Kazania nieksięży: rozstrzygnięcie konkursu 22
Kazanie i homilia
Tych dwóch terminów najczęściej używamy zamiennie. Tymczasem nie są one synonimami. Różnią się, i to bardzo. Najpierw czasem trwania. Ogólnie przyjmuje się, że homilia nie powinna przekraczać 15 min. Kazanie, np. rekolekcyjne, odpustowe czy z okazji poświęcenia kościoła, nie powinno trwać dłużej niż 25 do 30 min. Chodzi o to, by liturgia słowa nie zdominowała mszy, jako że ma ona swój harmonijny rytm.
Homilia różni się od kazania również podejściem do tematu. Temat homilii narzucają czytania mszalne, które są tak dobrane, by stanowić tematyczną całość. Natomiast temat kazania ustala sam kaznodzieja. On też dobiera do obranego tematu czytania. Inaczej mówi się kazanie podczas zaślubin, a inaczej na dożynkach.
W zasadzie homilia i kazanie powinno składać się z trzech części czy też trzech nurtów. Pierwszy – to treści czerpane z Biblii i Tradycji, jeśli przez tradycję rozumieć sobory, wypowiedzi papieży, dzieła teologów i mistyków, jak też księgi liturgiczne i samą liturgię. Dlatego kaznodzieja ma obowiązek nieustannie poznawać te dwa źródła. Drugi nurt to wiedza o otaczającym nas świecie, znajomość współczesnej kultury, ale też podstawowe rozeznanie w polityce i ekonomii. Tej wiedzy dostarcza kaznodziei lektura i środki społecznego komunikowania. Dopiero zestawienie tych dwu przesłanek i wyprowadzenie wniosku tworzy homilię czy kazanie. A zatem schemat ten wyglądałby tak: Biblia, Tradycja, liturgia + doświadczenie życiowe = wniosek i dopiero wtedy mamy do czynienia ze słowem Bożym. Jeśli któregoś z tych nurtów zabraknie, mamy jedynie streszczanie własnymi słowami Biblii, nachalne moralizatorstwo czy też niby wykład uniwersytecki, albo lekcje religii.
Myśląc zwłaszcza o homilii, ale i o kazaniu również, trzeba pamiętać, że te formy głoszenia Słowa odnoszą się wyłącznie do wierzących. Zupełnie inaczej trzeba podejść do homilii obrzędowej, głoszonej np. na pogrzebie, gdy słuchaczami będą również niewierzący oraz chrześcijanie innych wyznań i religii. Ale to już inna kwestia.
*
Oceniając nadesłane propozycje kazań, muszę stwierdzić, że żadna z nich nie spełniała powyższych wymogów. Najwyżej oceniłem pracę Pani Ewy Ryniewicz i choć ta propozycja również nie spełnia do końca kryteriów, to jednak można by ją potraktować jako egzortę, czyli religijne przemówienie wygłaszane poza mszą i do określonej grupy osób.
Poza propozycją E. Ryniewicz do finału zakwalifikowały się prace Anety Klimczak, Marka Krzysztofika, Emilii Kusyk, Marcina Łukasza Makowskiego i Kamilko Porandojin.





Gratuluję!!! Pani Ewa otrzymuje od nas iPoda i roczną prenumeratę Przeglądu Powszechnego:) Jednocześnie zajmuje pierwsze miejsce w rankingu publiczności – z największą liczbą głosów i przyznanych punktów:)
szkoda, że w/w kryteria (liturgia+doświadczenie życiowe=wnioski) dla pracy konkursowej nie zostały podane w regulaminie (5 tys. znaków + liturgia)… myślę, że dlatego żadna z prac nie zadowoliła oceniających… czyżby regulamin nie był konsultowany z Szanownym Jury? Też rozróżnienie homilii i kazania jest może oczywiste dla księży, a regulamin był adresowany do księży… no cóż, czuję się głęboko rozczarowana :(( “niezakwalifikowana” uczestniczka konkursu
chciałam napisać: “a regulamin był adresowany do nie-księży”… przepraszam za ta pomyłkę…
zgadzam się z iwoną chociaż byłam tylko obserwatorką konkursu. Niezbyt jasno podane zasady, poza tym można było zaznaczyć w regulaminie że można wybrać sobie adresata kazania. Pozdrawiam
Wszystkie kazania zostały zakwalifikowane, nie ma prac odrzuconych. A wygrała po prostu najlepsza.
hmhm…miałam na myśli “niezakwalifikowana do finału”…, co mnie zdziwiło, wszak moja praca jest najbardziej zakorzeniona w zaproponowanych w regulaminie tekstach liturgicznych (jest też chrystocentryczna)… no, ale skoro Jury napisało, cytuję: “… temat kazania ustala sam kaznodzieja. On też dobiera do obranego tematu czytania”, to czegoś nie rozumiem… ktoś tu się pomylił… czy na pewno ja?
Rzeczywiście, staszenie niedopracowany ten konkurs – zgadzam się z iwoną…
Szkoda, że Jury nie poświęciło czasu na mertoryczne omówienie kazań (tzn. na wskazanie co sie podobało, a co nie bardzo). Zaważyła zgodność z formą…a czy rzeczywiście o to chodzi w gloszeniu Słowa…? Miało byc oryginalnie i odkrywczo, a wyszło na to, ze ceniony jest schemat.
Jestem głęboko rozczrowana ojcami jezuitami i BP.
Pozdrawiam.
PS Dodam jeszcze, że nie brała udziału w konkursie, aczkolwiek bacznie go obserwowałam.
To sprawa indywidualna, ale ja cenię sobie najbardziej te homilie, które łączą w sobie piękno przekazu z odkrywaniem sensu Pisma Świętego. Kiedy są przeżyte a nie tylko wyrecytowane przez kaznodzieję i kiedy chce mi się w czasie słuchania zawołać “eureka”. Przykład: ks. Jan Twardowski.
Myślę, że konkurs był OK, ale jury mogłoby nas oświecić i podać głębsze uzasadnienie swojej oceny.
Kiedy zobaczyłam zupełnie przypadkowo ogłoszenie o konkursie, pomyślałam – świetny pomysł! Często słuchając różnego rodzaju kazań i homilii zastanawiałam się co ja powiedziałabym ludziom na miejscu danego księdza, lub co chciałabym usłyszeć.Pomysł na konkurs był świetny ale według mnie okazał się niewypałem za który BP powinien się wstydzić.
Po pierwsze: “lekki” poślizg z ogłoszeniem wyników. OK. zdarza się ale nie powinno to mieć miejsca, zwłaszcza że werdykt zdradza pewne cechy “pisania na kolanie” – w pośpiechu i na odwal. Przewodniczący Jury sprawia tym tekstem wrażenie że nie przeczytał nawet regulaminu, a prace – skoro nie omówił konkretnych błędów (przynajmniej kilku)ledwie przejrzał.
I jeszcze jedno: z regulaminu wynikało, że jedna osoba ma być zwycięzcą ale planowane są także I i II miejsce (również nagradzane). Tymczasem mowa jest o jakiś finalistach – więcej niż dwóch, nie bardzo rozumiem co to za rodzaj wyróżnienia i z czym ma się niby wiązać.
Podsumowując: pomysł na konkurs był rewelacyjny ale wyszedł niewypał…
Zgadzam się!
Ja tez jestem gleboko rozczarowana.
Dziwi mnie Wasze święte rozczarowanie. Zasady konkursu były bardzo jasne. Zgłoszone prace można było dowolnie oceniać w komentarzach – mało kto korzystał z tej okazji. Tak się złożyło, że praca, która została najwyżej oceniona przez Was (dostała Wasze punkty) – zyskała także uznanie jury. Ojciec Wacław przy okazji napisał krótko o kazaniach w ogóle, ale nie oznaczało to wprowadzenia jakichkolwiek nowych kryteriów oceniania (ustalanych – gdyby ktoś miał wątpliwości – wspólnie z o. WO). Być może więc było to niepotrzebne. Ja gratuluję Ewie, która napisała najlepszy tekst. Nie dziwię się jej wygranej.
Strasznie dużo w tych wpisach emocji, aż strach pomyśleć, co by było, gdyby chodziło o Nobla:-) A poważnie – normy gatunku i rozróżnienie homilii od kazania to wiedza ogólnie dostępna w słownikach (jeżeli ktoś takiego nie posiada, można zajrzeć do Wikipedii). Nie rozumiem więc, dlaczego taka informacja powinna znajdować się w regulaminie. Jeżeli ktoś ogłasza konkurs np. na sonet, to nie podaje definicji gatunku.
Dziwią mnie stwierdzenia rodzaju “Jestem głęboko rozczrowana ojcami jezuitami”, bo powód chyba nie jest wart takiej oceny, biorąc pod uwagę parę wieków dorobku Zakonu…
Z całego serca gratuluję Pani Ewie
Chcialbym sie zapytac, co dzieje sie z osobami, ktore “zakwalifikowaly sie do finalu”. W regulaminie byla mowa o prenumeracie PP, ewentualnie publikacji na lamach tegoz. Czy w zwiazku z tym, cos uleglo zmienia i prenumeraty nie ma?
Pozdrawiam
- chyba powinnam się odezwać, ale naprawdę nie bardzo wiem co powinnam powiedzieć. Bardzo się cieszę, że moje kazanie zostało dostrzeżone, i że tyle osób skupiło na nim swoją uwagę. Bo w gruncie rzeczy wszystko w życiu- a szczególnie wtedy, gdy wystawiamy się na publiczny osąd- wszystko właściwie sprowadza się do tego, aby zatrzymać czyjąś uwagę; Tak, najistotniejsze są te momenty, gdy ktoś nas słucha, albo przynajmniej na nas patrzy. Albo inaczej- istotne jest to, z kim marnujemy swój czas. Dziękuję wszystkim tym, którzy poświęcili mi chwilę uwagi i trochę czasu. Szczególnie dziękuję Ojcu Wacławowi, bo UWAGA i CZAS Jezuity, mają dla mnie znaczenie wyjątkowe. Que je suis heureux!
Przytakuję osobom, które mówią – dobry pomysł, ale nie wyszło, z różnych względów.
Moje zastrzeżenie do regulaminu i ogólnej koncepcji konkursu – kazanie powinno było być oceniane jedynie przez czytelników. Choć homilia potrafi wzbudzać podobne emocje co kobieta niezwykłej urody, to jednak o konkursie piękności z jury w roli głównej nie może być, w przypadku kazań, mowy. Kazanie jest z założenia kierowane do wiernych, a nie do specjalistów spełniających kryteria wąskiego gremium zdolnego do właściwej oceny.
Oczywiście gratuluję pani Ewie. :)
Ja mam przeciwne zdanie do większości- w organizacji konkursu i janości regulaminu nie widze żadnych uchybień (jedynie nie rozwiązana została sprawa nagród poza nagrodą główną)
Natomiast sam pomysł niezbyt mi się podobał. Kazanie kojarzy mi się z formą mówioną, dlatego dużo lepszym pomysłem byłoby nagrywanie kazań, a nie ich pisanie. Napisanych dobrych kazań jest tysiące, tych wypowiadanych trudno spotkać jakieś nadające się do słuchania- więc konkurs mógł być ciekawszy.
Gratuluję Ewie serdecznie! Kazanie, które napisała bardzo mi się podobało, tym badziej więc gratuluję. Chyba cierpimy na brak pokory. Moje kazanie nie zakwalifikowało się do finału, ale nie mam nikomu tego za złe. Poddałam się ocenie jury i przyjęłam ich ocenę. Jestem wdzięczna za ocenienie tego, co napisałam.
Droga Iwono C.!
Co ma piernik do wiatraka? Jeżeli Ci którzy pisali wyżej według Ciebie nie mają pokory to Ty chyba nie wiesz co to słowo oznacza! Dyskusja nie jest strzelaniem focha dotyczącym tego kto wygrał tylko konkursu ogólnie. A gdyby nawet tak było to pokora nie polega na tym że spuszcza się głowę i przyjmuje wynik bez słowa jeżeli ma się inne zdanie tylko można je wypowiedzieć.
Cieszę się ,ze tez moglam przeczytac to,co napisala Ewa .Poczulam to calą sobą i w tym tkwi tajemnica dobrych kazan i docierania z trudnymi sprawami do ludzi. Nie dziwi mnie ,ze Jej kazanie uznane zostalo za najlepsze. Pozdrawiam Ewę i z calego serca gratuluję
Literacko bardzo piękne, świetnie się czyta, też dałam mu piątkę i gratuluję, ale dla równowagi po głębszym zastanowieniu powiem, co mi się w zwycięskim kazaniu nie podobało:
A więc przed wszystkim główna idea, czyli przeciwstawienie serca umysłowi a co za tym idzie rozumienie miłości jako – li tylko – uczucia. Bardziej pasuje mi pascalowskie rozumienie serca jako całości człowieka a nie tylko jako źródła uczuć. Wówczas religijność nie wyklucza myślenia i angażuje również umysł. Gdyby tak nie było, byłoby dość ponuro. Przytaczana Edyta Stein jest tego najlepszym przykładem. Również wiara Matki Teresy, jak wynika z jej wydanych niedawno Prywatnych Pism, była daleka od uczucia. Wiara to nie egzaltacja a tak trochę zdaje się wynikać z tonu tego kazania (na moje ucho).
Poza tym, cytat z portugalskiego poety jest parafrazą Williama Blake’a “gdyby słońce i gwiazdy zaczęły wątpić, to przestałyby świecić”, więc nie jest tak oryginalny jak mogłoby się wydawać.
Witam,
dostalem maila z prosba o podanie adresu w celu dostarczenia prenumeraty, ale znowu jest podobny problem jak przy wysylaniu kazania. Nie sposob wyslac maila, bo zawsze wraca do nadawcy. Czy mozna cos z tym zrobic?
redakcja@blogpowszechny.pl powinno działać, bo prowadzimy korespondencję z innymi osobami, skontaktuję się z Panem inaczej:)