Groby 0
Po raz trzeci nie tam, gdzie powinno sie być tego dnia… Nie tam, gdzie chciałoby się być. Bez zabiegania między cmentarzami w Marysinie, na Brudnie, na Powązkach; bez wizyty na zakwieconym, prawie jak ogród cmentarzu w Otwocku.
Jedyne święto, którego na prawdę nie da się przenieść za morze. Można samemu zrobić bożonarodzeniowe potrawy, zaprosić przyjaciół i zagłuszać w ten sposób brak bliskich wokół. Zadzwonić. Tu jednak niewiele da sie poradzić. Skąd wziać dziesiejszą wieczorną łunę nad Powązkami, zapach liści, rodzinne spacery do grobów zmarłych bliskich, rozmowy i spotkania w ich trakcie, wyprawę w Aleję Zasłużonych, na kwatery powstańców, wreszcie na miejsce straceń, dwie ulice od domu…
Nawiedzamy groby tutaj. Jak zawsze o 14 na katolickim cmentarzu na Górze Syjon, gdzie leżą m.in. żołnierze Andersa. Leżą i tu, i w Ramla i w Gazie. Zatem schodzimy sie pomodlić sie na ich grobach, ale chyba też, aby tak jak w Polsce, być w tym dniu na cmentarzu.
Ciekawe, że tak tego brakuje. Mnie brakuje bardzo.
Ale ide jutro rano, w Dzień Zaduszny, zaszyc sie w jakims cichym kącie Bazyliki Grobu i nacieszyć tym, że grob jest pusty…




Komentarze przez RSS
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy dla tego wpisu