najmniej równie wiarygodne, a uzurpują sobie prawo do bycia jedyną prawdą. Ta uzurpacja, typowa dla wszystkich religii, prowadzi do licznych konfliktów a nawet mordów pod hasłami obrony danej religii. To kompromituje religie.

W zakończeniu wypowiedzi pada w związku z tym szereg zdań, które chciałabym przeanalizować. Oto owe zdania, ponumerowane przeze mnie dla ułatwienia ich omówienia. „(1)Stąd mój sceptycyzm dla kościoła (jakiegokolwiek), świętych ksiąg (jakichkolwiek), zaufania dla mądrości hierarchów itp. (2) Mimo, że głęboko wierzę w istnienie Boga i jego nam przychylność. (3)Wierzę również, że stworzył nas na swoje podobieństwo i chciałby- mimo wielu naszych niepowodzeń – abyśmy miłowali bliźniego swego. (4)Reszta nie ma kompletnie żadnego znaczenia. (5)To tylko książki.”

czytaj dalej »

Jahwe, Jezus, Allach – trzy imiona Jednego 12 Autor: Romek Swoboda SJ

Apr3

Stanisław Krajewski i Zbigniew Nosowski

Profesor Stanisław Krajewski, zaczynając swój referat na temat Boga w religii żydowskiej, zauważył, iż to, że muzułmanie, chrześcijanie i Żydzi siadają razem 1 kwietnia przy stole, by rozmawiać o swoim doświadczeniu Absolutu, przez wielu mogło by być potraktowane za primaaprilisowy żart. Ale fakt taki tego dnia w istocie miał miejsce na Rakowieckiej 61, w auli wielkiej Papieskiego Wydziału Teologicznego „Bobolanum”, który to wraz z „Laboratorium Więzi” zorganizował sesję pt.: „Dzieci Abrahama”. Przedstawiciel muzułmanów ostatecznie z niewiadomych przyczyn niestety nie dotarł, więc uczestnicy musieli ograniczyć się tylko do posłuchania, co o Bogu mówią Żydzi i katolicy.

Trudna historia koegzystencji tych trzech monoteizmów i niełatwa współczesność czyni takie spotkanie nie do przecenienia. Ale nie tylko z przyczyn historyczno-politycznych warto się chyba spotykać. Spojrzenie na tego samego Boga z różnych perspektyw może być przecież wielką przygodą duchową. Bo w istocie nasze religie są mocno spokrewnione.

Stanisław Krajewski podkreślał, że judaizm paradoksalnie nie zna teologii, szczególnie takiej uprawianej na sposób chrześcijański, systematyczny. Nie ma też w judaizmie pytania: Czy Bóg istnieje? Dla Żyda Bóg jest niekwestionowalnym faktem, choć Żyd o Bogu, o Jego naturze tak naprawdę nic nie wie. Dostrzega tylko jego działanie. Mówienie o tym jaki Bóg jest, nadawanie mu przymiotów, imion może mieć charakter tylko i jedynie analogiczny. O Bogu samym w sobie nic wiedzieć niepodobna. Jest On bezkresem bez atrybutów.

czytaj dalej »

Santo subito?! 1 Autor: Dariusz Kowalczyk SJ

Apr3

Santo subito!

Zdarzało mi się, że na pytanie: Co nowego powiedział nam Papież? odpowiadałem, że nic nowego nam nie powiedział. Zadający pytanie patrzył wówczas na mnie z widocznym lękiem w oczach, czy aby nie popełniłem jakiegoś bluźnierstwa. Ale ja zawsze byłem przekonany, że istota fenomenu Papieża z Polski nie polega na oryginalności homilii i przemówień, ale na jego osobistym zjednoczeniu z Bogiem, czyli tym, co nazywamy świętością.

Oczywiście, do nauczania Jana Pawła II warto powracać, ale tym, co budowało bliskość między Ojcem św. a milionami ludzi na całym świecie, było jego osobiste świadectwo o Bogu. Kiedy Jan Paweł II mówił „Bóg Cię kocha”, a potem okazywało się, że to słowo budziło w wielu sercach wiarę, to nie działo się tak dlatego, że Papież powiedział coś, czego wcześniej nikt nie powiedział. Siła papieskiego przepowiadania brała się (nie znajduję tutaj innego wytłumaczenia) z jego świętości, które sprawiało, że proste słowo miało Bożą moc przemieniania wielu ludzi.

Nigdy nie zapomnę Mszy św. z okazji 50-lecia Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego, której przewodniczył w swej prywatnej kaplicy Ojciec św. Jako młody stażysta Radia nagrywałem tę liturgię i dlatego stałem przy rogu ołtarza, widząc doskonale twarz Jana Pawła II. Do momentu przeistoczenia była to twarz pogrążonego w kontemplacji mistyka. Po konsekracji Papież jakby powrócił do ziemskiej rzeczywistości. Tak! Jan Paweł II był przede wszystkim mistykiem, mężem Bożym, który zanurzając się w dzieje świata i Kościoła nie zatrzymywał się na powierzchni zjawisk, ale dotykał tajemnicy. Dlatego spotkanie Ojca św. było dla wielu poruszającym otarciem się o świętą Tajemnicę.

W Liście „Novo millennio ineunte”, czyli swoistym testamencie Jana Pawła II dla Kościoła na XXI wiek, Papież stwierdza: „Nie, nie zbawi nas żadna formuła, ale konkretna Osoba oraz pewność, jaką Ona nas napełnia: Ja jestem z wami!” (nr 29). Ojciec św. nie silił się na porywające formuły, ale swoim byciem pośród nas świadczył, iż Święty Bóg jest z nami. Nic dziwnego, że na jego pogrzebie krzyczeliśmy: „Santo subito!”.

Nasz artykuł o Che popularny na Onecie 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Apr2

Che Guevara
(Ernesto Che Guevara na Kubie, 1959 rok. Fot. AFP)

Tekst “Che Guevara – ciemna strona mitu” z marcowego PP robi furorę na Onecie!

W tym ciężkim czasie w Chinach 9 Autor: Małgorzata Felicka

Apr2

Na zbiorowym zdjęciu, na które teraz patrzę widnieje data: 02 kwietnia 2005 roku i napis: „Palotyńska pielgrzymka do Chin 31/03/ – 12/04 2005 r.” Stoimy na Murze Chińskim. Wczoraj zwiedzaliśmy Wieczne Miasto i widzieliśmy wielki zegar na wielkim i niesławnym placu w Pekinie, odliczający dni, godziny, minuty i sekundy dzielące od Olimpiady. Chińczycy śpieszą się, choć mają jeszcze ponad trzy lata.

Jest wśród nas siedmiu księży. W Europie jeszcze nie obudził się ten dzień. Już dawno spaliśmy, kiedy w środku nocy zaczęły nadchodzić sms-y od rodziny i od lat nie słyszanych znajomych – „Jan Paweł II umiera!”

I stało się!

Chodziliśmy po Chinach jak ogłuszeni. W telewizji – absolutna cisza. Tu nikt nie słyszał o Papieżu. Jakże nagle obcy, obojętny i niezrozumiały zrobił się otaczający nas świat tej innej kultury! Nagle ta inność przestała smakować a zaczęła boleć Nasi księża codziennie odprawiali mszę albo w lokalnym kościele albo w jakiejś sali w hotelu. W kościołach – tych oficjalnych – też cisza. Dopiero po kilku dniach władze zdecydowały: „Można”. Można uczcić śmierć Jana Pawła II. Pojawiły się groby, zdjęcia, sztuczne kwiaty, napisy na zwisających z sufitu szarfach. Pięciu księży i jeszcze parę osób chciało wracać do Polski. Przebywanie tak daleko od domu, niemożność uczestniczenia w żałobie była torturą. Dodatkowo księża martwili się, że zostawili swoje parafie. Odbywały się wielogodzinne negocjacje polskich przewodników z chińskim biurem podróży i z chińskimi władzami. Z dnia na dzień odsuwał się termin możliwego awaryjnego odlotu do Polski. Wreszcie decyzja: mamy zbiorową wizę i nie ma żadnej możliwości, żeby ktoś odłączył się od grupy. Trzeba było się z tym pogodzić i znaleźć w tym sens. Szybko odkryliśmy, że dzięki naszej rozmodlonej grupie, modlitwa za Jana Pawła II rozlega się również z tej dalekiej, obcej ziemi. Kiedy zwiedzaliśmy muzeum terakotowej armii, w wejściu mijała nas grupa turystów niemieckich. „Skąd jesteście?”, zapytali. „Z Polski”. Obrzucili nas współczującymi spojrzeniami: „Płaczecie?”. Wykrztusiliśmy przez łzy, że tak. „My też płaczemy” – powiedzieli. I dla mnie to był moment pojednania polsko-niemieckiego.

Mieliśmy szczęście, bo w dniu pogrzebu trafiliśmy do jedynego na całej trasie pielgrzymki hotelu odbierającego telewizję satelitarną. Dzięki temu mogliśmy oglądać transmisję z pogrzebu w Rzymie i zobaczyć na własne oczy, jak Duch Święty przewracał karty Pisma świętego umieszczonego na trumnie naszego, kochanego Ojca Świętego.

A we wszystkich kościołach na trasie pielgrzymki napotykaliśmy małe i wzruszająco ciche grupki uszczęśliwionych chińskich wiernych. Dla nich przyjazd katolików z Europy, a zwłaszcza Msza św. odprawiana przez siedmiu księży to był cud. Wiedzieli, że Papież umarł, ale nic im nie mówiło to, że był z tej samej ziemi, co my. Dla nich był tak samo ich jak i nasz.

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com