Archiwum September 2008

Kogo obchodzi Europa Wschodnia? 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep29

Ostatnio wprawdzie nasza uwaga się na niej koncentruje w kontekście konfliktu w Gruzji, ale czy zainteresowanie nie jest chwilowe? Powiedziano już o nowej zimnej wojnie, o możliwościach rozszerzenia NATO, prezydent Kaczyński „podjął walkę”. I na tym właściwie się kończy.

W takim kontekście na rynku prasowym pojawił się nowy dwumiesięcznik „Nowa Europa Wschodnia”. „W polu zainteresowania pisma będzie zarówno polityka, historia, kultura, jak i życie codzienne – by pokazać możliwie najpełniejszy obraz regionu. Niemal wszystkie ważne wydarzenia, które miały i mają miejsce na wschód od Polski, w jakimś stopniu wpływają także na nasz kraj”, piszą Bogumiła Berdychowska – przewodnicząca Rady Redakcyjnej, Andrzej Brzeziecki – redaktor naczelny, Jan Andrzej Dąbrowski – prezes Kolegium Europy Wschodniej i Adolf Juzwenko – przewodniczący Rady Kolegium Europy Wschodniej. „Zmiany zachodzące na wschodzie Europy stanowią dla Polski wyzwanie, ale też ogromną szansę” – piszą.

Wyzwaniem dla czytelnika będzie przeczytanie całej zawartości numeru. Nie będzie to czas stracony. Pierwsze dwadzieścia stron uświadamia nam, jak mało wiadomości z Europy Wschodniej i Azji Centralnej przenika do naszych mediów; znajdziemy tu kronikę i komentarze: Azja Centralna, Białoruś, Kaukaz, Rosja, Ukraina. Dalej działy Publicystyka i Analizy; Historia; Rozmowa; Reportaż; Prezentacje; Recenzje.

Andrzej Brzeziecki, naczelny, wcześniej w „Tygodniku Powszechnym”, zebrał do pierwszego numeru ciekawe nazwiska. O „obcej i niezrozumiałej historii Europy Wschodniej” pisze Timothy Snyder.

O współczuciu dla Rosjan mówi w wywiadzie Barbara Skarga: „Jeśli i my mamy sowieckie nawyki, które dają o sobie znać na każdym kroku, to co mówić o Rosjanach? Ta mentalność jest jak zaraza, która gdzieś się zakorzenia i potem jest nie do wyleczenia. Trzeba mieć wyrozumiałość wobec ludzi, którzy przez tyle lat cierpieli, i szukać porozumienia z nimi”.

Niektóre teksty można już przeczytać na stronie internetowej.

XXVI niedziela zwykła: Nie chcę 0 Autor: Wacław Oszajca SJ

Sep27

(Ez 18,25-28; Flp 2, 1-11; Mt 21,28-32)

Nie chcę – to krótkie zdanie warto zapamiętać, bo wcale nierzadko jest ono najprawdziwszą modlitwą. Co prawda, przybiera ono różne formy, ale treść pozostaje ta sama. Z jednej strony jest propozycja, z drugiej jej odrzucenie. Nie chcę, mówi człowiek, nie chcę, mówi też Bóg. Dla chrześcijanina „nie chcę” najdobitniej ujawnia się w zdaniach: Niech odejdzie ode mnie ten kielich i Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił. Na końcu tego drugiego zdania nie wiemy, co postawić. Znak zapytania czy wykrzyknik, a może jeden i drugi?

Modlitwa chrześcijanina rozpięta jest między „chcę”, „nie chcę” i znowu „chcę”. Bywa, że na tym „nie chcę” człowiek się zatrzymuje i przez całe życie mówi Bogu „Nie”! Aż do odmówienia Bogu prawa do istnienia. Na nasze szczęście Bóg nie jest jak człowiek. Boże „nie chcę”, w przeciwieństwie do naszego, nigdy nie jest zagrożone błędem. Owszem, nam się może wydawać, że Bóg, mówiąc „nie” krzywdzi nas, ale jest to tylko złudzenie. Boże „nie” jest zawsze Bożym „tak”.

Nie od razu jednak i nie tak łatwo zorientować się, kiedy Bóg mówi „nie”, i kiedy jest to naprawdę „nie”, a kiedy „tak”. Bywa również odwrotnie. Wydaje nam się, że słyszymy „tak”, gdy tymczasem Bóg mówi „nie”. Dlatego trzeba uważnie słuchać również tego, co mówią tzw. wrogowie Kościoła. Ich krytyka Kościoła nie zawsze i wszędzie musi być wściekłym atakiem Szatana. Przeciwnie, może być również słowem Bożym. Zarówno Jan Chrzciciel, a tym bardziej Jezus Chrystus, w oczach wielu sobie współczesnych jawili się właśnie jako wrogowie. Nie bez powodu przecież zostali zabici.

* * *

Idzie jesień i długie wieczory, zamglone poranki i melancholia, czyli czas na książki. Wiosną otrzymaliśmy jedną, której tytuł w sam raz pasuje na jesień: „O ulotności życia”, autorstwa prof. Tadeusza Gadacza. W tej książce już tytuły rozdziałów mówią same za siebie. Logika szczęścia i sukcesu, przebaczenie, etyka powołania, cierpienie i miłosierdzie, czas, wieczność, sens dziejów – jest czego posłuchać.

Wszystko na sprzedaż 3 Autor: Małgorzata Felicka

Sep26

Pomyślałam, że jesteśmy świadkami wchodzenia społeczeństw w kolejne stadium rozwoju, kiedy usłyszałam o nadspodziewanie szerokim i entuzjastycznym odzewie, z jakim spotkała się kampania reklamowa firmy Kimberley-Clark zatytułowana „Let it out”. Pomysł był prosty: skoro reklama ma oddziaływać na prawą półkulę mózgu, która jest siedliskiem emocji, a w której również skrywają się procesy należące do podświadomości, to trzeba związać silne emocje z produktem, który jest reklamowany. Wytworzy to potrzebę nabywania tego produktu, a o to właśnie chodzi.

Biorąc ten mechanizm pod uwagę autorzy kampanii wpadli na pomysł, żeby skłaniać ludzi, przechodniów wielkich miast USA i Wielkiej Brytanii, do zwierzania się „dobremu słuchaczowi” na błękitnych (kolor firmowy) kanapach ustawionych na ruchliwych ulicach. Słuchaczem był jakiś znany aktor, a koło kanapy ustawiony był stolik z pudełkiem chusteczek Kleenex, którymi chętni do zwierzeń ocierali sobie łzy, po tym jak z siebie wyrzucili skrywane dotąd emocje.

Bo to jest tak – kombinowali twórcy kampanii – człowiek chce wyrażać silne emocje, ale nie ma po temu okazji, tłumi je więc w sobie i źle się z tym czuje. Jeśli da mu się szansę, żeby bez wysiłku, ryzyka i niepotrzebnej straty czasu wyrzucił je z siebie, to poczuje się znacznie lepiej. Jeśli zaś w tym wydarzeniu weźmie udział chusteczka, to będzie się dobrze kojarzyć i za nią potencjalny klient zacznie tęsknić jako za czymś, co przynosi ulgę. czytaj dalej »

Napisz własne kazanie! > konkurs urodzinowy BP 10 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep25

Czy zdarzyło Ci się, że słuchając w czasie Mszy św. kazania, myślałeś sobie „nic nie rozumiem”, „to nie mój język”, „czy rzeczywiście to miał na myśli Jezus?”, „czy trzeba w to wplątywać politykę?”, „dlaczego o życiu w wierze mówi ksiądz jak o funkcjonowaniu w równoległym świecie, na pewno nie w tym, jaki znam?” „czy to jest nauka Kościoła?”.

Czy nie zastanawiałeś się wtedy, co sam powiedziałbyś z ambony, gdybyś tylko dostał taką szansę? Albo, jeśli jesteś niewierzący i nie chodzisz do Kościoła, czy nie myślałeś o tym, jakiego przesłania od niego oczekujesz? Przecież trudno pozostawać wobec Kościoła w Polsce – i nie tylko – obojętnym.

Chcemy dać Wam szansę wypowiedzenia się. Ogłaszamy konkurs:

Ambona dla wszystkich. Kazania nieksięży.

Przez cały miesiąc, do 24 października, czekamy na Wasze teksty. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi 1 listopada, gdy Blog Powszechny będzie obchodził pierwsze urodziny. Zwycięzca, autor najciekawszego, najlepiej ocenionego przez jury kazania, otrzyma od nas iPoda oraz roczną prenumeratę „Przeglądu Powszechnego” (roczna prenumerata także za drugie i trzecie miejsce). Jury przewodniczy teolog, publicysta i poeta –
o. Wacław Oszajca SJ
. Wszystkie teksty poddamy pod głosowanie Czytelników na Blogu Powszechnym. Osoba, której tekst zdobędzie najwyższą ocenę, otrzyma nagrodę publiczności.

Kazania przysyłajcie na adres redakcja(at)blogpowszechny.pl

Blog Powszechny powstał 1 listopada, w święto Wszystkich Świętych 2007 r. Nasi Czytelnicy napisali u nas ponad 1 700 komentarzy, poruszyliśmy ponad 250 wątków. Rozmawiamy o sprawach wiary, społecznych, politycznych, kulturalnych. Najbardziej rozwijają się te dyskusje, które mieszczą się na styku tych tematów. Interesuje nas chrześcijaństwo. Jaką samoświadomość ma Kościół, z czym idzie, co głosi tym, którzy w nim żyją.

W Blogu Powszechnym traktujemy Kościół z szacunkiem. Czytają nas i dyskutują na naszym forum zarówno osoby wierzące, jak i agnostycy czy niewierzący. Cieszymy się, że stworzyliśmy miejsce, gdzie możliwy jest taki dialog o Kościele w Polsce.

Dziś zapraszamy wszystkich do wzięcia udziału w urodzinowym konkursie Ambona dla wszystkich. Kazania nieksięży. Czekamy na Wasze teksty!
Krótko o zasadach konkursu czytaj dalej »

Kościół napięcia 1 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep22

Kościół napięcia – wrześniowy podcast PP

Tygodnik Powszechny zdjął tekst 17 Autor: Gościnnie

Sep20

Napisała Gościówa

Mam wiadomość o bratnim piśmie katolickim.

Ze stron Tygodnika Powszechnego redakcja zdjęła tekst o buncie polskiego teologa ks. Hryniewicza wobec Kongregacji Nauki Wiary. Artykuł był przez niespełna dobę, po czym został przez redakcję usunięty bez słowa wyjaśnienia.

Skoro już raz tekst został upubliczniony, przyzwoitość nakazywałaby przynajmniej pozostawić czytelnikom wyjaśnienie powodów, dla których został zdjęty.

Przypominam, że w stanie wojennym Tygodnik Powszechny ZAZNACZAŁ ingerencje cenzury.
Przypominam, że około 50 lat temu Tygodnik odmówił wydrukowania pochwalnego tekstu o Stalinie. W czasach gdy nie tylko zakłamana sowiecka gazeta Prawda, lecz również każda polska gazeta płaszczyły się przed władzą. Tygodnik za karę został zamknięty na kilka lat. Dziś – co za ironia losu! – wolności prasy broni rosyjska Prawda. Na stronie internetowej tej gazety polscy internauci wkleili oryginał usuniętego artykułu.

Dziś nie można już działać jak Ministerstwo Prawdy u Orwella. W internecie nic nie ginie. Żadnego tekstu nie da się usunąć bez śladu.

Czy tak redakcja TP boi się jednego telefonu z kurii? Dawniej tej gazecie groziły gorsze rzeczy niż odebranie podtytułu “katolicki”. Bądźmy zakłamani, byle być katoliccy?

Więcej o sprawie (m.in. oryginał artykułu) można przeczytać tutaj:
http://tnij.org/hryn

Oszajca: Złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry? 2 Autor: Wacław Oszajca SJ

Sep20

XXV niedziela zwykła (Iz 55,6-9; Flp 1,20c-24.27a; Mt 20,1-16a)

Sprawiedliwym człowiekiem jest ten, kto daje drugiemu tyle, ile mu się należy. Proporcjonalnie odpłaca, każe za zło i wynagradza za dobro. Okazuje się jednak, że to, co jest sprawiedliwe według prawa, nie wystarcza. Istnieje jeszcze coś ponad prawem, co się nikomu nie należy, a bez czego trudno sobie wyobrazić ludzkie życie.

Gospodarz z dzisiejszej Ewangelii umawia się z robotnikami najętymi o świcie o denara zapłaty za dzień. Następnym najemnikom nie podaje już wysokości zapłaty, ale obiecuje dać, co będzie słuszne. Wiemy, że pod koniec dnia wszyscy otrzymali tyle samo. Ten wspaniałomyślny gospodarz jest obrazem Boga Ojca, a jego zachowanie obrazuje postępowania Boga, który zarówno najętym najwcześniej do pracy w Bożej winnicy, a więc Izraelitom, jak też tym, którzy przyjdą do niej na trzy kwadranse przed końcem pracy, wszystkim daje tyle samo – siebie. Czasami z tego powodu powstają nieporozumienia. Pobożny chrześcijanin woła do swego Boga o pomoc, o to czy o tamto i czeka, kiedy Bóg spełni prośbę, gdy tymczasem Bóg, jak matka, usłyszawszy głos dziecka, pierwsze co robi, to do dziecka przychodzi. Wie przecież, że dziecko, prosząc o mleko, w rzeczywistości prosi o nią samą, o jej obecność przy nim.

* * *

Mówiąc o nagrodzie i karze, nie sposób pominąć sprawy śmierci i piekła, jako że piekło jest przez część chrześcijan postrzegane jako kara nieodwracalna, a więc w jakimś sensie porównywalna ze śmiercią. Podejście katolików do tej sprawy ma swoją historię. Był czas, gdy chrześcijanie nawet dość chętnie stosowali karę śmierci. Obecnie ulega to zmianie, a świadczy o tym Katechizm Kościoła Katolickiego i nauczanie Jana Pawła II. To odchodzenie od dotychczasowego stanowiska odbywa się z niejaką trudnością, zwłaszcza dla tych, którzy wszystkiego, co najlepsze, upatrują w przeszłości, jakby Gospodarz Świata nie był Panem również współczesności.

Nycz odpuszcza religię? 3 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep19


Czy abp Nycz odpuszcza uczniom wiarę, a pozostawia religioznawstwo? Często słychać tego typu opinie, jednak są one nieporozumieniem. Absolutyzowanie praktyk religijnych przez katechetę powoduje, że nie spełnia on swojej roli

Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, której przewodniczy abp Kazimierz Nycz, opublikowała „Zasady oceniania osiągnięć edukacyjnych z religii rzymsko-katolickiej w szkołach”. Według dokumentu, ocena zależy od „poziomu i postępów w opanowaniu przez ucznia wiadomości i umiejętności w stosunku do wymagań edukacyjnych wynikających z Podstawy programowej katechezy Kościoła katolickiego w Polsce oraz realizowanego przez nauczyciela programu nauczania, uwzględniającego tę Podstawę”. Natomiast „ocenianiu nie podlegają praktyki religijne”.

Czy abp Nycz odpuszcza uczniom wiarę, a pozostawia religioznawstwo? Często słychać tego typu opinie, jednak są one nieporozumieniem.

Absolutyzowanie praktyk religijnych przez katechetę powoduje, że nie spełnia on swojej roli. Nie uczy religii, nie podaje wiedzy swoim wychowankom, nie daje im szansy, aby mogli zrozumieć modlitwy, które i tak odmawiają w domu i w kościele. Zatem katecheta, który wymaga od uczniów zaliczania praktyk religijnych i poświęca temu cenny czas zajęć, nie wypełnia swojego zadania. Zaryzykuję twierdzenie, że katecheci, często obarczeni wieloma obowiązkami księża, po prostu nie mają czasu, by solidnie przygotować się do zajęć, i dlatego wybierają wiarę zamiast wiedzy. Jest to dla nich wygodne. Poza tym, nauczyciele często nie traktują uczniów poważnie, jak partnerów do rozmowy.

Gazeta Wyborcza cytuje słowa anonimowego katechety z podwarszawskiej miejscowości: – Człowiek wierzący nie może sobie odpuszczać praktyk religijnych. A teraz uczniowie dostali sygnał, że tak może być. Będą więc ambitnie walczyli o oceny z wiedzy, a wiara zostanie dla nich w tyle.

O ile pamiętam lekcje religii, najbardziej zaangażowani w naukę byli ci, którzy gorliwie praktykowali wiarę. Prawdziwym osiągnięciem katechety było jednak dotarcie do ucznia poprzez przekazywanie mu wiedzy i tłumaczenie prawd wiary nawet wtedy, gdy uczeń wykazywał opór lub obojętność. Niemałe znaczenie miała wówczas postawa katechety, umiejętność znalezienia wspólnej płaszczyzny do rozmowy z młodym człowiekiem, empatia oraz chęć zasłużenia sobie na zaufanie. Miałem szczęście spotkać na swojej drodze takiego katechetę. Później przyszedł nieciekawy ksiądz, więc zapisałem się na etykę, gdzie toczyły się interesujące dyskusje. A zajęcia prowadziła nauczycielka, którą spotykałem na dzielnej mszy w kościele.

Co sądzicie o zasadach nauczania i oceniania religii w szkołach? A może czytają nas katecheci?

Opiela: Kościół dziś tylko straszy 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep19

Z katechetami powinno się móc dyskutować. Szczególnie w okresie buntu – wywiad w Polska The Times z byłym naczelnym Przeglądu Powszechnego.

Wacław Oszajca SJ: Aż siedemdziesiąt siedem razy 9 Autor: Wacław Oszajca SJ

Sep13

XXIV niedziela zwykła (Syr 2,30-28,7; Rz 14,7-9; Mt 18,21-35)

Przebaczać aż siedemdziesiąt siedem razy, czyli w nieskończoność, zawsze, a to dlatego, że tak właśnie postępuje Bóg zawsze przebaczający tym, którzy Go o to proszą. To oczywiste, ale niekoniecznie do końca prawdziwe. W dzisiejszej Ewangelii widzimy jeszcze inny obraz Boga. Jest On kimś, kto nie zważa na wyrządzoną Mu szkodę, ale wszelkimi sposobami stara się zabezpieczyć nas przed nami samymi. Okazuje się bowiem, że moim największym wrogiem jestem ja sam, a to dlatego, że skutki mojego złego działania spadną przede wszystkim na mnie. Owszem, swoim działaniem krzywdzimy innych, ale głównie siebie. Ekskomunikujemy siebie z ludzkich społeczności, a tym samym ze wspólnoty z Bogiem. Tracimy własne miejsce wśród ludzi, jednocześnie próbujemy oderwać się od Boga.

A ponieważ oderwać się od Boga niepodobna, dlatego miłość Boga do nas staje się dla nas udręką. Mówiąc wprost – piekłem. Rozpinamy siebie między Bogiem, który wyciąga do nas ręce na ratunek, i ułudą, jaką jest nasz wymarzony świat. Świat piękny, bo przykrojony do naszych możliwości, a nawet odrobinę poniżej. Mówiąc inaczej, odpychamy Boga, jako że jawi się On nam jako wróg naszego szczęścia.

Nie zawsze jednak to odpychanie Boga jest zajęciem bezbożnym. Może być ono wyrazem pobożności. Wciąż przecież istnieją cudzy bogowie, istnieją, a nawet się mnożą. Bogowie zmyśleni, choć noszący imię Boga Biblii. Czasami niełatwo odróżnić Boga od boga.

* * *

Najłatwiej jest mówić o przebaczeniu, gdy oczekuje się go od innych, a nie od siebie. W latach osiemdziesiątych poprzedniego wieku był taki rzecznik prasowy rządu, który napominał prześladowanych przez tenże rząd katolików, że nie nastawiają drugiego policzka, a przeciwnie, organizują opór. Łatwo też domagać się przebaczenia dla krzywdziciela, gdy samemu stoi się z boku. Natomiast, gdy jest się skrzywdzonym, przebaczać jest niezmiernie trudno. Przykład: zawiedziona miłość.

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com