I niedziela Adwentu (30 XI): Czuwajcie 0
(Iz 63,16b-17.19b; 64, 3-7; 1 Kor 1,3-9; Mk 13,33-37)
Czuwajcie to nie znaczy stójcie w miejscu, nie ruszajcie się i umierajcie ze strachu, bo co to będzie, jak Pan Domu wróci? Przecież ten Pan już wrócił! Co prawda zrobiliśmy wszystko, by się Go pozbyć, o czym świadczy Jego śmierć na krzyżu, ale On, jakby o tej wyrządzonej Mu krzywdzie zapomniał. Zmartwychwstał, a to znaczy, że jest i nie ma zamiaru nigdzie i nigdy odchodzić. Dzień w dzień słyszymy Jego mowę, widzimy Go w Jego Ciele i Krwi, a więc słyszymy i widzimy Go na nasz ludzki sposób. Mało tego, jak się dobrze wpatrzeć i wsłuchać w to, co mówią ludzie, choćby w to, co przekazują nam środki społecznego komunikowania, to i tam można, a nawet należy, jeśli jest się chrześcijaninem, dopatrzeć się i dosłyszeć głosu Pana Domu.
Pan Domu, o którym mówi Ewangelia Marka, swoich domowników, czyli nas, traktuje z miłością. Nie wyręcza nas, nie jest nadopiekuńczy, nie pozbawia nas rozumu, wolnej woli, serca. Przeciwnie, powołuje do współpracy z Nim nad nieustanną przebudową Domu, czyli już nie tylko Ziemi, ale i Wszechświata i to w dosłownym znaczeniu, jako że nasi naukowcy współpracują z badaczami Kosmosu.
Czuwać, znaczy działać. Zarówno strzec Domu, ale też Dom rozbudowywać, by dla każdego starczyło w nim miejsca. Pan Domu nakazuje odźwiernemu, a więc portierowi, by jego czuwanie wyrażało się w gotowości na przyjęcie każdego, kto do Domu zapuka, bo już z założenia, a więc z Ewangelii, wiemy, że Pan najczęściej przychodzi w sposób zwyczajny, powszedni, ziemski.
* * *
Adwent to czas oczekiwania na przyjście Pana, tak najczęściej mówimy o tym okresie roku liturgicznego. Rzeczywiście, Pan nie dokończył jeszcze swojej roboty, nie przestał budować Domu, jest na co czekać. Z tego jednak nie wynika, że możemy stać z założonymi rękoma i tylko się modlić, czyli odmawiać formułki i odprawiać nabożeństwa. Konstytucja o liturgii mówi, że życie chrześcijańskie nie ogranicza się do liturgii. Owszem, liturgia jest jego źródłem i szczytem, ale samo życie dzieje się również, a może przede wszystkim, poza kościołem i poza pacierzem. Jeśli liturgia jest źródłem i zarazem oceanem, z którego życie wypływa i do którego wraca, to samo życie jest rzeką, która przemienia okolice, przez które przepływa.




Komentarze przez RSS
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy dla tego wpisu