Artykuł

  • 02.12.2008
  • 10:28 AM
  • Dariusz Kowalczyk SJ

Adwent: oczekiwanie na paruzję 4

Dec2

W „Ogólnych Normach Roku liturgicznego i Kalendarza” czytamy: „Okres Adwentu ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez którą wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów. Z obu tych względów Adwent jest okresem pobożnego i radosnego oczekiwania” (nr 39). Zastanówmy się nad tym drugim znaczeniem okresu Adwentu, tym bardziej że nie tylko w Adwencie, ale w każdej Mszy św. wypowiadamy takie oto słowa: „Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”. Cóż właściwie oznacza owo oczekiwanie na powtórne przyjście Boga, zwane paruzją (gr. obecność, przyjście, pojawienie się)?

            W Liście św. Pawła do Tesaloniczan znajdujemy dosyć tajemniczy tekst: „Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem” (1 Tes 4,16-17). Stąd niektórzy pytają, czy rzeczywiście czasy ostateczne będą polegały na ocaleniu zbawionych poprzez porwanie ich do góry spośród walącego się świata. Trzeba odpowiedzieć, że tego rodzaju obrazy są alegoryczne i nie można rozumieć ich dosłownie. Ważne jest tutaj to, że – jak mówi Paweł Apostoł – „ zawsze będziemy z Panem”. Istotą powtórnego przyjścia Pana nie są jakieś katastrofy, ale osobowa bliskość. „Dzień Pana” – bo tak Nowy Testament nazywa czas powtórnego przyjścia Chrystusa (np. 1 Kor 1,8) – to czas nie gniewu i srogiego sądu, ale pełnego objawienia się chwały miłosiernego Boga.

            Pierwsi chrześcijanie nie tylko nie bali się „końca świata”, ale oczekiwali nań z niecierpliwością. W Liście św. Jakuba znajdujemy takie oto słowa: „Bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie” (5,8). Niektórzy ulegali nawet mniemaniu, że skoro niebawem Chrystus powróci, to nie warto się zajmować rzeczami doczesnymi. Stąd wyrzut św. Pawła: „ Słyszymy, że niektórzy wśród Was [...] wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi” (2 Tes 3,11). Nie trzeba więc ulegać egzaltowanym przepowiedniom końca świata, co dziś można na przykład zaobserwować u Świadków Jehowy; świadomość, że „dzień Pański” kiedyś nastąpi powinien być raczej zachętą do czuwania, czyli – jak to powiedział Jan Paweł II – do bycia człowiekiem sumienia. Kluczowym tekstem jest w omawianej przez nas kwestii 24 rozdział ewangelii Mateusza, w której sam Jezus odpowiada na pytanie uczniów: „Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?” (24,3). Chrystus mówi m.in.: „O dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec. [...] Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (24,36.42). Czuwać mamy z bojaźnią Bożą w sercu, ale to nie znaczy, że przepełnieni strachem i lękiem; wręcz przeciwnie, przecież Bóg, który nadchodzi jest Bogiem, który objawił nam swoją bezwarunkową miłość na Krzyżu.

            Na Zachodzie „dzień ostateczny” widziano przede wszystkim w perspektywie ostatecznego sądu, w którym każdy z osobna zostanie osądzona za swoje złe i dobre czyny. Widać to chociażby na obrazach z motywem wagi decydującej o zbawieniu lub potępieniu. Natomiast chrześcijaństwo wschodnie bardziej podkreślało aspekt zbiorowego dopełnienia, w którym Bóg będzie „wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15,28). Obrazy zachodnie budziły lęk i trwogę, a szatana pokazywały jako złego mocarza walczącego z Bogiem o dusze śmiertelników prawie jak równy z równym. Wschodnie ikony natomiast ukazywały – i słusznie – małość zła (szatan jako żałosny pies) i wszechogarniające zwycięstwo dobra. Dziś koncentrujemy się raczej na Bożym miłosierdziu, niż na zatrwożonym myśleniu o ostatecznym rezultacie Boskiej odpłaty.

            Niektórzy współcześni teolodzy zamiast o drugim (powtórnym) przyjściu Chrystusa, wolą mówić o wypełnieniu się dziejów ludzkości i świata. Wszak Bóg w Jezusie Chrystusie już opowiedział się nieodwołalnie po stronie człowieka. To, co nazywamy paruzją jest jedynie ostatecznym następstwem, niejako końcowym skutkiem wydarzenia wcielenia, śmierci i zmartwychwstania. Chrystus już do nas przyszedł i nie pozostawił nas sierotami. A zatem można by powiedzieć, że to nie tyle Chrystus przyjdzie ponownie do świata (bo On już przyszedł), ale to świat ostatecznie przyjdzie do Boga. Owo przyjście nie musi oznaczać jakiegoś zniszczenia obecnego świata, ale wręcz przeciwnie, pełną realizację tkwiących w nim możliwości. „A śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły” – zapowiada Apokalipsa 21,4. Rodzi się tutaj pytanie o związek pomiędzy rozwojem cywilizacyjnym (również technicznym) a zbliżaniem się paruzji. Czy „świeckie” sukcesy ludzkości są jakoś wpisane w historię zbawienia, czy też – odwrotnie – mają znikome znaczenie z tego punktu widzenia? Myślę, że skoro Bóg stał się człowiekiem i wszedł tym samym we wszystko, co ludzkie, to każde ludzkie osiągnięcie ma znaczenie w perspektywie powtórnego przyjścia Pana. Co więcej, ta perspektywa nie tylko nie pomniejsza tych osiągnięć, ale je uwypukla. Nie zmienia to oczywiście prawdy o prymacie ducha nad materią, miłości nad użytecznością. Nadchodzący Bóg jest przecież miłością, a nie jedynie wielkim zegarmistrzem świata.

Komentarze przez RSS

4 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Mikrob says:

    Może to dziwne, a może i nie, ale zdecydowanie bardziej wolę, gdy ks. Dariusz Kowalczyk pisze na tematy teologiczne, niż gdy pisze o Palikocie, Rydzyku, działkach jezuitów czy seksie… Czasem wręcz się zastanawiam, czy nie ma dwóch ks. Dariuszów Kowalczyków: teologa głoszącego wiarę pogodną i ufną i prowincjała jezuitów Kościół widzącego jako oblężoną twierdzę. Mam nadzieję, że ten drugi nie zwycięży nad pierwszym. Bo byłaby to niemała szkoda dla Kościoła w Polsce, w którym nie brakuje teologów lęku, za to teologów wiary pogodnej jak na lekarstwo.

  2. Małgorzata says:

    Przypominam sobie, że o. Dariusz pisał na początku roku, że brak mu czasu na pisanie do bloga o poważniejszych sprawach. Cieszę się, że taki czas znalazł i dziękuję.

  3. Dariusz Kowalczyk SJ says:

    Dzięki za miłe uwagi. Tyle że ja zawsze piszę o poważnych sprawach. Adwentowe oczekiwanie na Jezusa to oczywiście sprawa najpoważniejsza. Jednak nie powiedziałbym, że wieloletnie, zniweczone złą wolą i głupotą, wysiłki uzyskania rekompensaty za ukradzioną własność zakonu to coś niepoważnego. Byłem dość rozczarowany, że na tym forum mało kto mnie wsparł w tej dość oczywistej sprawie.
    A co do zauważonej mej dwoistości, to przecież Jezus też raz mówił “przyjdźcie do Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem”, a innym razem wyrzucił kupców ze światyni albo nazwał kogoś “grobami pobielanymi”. Wskazanie na działania wrogów Kościoła (bo tacy – niestety – istnieją) wcale nie musi od razu zdradzać syndromu oblężonej twierdzy. A może jest tak, że ów syndrom mają ci, co od początku lat 90-tych straszyli nas widmem klerofaszyzmu i państwa wyznaniowego. Syndrom okrążonych przez hordy Rydzyka…

  4. Mikrob says:

    A ja mam, pewnie takie niezbyt realne, marzenie, że kiedyś zdarzy się tak, że na “Blogu Powszechnym” albo gdzie indziej będzie miejsce, w który kilku czy kilkunastu teologów będzie pisało o teologii dla ludzi, którzy teologami nie są. Tak jak w powyższym wpisie ks. Dariusz Kowalczyk. Że może od czasu do czasu między tymi teologami rozgorzeje jakaś dyskusja, że jakiś czytelnik czegoś będzie chciał się dowiedzieć, że z czymś nie będzie się zgadzał. Tyle że jak dotąd tematy dotyczące Rydzyka, Palikota i seksu o wiele bardziej rozpalają umysły niż tematy teologiczne, co widać chociażby po liczbie komentarzy pod jednymi i drugimi. Nic więc dziwnego, że i teologów te pierwsze mogą bardziej pociągać…

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com