Archiwum September 2008

Von Marschall: Czym Obama różni się od Tuska? 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep12

Jak różnie patrzą na wybory w Ameryce Polacy i Niemcy, można było się przekonać na spotkaniu z Christophem von Marschallem, autorem książki „Barack Obama czarnoskóry Kennedy” wczoraj w redakcji Polityki. – W Niemczech pytają, dlaczego jestem wobec Obamy tak krytyczny, a tu, w Polsce, dlaczego się nim tak fascynuję – mówił o odbiorze swojej książki von Marschall, redaktor berlińskiej gazety Der Tagesspiegel, od 2005 r. korespondent w Waszyngtonie.

Nic dziwnego, jeśli przypomnieć sobie, że Obama zgromadził na wiecu w Berlinie 200 tys. ludzi, czyli więcej niż na jakimkolwiek wiecu w USA. Czy to „prawdziwy łowca ludzi”, jak nazywa demokratycznego kandydata na prezydenta von Marschall? I dlaczego go tak nazywa, pytał prowadzący spotkanie Marek Ostrowski. – Ludzie są zmęczeni tradycyjną polityką, także Kongresu, dla którego poparcie jest bardzo niskie. Nazywają go „Do Nothing Congress” – tłumaczył von Marschall. Nie robiący nic, bo sparaliżowany przez rywalizację dwóch obozów. Wg autora książki, dopiero Obama ma szansę pojednać Republikanów i Demokratów.

I może to zrobić właśnie teraz. Bo, jak mówi von Marschall, „To powinien być rok Demokratów. Notowania Partii Demokratycznej są znacznie wyższe niż Republikanów”. Ale nie przekłada się to na notowania kandydatów z obu partii. Czy z powodu koloru skóry Obamy? Von Marschall: – Jeszcze trudniejszy do przełknięcia dla Amerykanów będzie może nie mulat Obama, ale jego czarno-czarna żona Michelle Obama.

Wszyscy chcą być łatwiejsi przełknięcia, dlatego Obama wziął na kandydata na swojego wiceprezydenta jakby McCaina – Joe’go Bidena, a McCain – Sarah Palin. W każdym razie będą to bardzo ciekawe wybory, a obaj kandydaci są dobrzy. Sam raczej obstawiam McCaina. Ale oddolny ruch poparcia dla Obamy i ta rekordowa liczba 1,7 mln Amerykanów, którzy przekazali pieniądze na jego kampanię przez internet – to robi wrażenie.


czytaj dalej »

Czytając PP: “Ewangeliczna kontestacja” 2 Autor: Małgorzata Felicka

Sep11

We wrześniowym Przeglądzie Powszechnym znaleźć można świetne współczesne odczytanie znaczenia i miejsca Ewangelii. Zawarte jest ono w eseju francuskiego myśliciela, Maurice Belleta pt. “Ewangeliczna kontestacja”.

Autor wyprowadza swe rozważania z refleksji nad skutkami kontestacji, która pojawiła się w Kościele w latach Soboru i w wyniku wydarzeń marca 68. Wydarzenia te obiecywały „odnowić i wyprowadzić Kościół z niepowodzeń i ślepych zaułków, w które zapędziła go współczesność”. Na ich tle ostatnie półwiecze w niezwykle wyrazisty sposób uwydatniło charakterystyczny dla chrześcijaństwa fakt poszukiwania dla siebie miejsca w świecie i niespokojnego oscylowania między dążeniem, aby „wiara weszła w świat”- tendencją, którą Sobór wzmocnił, a przeciwną tendencją, pewnego rodzaju tradycjonalizmem, który chce, by „religia była w religii, a nie zaplątana w społecznym, psychologicznym i w jakimkolwiek innym aspekcie człowieczej kondycji”.

Bellet dostrzega zagrożenia wynikające z przemian posoborowych: nie uważa ich za zjawisko jednoznacznie pozytywne, gdyż „nie wystarczy być kompatybilnym ze współczesnym światem albo współczesną myślą”. Tak myśląc można trafić do ślepego zaułka, bo gdyby taki zamiar się powiódł, chrystianizm zostałby zredukowany do „chrześcijańskiego wariantu wierzeń uznanych za powszechne”. Wiara stałaby się „co najwyżej formą, w której chrześcijanie przyjmują humanizm, właściwy zresztą i innym”. Pogrążona zostałaby w byle czym.

Gdyby zaś zwyciężyła tendencja przeciwna: wyniosły tradycjonalizm, który czuje się niezależny od świata, to właściwym zwycięzcą byłyby moce pieniądza, bo duchowość, nabożność i porywy serca nie liczyłyby się. „Jeśli Bóg jest Bogiem zamkniętym u siebie, w swoich kościołach – biznes będzie biznesem.”- pisze. Zwłaszcza, że pociąga to za sobą słabość myśli Kościoła, która „ujawnia się w postaci wierzenia, jakiegoś dejà-là, zasad i dogmatów, przeciwko którym podnosi się różnorodna krytyka: filozofia, historia, egzegeza, nauka, polityka, nauki społeczne, psychoanaliza…” Jeśli owa słabość ma być przezwyciężona wiara na powrót musi stać się inicjatywą, ma sięgać wzrokiem w przyszłość. czytaj dalej »

Ks. Mazurkiewicz: Sekularyzacja czy „ureligijnienie” polityki? 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep10

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz został sekretarzem generalnym Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE), informują dziś media (Rz.: “Asceta w Brukseli”).

Zachęcamy do lektury rozmowy z ks. Mazurkiewiczem, teologiem i politologiem, opublikowanej w Przeglądzie Powszechnym (7-8/2007), aby lepiej poznać nominata. Ks. Mazurkiewicz: “Jesteśmy wyjątkowym w Europie, w pewnym sensie „nienormalnym” krajem, w którym religia ma ogromny wpływ na życie polityczne”.

Rozmawiali ROMAN SWOBODA SJ i RAFAŁ HUZARSKI SJ

czytaj dalej »

Radio Maryja w Tygodniku Powszechnym… 5 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep10

…czyli niby przewrotnie, trochę pusto

Tygodnik Powszechny wziął w ubiegłym tygodniu Radio Maryja na temat numeru. Ks. Boniecki zaczął od przyznania, że o tym „niechętnie piszemy”. Ale w zasadzie dlaczego? Dlatego, że wszystko zostało już powiedziane? Dlatego, że czegokolwiek by się nie powiedziało, to spływa po o. Rydzyku jak woda po gęsi. Dlatego, że – trzymając się wody – wszelkie krytyczne głosy będą i tak wodą na młyn propagandy Radia Maryja? Dlatego, by nie narazić się kościelnym konserwatystom i rzeszom słuchaczy, którzy Tygodnika i tak do ręki nie wezmą? Te pytania pozostają bez odpowiedzi, choć moim zdaniem pismo naraża się raczej tym, którzy czytali je do tej pory.

Przygnębiające są wypowiedzi prowincjała redemptorystów o. Ryszarda Bożyka. Mając w pamięci oczekiwania formułowane wobec niego, gdy niedawno obejmował funkcję, że przyjrzy się radiu i jego dyrektorowi, dziś można doznać rozczarowania. O. Bożyk nie widzi żadnego problemu: „Nie widzę powodów, by podejmować dziś jakąkolwiek decyzję odnośnie o. Tadeusza Rydzyka. Jestem w tej decyzji suwerenny, nikt mnie nie naciska, nikogo się nie obawiam, nie mam nic do ukrycia. Powiem więcej: życzyłbym wszystkim kapłanom, biskupom, ba, sobie samemu takiej wierności, gorliwości kapłańskiej, jaką ma ojciec Tadeusz i osoby zaangażowane w Radio Maryja”. Albo, zapytany o kwestie własnościowe i finansowe Radia Maryja, odwraca kota ogonem: „Jest to skomplikowane, ale pragnę zwrócić uwagę, że w Polsce w ogóle wiele rzeczy jest bardzo skomplikowanych. Długo mieszkałem we Włoszech. Potoczna opinia o tym kraju jest taka, że panuje tam bałagan, ale w porównaniu z Polską wszystko jest proste. […]Nie zajmuję się sprawami finansowymi. Od tego mam ekonoma [uśmiech], on się na tym zna najlepiej”.

Przeprowadzający wywiad okazał o. Bożykowi wielkoduszność. Wystarczyło odwołać się do konkretnych słów, które padają na antenie Radia Maryja, telewizji TRWAM czy na wykładach Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, być może wydobyłby z siebie i pokazał czytelnikom jasno swój stosunek do treści promowanych przez o. Rydzyka. Choć nie robiąc tego, także pokazał nam, co myśli.

Tomasz Potkaj, który przeprowadzał wywiad, napisał też artykuł, którego tytuł pyta „Czy ojciec dyrektor jest celebrytą?”. Tekst niezrozumiały, zwieńczony pointą: „na ludziach, którzy naprawdę zetknęli się z Tadeuszem Rydzykiem podczas różnych etapów jego życia, osoba zakonnika pozostawiła niezatarte piętno. Ich opowieści bywają barwne, czasem dziwaczne, przeważnie – fascynujące. Bo taki właśnie jest ojciec Tadeusz. Choć z drugiej strony jest też celebrytem. Nawet, jeśli o tym sam nie wie”. Potkaj tłumaczy, kim jest tzw. celebryta i jak w tym kontekście wygląda o. Rydzyk. Wydaje się jednak, że nie w tym tkwi problem „ojca dyrektora”.

Opisowy artykuł „Wieża z kości” napisali Maciej Müller i Tomasz Ponikło. Przedstawia on fakty podawane już przez prasę. Na początku odwołuje się do nowych tekstów z wrześniowego Znaku: „Niektóre wnioski są zaskakujące. Bo kto się spodziewał, że ludzie skupieni wokół rozgłośni zdołali zbudować tak pożądane w Polsce społeczeństwo obywatelskie?”. Teza rzeczywiście zaskakuje. Zwłaszcza, że u podstaw społeczeństwa obywatelskiego leży autonomiczna, samodzielna i samorealizująca się jednostka zainteresowana sprawami publicznymi, kulturalnymi i innymi, a nie „ludzie starsi, samotni, którzy tylko w nim [Radiu Maryja] potrafią odnaleźć więź społeczną, niezaangażowani w żadne inne struktury” (tak słuchaczy opisuje w TP prof. Mirosława Grabowska, dyrektorka CBOS i socjolog z Instytutu Socjologii UW).

Jest więc temat potraktowany niby przewrotnie, trochę pusty. A „Ojciec dyrektor – jak pisze w swoim felietonie Wojciech Bonowicz – przetrwa wszystkie burze”. Na forum tygodnikowym Goldenline czytelnik pyta: „A kogóż ma zachęcić/zniechęcić do czytania TP bycie w.w. celebrytą czy też nie?”.

Więcej w BP:

Portret zbiorowy słuchaczy Radia Maryja

Palikot i Rydzyk, czyli jak nie ocalać Kościoła

ŚP “TYGODNIK POWSZECHNY”?

Wygodny czy powszechny

XXIII niedziela zwykła: Niech ci będzie jak poganin i celnik 0 Autor: Wacław Oszajca SJ

Sep7

(Ez 33,7-9; Rz 13,8-10; Mt 18,15-20)

A zatem istnieją granice również tolerancji, skoro drugiego człowieka, współwyznawcę – który być może chce nadal trwać w mojej wspólnocie, w naszej wspólnocie – można, a nawet trzeba, ekskomunikować, czyli wyłączyć, oddzielić, wystawić za drzwi. Odseparować na jakiś czas, a może na zawsze.

A co zrobić z człowiekiem, który przedsięweźmie podobne zamiary względem nas, to znaczy zapragnie nas nie tylko wyłączyć ze wspólnoty, ale rozstać się z nami raz na zawsze? Wszak całkiem często się tak zdarza. Począwszy od zwykłego napadu w celach rabunkowych, przez walki religijne, na wojnach skończywszy. Takie działania – w ostatecznym rozrachunku – uzasadnia się posiadaniem władzy opartej na przekonaniu, że wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Związywać i rozwiązywać znaczy tutaj określać, co wolno i czego nie wolno, co się powinno i czego się nie powinno. Taka władza, wszystko jedno, świecka czy religijna, która powyższe słowa Chrystusa oderwie od całości Jego nauczania, w krótkim czasie staje się jarzmem, by następnie przeobrazić się w krwiożerczego demona, żądającego dla siebie posłuszeństwa i czci właściwych jedynie Bogu.

Jak w takich okolicznościach ma postąpić chrześcijanin? Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii, że mamy obowiązek napominać, i że obowiązek ten spoczywa zarówno na poszczególnych osobach, jak też na całej społeczności. Jeśli tak, to znaczy, że sprzeciw też jest wyrazem pobożności.

* * *

Początek września związany jest z wybuchem II wojny światowej. Ogrom cierpień i zniszczeń każe postawić pytanie: Czy można było uniknąć tego potwornego nieszczęścia? Kto jest winien, na kogo spada odpowiedzialność za tę wojnę? Czy tylko na Hitlera i Stalina, no i może jeszcze Mussoliniego? Czy może też na innych, na tzw. szarych obywateli również? Przecież Hitler doszedł do władzy w wyniku demokratycznych wyborów.

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com