Atrakcyjne działki, Kosowo i Hryniewicz 16
Ostatni dzień spotkania jezuickich prowincjałów w Madrycie. Zaglądam na WP i od razu rzuca mi się w oczy tytuł: „Zakon jezuitów otrzymał atrakcyjne działki w Krakowie”. W tekście z GW czytamy, że „władze miasta mówią dość”. Otóż owe działki są własnością MON, a nie miasta. Jezuitom zabrano po wojnie – łamiąc wszelkie prawa – ziemię i piękny budynek uczelni „Bobolanum” w Lublinie. Ten budynek wybudowali jezuici tuż przed wojną z własnych środków. Obecnie mieści się tam szpital wojskowy. Dlatego też to właśnie wojsko wskazało działki w Krakowie jako rekompensatę za dobra w Lublinie. Staranna wycena obydwu działek została dokonana przez różnych rzeczoznawców, aby nie było w tej mierze żadnych wątpliwości. Przykro mi, że ktoś robi aferę z tego, co jest zwyczajnym aktem sprawiedliwości.
Spotkanie prowincjałów europejskich odbywa się raz w roku. W zeszłym roku gościliśmy szanownych współbraci w naszym kolegium w Gdyni. Rozmawiamy o wspólnych dziełach apostolskich, najczęściej społecznych, takich jak JRS (Jesuit Refugee Service) lub OCIPE (L’Office Catholique d’Information et d’Initiative pour l’Europe). W Madrycie wysłuchaliśmy też arcyciekawej relacji o. Waltera Happela, jezuity, założyciela i dyrektora Gimnazjum Loyola w Kosowie. To zdecydowanie najlepsza szkoła w całym regionie, w której większość stanowią uczniowie z rodzin muzułmańskich. O. Happel rozbawił nas, gdy stwierdził, że w jego szkole muzułmanie nie mogą używać zawołania „Jak Bóg zechce!”. Dlaczego? Otóż o. Happel uważa, że owo zawołanie jest kwintesencją muzułmańskiej bierności w Kosowie, a on chce wykrzesać z tych ludzi inicjatywę i energię. Ponoć muzułmanie przestrzegają zakazu o. Happela. Jezuicka szkoła w Kosowie jest piękna, ale czesne nie wystarcza na jej utrzymanie. Może Konferencja Prowincjałów Europejskich coś pomoże…
Nie milkną echa kłopotów ks. Wacława Hryniewicza z Kongregacją Nauki Wiary. W mediach wypowiadają się na ten temat najczęściej ludzie, którzy nie są mi znani jako znawcy teologii. Jednak braki w teologicznym wykształceniu nadrabiają z jednej strony tupetem, a z drugiej – przynajmniej w przypadku jednej ze stron sporu – polityczną poprawnością, która głosi, że w sprawach religii każdy ma swoją prawdę, a zatem wszyscy mamy jakąś tam rację. Za eksperta od polifoniczności prawdy w teologii katolickiej uchodzi – jakże by inaczej – eks-jezuita, Obirek. Nie znam dobrze sprawy relacji pomiędzy Hryniewiczem a KNW, ale czytałem tekst (po polsku) Hryniewicza, który wzbudził wątpliwości Rzymu. No i w żadnej mierze się nie dziwię, że wzbudził… Śpieszę jednocześnie donieść, że z tego nie wynika, iż nie cenię dorobku naukowego Hryniewicza. Wręcz przeciwnie! Uważam go za teologa wybitnego. Nie znaczy to jednak, że pisze same mądre rzeczy.
Pragnę ponadto zauważyć, że schemat „odważny, genialny teolog i głupia, czepiająca się Kongregacja Nauki Wiary” jest tyleż powszechny w mediach, co oderwany od rzeczywistości. Obecnie prefektem Kongregacji Nauki Wiary jest William Joseph Levada, były arcybiskup San Francisco, a jej sekretarzem Luis Ladaria, hiszpański jezuita, wyróżniający się swą wiedzą i pracowitością profesor Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie (pochwalę się, że Ladaria był promotorem mojego doktoratu). Pozwalam sobie zatem postawić tezę, że KNW nie jest głupia. Rozumiem, że dla wielu jest to teza zbyt śmiała, no a przede wszystkim w swojej konserwatywności niedopuszczalna dla „ludzi rozumnych”. Jednak zaryzykuję…





“Dlatego też to właśnie wojsko wskazało działki w Krakowie jako rekompensatę za dobra w Lublinie.”
Rozumiem przez to zdanie, ze jezuici nie mieli udzialu w wyborze dialek przeznaczonych na rekompensate. Jesli tak, kolejny raz niedoinformowani dziennikarze zabieraja glos w sprawie Kosciola, pozujac na ekspertow, ktorzymi z wyzej wymienionych wzgledow nie sa.
To samo tyczy sie sprawy ks. Hryniewicza. Kto uwaznie czytal jego tekst o “Zbawicielu polifonicznym” bez trodnosci wykaze sprzecznosc z dogmatami wiary katolickiej. Jesli sie nie myle, od tego m. in. jest Kongregacja Nauki Wiary, aby do takich przypadkow sie odnosic. Nie widze w tym zadnych powodow, do atakow na Kongregacje.
Rzuciłem okiem na strony GW, gdzie przytoczono pierwszy akapit mojego tekstu: http://wyborcza.pl/1,88975,5845016,Prowincjal_jezuitow_o_krakowskich_dzialkach.html
Pod nim kuriozalne komentarze. Jakiś zupełnie niezorientowany internauta stwierdza: “Komisja płaci krakowskimi gruntami za mienie zawłaszczone w Lublinie”. Inny o nicku “ajatollah_rydzyk” sili się na dowcip: “A ja proponuję przekazać zakonowi jezuitów, jako rekompensatę za mienie utracone w Lublinie, atrakcyjne tereny w… Niderlandach”. Natomiast “misiak_spasiony” krzyczy: “Niech walczą sobie w Lublinie, a nie rozgrabiają do reszty Kraków”. Wobec tej żarliwej, antykościelnej głupoty wyjaśniam raz jeszcze. Partnerem jezuitów w sprawie jest wojsko, które zajmuje jezuickie “Bobolanum” w Lublinie i w zamian za to – w ramach słusznej rekompensaty – daje swoją działkę w Krakowie. Owa działka nie należy do miasta Krakowa, ale do wojska. Komisja Majątkowa niczego nie wskazuje. “misiakowi_spasionemu” i jemu podobnym służę przykładem. Jeśli jestem komuś coś winien, to mogę mu zapłacić np. moją działką w Pcimiu, Warszawie albo na Krymie. Pod warunkiem, że to jest moja działka. Jesli ktoś sprzedaje swoją działkę w Krakowie, to nie znaczy, że Kraków coś traci, skoro to nie była działka miasta. Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć i czy nie ma sposobu, aby przestano bredzić, że Krakowowi coś zabrano?
Prosze ojca, zupelnie szkoda nerwow. Internauci pokroju “misiakow_spasionych”, nie szukaja odpowiedzi na zadne pytania, bo oni juz wszystko wiedza. Dobrze chociaz, ze Wyborcza umiescila sprostowanie, szkoda tylko, ze wczesniej nie przemyslala calej sprawy i nie zapytala nikogo z zakonu. Nihil novi.
Co do działek w Krakowie przy ulicy Rydla, to jest niejasność. Skoro wojsko samo wskazało te działki jako rekompensatę za Bobolanum, to dlaczego to samo wojsko (czyli MON) obiecało miastu Kraków te działki na budowę komisariatu policyjnego? Nie oskarżam jezuitów za tę sprzeczność, ale obie strony mówią, iż wojsko im obiecało je.
Ponadto, nie wiem dlaczego Kościołowi ma być oddawany majątek w 100%(“Jeżeli utraconą nieruchomość posiada Skarb Państwa, to następuje zwrot tej samej nieruchomości. Jeśli jednak należy ona już do osób trzecich, nie wolno naruszać praw nabytych i zwrot nie jest możliwy. Wówczas Skarb Państwa lub gmina władająca nieruchomością ma obowiązek dostarczyć mienie zamienne o takiej samej wartości jak mienie utracone” za http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article239847/Kosciol_oskarza_urzednikow.html#reqRss), a reszcie obywateli maksymalnie 20% (http://www.dziennik.pl/polityka/article241600/Rzad_Tuska_wyda_20_miliardow_na_odszkodowania.html#reqRss).
Niestety wydźwięk będzie po wprowadzeniu tej ustawy dla Kościoła niedobry, gdyż wielu jego przeciwników powie, iż jest on uprzywilejowany i otrzymuje pełną wartość, a wywłaszczeni właściciele nie. Do dziś moja rodzina nie otrzymała żadnej rekompensaty za utracony majątek od państwa. Szkoda, że taka Komisja nie działa dla byłych właścicieli.
wstawiam ponownie drugi link, bo coś się pomerdało. http://www.dziennik.pl/polityka/article241600/Rzad_Tuska_wyda_20_miliardow_na_odszkodowania.html#reqRss
“Niestety wydźwięk będzie po wprowadzeniu tej ustawy dla Kościoła niedobry, gdyż wielu jego przeciwników powie, iż jest on uprzywilejowany i otrzymuje pełną wartość, a wywłaszczeni właściciele nie.”
Nastepuje pytanie. Czy decydentem w zaistnialym stanie rzeczy jest Kosciol, czy panstwo? Wydzwiek owszem, moze i jest niedobry, ale nie wynika z dzialalnosci Kosciola, tylko z ustawodastwa swieckiego.
[i]Wydzwiek owszem, moze i jest niedobry, ale nie wynika z dzialalnosci Kosciola, tylko z ustawodastwa swieckiego.[/i]
Pomogę ci pójść o krok dalej i nazwać rzecz po imieniu. Kościół w sensie: instytucje kościelne, kler – bierze co dają. To co dają politycy chcący mu się przypodobać. Nie protestuje przeciwko nierównemu traktowaniu przez władze swoich, bądź co bądź, członków (świeccy, którym przysługuje 20% zwrotu to w większości też członkowie Kościoła).
A komisji zwracającej mienie nie wymyśliły li i jedynie polskie władze. Powołał ją wspólnie rząd i episkopat w 1991 roku.
Prosze zwrocic uwage na sytuacje w ktorej zabrano majatek koscielny, w tym wypadku Bobolanum w Lublinie. Ustawa z 20 III 1950 o tak zwanych “dobrach martwej reki” to delikatnie mowiac grabiez, pomijajac utworzony z tego majatku Fundusz Koscielny, ktory sluzyl w duzej mierze za narzedzie manapilacji panstwa.
Jesli chodzi o powolanie komisji to owszem, dobrze byloby gdyby dwa podmioty, ktorych dotyczy postepowanie danej instytucji mialy wplyw na jej powstanie. Odrebna kwestie stanowi inicjatywa przekazania majatku w ramach rekompensaty. W tym wypadku z tego co sie orientuje inicjatywe posiadal MON i to on wskazal konkretne ziemie.
Do księdza Dariusza Kowalczyka.
cyt. “Natomiast “misiak_spasiony” krzyczy: “Niech walczą…” itd, itp. Gdzie ksiądz widzi wykrzyknik w mojej wypowiedzi??? Może warto by pisać prawdę, a nie łżeć. Bo kłamstwo to podobno grzech.
A takimi wypowiedziami ksiądz jeszcze bardziej przekonuje mnie do wysoce negatywnych opinii na temat Kościoła rzymskokatolickiego.
Życząc miłego dnia: misiak_spasiony
“Ks. Mirosław Piesiur, współprzewodniczący Komisji Majątkowej, powiedział wczoraj KAI, że wyceną ziem zajmuje się Kościół, “ponieważ Agencja Nieruchomości Rolnych nie wywiązywała się z tych obowiązków”. – Strona kościelna sama od lat musi poszukiwać zastępczych nieruchomości i zlecać wykonanie wyceny biegłym rzeczoznawcom. Dodatkowo ponosi ona koszty tej operacji, a później jest oskarżana, że dokonała takiej a nie innej wyceny gruntu – ubolewał.”
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5855440,Oddaja_ziemie_Kosciolowi__panstwo_za_to_zaplaci_.html
Ale z tego wynika, księże Dariuszu, że to jednak Kościół sam wskazuje i wycenia sobie te działki.
Po czym, po uczciwej jakoby wycenie, dosłownie na drugi dzień sprzedaje je kilkakrotnie drożej.
Trudno się dziwić, że wiele osób w tej sytuacji podejrzewa przekręt.
Raczy Pani żartować. Chce Pani powiedzieć, że jakiś podmiot kościelny mógłby sobie wskazać i dowolnie wycenić jakąkolwiek działkę np. w Warszawie lub w Krakowie i stać się jej właścicielem. Można by w ten sposób zagarnąć Pałac Kultury…
Pozwolę sobie powtórzyć raz jeszcze. Jezuitom zabrano – przy złamaniu prawa PRL-u – działkę i budynek w Lublinie. Dobra te sa obecnie w posiadaniu wojska. W związku z tym po wielu latach poszukiwań wojsko wskazało działkę w Krakowie jako możliwą rekompensatę, która sie nalezy z tytułu sprawiedliwości w oparciu o obowiązujące prawo. Mamy więc dwie strony: wojsko i jezuitów działające w oparciu o prawo ustanowione przez państwo. Obydwie strony powołuja rzeczoznawców do wyceny terenów, a ponadto jest jeszcze trzeci rzeczoznawca, który jest dodatkowym gwarantem właściwej wyceny. Nie ma tu żadnej możliwości, że jezuici wyceniają sobie coś za 5 zł., a zaraz potem sprzedają za 15 zł. Jeśli więc mogłaby Pani nie przyłączać się – przynajmniej w przypadku sprawy odszkodowania dla jezuitów – do chóru oszczerców, to będę wdzięczny.
Albo ja czegoś nie rozumiem, albo ksiądz Mirosław Piesiur, współprzewodniczący Komisji Majątkowej, też należy do chóru oszczerców?! Proszę mi to łopatologicznie wyjaśnić.
Proszę księdza, dlaczego MON wskazało tę działkę Kościołowi, miastu Kraków oraz Ministerstwu Sprawiedliwości?? Wskazało trzem podmiotom!! Kto tu kłamie? Ponadto działka jest tyle warta, za ile chce ją ktoś kupić. Jest możliwe wycenić ją na kwotę X i sprzedać za 3X.
Do poczytania http://www.rp.pl/artykul/186812_Siostry__grunty_i_byly_esbek.html
O ile wiem Rzepa nie jest antykościelna, więc trudno ją tak nazwać. Ponadto nie wiem, czy ksiądz broni jezuitów czy Kościoła?
@pan Makowski: Wielu rodzinom odebrano na podstawie ustawy rolnej zakłady przemysłowe (czyli nielegalnie podobnie jak w przypadku cytowanej przez pana ustawy) i teraz mogą liczyć jedynie na odszkodowanie o wartości 20%, podczas gdy Kościół odzyskuje 100% (sam to przyznał współprzewodniczący ks. Piesiur). Ponadto ta sama działka została wskazana trzem podmiotom do przekazania. Trzem!! Nie tylko Kościołowi.
Odpowiadam na powyższe pytania w nowym tekście już zawieszonym.
Panie Leszku, w pzypadku, ktory Pan przytacza nie sposob sie nie zgodzic, ze zwracanie tylko 20% z utraconego majatku nie nalezacego do Kosciola jest jawna niesprawiedliwoscia. Nie sadze, zeby byla potrzeba rozroznienie miedzy mieniem swieckim i koscielny, dlatego mysle, ze powinno sie ujednolicic stawki odszkodowan. Nie zmienia to jednak faktu, ze dokonalo sie bezprawie, ktore wymaga zadoscuczynienia.