Państwo PiS państwem Jerzego Urbana 8
Cenię Jerzego Urbana za przenikliwość, ostrość widzenia. Jeszcze w sierpniu 2005 roku uśmiechałem się z pobłażliwością czytając w jego felietonie w tygodniku „Nie” zapowiedź powstania koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Przecież do władzy szła wówczas Platforma, która miała współrządzić z „przyjaciółmi z PiS”. Nikt nie wyobrażał sobie wtedy koalicji nacjonalistów i populistów. Z niedowierzaniem patrzyłem na spełniającą się później przepowiednię Urbana i urzeczywistnienie koalicji, która rządziła Polską do jesieni ubiegłego roku.
Umiejętności analityczne redaktora „Nie” i strategiczne koncepcje przywódcy PiS zespoliły się w jedno. Okazało się, że obaj oni potrafią wskazać, co dla kraju najgorsze, aczkolwiek w ustach pierwszego to przestroga, a dla drugiego plan działania.
To jednak jeszcze nie koniec politycznej gry zręcznościowej, którą śledzimy. Otóż właśnie teraz, gdy teoretycznie PiS znalazł się w defensywie, w praktyce i wbrew sejmowej arytmetyce, zawiązuje koalicję, która da mu realną większość. Dziś bowiem sejmowa większość to nie 231 posłów zdolnych uchwalać ustawy, ale 185, którzy utrzymają prezydenckie weto wobec każdej ustawy koalicji rządowej PO-PSL. Ekipa Tuska ma więc przeciw sobie antykoalicję PiS-prezydent-SLD, cyniczną i destruktywną. Choć na cynizm monopolu oczywiście nie ma żadna ze stron konfliktu.
„Decyzję o podtrzymaniu prezydenckiego weta [w sprawie ustawy medialnej] SLD podjął z ciężkim sercem” – napisał w oświadczeniu szef SLD Grzegorz Napieralski. Czy Urban by to lepiej wymyślił? W każdym razie skomentował: „Lidera SLD pocieszyć należy, że dziewictwo traci się tylko raz i wtedy trochę boli. Później spółkowanie choćby i z Lechem Kaczyńskim to już będzie rutyna” (GW).
*
Nigdy nie byłem przeciwnikiem zbliżenia umiarkowanej partii, jaką wydawała mi się Platforma, do SLD. Miałem nadzieję na sprawną koalicję partii nowoczesnych i zwróconych w stronę Unii Europejskiej. Patrzącej „do przodu nie wstecz” (choć to akurat hasło Partii Demokratycznej). Nie potrafię jednak zrozumieć powstania antykoalicji złożonej z antykomunistów, rewolucjonistów i lustratorów z PiS łączących się z SLD, które poszukując nowej tożsamości kompletnie się pogubiło. Liderzy partyjni muszą mieć naprawdę głęboką wiarę w to, że lud jest nawet nie ciemny, ale czarny jak smoła.
A pan Jerzy pewnie się śmieje. Marsz, marsz Polonia!






Znajoma, która czasem tu zaglądała, powiedziała mi ostatnio, że blopowszechny zszedł na psy, bo chwalą na nim Urbana. Rzeczywiście, znajoma nie myliła się…
To chyba już drugi raz, kiedy pewna znajoma Ojca skarży się na BP. Ja również mam znajomych – pewnie każdy ma takich – którzy odwracają się na widok JU. Moja znajoma z pracy cały czas się go boi, mając w pamięci stan wojenny. Szanuję to i sam Urbana bynajmniej tu nie wychwalam. Za pewne umiejętności cenię. Ale nawet nie o to chodzi, bo w swoim wpisie chciałem raczej pokazać cynizm obecnej polityki, w której JU funkcjonuje raczej na zasadzie ciekawostki. Choć miewa celne uwagi.
A mówiąc bardziej ogólnie, rozmowa o JU nie musi oznaczać schodzenia na psy. Uważam, że to złożona i intrygująca postać. Czy można np. powiedzieć, że umieszczenie akcji ostatniej powieści Jerzego Pilcha w posiadłości Urbana, to schodzenie pisarza na psy (albo element marketingowy w cynicznej grze rynku)? A może w tej postaci jest coś, co daje do myślenia?
A ja chciałem zauważyć, że blog z założenia nie miał być miłym zakątkiem refektarza. Widzę, że wystarczy przywołać jakieś nazwisko, albo puścić niewygodną tezę, aby blog zszedł na psy. Ostatnio w ogóle się Ojciec nie wypowiada na blogu, a już nie raz wspominałem, że bardzo sobie głos duchownych cenimy.
Urban nie jest misiem przytulanką. W wielu miejscach się z nim nie zgadzam, nie jest też dla mnie wzorem, ani autorytetem, ale potrafi czasami powiedzieć coś, co skłania do myślenia. I z takiej okazji zawsze należy skorzystać.
@Kuba
Dobre sobie – nie wychwalam, ale cenię i uważam, że to złożona i intrygująca postać !
Proszę łaskawie mnie oświecić i ujawnić – jakie wyczyny JU oprócz podłości, nikczemności, wulgaryzmów, wyjątkowego cynizmu i zdolności “prorokowania”, zasługują na uwagę, a tym bardziej aprobatę, pochwałę i aż takie uznanie ?….
Wyraziłem się precyzyjnie.
1. Nie wychwalam.
2. Cenię – za przenikliwość, ostrość widzenia; za umiejętność analizy zdarzeń i trafnego przewidywania ich skutków. Tak jak w omawianym przypadku przewidzenia koalicji PiS-LPR-Samoobrona, gdy wszyscy naokoło mówili o PO-PiS.
3. Złożona postać – to chyba jasne, nie trzeba przepisywać biografii.
4. Intrygująca postać – wynika z powyższego. Można więc albo wzbudzić w sobie dociekliwość, albo dążyć do jednoznacznej oceny i potępienia. Moim zdaniem to drugie nie ma sensu, bo nie rozwija.
Uważam Jerzego Urbana za inteligentnego, ale bynajmniej nie intrygujacego. Cynizm jako glowna os rozumowania jest latwa, dzis powszechna i bardzo pospolita.
Na psy to można zejść atakując Urbana, a nie chwaląc. Urbana atakowali już wszyscy, którzy nie mieli lepszej legitymacji do upubliczniania swoich poglądów.
Bardzo cenię pana Jerzego Urbana nie tylko za Jego intligencję i wiedzę,ale równierz za brak hipokryzji.Dlatego jest tak krytykowany (kiedyś)i teraz, nie lubimy prawdy,a jeśli już to tylko taką ,która nam odpowiada.