Zdarta płyta Lecha Kaczyńskiego 1
3 Maja – kolejne przemówienie Lecha Kaczyńskiego, kolejny dramat. Znów usłyszałem słowa polityka, któremu poczucie niższości uniemożliwia zajęcie odpowiedzialnego stanowiska. Dlaczego jako szóste co do wielkości państwo w Unii Europejskiej mamy się nie czuć jako jej pełnowartościowy członek, ale traktować ją jako zewnętrzne zagrożenie? W takim duchu mówi prezydent. Może Unia nie jest jego Unią, ale integrację popiera dziś 88 proc. Polaków. Co Lech Kaczyński ma im do zaproponowania?
- Oligarchowie zdołali wygrać, korzystając zresztą z obcej pomocy, i doprowadziło to do upadku państwa – mówił rok temu. Zapewniał też, że obecnie “będziemy walczyć aż do chwili, gdy prawo w Polsce będzie równe dla wszystkich”. Dramatem jest fakt, że do tej retoryki prezydent przywykł i dziś powtarzał, jaką przeszkodą było dla oligarchów silne państwo polskie. Dla politycznego efektu rozwijał proste analogie do współczesności.
Podkreślał mocno znaczenie naszych kontaktów z krajami za wschodnią i południowo-wschodnią granicą. Za Giedroyciem mówił, że “im więcej będziemy mieli przyjaciół na wschodzie, tym większe będzie nasze znaczenie na zachodzie”. Ale znów: w ustach prezydenta to puste słowa. Jak polityka, która za nimi stoi. Bo chce on być rzecznikiem Gruzji, ale swych posunięć nie uzgadnia nawet z polskim rządem. Do tego znów konstruuje fałszywą konfrontację wschodu, czyli Polski i jej przyjaciół, z zachodem – wrogimi państwami UE. Tylko czy przypadkiem nie jest tak, że nasi wschodni sąsiedzi z Unii nie radzą sobie w niej lepiej niż my? Czy jesteśmy potrzebni do szczęścia Litwie, Łotwie i Estonii? Symbolicznie tak, co pokazał dziś w dobrym przemówieniu przedstawiciel litewskiego Sejmu. A praktycznie?
***
Nie jestem wielbicielem Donalda Tuska, ale gdyby się zastanowić nad alternatywną historią dwóch ostatnich miesięcy, możliwe, że prezydent Tusk zorganizował porządne obchody Marca bez dzielenia uczestników tych wydarzeń na słusznych i niesłusznych, z Orłem Białym dla Michnika; możliwe, że Lizbona dawno byłaby podpisana; możliwe, że jako pierwsza w Europie – co moglibyśmy podkreślić, świętując uchwalenie pierwszej na kontynencie konstytucji. I tak dalej. Po dzisiejszym przemówieniu jestem mimo wszystko spokojnieszy: jeżeli prezydent Kaczyński nie ma nic nowego do powiedzenia, można mieć nadzieję, że większość nie da mu szansy po raz drugi.

źródło: Gazeta Wyborcza, 2.05.2008





Eeeee… jeszcze dla takiego musiałem jechać objazdem ;).