Archiwum October 2008

Kazania nieksięży (8): Cierpienie 1 Autor: Gościnnie

Oct19

Autor: Tomasz Stoltmann. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Chciałbym poruszyć dziś temat cierpienia, a bardziej nie mocy w sobie z jego przyjęciem. Patrząc na Matkę naszego pana na sądzie ostatecznym jak cierpi. Patrzymy normalnie bez wzruszenia, a my jak się zachowujemy tracąc swoje dzieci???

Czy tu też nie jest ukryta moc Pana, który natchnął tą matkę „o to ja służebnica pańska” przyjęcie na pewno z bólem tego, co się stało? Nie moc możliwości pomocy synowi a w końcu przebaczenie. A my dziś jak tą laskę przyjmujemy, ilu z nas powie „To nie moja, lecz twoja wola się dzieje” Ilu się zgodzi na te słowo „Nikt nie zna zamierzeń pana” Godzenie się z wolą Stwórcy, przyjęcie z pokorą tego, co nas czeka. Nie ja, lecz Ty jesteś Panem życia i śmierci, jak mówi św.Paweł „nie trwóżcie się zbytnio dniem jutrzejszym”. Dziś może przyjść Pan po ciebie czy jesteś gotowy na jego przyjście. Czy pozbyłeś się złości w stosunku bliźniego? Wybaczyłeś bliźniemu jego zachowanie wobec twojej osoby. Czy masz w sercu moc przebaczenia sobie a potem i innym?

Pamiętajcie pokora i modlitwa nas umacnia. Zasiał pan żniwo i on je zbierze, byśmy się okazali pełnymi kłosami.
Amen

Tomasz Stoltmann

Kazania nieksięży (7): “Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego” 5 Autor: Gościnnie

Oct17

Autorka: Klaudia Stosio. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

“Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego.” – To zdanie z listu świętego Jana Apostoła jest projekcją naszej odwiecznej przynależności do Boga uosobionego w Chrystusie, który w ten sposób nie chce ograniczyć naszej suwerenności, ale wręcz przeciwnie, nadaje jej nowy wymiar – czyni człowieka całkowicie wolnym.

Jesteśmy poniekąd Jego odbiciem, nosząc w sobie Boży pierwiastek będący wynikiem przymierza zawartego z człowiekiem. Nie kończy się ono wraz z ostatnim zdaniem Księgi Rodzaju, w której zostało wypowiedziane. Promieniuje poprzez Nowy Testament, szczególnie uwidoczniając się w życiu Chrystusa wśród ludzi, na nasze czasy, wzywając do jego nieustannego cementowania. Bóg, bowiem, nazywając nas Swoimi dziećmi rzuca nam nie lada wyzwanie – w pewien sposób przyrównuje nas do Siebie i patrząc przez pryzmat rozumowania ludzkiego daje nam duży kredyt zaufania. I dalej – idąc tokiem człowieczych spostrzeżeń – czy godzi zawodzić się kogoś, kto mając świadomość swojej wyższości uniża się by naznaczyć nas tak słodkim brzemieniem?

Ks. Jan Twardowski w jednym ze swoich wierszy pisze o Jezusie: “Wszechświat Go nie ogarnie, a zmieścił się w żłobie”. Zawarł w tym zdaniu kwintesencję naszej wiary – Bóg, nie tracąc boskości pozostaje do końca człowiekiem, podobnym do nas we wszystkim oprócz grzechu. Ludzkość Chrystusa objawia się też i przede wszystkim w ośmiu błogosławieństwach, które stanowią swoiste wskazówki do prawidłowego wypełnienia woli Bożej. Nie wymaga On od nas wyrzeczeń ponad nasze siły – a i te zostaną wynagrodzone. Rozważając kazanie na górze w kontekście wierności Chrystusowi i Jego obietnicy nie sposób pominąć słów z Księgi Powtórzonego Prawa: “Widzicie, ja kładę dziś przed wami błogosławieństwo i przekleństwo.

Błogosławieństwo, jeśli usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, które ja wam dzisiaj daję – przekleństwo,
jeśli nie usłuchacie poleceń Pana, waszego Boga, jeśli odstąpicie od drogi, którą ja wam dzisiaj wskazuję, a pójdziecie za bogami obcymi, których nie znacie.”

Nie jest to zadanie łatwe. Starotestamentalne, nazwijmy to, ostrzeżenie, nie traci na ważności – w świetle współczesności, gdy bogami jest niemalże wszystko to, co nas otacza w sferze materialnej, nabiera nowego wymiaru. Każe nam się jednoznacznie i stanowczo opowiedzieć, w którym kierunku chcemy podążać; czy chcemy doznać tylko namiastki szczęścia, którą oferuje nam świat, czy chcemy przyjąć postawę bogatego młodzieńca, który jednak nie weźmie przykładu ze swojego ewangelicznego pierwowzoru – nie odejdzie zasmucony, bo gotów będzie zamienić wiele posiadłości na tę jedyną i prawdziwą.

Klaudia Stosio

Kazania nieksięży (6): „Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę” 2 Autor: Gościnnie

Oct17

Autor: Marcin Łukasz Makowski. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

„Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę”

Nie sposób zrozumieć Chrystusa, nie pytając o człowieka. Nie można dotrzeć do najgłębszego sedna Jego nauczania, traktując je jedynie, jako system praw i nakazów. Warto a wręcz należy w tym wypadku zwrócić uwagę na kolejność zdarzeń na Górze.

Jezus “widząc tłumy” nie ucieka przed odpowiedzialnością, przed rozbudzonymi nadziejami. Być może całą sprawę udałoby się załatwić bardziej “efektownie”, dzisiaj powiedzielibyśmy, bardziej “medialnie”. Zamiast niełatwych słów, czy nie lepiej byłoby pokazać swoją boskość? Nie czekać, ale objawić się tu i teraz?

Jezus tego nie robi – widząc człowieka, z jego lękiem i nadzieją; wychodzi do niego jako pierwszy. Za nim podążają uczniowie.

Jaki obraz ucznia wylania się z Chrystusowych błogosławieństw? Co ten obraz mówi o nas dzisiaj?

czytaj dalej »

Kazania nieksięży (5): Ukorzyłeś mnie 1 Autor: Gościnnie

Oct17

Autor: Kamiko Porandojin. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

Ukorzyłeś mnie

Ukorzyłeś mnie Boże, rzuciłeś mnie na klęczki, bym się nie wywyższał, kazałeś mi spuścić wzrok aż do samej ziemi, bym nie osądzał, pozwoliłeś, bym zranił samego siebie, bym mógł samego siebie poznać i zrozumieć.

Teraz wiem, że nigdy przedtem nie zaakceptowałem mojej słabości i grzeszności. Wiedziałem, że błądzę, ale nie uważałem się za grzesznika. Zesłałeś mi ciemność, bym szukał światła, zesłałeś ból, bym wyruszył w stronę ukojenia, dałeś zwątpienie, abym nie pozostawał w bezruchu, kazałeś mi drążyć, szukać i pytać, kazałeś biec i rozglądać się za właściwą drogą, nie tylko oczami.

Teraz już wiem. Pozwoliłeś bym aż do srogiego bólu poczuł mą słabość, zwyczajną ludzką słabość, której nie chciałem zaakceptować. Teraz więc przychodzę do Ciebie, błagając o wybaczenie za grzech, który popełniłem, ale i prosząc o uleczenie z tej pychy i dumy, które mnie zaślepiły.

Dziwiłem się tym, którzy się potknęli na prostej, jak zdawało mi się dawniej, drodze. Teraz, gdy sam uderzyłem kolanami o ziemię, zraniony do głębi, rozumiem, że to było doświadczenie, które pozwoli mi uniknąć podobnych upadków. Teraz rozumiem, że ból i poniżenie moje były tylko iskrami, z których zrodził się ogień współczucia, zrozumienia i empatii. Teraz rozumiem, że kto nie upada, nie kroczy prawdziwie, kto się nie ubrudzi na drodze do doskonałości, źle się uczy.

Niemowlę wiele razy upadnie zanim nauczy się chodzić. Nie chciałem zaakceptować tego, że mój duch będzie dorosły dopiero wtedy, gdy moje ciało umrze.

czytaj dalej »

Kazania nieksięży (4): Pytania i odpowiedzi 1 Autor: Gościnnie

Oct17

Autorka: Ewa Stokowska. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

Pytania i odpowiedzi

Kim właściwie jesteś, dokąd zmierzasz?
Może dziś przyszła chwila, aby zadać sobie to pytanie i na nie odpowiedzieć?…..
Może przyszedł czas obudzić się z drętwego snu, spojrzeć na swoją przeszłość.
Rozłożyć na szalki „wagi sprawiedliwości” swoje zasługi i winy..
Co dla Ciebie jest w życiu najważniejsze?
Może praca?…..
Codzienny kołowrót wciąga Ciebie w tryby.
Pędzisz z wielką prędkością po autostradzie życia, wznosisz się coraz wyżej po szczeblach drabiny sukcesu.
Pragniesz więcej zaszczytów, wygodnego życia, gromadzisz pieniądze, kupujesz nowy samochód, mieszkanie, przedmioty…przedmioty…..
Ustawiasz je wokół siebie jak klocki, jak dziecko spragnione kolorowej własności.
Chodzisz do drogich restauracji, kupujesz zegarek u Cartiera.
Zmieniasz partnerki nie starając się ich zrozumieć.
Możesz pojechać gdzie chcesz, jesteś przecież bogaty….bogaty…..
A co to właściwie oznacza?
Może tak Ci się tylko wydaje?

czytaj dalej »

Jakiej publicystyki Polacy nie potrzebują 2 Autor: Tomasz Jędrzejewski

Oct16

Znajoma poleciła mi lekturę czasopisma „Polonia Christiana”. Pewnego razu sięgnąłem więc po numer wakacyjny (proszę wybaczyć zwłokę, ale pewne kwestie szybko się nie dezaktualizują), w którym tematem numeru był „ekoterror”. Niestety, teksty o tym „ekoterrorze” to żadne artykuły problemowe, a tylko tromtadracja udająca poważną publicystykę. Autorzy dbali chwilami o pozory rzetelności, ale ich ideologiczna zaciekłość szybko stawiała tamę jakiemukolwiek namysłowi. Tendencyjność zastąpiła rozwagę do tego stopnia, że trudno te manifesty traktować poważnie; przyjrzyjmy się pierwszemu z nich.

Damian Leszczyński pisze we wstępie artykułu zatytułowanego Ekoideologia: „Jedną ze specyficznych cech stanu, w jakim znalazła się zachodnia cywilizacja, jest dążenie do upolitycznienia wszystkiego. Klasyczna rzymska maksyma, oddzielająca to, co prywatne, od tego, co publiczne i polityczne, będąca jednym z gwarantów indywidualnej wolności, ustępuje obecnie miejsca przekonaniu, że wszystko jest polityczne – i jako takie – stanowić może przedmiot państwowej kontroli. Wychodząc z takiego założenia, doprowadzono w ciągu ostatnich 150 lat do upolitycznienia problemów pracy, edukacji, zdrowia, a w ostatnim półwieczu również płciowości oraz przyrody”.

Można się zgodzić, że takie „dążenia do upolitycznienia wszystkiego” istnieją, ale warto zadać sobie pytanie, czy tego rodzaju tendencje są czymś negatywnym i czy nie należałoby rozpatrywać ich raczej jako naturalnych konsekwencji rozwoju (czy też – ewolucji) społeczeństw, w których powstaje gęsta sieć relacji między człowiekiem a innymi ludźmi i między człowiekiem a rozmaitymi instytucjami. Mówiąc najprościej: jeśli odpoczywam w mieszkaniu na kanapie, to trudno moją – by tak rzec – działalność opisywać w kategoriach politycznych. Jeśli jednak wychodzę z domu i spotykam znajomych na ulicy, w banku, w parku – to występuje duże prawdopodobieństwo wystąpienia pierwiastka politycznego. Tam, gdzie krzyżują się sprawy nawet dwojga ludzi, bardzo często pojawia się polityka; zgodzimy się chyba, że kiedy ktoś reaguje gniewem na zaśmiecanie trawnika, to zakłada, że trawnik – jako dobro wspólne – nie powinien być zaśmiecany. Jeśli ktoś inny uważa, że służba zdrowia powinna być podporządkowana zasadom wolnego rynku, to też jest pogląd polityczny. Skoro mówimy więc o upolitycznieniu wszystkiego, przyznajmy, że nie jest to dzieło jednego obozu politycznego, a skutek tak prostych zjawisk, jak odmienność poglądów na stosunki jednostki ze zbiorowością, jak mnogość relacji międzyludzkich.

D. Leszczyński pisze dalej: „Zjawisko to [upolitycznienie wszystkiego – T.J.] ma rozmaite konsekwencje. Jedną nich jest to, że sfery naszego życia regulowane dotąd przez nieformalne, ugruntowane tradycją zasady, poddane zostały prawnemu i urzędniczemu nadzorowi. Kiedyś to, czy ktoś pracuje, czy nie, było jego prywatną sprawą, dziś zapewnieniem prawa do pracy zajmuje się już państwo. Również decyzja o sposobie edukacji dzieci byłą niegdyś prywatną sprawą rodziców – można było posyłać je do szkół, można było uczyć je w domu”.

No tak, można było posyłać do szkół, można było uczyć w domu. Tertium non datur. Widocznie o tym, że o edukację niektórych dzieci nie troszczono się w ogóle, lepiej nie pisać. Sugestia, że „nieformalne, ugruntowane tradycją zasady” były zacne – także wydaje się delikatnym uproszczeniem.

czytaj dalej »

Watykan. Premiera filmu Świadectwo 6 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Oct15


(konferencja prasowa w “La Stampa” w Watykanie. Michael York, Przemysław Häuser, kard. Stanisław Dziwisz, Federico Lombardi SJ. Fot. JHP)

Uroczysta premiera filmu „Świadectwo” na podstawie książki (pod tym samym tytułem) – rozmowy Gian Franco Svidercoschi z kardynałem Stanisławem Dziwiszem o Janie Pawle II – odbędzie się 16 października w Auli Pawła VI w Watykanie.

O filmie w sali „La Stampa” przy Placu Świętego Piotra w Rzymie opowiadali twórcy filmu i kard. Dziwisz. Konferencję prowadził Federico Lombardi SJ, rzecznik Stolicy Apostolskiej.

- Nie pozwoliłbym sobie na taki tytuł, jaki książce nadał włoski wydawca („Una Vita con Karol” – JHP) – mówił kard. Dziwisz. Z Janem Pawłem II łączył mnie taki związek, jak ojca z synem. Nie mówiłbym do niego na „ty”.

Czy były osobisty sekretarz Jana Pawła II czuje się teraz osamotniony? – On nas przygotował na swoje odejście – mówi kardynał o papieżu Wojtyle. – Nie czuję się sam. Niech nasz obecny związek pozostanie tajemnicą, ale modlę się do niego i proszę na przykład o dobrą pogodę. Pomaga. I bardzo wiele osób prosi dziś o modlitwę o wstawiennictwo Sługi Bożego Jana Pawła II.

Włoskim watykanistom brakuje nie tylko Jana Pawła II, ale i jego sekretarza. – Dalej wszyscy pytamy: Gdzie jest kardynał Dziwisz?! – mówił jeden z nich.

Kard. Dziwisz jeszcze przed premierą „Świadectwa” zapowiedział jego kontynuację – po wyniesieniu Jana Pawła II na ołtarze. – Mam nadzieję, że dożyjemy, że będziemy mieli nowego świętego w Krakowie – dodał. Zwracał uwagę na znaczenie filmu jako środka masowego przekazu. A o ekranizacji swojej książki powiedział: – To świadectwo świętości.

Kard. Dziwisz: Ojciec Święty zawsze starał się oglądać filmy

czytaj dalej »

XXVIII niedziela zwykła: Wszystko jest gotowe 0 Autor: Wacław Oszajca SJ

Oct12

(Iz 25,6-10a; Flp 4,12-14.19-20; Mt 22,1-14)

Znowu wraca do nas prorok Izajasz. Tym razem ze słowem pocieszenia. Trudnego pocieszenia, bo mającego się spełnić dopiero w przyszłości i to bliżej nieokreślonej. Izrael odzyska wolność, to znaczy, chciałoby się powiedzieć, że Bóg znowu zacznie uprawiać swoją winnicę. Tyle tylko, że Izrael nie jest bezwolnym, bezmyślnym stworzeniem, martwym przedmiotem czy też rośliną albo zwierzęciem. Izraelici są przecież wolnymi dziećmi Boga, rozumnymi, decydującymi o sobie i o innych, a zatem odpowiedzialnymi za swój los. Jeśli tak, to trzeba powiedzieć, że to nie Bóg ich opuścił, ale oni opuścili Boga, a co za tym idzie, to nie Bóg ma się przepraszać z nimi, tylko oni z Bogiem. Nie Pan Bóg ma wracać do swojego ludu, ale tenże lud ma wrócić do swojego Boga.

Taka pokusa przerzucania na Pana Boga odpowiedzialności za naszą dolę i niedolę czyha na każdego religijnego człowieka, chrześcijan nie wyłączając. Łatwiej jest człowiekowi prosić Boga, by przestał się gniewać, niż samemu przestać gniewać się na Niego. Owszem, my ludzie, przeżywamy Boga po swojemu, po ludzku, ale to nie zwalnia nas od ciągłego przypominania sobie i innym, że może się zdarzyć i tak, iż stworzymy sobie Boga na nasz wzór i podobieństwo. Taki Bóg będzie nawet nosił imię Trójcy, Ojca, Syna i Ducha, ale będzie na naszą miarę. Tymczasem to my mamy być na Jego miarę.

Tą ucztą, którą Bóg dla nas nie tyle przygotował, ile wciąż przygotowuje wspólnie ze wszystkimi, którzy razem z Nim stwarzają i zbawiają, jest cały Wszechświat. Tutaj jest nasz dom, stąd pochodzimy i tu zostaniemy. Życie jest przecież ucztą.

* * *

O takim pierwszeństwie Boga przypomina każda msza. Przychodzimy przecież do kościoła na gotowe. Wszystko jest już przygotowane. To wszystko jest najlepszym dowodem na uprzedzającą nas zawsze i wszędzie dobroć Boga. Warto więc uważnie przyglądać się synodowi biskupów w Rzymie poświęconemu Biblii. Zwłaszcza krytycznym uwagom co do znajomości Biblii nie tylko przez świeckich ale i przez duchownych chrześcijan.

Kazania nieksięży (3): Kazanie na Górze 1 Autor: Gościnnie

Oct10

Autorka: Jadwiga Glińska. Aby ocenić konkursowe kazanie, wybierz od jednej do pięciu gwiazdek poniżej tego wpisu. Przeczytaj o konkursie | Zobacz wszystkie kazania

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi [Mt 5 :1]

Kazanie na Górze

Osiem Błogosławieństw to Ikona Chrystusa. Jeżeli chcemy być naprawdę szczęśliwi powinniśmy Go naśladować. Nie jest to łatwe ale kto nam zagwarantował że osiągniecie prawdziwego szczęścia będzie łatwe? Temat wymaga głębszej refleksji, nie można więc omówić Kazania na górze na jednym spotkaniu. Podzielę się dziś z wami moimi przemyśleniami na temat BŁOGOSŁAWIEŃSTWA TYCH, KTÓRZY WPROWADZAJĄ POKÓJ.

Zacznę od mojej przypowieści „O trzech takich którzy postanowili być szczęśliwi”.

Było trzech przyjaciół, którzy zdecydowali się podążać drogą do pełnego szczęścia. Pierwszy postanowił jednać zwaśnionych, aby zostać błogosławionym wprowadzającym pokój. Drugi chciał opiekować się chorymi i przynosić im ulgę w cierpieniu. Trzeci zdecydował, że pójdzie na pustynię by żyć tam w pokoju.

Pierwszy zmagał się z ludzkimi sporami ale oczywiście nie mógł ich wszystkich rozwiązać. Poszedł więc zniechęcony do tego, który pomagał chorym, ale on także nie mógł wypełnić przykazania. Udali się więc do trzeciego i spytali „A ty czego dokonałeś”? Ów milczał chwilę, potem nalał wody do naczynia i rzekł” Spójrzcie na wodę”. Obraz był zmącony. Kiedy jednak woda znieruchomiała, zobaczyli swoje twarze jakby odbite w lustrze. Wtedy powiedział im ”W ten sposób człowiek żyjący w niepokoju wśród ludzi, nie widzi własnych wad z powodu rozproszenia. Jeżeli jednak zazna spokoju, potrafi je dostrzec, wyciszyć i zostać przekazicielem pokoju.”

czytaj dalej »

Jaką przyszłość ma chrześcijaństwo? 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Oct9

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com