XXII niedziela zwykła: Uwiodłeś mnie 0
(Jr 20,7-9; Rz 12,1-2; Mt 16,21-27)
Komentarze do Księgi Jeremiasza podają, że słowo „uwieść” ma podtekst natury seksualnej. Używano go w przypadku uwiedzenia dziewicy przez mężczyznę. Podobnie „ujarzmić” – też jest nacechowane seksualnie. Słowo „uwieść” oznaczało też „wprowadzić w błąd”, „okłamać”. Jednym słowem, prorok Jeremiasz odnosi się do Boga w sposób niesłychanie ostry, by nie powiedzieć brutalny. Czuje się bowiem oszukany. Bóg go okłamał! Prorok miał przecież obiecane, że nie tylko będzie napominał, nie tylko będzie burzył świat budowany na bezbożności, ale miał również budować. Tymczasem nic z tego, Bóg jak „żarłoczny ogień” wszystko pochłania, nic w zamian nie dając. Czyżby prorok stracił wiarę w Boga, przestał Mu ufać? Skoro tak, to jeśli jest uczciwym człowiekiem, powinien zerwać z Bogiem, zmienić religię, albo w ogóle dać sobie spokój, przyjmując za swój pogląd utrzymujący, że Bóg i wiara w Niego, a więc i religia, to jedno wielkie złudzenie.
Przypadek Jeremiasza nie jest wyjątkowy. Nam również blisko jest do takiego stanu ducha, tyle tylko, że najczęściej nawet przed sobą boimy się do tego przyznać. Ja mam wątpliwości? Jestem przecież głęboko wierzący i praktykujący, jak mogę grzeszyć taką małodusznością? Bóg jest miłością! Dobrze, ale co zrobić z cierpieniem, żeby daleko nie szukać, Birmańczyków i Chińczyków? Bóg nie zsyła zła, tylko je dopuszcza. Jeśli dopuszcza, to znaczy, że też odpowiada za zaistniałe zło. Mógł przecież zaradzić złu, a nie zrobił tego.
A jednak Jeremiasz wytrwał przy Bogu i zapłacił za tę wierność najwyższą cenę. Widocznie wolał trzymać się wątłego, słabego światła niż zaufać fajerwerkom, czyli łatwym odpowiedziom tzw. wiedzących więcej.
* * *
W mojej duszy tak wiele sprzeczności. – Tak dojmująca tęsknota za Bogiem – tak dojmująca, że bolesna – nieustanne cierpienie – a mimo to [jestem] przez Boga niechciana – odrzucona – pusta – bez wiary – bez miłości – bez zapału. – Dusze [mnie] nie pociągają. – Niebo nic nie znaczy – dla mnie wygląda jak puste miejsce – myśl o nim nic nie znaczy, a mimo to dręcząca tęsknota za Bogiem. – Bardzo proszę o modlitwę, żebym wciąż się [do] Niego uśmiechała mimo wszystko. Bo jestem tylko Jego – więc On ma wszelkie prawa do mnie. Jestem całkowicie szczęśliwa, że jestem nikim nawet dla Boga – mówi w jednym ze swoich listów matka Teresa z Kalkuty.


Komentarze przez RSS
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy dla tego wpisu