Artykuł

  • 31.08.2008
  • 03:25 PM
  • Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Solidarność 7

Aug31

Zamiast cieszyć się z obrotu rzeczy, z naszej historii pełnej sukcesów, przygotowujemy się na wielką premierę książki, która opowie o naszej klęsce

Przy okazji kolejnej rocznicy Sierpnia czytam „Polską rewolucję. Solidarność 1980-1981” Timoty’ego Gartona Asha. Brytyjski historyk pisze nie kryjąc zachwytu naszym wybuchem.: „W 1979 roku istniał już zarodek cichego porozumienia robotników, inteligencji i Kościoła, bez precedensu w polskiej historii, unikalnego w bloku radzieckim, nieznanego na Zachodzie, zarodek, który miał zrosnąć się w >Solidarność<.

(…) niekomunistyczna lewica polska porzuciła przestarzały stereotyp bigoteryjnego, nacjonalistycznego, >reakcyjnego<, antysemickiego Kościoła (który to stereotyp dalej przecież straszył w wyobraźni zachodniej). Katoliccy i niekatoliccy intelektualiści znajdowali coraz rozleglejszy wspólny grunt dla obrony wspólnych wartości, zdrowego rozsądku i podstawowych praw w ostatnich latach Gierka. Natomiast Kościół Wyszyńskiego i Wojtyły osłaniał i chronił coraz otwarciej wypowiadającą się opozycję”.

Nie rozumiem, jak to się stało, że nie mamy dziś święta i że duża część opinii publicznej wypiera się największych sukcesów kraju, porozumień od Sierpnia do Okrągłego Stołu, od 1980 do 1989 r. Przecież „Okrągły Stół od początku do końca to były twarde, trudne negocjacje dla dobra Polski. Wielokrotnie dramatyczne, nawet z rzucaniem papierami, trzaskaniem krzesłami. Nie było żadnych spisków, porozumień pod stołem”, mówi ledwo słyszalnym głosem bp Alojzy Orszulik.

A co mówią Kaczyńscy? I gdzie wtedy byli – przecież po słusznej stronie. Jan Skórzyński przypomina ciekawą historię z 25 sierpnia 1988 r., kiedy grono doradców Lecha Wałęsy z udziałem braci Kaczyńskich, Tadeusza Mazowieckiego i Adama Michnika przeprowadziło naradę, kryjąc się przed podsłuchem, w dalekim kącie Stoczni. Tam na zaimprowizowanych ławach Stelmachowski wraz z Jarosławem Kaczyńskim sporządzili brulion oczekiwanego przez sekretarza Czyrka oświadczenia Lecha Wałęsy w sprawie możliwości rozpoczęcia negocjacji opozycji z władzą.

Droga do wolności byłaby niemożliwa bez woli każdej ze stron, bez porozumienia inteligencji z robotnikami i bez Kościoła. A my zamiast cieszyć się z obrotu rzeczy, z naszej historii pełnej sukcesów, przygotowujemy się na wielką premierę książki innego brytyjskiego historyka, który w wyczerpujący sposób opowie o naszej klęsce w kontekście Europy walczącej w latach 1939-45.

Komentarze przez RSS

7 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Cypisek says:

    Aż zobaczyli ilu ich poczuli siłę i czas
    I z pieśnią że już blisko świt szli ulicami miast
    Zwalali pomniki i rwali bruk – Ten z nami! Ten przeciw nam!
    Kto sam ten nasz największy wróg! A śpiewak także był sam

    Patrzył na równy tłumów marsz
    Milczał wsłuchany w kroków huk
    A mury rosły rosły rosły
    Łańcuch kołysał się u nóg…

    Kaczmarski był prorokiem…

  2. Rafał says:

    Sukces ma wielu ojców. Porażka jest sierotą.

  3. gościówa says:

    Ale jaka porażka, do cholery?! Wszyscy od 20 lat tarzamy się w tym sukcesie, oddychamy nim. I to jest najbardziej zadziwiające, że tylu ludzi go nie zauważa a nawet uważa za porażkę. A mogłaby Polska wyglądać jak Rumunia, Bułgaria, albo jak Ukraina, a nawet jak Białoruś.

  4. Rafał says:

    Hehe, zabawne. Niezrozumieliśmy się. Koledzy z solidarności przecież żrą się o to kto odniósł sukces i komu należy się miejsce w historii. A żeby pokazać, że jeden jest ojcem sukcesu trzeba pokazać, że ten drugi spowodował zło :).

  5. Cypisek says:

    Propo udanych 20 lat, to bylem w tym roku na wakacjach na Blakanach- taki przelot przez rozne kraje. Po pobycie w Serbii, Bosni, Czarnogorze, a nawet Chorwacji, Wegrzech, po wjezdzie do Polski, po zobaczeniu jak tu ludzie wygladaja i przestrzen ktora ich otacza, stwierdzilem ze wkraczam do innego swiata, nastepny szok to byl dojazd do Warszawy, ktora znowu na tle reszty kraju przez ktora jechalem wygladala jak tlusty Babilon. Jest to cos niesmawitego, zwlaszcza, ze rodzice mi opowiadali, ze jugoslawia byla w porownaiu z PRL to byl raj gospodarczy (moj ojciec mieszkal w Belgradzie pare lat)

  6. kuba says:

    Prawda. A sam pamiętam, jak w czasie wyjazdu do Włoch z mojej podstawówki, w hotelu, gdzie nocowaliśmy, dyrektorka zebrała nas w jednym pokoju i tłumaczyła “jak się ścieli łóżka na Zachodzie”. 12 lat temu.

  7. gościówa says:

    Yyy… na Zachodzie w hotelach to łóżka ścielą pokojówki.
    Dziwna ta wasza dyrektorka.
    :-|

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com