Artykuł

Punkty widzenia – spotkanie “Kościół w demokracji 1989-2009″ 4

Jan17

Było to spotkanie o charakterze rodzinnym. Zaproszeni goście i zgromadzona publiczność nie wątpiła w to, że Kościół jest dobrem, pozostawała tylko kwestia, czy mógłby być dobrem większym niż jest. W takiej sytuacji nie mogło dojść do konfrontacji na poziomie zasadniczym, chociaż padały zasadnicze pytania (ze strony dobrze przygotowanego o. Andrzeja Majewskiego) i nie unikano drażliwych tematów. Doszło natomiast do starcia między pełnym optymizmu – mimo świadomości niedociągnięć – zdaniem o Kościele arcybiskupa Nycza, a dość gorzkimi, opartymi o doświadczenie pracy na dołach drabiny społecznej, obserwacjami siostry Małgorzaty Chmielewskiej.

Arcybiskup Kazimierz Nycz świetnie dawał sobie radę z trudnymi pytaniami za pomocą zręcznej argumentacji. Prezentował się jako człowiek światły (za główną zdobycz minionych dwudziestu lat uznał wolność), błyskotliwy, energiczny a jednocześnie umiejący zjednywać sobie sympatię, mimo wygłaszania zdecydowanych poglądów na sprawę in-vitro, zwrotu majątków kościelnych, lustracji, zaangażowania politycznego Kościoła czy przypadków pedofilii wśród księży. Kiedy na przykład w odpowiedzi na pytanie o to, czy Kościół nie ma za mało pokory powiedział, że o Kościele trudno mu się wypowiadać, ale on sam ma problemy z pokorą, zareagował jak wytrawny polityk, który wie, co podoba się wyborcom. Siostra Małgorzata nie zabiegała o poklask. Widać było, że jest twarda i nie ma złudzeń. Szkoda jej czasu na okraszanie gorzkich prawd ogólnymi wywodami.

Przede wszystkim nie podobało jej się to, że Kościół odwrócił się od biednych w pierwszych latach po transformacji ustrojowej i nadal nie stawia ich w centrum swojego zainteresowania, choć powinien. Uderzyło mnie to, co siostra powiedziała na temat braku pracy z młodzieżą wiejską: że nie jest atrakcyjnym kąskiem duszpasterskim, gdyż ta młodzież to są ludzie niezbyt aktywni, o średnim lub nawet niskim poziomie intelektualnym, więc nie można się nimi chwalić tak jak zdolnymi studentami na przykład. Siostra zwracała słusznie uwagę na to, że jeśli do tej młodzieży nie trafi się z odpowiednią katechizacją, to będzie ona dla Kościoła pokoleniem straconym To z kolei może stać się przyczyną utraty zaplecza w postaci tak charakterystycznej dla polskiego Kościoła ludowej religijności. Częściową winą za to siostra Chmielewska obarczała przeniesienie nauki religii do szkół oddalonych od miejsca zamieszkania, znajdujących się na terenie obcej parafii. Prowadzi to do rozerwania więzi młodego człowieka z własną parafią. Zaś z tą z terenu szkoły nie może nawiązać nowej więzi, bo po skończonych lekcjach wraca do domu i łączą go z nią tylko lekcje religii.

Źle wygląda, zdaniem siostry, zaangażowanie Kościoła w pracę charytatywną w terenie: w ponad połowie parafii nic się poza odprawianiem mszy nie dzieje. Smutno brzmiały przywołane przez siostrę słowa „nie ma pieniądz, nie ma bozia”, którymi ludzie kwitują fakt, że nawet msze odbywają się w niektórych wiejskich kościołach tylko wtedy, kiedy jest intencja. Co więcej, zdaniem siostry Małgorzaty, na pracy charytatywnej nie powinno się kończyć myślenie o biednych tego świata, a niestety polskie realia są takie, że inne działania są szczątkowe. Tymczasem najważniejsze jest nie tyle dawanie pomocy materialnej, co stwarzanie warunków do integracji ludzi, którzy zostali zepchnięci na margines z resztą społeczeństwa. A tych działań właśnie brakuje. W tym kontekście niepokojące jest, że dostępu do szkół katolickich broni wysokie czesne. Skutkiem tego dzieci ubogich i te, które można by wyciągnąć z patologicznych warunków nie mają szans na skorzystanie z oferty tych szkół.

Gdy arcybiskup Nycz oponował przeciw takiemu obrazowi zwracając uwagę na pozytywy działalności Kościoła, siostra Małgorzata skwitowała różnicę zdań stwierdzeniem, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Trudno się nie zgodzić, można tylko zastanowić się, do którego miejsca każdemu z nas jest bliżej.

Oboje zgodzili się natomiast co do jednego: że od początku transformacji nie ma w Polsce polityki prospołecznej ani prorodzinnej. Skutkiem tego jest między innymi to, że – jak podał arcybiskup Nycz – w Polsce statystyczna kobieta rodzi 1,1 dziecka. Zaś we Francji, gdzie taka polityka istnieje – 2 dzieci. Na marginesie i gwoli ścisłości chciałam zwrócić uwagę, że we Francji 10% społeczeństwa to muzułmanie i jeśli w ich rodzinach jest średnio po 10 dzieci, to 90% rdzennych Francuzek może mieć 1,1 dzieci, żeby średnia dla całej populacji wyniosła 1,99. Takie wyliczenie zostało przez arcybiskupa zakwestionowane, a jednak jest poprawne, więc nie należy przeceniać wpływu tejże polityki na dzietność obywatelek.

Zapytany o przyszłość Kościoła arcybiskup Nycz powiedział, że chciałby, by był to Kościół dialogiczny, otwarty, a siostra Chmielewska chciałaby, żeby był to Kościół zaangażowany w przemianę tego świata.

W sumie udane spotkanie, gratulacje i podziękowania dla organizatorów i uczestników.

Komentarze przez RSS

4 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. kuba says:

    Kiedy czytam to, co napisałaś, i przeglądam własne notatki, przypominam sobie lepiej wypowiedzi uczestników i – rzeczywiście – to było udane spotkanie. Zestawienie abp. Nycza i s. Chmielewskiej pozwoliło spojrzeć na problemy społeczne, o których się w ogóle nie pamięta. Było to dla mnie niespodzianką, ciekawy wieczór. Nie zapominałbym też o Romanie Graczyku. Może siedział trochę w cieniu arcybiskupa, ale jego głos był potrzebny, ton daleki od sielanki, a też pochodzący od osoby mającej na względzie dobro Kościoła.

    PS Andrzej i Rafał mają bardzo blisko z pracy na Rakowiecką. Wypadałoby przyjść;)

  2. gościówa says:

    Małgorzato, sugerujesz, że biskup Nycz robił sobie coś w rodzaju kampanii wyborczej?

    Z psychologicznego punktu widzenia to możliwe. Jeśli spodziewa się wyboru na przewodniczącego episkopatu, to chce się dobrze zaprezentować przed mediami. Czyli raczej nie kampania wyborcza, a kampania powyborcza. Bo na wybór i tak nie ma wpływu nikt poza biskupami, a nie sądzę, żeby medialne przedstawienia ich ruszały.

  3. Małgorzata says:

    @ gościówa
    Doceniam jedynie sprawność i kompetencję abp Nycza oraz mówię, że wzbudza sympatię. Niczego ponadto się nie doszukuję. O polityce wewnątrzkościelnej niewiele wiem, za to wiem, że mój biskup wypowiada się sensownie i cieszy mnie to. Nie zmienia to faktu, że jak to pewnie widać, w opisanej wymianie zdań biorę stronę siostry Małgorzaty.

  4. m says:

    @ gościówa

    Zdaje się, ze na spotkaniu apb Nycz stwierdzil, ze posada przewodniczacego Episkopatu go nie interesuje.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com