Po sesji egzaminacyjnej 0
Jednym ze standardowych pytań, jakim zarzuca się małe dzieci, brzmi: “Kim będziesz w przyszłości?” A więc słyszymy odpowiedzi, że strażakiem, hokeistą, mamą, nauczycielką itd. Do podobnych zeznań skłania się później licealistów i studentów, co jest często początkiem rozważań, czy nie należałoby wybrać takiego a takiego fakultetu, czy do danego zawodu przyda się taka a taka umiejętność, znajomość takiego a takiego języka. Cóż, w wielu przypadkach takie refleksje są jak najbardziej na miejscu, bo jak ktoś chce zajmować się komputerami, to rozsądny wydaje się wybór informatyki, jak ktoś chce zostać lekarzem, to zupełnie słusznie zgłasza się na Akademię Medyczną.
Tak bywa – ale są też, użyjmy tych słów, kierunki “nieżyciowe” jak historia, filologia klasyczna czy polonistyka. W takich przypadkach pytanie o przyszłość zawodową jest, jak myślę, tylko częściowo zasadne, bo zamiłowanie do łaciny nie potrzebuje się tłumaczyć możliwością podjęcia pracy na stanowisku znawcy literatury rzymskiej. Domyślam się, że studia nad historią mogą wynikać wyłącznie z potrzeby ducha i umysłu. Oczywiście, najlepiej jest, kiedy uda się połączyć zamiłowanie i obowiązki, ale to przecież niekonieczne. Są takie dziedziny wiedzy, którymi warto zajmować się dla ich piękna i doniosłości, bo uniwersytet to nie musi być furtka do kariery.




Komentarze przez RSS
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy dla tego wpisu