Artykuł

Z drugiej strony patrząc na działki 4

Oct31

Jeśli jakieś zjawisko powtarza się, to rozsądne wydaje się poszukanie łączącej poszczególne przypadki przyczyny. Spróbuję zrobić to w miarę moich możliwości w sprawie agresywnego i niesprawiedliwego traktowania Kościoła przez media, którą to kwestię podnosił na tym blogu kilkakrotnie o. Dariusz Kowalczyk. Muszę przyznać, że dziwi mnie zdziwienie, że media używają sobie na przykład na ostatnio poruszanej sprawie przydziału działek w zamian z utracone Kościelne mienie. Przyczyna niezdrowego zainteresowania mediów, dokonywania uproszczeń i nawet niefrasobliwego pomijania oczywistych faktów wydaje się dość jasna: Kościół dla wielu ludzi w tym kraju jest autorytetem, ale dla wielu innych nim nie jest i właśnie ci ostatni próbują przekonać tych pierwszych, że obdarzają kredytem zaufania organizację, której się to nie należy. W tym celu trzeba podważyć prawdomówność Kościoła.

Najlepiej jeśli mijanie się z prawdą albo stosowanie podwójnych standardów udowodni się Kościołowi w tych obszarach, w których jego nauczanie jest trudne do przyjęcia i stosowania. A są to, jak nietrudno się domyśleć, sfera stosunku do seksu i stosunku do bogactwa.

Twierdząc, że Kościół ubija podejrzane interesy mówi się ni mniej ni więcej: „Patrzcie, głoszą wam, że macie dążyć do bogactwa w sferze ducha a sami spokojnie urządzają się na tym świecie, więc robią z was durniów”. To samo dzieje się, jeśli uda się przyłapać jakiegoś hierarchę na nieprzestrzeganiu celibatu, lub, co gorsza, na zachowaniach piętnowanych przez Kościół jako dewiacyjne. To też wzbudza emocje, bo świadczy to o tym, że wierni wzywani są do zaprzeczania swoim zachciankom przez tych samych ludzi, którzy im ulegają.

Ośmielę się zaryzykować twierdzenie, że taki stosunek mediów miałby miejsce również, gdyby dotyczyło to innego autorytetu. Nie jest to sytuacja specyficzna tylko dla stosunku mediów do Kościoła.

Po prostu, będąc kimś na świeczniku, trzeba mieć świadomość, że jest się oglądanym przez lupę i że wielu ludziom i środowiskom sprawi przyjemność pokazanie najmniejszej skazy u tego kogoś. Im wyższy świecznik, tym potężniejsza lupa. Tak więc wyjątkowa złośliwość mediów wobec Kościoła nie jest wcale wyjątkowa, tylko proporcjonalna do tego, jakim Kościół jest w Polsce autorytetem. Prawie że można się z niej cieszyć.

Jeśli zaś chodzi o działki, to w omawianym przypadku oczywiście wierzę ojcu Dariuszowi. I uważam, że słusznie zwraca uwagę na nierzetelność mediów, bo dąży tym samym do pokazania prawdziwego stanu rzeczy. Natomiast myślę, że w ogóle przywileje Kościoła (w tym zakonu jezuitów) są solą w oku wielu ludzi, również tych wierzących.

I jeśli nawet wszystko odbywa się zgodnie z prawem, to oczekiwałabym od tak specjalnej instytucji, jaką jest Kościół, żeby nie korzystała z przywilejów, które są niesprawiedliwe, chociaż uprawnione. Mówiąc o sprawiedliwości mam na myśli to, że osoby prywatne dostają znacznie mniejsze rekompensaty niż Kościół. Czy to dobrze wygląda? Czy warto za tę cenę gorszyć maluczkich? Oczywiście jest to pytanie ogólne i nie spodziewam się, że nagle na własną rękę zwierzchnik zakonu jezuitów zrzeknie się rekompensaty. Byłby to gest nierozumny i nie powinien należeć do poszczególnych szefów odpowiedzialnych za swoje „firmy”.

Wygląda wszakże na to, że Kościół miał siłę przebicia, która pomogła ustanowić przywileje. Nie jest to jedyny tego typu przypadek. Dobrze, ale sztuką jest również niekorzystanie z przywilejów. Na przykład w imię poczucia solidarności.

Podobno Aleksander Wielki nie chcąc korzystać ze swojej uprzywilejowanej pozycji nie przyjął w czasie kampanii na pustyni przyniesionej mu wody, bo wiedział, że widzą go jego żołnierze, którzy nie mieli co pić. Chciał pokazać, że będzie razem z nimi znosił trudy kampanii. Chciał dodać im ducha. Był wielkim wodzem. Wojsko go kochało. Wygrywał.

Patetyczne, heroiczne i niepraktyczne? Być może. Ale również w jakiś przedziwny sposób skuteczne.

Komentarze przez RSS

4 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. kuba says:

    Przyczyna niezdrowego zainteresowania mediów, dokonywania uproszczeń i nawet niefrasobliwego pomijania oczywistych faktów wydaje się dość jasna: Kościół dla wielu ludzi w tym kraju jest autorytetem, ale dla wielu innych nim nie jest i właśnie ci ostatni próbują przekonać tych pierwszych, że obdarzają kredytem zaufania organizację, której się to nie należy. W tym celu trzeba podważyć prawdomówność Kościoła.

    Fundamentalnie się nie zgadzam. Moim zdaniem krytyka nie zawsze wynika z tego, o czym piszesz. Bywa ona przejawem autentycznej troski o Kościół. Nie usprawiedliwia to nierzetelności w podawaniu informacji. Ale to już inna sprawa. Ty piszesz ogólnie o krytyce. Zatem – ogólnie – ma ona różne podłoże. Ktoś o potknięciach Kościoła musi przecież mówić, jeśli on sam ma najczęściej z tym kłopoty i częstokroć na pytania i uwagi reaguje zamknięciem się i nabraniem wody w usta.

  2. Małgorzata says:

    @ Kuba
    Mała poprawka. Nie piszę w ogóle o krytyce, tylko o takiej, jaką scharakteryzowałam w pierwszych słowach cytowanego przez Ciebie fragmentu. Czy uważasz, że takiej krytyki nie ma? Poza tym wymieniłam jedną jej przyczynę, gdyż uznałam ją za główną. Inne to np. pomyłka, brak znajomości tematu, pogoń za sensacją, osobiste urazy itd.
    Natomiast rzeczywiście można popaść w skrajność i każdą krytykę traktować jako napaść.Kościół dopiero oswaja się z tym, że jest wnikliwie obserwowany i oceniany, więc póki co ci, którzy krytykują Kościół z poczucia odpowiedzialności narażają się na różne niezasłużone zarzuty. Ale to już inna sprawa.

  3. Marcin Ł. Makowski says:

    @Malgorzata
    “Kościół dopiero oswaja się z tym, że jest wnikliwie obserwowany i oceniany”
    Czy 45 lat komunizmu to bylo za malo, aby oswoic sie z wnikliwym obserwowaniem i ocena? Abstrachujac juz od jakosci merytorycznej oceny i powodek oceniania. Nie zmienia to jednak faktu, ze Kosciol wcale nie powinien sie z tym oswajac, ale raczej miec swiadomosc pewnej ciaglasci historycznej i wypracowane metody polemiki i dyskursu.

  4. kuba says:

    Nie ma takiej ciągłości. Małgorzata trafnie pisze, że Kościół dopiero oswaja się z krytyką, która jest konstytutywnym składnikiem demokracji. Jeżeli Kościół aktywnie włącza się w życie społeczno-polityczne kraju, to nie może nie brać pod uwagę zasad gry w pluralistycznym społeczeństwie.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com