XXI niedziela zwykła: Kim Ty jesteś dzisiaj? 0
(Iz 22,19-23; Rz 11,33-36; Mt 16,13-20)
Jezus umarł, odszedł do Ojca, przyjdzie sądzić żywych i umarłych, ukrywa się w Najświętszym Sakramencie i przychodzi w Komunii pod postaciami chleba i wina. Nie chcąc żyć z Jezusem na odległość, trzymać Go w jakimś zaświatowym niebie, próbujemy Go sobie wyobrażać, jak chodzi po ziemi Izraela, wisi na krzyżu, albo jako małe dziecko kwili z zimna w szopce betlejemskiej. Jeśli nas stać, jedziemy do Izraela, a nawet Egiptu i Syrii, by tam, na miejscu, sprawdzić, czy nasze wyobrażenia pokrywają się z rzeczywistością. Bywa, że wracamy z tych pielgrzymek rozczarowani. Wyjeżdżając, spodziewaliśmy się, że z całą pewnością będziemy tam, gdzie bywał Chrystus, a tymczasem – z małymi wyjątkami – przewodnik mówi, że gdzieś tutaj, zapewne w tym miejscu, a może troszkę dalej, stał krzyż, a gdzieś tutaj grób był, a tzw. żłóbek, no, należy przyjąć, że może tutaj. Wracamy więc rozczarowani, bo nawet krajobraz Izraela choć jest tym samym, jak za czasów Jezusa, to jednak nie takim samym. Wygląd krajobrazu jest jednak najbliższy prawdy.
Wydawać by się mogło, że taka wyprawa, jak też wyobraźnia przyniosły jedno – rozczarowanie. Jeśli tak, to znaczy, że trud nie poszedł na marne. To rozczarowanie, w ostatecznym rozrachunku, miało przecież na celu dalsze utrzymywanie nas w złudzeniu, co do Jezusa. Miał On być takim, jak Go tworzy nasza wyobraźnia, potwierdzona przez wykopaliska, zabytki. Taki Chrystus jest przecież postacią z przeszłości albo postacią wymyśloną, a więc też mało realną, żywą, niezależną od naszej fantazji. Dlatego to Jezus wciąż na nowo pyta każdego dnia: A ty, za kogo mnie masz? Kim jestem, za kogo mnie uważasz?
Chodzi Mu o to, byśmy jako Kościół stawali się coraz bardziej czytelnym znakiem Jego nie tylko obecności, ale i działania. Byśmy byli zarówno Jego ciałem jak i słowem.
* * *
Z Jezusem dzieje się podobnie jak z Ziemią Świętą. Jest to ta sama ziemia, ale nie taka sama. Jezus jest również tym samym Jezusem z Nazaretu, ale nie takim samym. Przeżył przecież śmierć i zmartwychwstanie, a więc Jego materialność, cielesność, Jego człowieczeństwo osiągnęło szczyt swego rozwoju. Dzisiaj żyje również na nowy sposób i dlatego nie wystarczy znać Pismo Święte, teologię, archeologię, trzeba jeszcze umieć dostrzec Jezusa i zrozumieć to, co On mówi do nas dzisiaj, teraz i tutaj.




Komentarze przez RSS
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy dla tego wpisu