Kazania nieksięży (13): Drogowskazy do świętości 1
Autorka: Emilia Kusyk. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania
Drogowskazy do świętości
„Wierzę w świętych obcowanie” – powtarzamy od dziecięcych lat w modlitwie, bo tak nas nauczono. Przy specjalnych okazjach odmawiamy Litanię do Wszystkich Świętych, bo przecież nazywamy się katolikami. Czasem nawet uciekamy się do szczególnego wstawiennictwa Świętego Józefa, który jako małżonek Matki samego Boga może wiele dla nas załatwić. Modlimy się do swoich patronów, a kiedy sprawa wydaje się beznadziejna, szukamy ostatniej deski ratunku i biegniemy do Świętego Tadeusza Judy. Święci z obrazów, piękni i dostojni, nasi reprezentanci zasiadający u boku Chrystusa, będą prosić w naszym imieniu. My, zajęci codziennością, w ramach zapłaty zapalimy dla nich świeczkę przed figurą.
Tak jest prościej: spoglądamy na otoczone aureolą twarze z podziwem i odrobiną zazdrości, bo przecież taki Święty ma łatwiej – wszystko wie lepiej i potrafi jednym ruchem ręki odgonić wszelkie zło i nieszczęście. Zapominamy, że ścieżka na ołtarze jest bolesna i pełna wyrzeczeń. A nawet jeżeli o tym pamiętamy, to tłumaczymy sobie, że Święty jako wybraniec Boży łatwiej znosi cierpienie i kroczy swoją drogą pewnie i konsekwentnie. Mówimy sobie: po cóż miałbym się wysilać, przecież Matką Teresą z Kalkuty nie jestem.
Tymczasem w dzisiejszych czasach już małe dzieci śpiewają, że „taki mały, taki duży może Świętym być”. I moglibyśmy się wiele nauczyć z tego dziecięcego ufnego wyznania wiary.
Bóg w swoim planie zbawienia powołuje każdego człowieka do świętości, kocha nas miłością bezgraniczną i cierpliwą. Jak stęskniona matka, która nade wszystko pragnie zobaczyć swoje dzieci zgromadzone przy jednym stole, Bóg Ojciec chce nas wszystkich ujrzeć u Swego boku.
Dzisiejsza Ewangelia przynosi oczywiste przesłanie: oto Jezus przekazuje nam wprost drogowskazy prowadzące do świętości. W ośmiu błogosławieństwach zawarta została istota chrześcijańskiej postawy. Postawy będącej odbiciem, odwzorowaniem łaski Bożej miłości do człowieka, która znalazła swój najpełniejszy wyraz w Krzyżu. Postawy pełnej wyrzeczeń, cierpienia, a równocześnie wiary w zbawienie. „Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”. To definicja świętości, której wypełnianie prowadzi do miejsca przy tronie Baranka. W tym krótkim fragmencie Pisma mieści się chyba największy ładunek nadziei i pocieszenia, obietnica wytchnienia dla tych, którzy go potrzebują.
Należałoby zadać pytanie, czy w dzisiejszym świecie jest miejsce dla świętości. W świecie, który uczy, że można mieć wszystko i być szczęśliwym już tu, na ziemi.
W świecie, w którym zabija się nienarodzone dzieci, a zwolennicy aborcji wzywają do spalenia świątyń, rozdając zapałki i zawierające instruktaż ulotki, jak to miało niedawno miejsce w Hiszpanii. W świecie, w którym uśmierca się starców i chorych, a obdarza publiczną aprobatą zboczenia i współczesny handel żywym towarem. W świecie, który daje prawo ekonomicznego poniżania całych warstw społecznych. W którym 12-letnie dzieci uczy się, jak uprawiać seks i zażywać narkotyki, a tym samym dzieciom wpaja się, że to wstyd uczęszczać na katechezę. W którym wznosi się okrzyki w obronie praw zwierząt, a niemowlętom pozwala się umierać z głodu. W świecie, który ze spokojem przygląda się, jak w Indiach palone są kościoły, gwałcone zakonnice, kapłani obnażani i wystawiani na publiczne pośmiewisko, torturowani i w okrutny sposób mordowani, a tysiące chrześcijan muszą uciekać ze zniszczonych domów i ukrywać się w dżungli.
Właśnie ten świat potrzebuje świętości. Świętości codziennej, konsekwentnej, niegodzącej się na kompromisy. Takiej, która nie chyli czoła, nie boi się dochodzić prawdy. Bo chociaż „ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku” już „opłukali swe szaty i wybielili je we krwi Baranka”, to my, którzy nazywamy siebie chrześcijanami, nie możemy w milczeniu godzić się na takie ofiary. Pamiętajmy, że bycie świętym oznacza absolutne zawierzenie Bożej woli i poddanie się jej z ufnością, bez lęku. Święty Jan mówi o tym wprost: „Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest Święty.” Jezus nie wymaga od nas heroicznych dzieł na co dzień. Niemożliwe jest jednak poświęcenie swego losu Chrystusowi bez dowodów tego poświęcenia poprzez czyny.
Nie wystarczy uczestnictwo w niedzielnej mszy świętej czy nabożeństwie. Łatwo przyznawać się do swej wiary wśród tych, którzy myślą do nas podobnie. Potrzeba jednak odważyć się dawać świadectwo tam, gdzie bycie chrześcijaninem napotyka nierzadko na niechęć i pogardę – w pracy, szkole, na spotkaniu, na forum w Internecie, a często wśród najbliższych. Umieć stanąć w obronie Krzyża, bez którego żadna droga do świętości nie byłaby możliwa i nie lękać się nieść tych krzyży, jakie zostały nam dane. Przekazać światu, zarówno temu wielkiemu, jak i temu obok nas miłość, którą przez Krzyż otrzymaliśmy. Jeśli zamkniemy ją jedynie w swoim sercu, w końcu zgaśnie jak światło pod korcem.
Amen
Emilia Kusyk




Typowo księżowskie kazanie