Archiwum October 2008

Z drugiej strony patrząc na działki 4 Autor: Małgorzata Felicka

Oct31

Jeśli jakieś zjawisko powtarza się, to rozsądne wydaje się poszukanie łączącej poszczególne przypadki przyczyny. Spróbuję zrobić to w miarę moich możliwości w sprawie agresywnego i niesprawiedliwego traktowania Kościoła przez media, którą to kwestię podnosił na tym blogu kilkakrotnie o. Dariusz Kowalczyk. Muszę przyznać, że dziwi mnie zdziwienie, że media używają sobie na przykład na ostatnio poruszanej sprawie przydziału działek w zamian z utracone Kościelne mienie. Przyczyna niezdrowego zainteresowania mediów, dokonywania uproszczeń i nawet niefrasobliwego pomijania oczywistych faktów wydaje się dość jasna: Kościół dla wielu ludzi w tym kraju jest autorytetem, ale dla wielu innych nim nie jest i właśnie ci ostatni próbują przekonać tych pierwszych, że obdarzają kredytem zaufania organizację, której się to nie należy. W tym celu trzeba podważyć prawdomówność Kościoła.

Najlepiej jeśli mijanie się z prawdą albo stosowanie podwójnych standardów udowodni się Kościołowi w tych obszarach, w których jego nauczanie jest trudne do przyjęcia i stosowania. A są to, jak nietrudno się domyśleć, sfera stosunku do seksu i stosunku do bogactwa.

Twierdząc, że Kościół ubija podejrzane interesy mówi się ni mniej ni więcej: „Patrzcie, głoszą wam, że macie dążyć do bogactwa w sferze ducha a sami spokojnie urządzają się na tym świecie, więc robią z was durniów”. To samo dzieje się, jeśli uda się przyłapać jakiegoś hierarchę na nieprzestrzeganiu celibatu, lub, co gorsza, na zachowaniach piętnowanych przez Kościół jako dewiacyjne. To też wzbudza emocje, bo świadczy to o tym, że wierni wzywani są do zaprzeczania swoim zachciankom przez tych samych ludzi, którzy im ulegają.

Ośmielę się zaryzykować twierdzenie, że taki stosunek mediów miałby miejsce również, gdyby dotyczyło to innego autorytetu. Nie jest to sytuacja specyficzna tylko dla stosunku mediów do Kościoła.

Po prostu, będąc kimś na świeczniku, trzeba mieć świadomość, że jest się oglądanym przez lupę i że wielu ludziom i środowiskom sprawi przyjemność pokazanie najmniejszej skazy u tego kogoś. Im wyższy świecznik, tym potężniejsza lupa. Tak więc wyjątkowa złośliwość mediów wobec Kościoła nie jest wcale wyjątkowa, tylko proporcjonalna do tego, jakim Kościół jest w Polsce autorytetem. Prawie że można się z niej cieszyć. czytaj dalej »

Raz jeszcze o atrakcyjnych działkach jezuitów w Krakowie 13 Autor: Dariusz Kowalczyk SJ

Oct30

O działce jezuitów w Krakowie napisano i powiedziano w mediach wiele. Znając sprawę od środka stwierdzam (a ode mnie zna ją lepiej tylko o. Ekonom Prowincji), że w 99,9 procentach są to brednie i kłamstwa. I choć widzę, że wyjaśnianie tej sprawy, to walka z wiatrakami, postaram się w punktach raz jeszcze pokazać podstawowe fakty. Najpierw dwie ogólne uwagi.
1. Warto zauważyć, że choć dziennikarze napisali wiele, to nikt z nich nie zgłosił sie do mnie o wyjaśnienie lub komentarz. Nikt! Wyciagam z tego wniosek, że nie interesują ich fakty, ale z góry gotowa teza. Zacytowanie przez GW fragmentu z tego bloga niczego w tej kwestii nie zmienia. Żaden z dziennikarzy perorujących o działce jezuitów nie zapytał mnie o zdanie. A przecież to jest sprawa, którą od lat prowadzi prowincja zakonna, której mam zaszczyt być od 5 lat przełożonym.
2. Nieustannie manipuluje się mowiąc, że Kościoł robi to albo tamto. Otóż na Kościół składa się – z punktu widzenia prawnego, ekonomicznego itd. – bardzo wiele różnych podmiotów, różnie umocowanych społecznie i prawnie. Tymczasem bierze się jakąś sprawę jakiegoś konkretnego podmiotu kościelnego i dowolnie ekstrapoluje na inne podmioty czyniąc im krzywdę.
A teraz w punktach co do działki w Krakowie.
1. Po pierwsze nie jest prawdą, co pisali niektórzy dziennikarze, że Komisja Majątkowa przyznała jezuitom działkę w Krakowie. Takiej decyzji nie ma, gdyż przewidziana prawem procedura nie jest zakończona.
2. Na początku roku 2007 (pomijam wcześniejsze kilkunastoletnie starania i ich efekty) MON wskazał kilka nieruchomości jako możliwe dobra zamienne za teren i budynek w Lublinie, zabrany bezprawnie jezuitom, a obecnie użytkowany przez wojsko.
3. Prowincja warszawska jezuitów z kilku przedstawionych przez MON możliwości wybrała działkę w Krakowie. MON ze swej strony oficjalnie zaakceptował nieruchomość w Krakowie jako nieruchomość zamienną.
4. Prowincja jezuitów na własny koszt dokonała wyceny utraconej bezprawnie nieruchomości w Lublinie. Strona Wojskowa dokonała wyceny nieruchomości zamiennej w Krakowie. Obydwie powyższe wyceny zostały przedstawione do oceny Komisji Arbitrażowej przy Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych. Okazało się, że wartość utraconej działki w Lublinie jest większa niż wartość działki zamiennej w Krakowie, ale Prowincja jezuitów pomimo to uznała obie nieruchomości za równoważne, to znaczy uznała działkę zamienną w Krakowie za sprawiedliwe odszkodowanie za działkę w Lublinie.
5. Kiedy te zgodne z prawem (Ustawa z dnia 17 maja 1989 roku o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego) i sprawiedliwością działania zostały dokonane rozpoczął się oszczerczy ostrzał medialny. Pytanie: Kto dał sygnał do ataku?
6. Sugerowanie, że MON wskazał działkę trzem podmiotom jest matactwem. Otóż MON wskazał na początku 2007 roku tę działkę jezuitom jako nieruchomość zamienną. Krakowowi i Ministerstwu Sprawiedliwości nic nie musiał wskazywać i nic de facto nie wskazał, bo te podmioty nie mają żadnych roszczeń wobec wojska. Kraków mógłby kupić od wojska działkę w Krakowie, gdyby wojsko chciałoby tę działkę sprzedać. Powtarzam: miasto Kraków nie ma nic do tej działki. Może jedynie oznajmić, że byłoby zainteresowane kupnem tej działki. W 2007 roku, kiedy MON wskazał jezuitom tę działkę, nie było mowy, że ktoś inny chce tę działkę kupić i coś tam robić. Raptem, ostatniego tygodnia media donoszą, ile to na tej właśnie działce jest planowanych rzeczy…
7. Sugerowanie, że jezuici mogliby od razu sprzedać działkę kilka razy drożej niż to wycenili rzeczoznawcy jest pomówieniem nie tylko jezuitów, ale i rzeczoznawców (trzech) o jakąś korupcję i krętactwo.
8. Ks. Piesiur zwrócił uwagę, że wiele podmiotów użytkujących nabyte nieprawnie dobra kościelne nie chce współpracować z Komisją Majątkową i konkretnymi podmiotami kościelnymi grając na zwłokę, co tworzy napięcia. Przy czym zaznaczam, że nie wiem, jakie konkretnie sytuację miał ks. Piesiur na myśli. Nie znam tych spraw. Ja znam sprawę “jezuicką” i stwierdzam, że została ona doszczętnie zakłamana w mediach.
9. We wczorajszej “GW” K. Wiśniewska pisze: “zakon składa wniosek o zwrot utraconego majątku. Jest to najczęściej niemożliwe, bo od lat na odebranym terenie stoi szpital czy centrum handlowe. Wtedy zakon wskazuje inną ziemię, którą jest zainteresowany. (…) Rzecz w tym, że cenę obu nieruchomości określa sam zakon. (…) Po uzyskaniu nieruchomości zakon sprzedaje ją na wolnym rynku, często z kilkakrotnym przebiciem”. Oceniam taki tekst jako bałamutny i oszczerczy, gdyż w swojej ogólności rzuca błoto na wszystkich, w tym na jezuitów.
10. Z mojej prowincjalskiej perspektywy sprawa wygląda tak. Skradziono jezuitom nieruchomość. Zgodnie z prawem (ustawą) podejmujemy starania, aby tę nieruchomość odzyskać lub otrzymać nieruchomość zamienną. Robimy to sumiennie, uczciwie, kosztem czasu i wkładanych (np. w wyceny) pieniędzy. Na koniec wylewa się na nas w mediach wiadra pomyj, że niby oszukujemy, kradniemy itp. No cóż! gdyby nie słynna jezuicka pokora, nie wiem, jakbym to przeżył. Co gorsza, mam powody sądzić, że wiele spraw kościelnych jest w mediach przedstawianym z podobnie złą wolą lub głupotą. Trudno wciąż udowadniać, że nie jest się wielbłądem…

Dwaj jezuici zabici w Moskwie 6 Autor: Tomasz Kot SJ

Oct29

Victor Betancourt (42 l.), jezuita z Ekwadoru, który pracował w Instytucie Filozofii, Teologii i Historii „Świętego Tomasza” w Moskwie, został zabity w mieszkaniu wspólnoty w sobotę wieczorem, 25 października br. W poniedziałek wieczorem, wracając do wspólnoty z podróży zagranicznej, Otto Messmer (47 l.), Przełożony Regionu Rosyjskiego, został zabity w tym samym miejscu. Inny jezuita zaniepokojony milczeniem współbraci, we wtorek 28 października br. udał się do mieszkania wspólnoty i znalazł ciała dwóch kapłanów bez życia i z oznakami dokonanej przemocy. Bezpośrednio zawiadomił policję, która aktualnie prowadzi dochodzenie we wszystkich płaszczyznach, nie wykluczając żadnej z hipotez.

****

Otto Messmer, obywatel rosyjski, urodził się 14 lipca 1961 r. w Karagandzie (Kazachstan), w rodzinie pochodzenia niemieckiego i głęboko katolickiej. Wstąpił do Towarzystwa Jezusowego we wrześniu 1982 r. w Wilnie i został wyświęcony na kapłana
29 maja 1988 r. w Rydze. Ostatnie śluby złożył w Nowosybirsku dnia 7 października 2001 r. i 13 października 2002 r. został Przełożonym Niezależnego Regionu Rosyjskiego Towarzystwa Jezusowego. Dwaj jego bracia są także jezuitami. Mikołaj jest biskupem w Bishkeku, w Kirgistanie, a Hieronim przynależy do Prowincji Niemiec.

Victor Betancourt urodził się 7 lipca 1966 r. w Guayaquil, w Ekwadorze. Wstąpił do Towarzystwa Jezusowego 14 września 1984 w Quito i w tym samym mieście został wyświęcony na kapłana 31 lipca 1997 r. Studia odbył w Argentynie, Ekwadorze, Niemczech i Włoszech. W Rzymie obronił swoją pracę doktorską z teologii. Od 2001 r. przynależał do Regionu Rosyjskiego. Pracował w duszpasterstwie powołań, a aktualnie był wykładowcą teologii w Instytucie Filozofii, Teologii i Historii „Świętego Tomasza” w Moskwie.

****
Pewnie znajdziecie tę informację także w innych miejscach, ale trudno mi się nią nie podzielić. Z Victorem i Otto byliśmy przez kilka lat w tej samej wspólnocie…


(Otto Messmer na kongregacji, fot. Tomasz Kot SJ)

XXX niedziela zwykła: Miłość, słowo znane, że aż nieznane 2 Autor: Wacław Oszajca SJ

Oct26

(Wj 22,20-26; 1 Tes 1,5c-10; Mt 22,34-40)

Miłość jest słowem, które, przynajmniej w naszej kulturze, znaczy tak wiele, że czasami już nic nie znaczy. Kochamy ludzi, ale i psy, storczyki i dobrą pogodę, kochamy seks i obiad w dobrej restauracji. Kochamy wakacje i pracę, aż po chorobę pracoholizmu. Benedykt XVI

w encyklice „Deus caritas est” mówi, że prawzorem tych wszystkich miłości, czy jej przejawów, jest miłość kobiety i mężczyzny, a to z tego powodu, że ogarnia całego człowieka z duszą i ciałem, scala go, rozwija, a dając szczęście, pozwala smakować wieczność. Nie bez powodu coraz częściej oczekuje się od chrześcijan, że przywrócą oni, że przywrócimy, miłości właściwe jej piękno i godność.

Co by jednak o miłości nie powiedzieć, o tej miłości świętej ale i grzesznej, takiej, która daje życie, ale bywa, że i odbiera, jedno zawsze będzie prawdą – jest ona źródłem, fundamentem, rusztowaniem, szkieletem całej rzeczywistości. Dzieje się tak z bardzo prostego powodu. Według Biblii, i to obydwu Testamentów, miłość jest imieniem Boga, który jest we wszystkim i ponad wszystkim.

Bywa jednak, że nienawiść, egoizm, zachłanne podejście do ludzi i świata też nazywamy miłością. Świadczy o tym dzisiejsza Ewangelia. Saduceusze dogadują się ze swoimi wrogami faryzeuszami po tym, jak Jezus naraził się jednym i drugim swoim podejściem do życia i Boga. Sprzeciwiają się Jezusowi nie z czystej złośliwości, na to byli zbyt poważni, ale dlatego, że jawił się im On jako zagrożenie dla wszystkiego, co oni kochali, czyli dla tego, co uważali za istotne dla siebie, dla Boga i ojczyzny.

* * *

Nie bez powodu miłość w pierwszym odruchu kojarzymy z seksem. Może warto więc w tym miejscu zapytać, zastanowić się nad prostytucją, tzw. agencjami towarzyskimi, reklamą czy pornografią. Dlaczego te „przejawy”, takie spełnianie się miłości, są złem? Pamiętamy przecież film pod tytułem „Grek Zorba” i szlachetne zachowanie starej prostytutki. A może jest tak, że w ostatecznym rozrachunku i w tym wszystkim chodzi o miłość i jednocześnie o jej wyniszczanie?

Kazania nieksięży (18): Błogosławieni 1 Autor: Gościnnie

Oct26

Autorka: Iwona Cisza. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

Drodzy Bracia i Siostry,

popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi I rzeczywiście nimi jesteśmy. Często pytamy się o sens naszego życia, o to po co jesteśmy i kim jesteśmy. Św. Jan dzieli się z nami dziś odpowiedzią na te pytania. Głosi nam radosną nowinę: JESTEŚMY DZIEĆMI BOŻYMI! I jakby tego było mało mówi, że obecnie jesteśmy dziećmi, ale jeszcze się nie ujawniło czym będziemy, gdy Bóg się objawi. Wiemy tylko, że będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim jaki jest. Będziemy do Niego podobni… czyż to nie wspaniała nowina?! św. Jan mówi nam o tym, że JESTEŚMY DZIEĆMI BOŻYMI! Nie stawia warunków co do bycia dzieckiem Bożym: będziesz dzieckiem Bożym gdy… spełnisz to a to, taki a taki warunek. NIE! św. Jan mówi nam, że Bóg pierwszy obdarzył nas miłością nazywając nas Swoimi dziećmi. Każdy z nas jest więc dzieckiem Bożym z wybrania i umiłowania Bożego, bez żadnych warunków. To od nas zależy co my z tym faktem zrobimy.

Jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze nie ujawniło się czym będziemy gdy się objawi. Wiemy jedynie to, że będziemy podobni do Boga. Będziemy jeszcze piękniejsi niż teraz jesteśmy.

Dzisiaj wspominamy wszystkich Świętych, Tych, którzy już wiedzą kim naprawdę są i już radują się tą świadomością, tym do czego my jeszcze dążymy.

czytaj dalej »

Kazania nieksięży (17): Podstawowe pytania 2 Autor: Gościnnie

Oct24

Autor: Maciej Gliński. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

Podstawowe pytania

Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem [Ap 7,9]. Mam nadzieję, że dzięki Łasce Bożej i przynależności do Kościoła, wśród tego tłumu znajdziemy się również my, świeccy – chociaż może nie przyjdziemy z wielkiego ucisku. Bo Chrystus wywyższony ponad ziemię wszystkich do siebie pociągnął (…) powstawszy z martwych Ducha swego ożywiciela zesłał na uczniów i przez Niego ustanowił Ciało swoje, którym jest Kościół, jako powszechny sakrament zbawienia [KK.48].

Żyjąc w środowisku katolickim „z dziada, pradziada” zdarza się, że  zapominamy o sprawach najważniejszych. Poddajemy się atmosferze otaczającego nas świata z jego hierarchią wartości, dążenia do zapewnienia sobie i najbliższym sukcesu materialnego i szczęścia, w powodzi informacji (często tendencyjnych i nie zawsze prawdziwych) ulegamy różnym modom, wykorzystujemy czas w sposób niejednokrotnie przypadkowy lub nawet irracjonalny. Nasza wiedza religijna mogła pozostać na jakimś poziomie z przed lat, jeśli nie jest pogłębiana np. przez lektury, wartościowe filmy czy spektakle teatralne, przez kontakty z innymi wierzącymi ludźmi. Przekazywana w czasie niedzielnych kazań nie zawsze do nas dociera – podawana bywa często w sposób nudny, nie związany z codziennym życiem, zbyt rozwlekły lub wielowątkowy a przy ogromnym natłoku informacji zdolność do koncentracji przy słuchaniu wyczerpuje się (jak to wiem z własnego doświadczenia) po 10 – 12 minutach. Brak nam małych katolickich środowisk, które promieniowałyby radością i miłością – po czym były rozpoznawane grupy pierwszych chrześcijan. Zapominamy o tym, że jesteśmy na ziemi tylko przejściowo, że warunki naszej egzystencji, zdrowia, mądrości tylko w bardzo małym stopniu zależą od nas. Nie znamy przecież „dnia ani godziny” kiedy zostanie zakończona nasza cielesna obecność na ziemi.

Wydaje mi się ważne, aby sobie i innym przypomnieć o celu życia każdego człowieka wierzącego w Boga, naszego miejsca w Bożym planie zbawienia i wynikających stąd konsekwencji, a więc odpowiedzieć na podstawowe pytania: poco żyjemy, poco nam Kościół i jakie powinno być w nim nasze miejsce, czy musimy dążyć do świętości?

czytaj dalej »

Kazania nieksięży (16): Kroczyć drogą Prawdy 1 Autor: Gościnnie

Oct24

Autorka: Wioleta Wielechowska. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

„Uroczystość Wszystkich Świętych – a więc nie tylko kanonizowanych, ale także zapomnianych, nieznanych, nigdzie niemeldowanych. Nie przeszkadzali Bogu. Usunęli się w cień, stali się niewidoczni – aby sam Bóg mógł przez nich działać. Każdy święty jest dowodem na istnienie niewidzialnego Boga.”

Tak mówi nam poeta Jan Twardowski o dzisiejszym pięknym i wyjątkowym święcie. Drogi Bracie, Siostro czy wierzysz w Świętych obcowanie? Co dla Ciebie oznacza świętość?

Co roku, gdy zbliża się czas Wszystkich Świętych ogarnia nas melancholia, wspomnienie tych, którzy nie są już tu, tak blisko jakbyśmy tego chcieli. Są już tam, dokąd my dopiero podążamy. Światełka zniczy. Cmentarze stają się miejscem bycia nas żyjących tu i tych, co już żyją w wieczności. Jaką dają nam swym życiem wskazówkę, jakie rady, by droga nasza była jak najpiękniejsza, by nie utracić tego co najcenniejsze i odkryć to, co nadaje sens i liczy się jedynie. W ciszy, zamyśleniu będziemy przechodzić pomiędzy nagrobkami. Co usłyszymy, jakie natchnienia przyjdą do naszych serc? Błogosławieni cisi, miłosierni, pokój czyniący. Święci.

czytaj dalej »

Kazania nieksięży (15): Żyjmy jak można najpiękniej 1 Autor: Gościnnie

Oct24

Autorka: Ewelina Palka. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

26 maja tego roku odeszła do Boga moja MAMA. W ciężkiej chorobie nowotworowej, w
wielkim cierpieniu często powtarzała – moje kochane dzieci – kochajcie.
Na krótko przed śmiercią pytałam: Mamuś, chcesz nam jeszcze coś przekazać?
Uśmiechając się powiedziała – “wszystko zostało juz powiedziane”.

Całe życie – powiedziało wszystko
Biblia – mówi wszystko.

A wciąż tyle pytań, taki głód słowa, co jeszcze chcemy uslyszeć, coś nowego?

Zostawiła nam MAMA malutką karteczkę drżącą ręką już pisaną:
“Trzeba pięknie żyć, żeby życia nie zmarnować, żeby Bogu się podobać, bo życie jedno
jest. Czystym sercem i pacierzem witać każdy nowy dzień. Niech nam sił nie braknie
wiernie Bogu służyć w węrdówce życia naszego.”

Więc żyjmy jak można najpiękniej …….

Ewelina Palka

Kazania nieksięży (14): Serce, nie umysł 8 Autor: Gościnnie

Oct24

Autorka: Ewa Ryniewicz. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

Z objaśnianiem czy interpretacją biblijnych czytań jest trochę tak jak ze współczesną sztuką – bardzo wielu o niej mówi, na różne sposoby ją komentuje, rozkodowuje i tłumaczy, ale chyba niewielu tak naprawdę cokolwiek wyjaśnia. Znacząca większość przeróżnych komentatorów i krytyków, którzy „przecedzają komara, a połykają wielbłąda” gubi gdzieś istotę rzeczy, traci z oczu wybrany obiekt- obraz czy tekst- i niesiona na retorycznej fali własnej nieomylności, topiąc po drodze wielu pasażerów- rzadko dopływa do właściwego portu. Jednoznaczne i kategoryczne wyjaśnienia- z prostego powodu są niebezpieczne- zawężają bowiem dostęp światła, a co za tym idzie zaciemniają rzecz całą, zamiast ją rozjaśniać.

Przewodnicy ślepi – owi zawodowi interpretatorzy chyba nazbyt często zapominają, że ich odbiorcy- słuchacze, czytelnicy czy wierni, którzy przychodzą do muzeum nie tylko ze szkolną wycieczką, tak jak i ci przychodzący do kościoła nie tylko na ślub znajomych- przybyli tam nie z innych powodów, ale z powodu…uczuć; Tak właśnie! Bo kochają i chcą być blisko tego kogoś (czy czegoś?) kogo (czy co), kochają.

Właśnie tak! Przyczyną ich tam obecności- jest Miłość. A tam gdzie chodzi o miłość- zawsze jest niepewność, przeróżne wątpliwości i niedopowiedzenia; Tam często istotne jest nie to, co powiedzieliśmy, ale właśnie to, czegośmy NIE powiedzieli; To, czego nie wiemy, nie widzimy i nie potrafimy nazwać, ale odczuwamy przedziwną, niczym nie umotywowaną pewność, że to jest właśnie TO. Skąd to wiemy? Skąd? -„GDYBY SERCE ZACZĘŁO MYŚLEĆ, PRZESTAŁOBY BIĆ”- podzielę rację Pessoi, który przed chwilą podszepnął mi swoją odpowiedź. Ta niczym nie umotywowana pewność- to nie mądrość, ani żadna rozumowa spekulacja- taką pewnością jest wiara.

czytaj dalej »

Kazania nieksięży (13): Drogowskazy do świętości 1 Autor: Gościnnie

Oct24

Autorka: Emilia Kusyk.  Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

Drogowskazy do świętości

„Wierzę w świętych obcowanie” – powtarzamy od dziecięcych lat w modlitwie, bo tak nas nauczono. Przy specjalnych okazjach odmawiamy Litanię do Wszystkich Świętych, bo przecież nazywamy się katolikami. Czasem nawet uciekamy się do szczególnego wstawiennictwa Świętego Józefa, który jako małżonek Matki samego Boga może wiele dla nas załatwić. Modlimy się do swoich patronów, a kiedy sprawa wydaje się beznadziejna, szukamy ostatniej deski ratunku i biegniemy do Świętego Tadeusza Judy. Święci z obrazów, piękni i dostojni, nasi reprezentanci zasiadający u boku Chrystusa, będą prosić w naszym imieniu. My, zajęci codziennością, w ramach zapłaty zapalimy dla nich świeczkę przed figurą.

Tak jest prościej: spoglądamy na otoczone aureolą twarze z podziwem i odrobiną zazdrości, bo przecież taki Święty ma łatwiej – wszystko wie lepiej i potrafi jednym ruchem ręki odgonić wszelkie zło i nieszczęście. Zapominamy, że ścieżka na ołtarze jest bolesna i pełna wyrzeczeń. A nawet jeżeli o tym pamiętamy, to tłumaczymy sobie, że Święty jako wybraniec Boży łatwiej znosi cierpienie i kroczy swoją drogą pewnie i konsekwentnie. Mówimy sobie: po cóż miałbym się wysilać, przecież Matką Teresą z Kalkuty nie jestem.

Tymczasem w dzisiejszych czasach już małe dzieci śpiewają, że „taki mały, taki duży może Świętym być”. I moglibyśmy się wiele nauczyć z tego dziecięcego ufnego wyznania wiary.

czytaj dalej »

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com