XX niedziela zwykła: Dom modlitwy dla wszystkich narodów 1
(Iz 56,1.6-7; Rz 11,13-15.29-32; Mt 15,21-28)
Nauczono nas dzielić rzeczywistość na dwie części, na sacrum i profanum. Sacrum to msza, sakramenty, w ogóle liturgia, modlitwa, następnie świątynia, ołtarz, a przede wszystkim tabernakulum, gdzie przechowywany jest Najświętszy Sakrament. Natomiast profanum to cała reszta, czyli prawie całość rzeczywistości. Co prawda można przez poświęcenie lub błogosławienie wyłączać poszczególne elementy i przenosić do tej ważniejszej sfery, do sacrum, ale efekt nadal będzie marny. Sacrum pozostaje małą wysepką na bezbrzeżnym oceanie materii, zmysłów, cielesności, pieniądza, a zwłaszcza seksu, w którym upatruje się największe zagrożenie dla świętości, mimo że małżeństwo jest sakramentem, a więc wydarzeniem upewniającym nas o realnej obecności Chrystusa.
Tymczasem Jezus jest najlepszym przykładem na to, że takie myślenie nie jest najszczęśliwszym sposobem wyobrażenia i mówienia o świecie i o Bogu. Jezus jest przecież Bogiem i człowiekiem, a więc jednocześnie sacrum i profanum, mówiąc inaczej, jest i niebem, i ziemią. Patrząc na człowieka-Jezusa, widzimy Boga. A zatem iść do nieba, wracać do domu Ojca, być wniebowziętym, wniebowstąpić, nie oznacza odejść, oddalić się, istnieć poza czasem. Nie oznacza stać się czystym duchem, by już nie mieć nic wspólnego z tą marnością nad marnościami, jaką jest materia, ciało. A przecież wierzymy w Chrystusowe zmartwychwstanie i wniebowzięcie Maryi. Tych dwoje ludzi żyje ciałem i duszą w wieczności.
Podział świata na dwie części, nawet nie połowy, na tę, należącą do Boga, i tę do Niego nienależącą, Chrystus zasypywał przez jednakowe traktowanie Żydów i pogan, i za naruszenie tego dogmatu zapłacił życiem.
* * *
Papież Pius XII ogłosił dogmat o wniebowzięciu Maryi 1 listopada 1950 r., a więc w pięć lat po zakończeniu II wojny światowej, podczas której na różne sposoby profanowano ludzkie ciała i dusze. Ciało miało stać się surowcem do produkcji przedmiotów bardziej użytecznych niż żywy człowiek. Czyżby ogłoszenie dogmatu o wniebowzięciu należało odczytać jako napomnienie skierowane do tych, którzy zapominają, że cały świat jest święty? Jednocześnie dogmat ten dodaje odwagi tym, którzy trudzą się dla świata. Jest to ich trud dla nowej ziemi, a więc ziemi stającej się niebem.





“Podział świata na dwie części, nawet nie połowy, na tę, należącą do Boga, i tę do Niego nienależącą, Chrystus zasypywał przez jednakowe traktowanie Żydów i pogan, i za naruszenie tego dogmatu zapłacił życiem.”
Rzeczywiście, Żydzi wówczas uważali się za bliższych sferze sacrum niż poganie. Dziś np. katolicy (nieraz i podświadomie) uważają ludzi wykonujących powołanie księdza za grupę bliższą sacrum.
“Jest to ich trud dla nowej ziemi, a więc ziemi stającej się niebem.”
Bardzo podoba mi się ta koncepcja, bo jest bardzo żydowska. Olam haba, świat przyszły, nie jest “drugim światem”, lecz właśnie tym samym. Stąd Żydzi mają pojęcie tikkun olam, naprawiania świata. Właśnie po to, żeby stał się tym przyszłym.