Artykuł

Skromnego gościa mieliśmy 2

Dec14

Podobno po owocach mamy poznawać wartość tego czy owego. Skoro tak, to jeśli potraktuję postać Dalajlamy jako owoc duchowości buddyjskiej, muszę przyznać, ze owa duchowość jest dobra. Podoba mi się i przemawia do mnie przede wszystkim dlatego, że nie pozbawiła swego przywódcy poczucia, że jest zwykłym człowiekiem. Ostatnia wizyta Dalajlamy w Polsce stanowiła dla mnie okazję do dokonania raczej smutnych porównań jego zachowania z zachowaniem rodzimych „wielkich” (z pewnymi chwalebnymi wyjątkami, inaczej byłoby to zbyt smutne).

Zachodzę w głowę, jak to się dzieje, że Dalajlama – choć ważny, przyjmowany przez największych tego świata, otaczany podziwem i szacunkiem – nic sobie nie robi ze swojej ważności i zachowuje się tak, jakby go ona nie dotyczyła? Jak to się dzieje, że nigdy nie identyfikuje się z tytułami, które mu się nadaje, że pozostaje prosty i bezpośredni, a zaszczyty spływają po nim jak woda po gęsich piórach – wydaje się impregnowany na zarozumiałość? Nie kreuje się ani na króla ani na męczennika, mówi o sobie, że jest człowiekiem, który przypadkowo urodził się w Tybecie i postanowił zostać buddyjskim mnichem. Jego mowa i życie świadczące o tym, że chce służyć innym całym sobą, są pozbawione nadętego patosu, są tak naturalne jak oddychanie i nie mają w sobie nic ani z celebry ani z tragizmu. Analogiczna sytuacja na zachodzie wydaje się prawie nieosiągalna. Oczywiście spotyka się pięknych ludzi i w naszym kręgu kulturowym; takich, którzy świecą jak prawdziwe brylanty, ponieważ czuje się, że są zarazem mądrzy, dobrzy i skromni. Słyszałam od nich równie mądre i proste słowa jak te, które wypowiada Dalajlama, ale u nas cechą wspólną dla tych osób jest ich anonimowość i niepozorność. Spotyka się ich  skrytych gdzieś w tylnym rzędzie pośród wielu innych. Tylko uśmiech i ciepło, które z nich promieniuje pozwala ich rozpoznać. Natomiast dzieje się natychmiast coś zatrważającego z tymi, których wyciągnięto z anonimowości. Nagły przypływ władzy i sławy uderza im do głowy, ich ego rozdyma się, więc nie minie chwila a każą się podziwiać. Zaczynają wierzyć w swoją wyjątkowość, w swoją „lepszość”, w czym wspomaga ich świta pochlebców i adoratorów, która prędzej czy później robi z nich nieznośnych pyszałków, a z reszty – ogłupiałych gapiów. Jak się przed tym uchronił Dalajlama?

W kontekście tego, co się u nas zwykle dzieje, uderzyło mnie raz jeszcze, jak bardzo ten rodzaj osobowości, który prezentuje Dalajlama i taki sposób bycia, przyciąga nas, współczesnych mieszkańców zachodu, i jak wielki stanowi kontrast z tym, z czym mamy na co dzień do czynienia. Jak wiele go dzieli od różnych  celebrities, których główną zasługą i osiągnięciem jest często tylko to, że jest o nich głośno. Kiedy się go widziało i słuchało nasuwał się wniosek, że faktycznie walka o pozycję wśród innych i o władzę nad innymi, stanowiąca podstawowy „wypełniacz” życia w naszej kulturze, nie jest aż tak istotna, jak to się próbuje nam wmówić. Że w istocie jest ona pułapką, z której trudno się wydostać, żeby autentycznie żyć ceniąc sobie wszystko, co się pojawia, a zwłaszcza ceniąc pojawianie się innego człowieka. I że dopiero wtedy można zacząć okazywać bezinteresowną życzliwość innemu człowiekowi, gdy zaczyna się mieć za nic swoje miejsce w hierarchii.

Wizyta Dalajlamy prowokuje do poszukiwania odpowiedzi na kilka zasadniczych pytań takich jak te oto: Co czyni Dalajlamę odpornym na pokusę osiągania niezdrowej satysfakcji z własnej pozycji i władzy? Dlaczego w naszym kręgu ludzie stawiani na piedestale nie są na tę pokusę tak dobrze jak on uodpornieni? Czym jest wobec tego to „coś”, czego ewidentnie brakuje naszej edukacji i  naszej duchowości, albo przynajmniej sposobom ich przekazywania? Jak owe braki zniwelować? Jakoś nie mam wątpliwości, że odpowiedzi na te pytania są dla naszej cywilizacji ważniejsze niż problem globalnego ocieplenia i emisji dwutlenku węgla.

Komentarze przez RSS

2 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Bogdan K says:

    Sądzę ,że odpowiedz jest zawarta w stwierdzeniu Dalajlamy, należy osiągnąć spokój wewnętrzny.
    Jak to zrobić to już dłuższy temat ale znany i możliwy do osiągnięcia.
    B.K.

  2. Małgorzata says:

    @ Bogdan
    A ja właśnie z żalem o tym, że od Dalajlamy można usłyszeć o spokoju wewnętrznym i uwierzyć, ze jest osiągalny, a inne,rodzime źródła za mało o tym mówią, albo tak, że to mówienie nie trafia do przekonania.
    Pozdrawiam przedświątecznie.:-)

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com