Artykuł

II niedziela po Narodzeniu Pańskim (4 I): Niedziela Mądrości Bożej 3

Jan4

(Syr 24,1-2.8-12; Ef 1,3-6.15-18; J 1,1-18)

Ze względu na czytania mszalne cyklu „A”, można by tę niedzielę nazwać niedzielą Mądrości Bożej i dzięki temu jaśniej ukazać treść uroczystości Narodzenia Pańskiego. A że istnieje taka potrzeba, wystarczy popatrzeć na żłóbki betlejemskie. Najczęściej gipsowe, pstrokate, postacie przystrojone w ubranka po trosze zakopiańskie, po trosze tyrolskie. Jezus niemowlęcą rączką, ale za to niby papież, błogosławi wszystkich i wszystko itd. Łatwo przy takim żłóbku wzruszyć się, rozrzewnić, zwłaszcza nad dawno minioną młodością, rodzinnym domem, dwunastoma potrawami, struclą z makiem… Nie, w tych wzruszeniach nie ma niczego złego. Nawet kiczowatość szopki nie przeraża, a może stać się początkiem bardzo sensownej medytacji o tym, kim jest Jezus Chrystus.

Przecież to prawda, że Jezus narodził się w gorszych warunkach niż kiczowate, bo w pomieszczeniu, być może w grocie, do której na noc zapędzano owce. Te narodziny dopełnią się w jeszcze bardziej nieludzkich warunkach. Od początku też Jezus będzie musiał tułać się po tym świecie jak bezdomny. Być może z tego powodu w tradycji chrześcijaństwa wschodniego uroczystość Narodzenia Pańskiego nazywa się Paschą Zimową. Narodzenie Pańskie i Triduum Paschalne, Betlejem i Golgota? Trudno o bardziej karkołomne połączenie, a jednak możliwe, mądrość chrześcijanina podpowiada mu, że niemożliwe jest konieczne.

Dzieje się tak, bo jesteśmy dziećmi Bożymi, a to znaczy, że nasze życie, rozpięte między poczęciem, narodzinami a śmiercią, jest odcinkiem życia a nie jego całością. Podobnie jak Syn Boży my również przychodzimy od Boga, jako że On jest pierwszą i ostateczną przyczyną naszego zaistnienia.

* * *

Ks. Andrzej Gałka mówi: Akt małżeński to znak najgłębszej miłości – a Bonetti pisze więcej, że jest to swoista pascha, mała pascha małżonków, przejście do nowego życia. I to nie tylko do nowego życia w sensie zrodzenia potomstwa. Akt małżeński jest wyrazem najgłębszej miłości i sprawia, czy winien sprawić, z łaską Bożą, że człowiek staje się kimś innym za każdym razem. Że staje się coraz bardziej zanurzony w tym, co nazywamy miłością, a która to miłość ma swoje najgłębsze źródło w Panu Bogu i jest odzwierciedleniem najgłębszej idei stwórczej Boga (sam to wymyśliłem!!!). Bóg, dzieląc się z nimi swoją mocą stwórczą, zaprasza ich do współtworzenia świata.

Komentarze przez RSS

3 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Małgorzata says:

    Końcówka (po gwiazdkach)na moje wyczucie słabo wiąże się z początkiem. Jest dziwnym skojarzeniem i jest w nim przesada. W skrócie rzecz biorąc dlatego, że akt nie zawsze jest małżeński i nie zawsze jest aktem miłości. Aktem miłości bywa ten który nie jest małżeński i odwrotnie. Pascha? Kiedyś zaszokowała mnie wiadomość, że znakomita większość stosunków seksualnych na świecie to gwałty!!!

  2. karenina says:

    - niemożliwe jest konieczne?? Chyba dotyka ksiądz samej istoty rzeczy. “Konieczność jest zasłoną Boga” jak napisała gdzieś Simone Weil. Trzeba nad tym pomyśleć…

  3. Krzysiek S says:

    Zacząłem czytać ten blog dwa dni temu. W ostatnich postach zauważyłem w nim dużą niezgodę na promowanie wielodzietności w ostatnim liście Episkopatu oraz, generalnie, w stosunku do katolickiej etyki seksualnej. W tym miejscu chciałbym dokonać obrony promowania wielodzietności – lub nawet piętnowania współczesnego umiaru w tych kwestiach.

    Czy nie jest tak, że sprzeciw wobec tych zagadnień jest wynikiem, nie bez winy nowożytnych teologów i katechetów, zapomnieniem autentycznej etyki chrześcijańskiej, z której sprawę zdawano sobie od początku jej powstania do czasów Ockhama i której odnowienia domaga się SWII? Etykę tą zepchnięto do roli mistyki i ascetyki – etyki dla ludzi wybranych (np. zakonników). Co jest bowiem sercem, osią, najważniejszą wartością i celem życia chrześcijanina? MIŁOŚĆ MIŁOSIERNA – AGAPE. Powiedzieć można, iż przesłanie Jezusa streścić można w sformułowaniu “Żyjcie tak, aby maksymalizować miłość miłosierną w waszym życiu i świata”. Jest to etyka Błogosławieństw, Kazania na Górze, etyka o której Jezus mówi “Nie przyszedłem nieć pokój, ale miecz”, “Miłujcie waszych nieprzyjaciół”, “Błogosławieni jesteście, cisi, pokorni, czystego serca, cierpiący niesprawiedliwości”. Jest to etyka, w której Jezus mówi – “Jeśli kto chce iść za mną, niech weźmie swój krzyż i mnie naśladuje”. Jest to etyka, w której “Bóg Ojciec tak umiłował świat, iż syna swego Jednorodzonego dał”. A my mamy go naśladować. Chrześcijanin ma być “Solą ziemi i światłem dla świata” przez to, iż będzie dawał świadectwo Miłości. Również miłości w wymiarze krzyża – miłości, która ożywia – “daje życie”.

    A jak wygląda obraz etyki chrześcijańskiej w oczach większości wiernych Kościoła? Jest to naturalna – pogańska, epikurejska w swoim odczytaniu etyka szczęścia doczesnego (“cóż więcej czynicie – i poganie tak czynią”) lub etyka 8-10 przykazań, uczciwości, sprawiedliwości, życzliwości, otwartości, itd. Etyka, którą niejednokrotnie realizują lepiej lewicujący-liberałowie-wegeterianie-utylitaryści-wrażliwi społecznie socjaliści-czy buddyści. Kościół dostarcza swoim wiernym jeszcze nadziei zbawienia wiecznego, ciągłości tradycji, wrażeń duchowych, poczucia sensu życia – celu i spójnego projektu, przejawów miłości i dobroci.
    Ale to za mało: Kościół mówi MIŁOŚĆ W WYMIARZE KRZYŻA stanowi emblemat chrześcijanina. Mówi – to wszystko jest dobre – ale to za mało, również do Twojego szczęścia (jak nie wierzysz, poczytaj 8 rozdział Wyznań Augustyna) . Gdybyś miał duchowe dary, bezpieczeństwo, akceptację, pomyślność, itd. – epikurejskie szczęście + doświadczenia duchowe, a MIŁOŚCI byś nie miał, był byś jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący” A jak najpełniej, najskuteczniej może się realizować miłość W PRAKTYCE: Jeśli jesteś POWOŁANYM NA księdza czy zakonnika – modlitwą, duszpasterstwem – byciem ojcem, matką duchową. A gdy jesteś POWOŁANY do małżeństwa? Maksymalizacja miłości wymaga wielodzietności – “otwartości na życie” – jak eufemistycznie mówi kościół. Uczeniem i dawaniem miłości dzieciom – miłości OFIARNEJ WŁAŚNIE W RODZINIE WIELODZIETNEJ. I jest niezrozumieniem etyki chrześcijańskiej i praw pedagogiki, gdy się mówi, iż współczesnego statystycznego Polaka nie stać na 4 czy piątkę dzieci. Nie stać go, jeśli dzieci mają być jeszcze jednym elementem realizującym jego biologiczne potrzeby, jedynie gaszącym jego macierzyńskie i ojcowskie instynkty – będące “dobrem konsumpcyjnym” – gdyż tak jak dobro konsumpcyjne zaspokajającym jedynie jego życiowe pragnienia. Popatrzcie Na nasze Babcie czy prababcie czy ludzi żyjących w Afryce. Jeśli popatrzymy na dzieci nie jako na kolejną cegiełkę (bardzo ważną oczywiście) w dążeniu do naszego epikurejskiego szczęścia, to oczywiście nie stać nas na wielodzietność. Jeśli natomiast bycie powołanym do małżeństwa chrześcijańskiego to bycie powołanym do drogi miłości przez rodzinę, współczesnego polaka stać na co najmniej piątkę dzieci.

    Chrześcijaństwo to nie jest zbyt naturalna forma (np. życie poprzez śmierć) zwiększania swojego bezpieczeństwa. “Nie przyszedłem by nieść pokój, ale miecz. Przyszedłem, aby przeciwstawić człowieka jego własnemu ojcu, córkę – jej własnej matce, a synową – matce jej męża. I tak (staną się) nieprzyjaciółmi człowieka domownicy jego”

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com