XXX niedziela zwykła: Miłość, słowo znane, że aż nieznane 2
(Wj 22,20-26; 1 Tes 1,5c-10; Mt 22,34-40)
Miłość jest słowem, które, przynajmniej w naszej kulturze, znaczy tak wiele, że czasami już nic nie znaczy. Kochamy ludzi, ale i psy, storczyki i dobrą pogodę, kochamy seks i obiad w dobrej restauracji. Kochamy wakacje i pracę, aż po chorobę pracoholizmu. Benedykt XVI
w encyklice „Deus caritas est” mówi, że prawzorem tych wszystkich miłości, czy jej przejawów, jest miłość kobiety i mężczyzny, a to z tego powodu, że ogarnia całego człowieka z duszą i ciałem, scala go, rozwija, a dając szczęście, pozwala smakować wieczność. Nie bez powodu coraz częściej oczekuje się od chrześcijan, że przywrócą oni, że przywrócimy, miłości właściwe jej piękno i godność.
Co by jednak o miłości nie powiedzieć, o tej miłości świętej ale i grzesznej, takiej, która daje życie, ale bywa, że i odbiera, jedno zawsze będzie prawdą – jest ona źródłem, fundamentem, rusztowaniem, szkieletem całej rzeczywistości. Dzieje się tak z bardzo prostego powodu. Według Biblii, i to obydwu Testamentów, miłość jest imieniem Boga, który jest we wszystkim i ponad wszystkim.
Bywa jednak, że nienawiść, egoizm, zachłanne podejście do ludzi i świata też nazywamy miłością. Świadczy o tym dzisiejsza Ewangelia. Saduceusze dogadują się ze swoimi wrogami faryzeuszami po tym, jak Jezus naraził się jednym i drugim swoim podejściem do życia i Boga. Sprzeciwiają się Jezusowi nie z czystej złośliwości, na to byli zbyt poważni, ale dlatego, że jawił się im On jako zagrożenie dla wszystkiego, co oni kochali, czyli dla tego, co uważali za istotne dla siebie, dla Boga i ojczyzny.
* * *
Nie bez powodu miłość w pierwszym odruchu kojarzymy z seksem. Może warto więc w tym miejscu zapytać, zastanowić się nad prostytucją, tzw. agencjami towarzyskimi, reklamą czy pornografią. Dlaczego te „przejawy”, takie spełnianie się miłości, są złem? Pamiętamy przecież film pod tytułem „Grek Zorba” i szlachetne zachowanie starej prostytutki. A może jest tak, że w ostatecznym rozrachunku i w tym wszystkim chodzi o miłość i jednocześnie o jej wyniszczanie?




Jak dla mnie zakończenie tego tekstu jest dziwne.Nie sądzę, żeby wszyscy w pierwszym odruchu kojarzyli miłość z seksem.Myślę, że rzadko której kobiecie prostytucja i pornografia kojarzy się z miłością.Nie są to żadne przejawy ani żadne spełnianie się miłości.Wbrew temu, co podsuwa Autor.
Zamieszanie wywołuje to, że bierze się pożądanie za miłość.
Nie wiem dlaczego Ojcu Oszajcy miłość w pierwszym odruchu kojarzy się z seksem??? Inspirujące… No ale żyjemy w wolnym kraju… A może Ojciec rozwinie myśl???