Inna relacja ze spotkania 8
To nie była rozmowa o seksie. Tematem było ciało, a seks przy okazji. I dlatego, że temat był zbyt słabo sprecyzowany, rozmowa była mdła: o wszystkim i o niczym. Było trochę o odchudzaniu, o niezgodzie na starzenie się, o dyscyplinie, której poddawane jest ciało w imię podtrzymania nakazanego medialnie wizerunku, i wreszcie o seksie. Każdy z panelistów rzucał w publiczność garść informacji (momentami ciekawych), ale pozostali do tego przeważnie nie nawiązywali, więc była to seria monologów raczej aniżeli rozmowa.
Uderzyło mnie, że Artur Sporniak, jako jedyny w tym gronie optymista, podkreślał swoją radość z tego, że żyje w tych a nie przeszłych czasach. Mówił, ze czuje się wyzwolony, zaopatrzony w wiedzę konieczną do tego, żeby mieć radość z seksu, czego przodkowie – jego zdaniem – nie mieli okazji w takim stopniu doświadczyć.
I okazało się, że według p. dr Małgorzaty Jacyno, ulegał złudzeniu. Parokrotnie usiłowała p. Sporniaka przekonać, że po prostu nie zauważa swojego zniewolenia i tylko wydaje mu się, że jest się z czego cieszyć. To swoją drogą ciekawy problem: czy jeśli myślę i czuję, że jestem wolna i szczęśliwa, to tak jest, czy też jakiś specjalista od spraw społecznych lub psychicznych oglądający moje nastawienia z metapoziomu swojej dyscypliny ma prawo to zakwestionować? Słowem, czy poczucie szczęścia da się zobiektywizować? Osobiście wątpię i instynktownie bronię tego, co o sobie myśli p. Sporniak.
Tym bardziej, że gdyby chcieć poddać się wizjom p. Jacyno, trzeba by uznać to, co wieszczyła na podstawie swoich badań socjologicznych: że następną wojną światową (a twierdziła, że na pewno będzie III- cia, bo przecież, jeśli były dwie, to i trzecia jest nieunikniona) będzie wojna kobiet z mężczyznami. Szalony pomysł. Żeby tak twierdzić trzeba nie mieć synów, mężów, ojców. Gdyby ktoś wykonał na swoim zdrowym rozsądku gwałt i uwierzył w perspektywę roztaczaną przez panią socjolog, musiałby zdębieć na końcu spotkania, kiedy obwieściła, że wierzy w zwycięstwo miłości. Czyżby nagle zapomniała o socjologii i odwołała się do własnego zdrowego rozsądku?
Widząc wśród rozmówców jezuitę, byłam bardzo ciekawa, czy w ramach przeciwwagi dla dyskusji o powszechnym rozpasaniu seksualnym, utracie miary w poszukiwaniu coraz to nowych i ekstremalnych doświadczeń, nie powie kilku słów na temat seksualnej powściągliwości. Jej sensu i roli w całokształcie procesu rozwoju człowieka. Ale niestety nic na ten temat nie usłyszałam a zabrakło mi odwagi, aby zapytać.


Szanowna Pani!
Słowa o III wojnie światowej to poglądy … U. Becka, znanego niemieckiego filozofia i socjologa, a nie p. Jacyno. Może trochę uczciwości w relacjonowaniu debaty?
Tak, przepraszam za nieścisłość. P Jacyno powoływała się na badania, a z tego co napisałam to nie wynika. Mój błąd. Jednak nie mylę się chyba, że zgadzała się z taką wizją?
Precyzja zawsze pomaga, choć w naszym przypadku nie jest rzeczą fundamentalną. Teza o III wojnie światowej – nawet wspierana przez znamienite nazwisko – podobnie jak Małgorzacie, wydaje mi się szalona. Socjologia to fantastyczna nauka, ale nie lubię i nie widzę sensu w łączeniu jej z wróżeniem przyszłości. Co nam z tego, że ktoś powie o końcu historii albo wojnie kobiet z mężczyznami?
Mysle, ze slow Becka prztoczonych przez p.Jacyno w zadnym wypadku nie nalezy rozumiec doslownie. Chodzi raczej o to, ze zyjemy w czasach gwaltownego przedefiniowywania rol spolecznych (kobieta, ktora zarabia na dom; facet, ktory bierze urlop “tacierzynski”) i ze pewne spory o status kobiety i mezczyzny jeszcze dlugo pozostana żywotne, a moze nawet doprowadza do wielszego konfliktu (ale przeciez nie zbrojnego!)
@ kuba
:))
@ m
A, no tak. Prawdopodobnie p. Jacyno użyła zbyt dużego skrótu. Przyznam, że nie znałam tej teorii Becka i zareagowałam tylko na to, co usłyszałam. Ale w ogóle konwencja mówienia o stosunkach kobiet z mężczyznami w kategoriach walki płci nie bardzo do mnie przemawia. Przynajmniej nie w Europie XXI wieku. Wiadomo, że szanse i prawa kobiet są w wielu sferach niedostateczne, np. jeśli chodzi o odpowiedzialność za utrzymanie dzieci(ojciec znika lub pije a matka zostaje sama na placu boju ze znikomą pomocą ze strony społeczeństwa, co moim zdaniem jest nie mniejszym skandalem niż aborcja a nawet można to uznać za najczęstszą przyczynę aborcji, a jakoś o tym się nie trąbi tak jak o aborcji) albo w kwestii wpływu na decyzje Kościoła (który to wpływ jest bliski zera, co jest zupełnie dla mnie irracjonalną rezygnacją z korzystania z połowy inteligencji katolików). Mimo, że te i inne rzeczy mnie bulwersują, to jednak III-cia wojna światowa wydała mi się i nadal wydaje grubą przesadą. Myślę, że nasze prababcie tak dużo już swoim mężczyznom wytłumaczyły, że możemy w miarę spokojnie kontynuować ich pracę u podstaw, bez nazywania tego wojną. Zresztą cała ta perswazja naszych babć nie miałaby szans na powodzenie, gdyby ci sami mężczyźni nie doprowadzili do zaistnienia wprost fantastycznych warunków ekonomicznych umożliwiających myślenie o takich fanaberiach jak równouprawnienie. A ponieważ ci wspaniali mężczyźni byli urodzeni i wykarmieni a także w dużym stopniu wychowani przez kobiety, to wolę po prostu myśleć, że jesteśmy członkami i członkiniami ludzkości. Przeczytam Becka, może mnie oświeci.
Na razie raczej obawiałabym się – tradycyjnie – buntu biednych przeciw bogatym, walki pozbawionych znaczenia z rządzącymi. Obu płci. Pozdrawiam.
III Wojna jako walka plci? O ile mi wiadomo walcza ze soba zawsze albo panstwa, albo konkretne panstwa w potencji (plemiona, grupy, zwiazki). Nie jestem sobie w stanie wyobrazic takiego zinstytucjonalizowania plciowosci, aby mozliwe bylo prowadzenie otwartego konfliktu zwanego wojna. Do tego konieczne sa wlasne terytoria, fabryki zbrojeniowe, przede wszystkim pobor. Rozumiem, ze nie mamy tutaj na mysli ideii rodem z seksmisji.
Zaluje, ze nie moglem byc na debacie, w kazdym razie nie zaskoczyla mnie postawa Pana Sporniaka. Kto sledzi jego wypowiedzi w mediach i czyta bloga wie, ze to czlowiek, ktory juz dawno wyszedl poza katolicki syndrom “oblezonej twierdzy”. Szkoda, ze to (jak sie zdaje) przyklad odosobniony.
@ Marcin
No coz, ja po debacie mialam wrazenie, ze Sporniak, to ktos, kto ZUPELNIE nie ma nic ciekawego do powiedzenia i ze powtarza utarte komunały.
@ wiki
W takim razie jestem bardzo zdziwiony i bylbym wdzieczny, jesli jest Pani w stanie podac, o jakies przyklady. Pytam absolutnie szczerze i z ciekawosci.